kruz7
12.10.10, 02:10
Przejrzałem sobie trochę forum ostatnio i doszedłem do wniosku, że uroda niektórym paniom blokuje odwagę otwarcia się na płeć brzydszą. Facet owszem jest taki, że jak zobaczy ładną kobietę, to drży w głębi przed nią. Z reguły ładne kobiety onieśmielają facetów, tamci zapominają języka w gębie a kobiety oczekują stanowczości w męskim działaniu i kółko zamyka się. Zna ktoś rozwiązanie tego galimatiasu? Jestem nie obeznany w działaniach psychologicznych, więc nie mogę nikomu nic poradzić a bardzo chciałbym.
Przypomniałem sobie, że większość ludzi patrzy na wygląd zewnętrzny i na tej podstawie oceniają człowieka. Tylko co powie nam wygląd? Dowiemy się czy szanuje innych ludzi? Na pewno nie, tylko patrząc na daną osobę. Byłem kiedyś z kobietą, która tragicznie malowała się, aż niekiedy wstyd było jechać z nią tramwajem. Mimo wszystko byłem szczęśliwy, że jest przy mnie. Otóż dawała mi ogromne wsparcie w życiu prywatnym.
Ładne kobiety i te mniej ładne, czują się samotne, nieszczęśliwe i zamykają się w sobie. Też kiedyś zamykałem się w sobie i byłem przez dłuższy czas sam, pomijając drobne znajomości z koleżankami. Nie miałem partnerki, ponieważ nie pokazywałem ludziom, że jestem otwarty na współżycie. Chodziłem przybity ciągle, patrzyłem tylko pod swoje nogi, nie zerkałem na kobiety, na ulicy.
Uroda może być atutem a jednocześnie wielką kulą u nogi. Wiem, że jest książka jak walczyć z własną urodą podczas kontaktów międzyludzkich. Mnie brak czasu na czytanie takich poradników, inni może znajdą chęci do poszukania tego w sieci.
Mimo tych pierdół, które napisałem na górze a powinienem już spać, ciągle nie mogę zrozumieć czemu atrakcyjne kobiety piszą, że są same, że nikt ich nie kocha i nie potrzebuje.
Co powie facet kiedy zobaczy ładną kobietę na ulicy? Będzie próbować poderwać ją? Powie, że pewnie jest kasiara i materialistka. Najlepsza linia obrony przed własnym tchórzostwem.