moje odkrycie sprzed chwili.

samotny sylwek czy nowy rok niczym się nie różni od tych wszystkich spędzanych z kimś. przedtem w łóżku, teraz też w łóżku. może tylo przyjemności nieco mniej.
i ta "poranna' (dzisiaj popołudniowa mocno) kawa jakos nie smakuje.
ale ogólnie ta cała samotność znośna jest.