Dodaj do ulubionych

Samotność w tłumie

13.06.11, 14:04
Witajcie
Każdego dnia mijam setki ludzi. Tylko dlaczego wciąż czuję się jakbym była sama na świecie? Nie chodzi mi o samotność w rodzinie, tylko taka towarzyska samotność... Kiedy wiesz, że nie możesz z nikim porozmawiać, bo ten ktoś ma już swoje życie i olewa Twoje problemy.

Tłum ludzi... A tak brak tego jednego człowieka, który odwróci do góry nogami mój świat.
Obserwuj wątek
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 14:13
      oj, bo to nie trzeba się nastawiać od razu na wywracanie świata do góry nogami przez jakiegoś mitycznego Ktosia, tylko na stworzenie takiego swojego własnego świata, do którego z miłą chęcią ten Ktoś zajrzy i być może zechce w nim na dłużej pozostać
      • green.amber Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 14:21
        Tyguniu mjut na moje serce lejesz smilesmile
      • czarnamajka75 Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 17:45
        Szefowo czyli co robić ma dziewczyna...ma się czuć dobrze w swoim towarzystwie?
        Bo ja dzisiaj niekumata jestem...(żeby tylko dzisiaj wink
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 17:49
          ma siebie samą przekonać, a potem resztę towarzystwa, że JEST osobą interesującą i taką, którą warto poznać, którą się lubi, z którą chce się być
          czyli: uwierzyć w siebie, polubić siebie i pozwolić innym ludziom na to
          wyjaśniłam?
          • czarnamajka75 Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 17:50
            pzkpfw-vi-b-konigstiger napisała:

            > ma siebie samą przekonać, a potem resztę towarzystwa, że JEST osobą interesując
            > ą i taką, którą warto poznać, którą się lubi, z którą chce się być
            > czyli: uwierzyć w siebie, polubić siebie i pozwolić innym ludziom na to
            > wyjaśniłam?

            Jak zawsze wyczerpująco,ale to jest dość cięzka praca nad swoim stosunkiem do siebie tongue_out
      • sebtrom Re: Samotność w tłumie 15.06.11, 23:55
        bardzo ładnie to napisałaś, taki swój świat a nie oczekiwanie że ktoś to zrobi...
        w swoim swiecie i tak sie żyje na co dzień, a zaprosic zawsze można...
    • hellish.monster Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 14:21
      bardziej doskwiera Ci brak osoby, z którą mogłabyś porozmawiać czy "tego jednego jedynego"? jeżeli bardziej rozmówcy, to zostań tu na dłużej. ja dzięki temu forum powalczyłam ze swoją chorobliwą nieśmiałością, odważyłam się na spotkania forumowe i dzięki temu poznałam kilka fantastycznych osób, które nie pozwalają mi być samotną! wink

      z ten jeden jedyny? no cóż... jeżeli ma wywracać życie w negatywnym sensie, to... sama rozumiesz...
      • just_anias Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 15:08
        Tak... Rozumiem Wasz punkt widzenia. Tylko ciężko jest diametralnie się zmienić.
        Prawdą jest, że ani nie mam pewności siebie, ani nie jestem atrakcyjna. Łatwiej byłoby mi zaakceptować siebie, gdybym nie była tak bardzo nijaka.
        Nie. To nie tak. Ja po prostu sama stwarzam sobie problemy. Widzicie jestem rozdarta. Z jednej strony wiem, że trzeba się zmienić, z drugiej nie potrafię zrobić nic by zacząć działać. Dlatego czuję się samotna. Mimo, że mam dwie przyjaciółki to często czuję się tak jakby na boku. Może sama się tam ustawiłam i trudno mi z tego miejsca odejść?
        • hellish.monster Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 15:16
          Jak bym widziała siebie... sprzed jakiegoś czasu... wink
          Źle Ci w tym stanie w jakim się znajdujesz, więc daj sobie czas czas na zmiany i zmieniaj się smile
          • bez.pokory Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 18:13
            Heleno, ja lubię jak TY takie mądrości prawisz... smile
            Jeszcze trochę i będę miała dwie Polyanny wokół siebie i będę zmuszona włożyć różowe okulary na nos. Obiecuję, ze nie poddam się bez walki
            • green.amber Re: Samotność w tłumie 14.06.11, 13:39
              tam zaraz okulary...
              a z odwagą i otwartymi oczami prosto w słońce??! wink no dobra dla bezpieczeństwa raczej zmruż swoje piękne kocie oczyska wink
              chociaż kto wie, może w różowym też byłoby Ci pięknie... smile

              Just smile a może niczego nie trzeba zmieniać?? Przeczytaj dokładnie, to co napisałaś i sprawdź, co z tego jest prawdą… bo wszystko jednocześnie, takie mam wrażenie, prawdą być nie może…wink
              Nie. To nie tak. Ja po prostu sama stwarzam sobie problemy. Widzicie jestem rozdarta. Z jednej strony wiem, że trzeba się zmienić, z drugiej nie potrafię zrobić nic by zacząć działać. Dlatego czuję się samotna. Mimo, że mam dwie przyjaciółki to często czuję się tak jakby na boku. Może sama się tam ustawiłam i trudno mi z tego miejsca odejść?
        • czarnamajka75 Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 18:21
          just_anias napisała:

          > Tak... Rozumiem Wasz punkt widzenia. Tylko ciężko jest diametralnie się zmienić
          A kto mówi że łatwo?
          > .
          > Prawdą jest, że ani nie mam pewności siebie,
          podobnie jak ja i wielu innych
          ani nie jestem atrakcyjna.
          zupełnie jak ja
          Łatwiej
          > byłoby mi zaakceptować siebie, gdybym nie była tak bardzo nijaka.

          E tam ...
          > Nie. To nie tak. Ja po prostu sama stwarzam sobie problemy. Widzicie jestem roz
          > darta. Z jednej strony wiem, że trzeba się zmienić, z drugiej nie potrafię zrob
          > ić nic by zacząć działać. Dlatego czuję się samotna. Mimo, że mam dwie przyjaci
          > ółki to często czuję się tak jakby na boku. Może sama się tam ustawiłam i trudn
          > o mi z tego miejsca odejść?

          Masz 2 przyjaciólki - super - wiesz jak Ci zazdroszczę? Młoda świat należy do odważnych i do upartych , trzeba zęby zacisnąć i iść do przodu pomimo upadków ciągle iść..
        • tygrysgreen Re: Samotność w tłumie 19.06.11, 11:04
          nie zmieniaj się
          zaakceptuj siebie taką jaką jesteś, taką nijaką, nieśmiałą i nieatrakcyjną
          czy gdzieś jest powiedziane, że na tym świecie nie ma miejsca dla nijakich i nieśmiałych? każdy jest potrzebny, każdy jest cenny
          nie potrafisz zrobić nic żeby się zmienić z tej prostej przyczyny że taka zmiana jest niemożliwa. nic na siłę
          a z drugiej strony, zmieniasz się niezauważalnie każdego dnia
          jak popatrzysz wstecz, na pewno zauważysz że jesteś inna niż 5 czy 10 lat temu.
    • coelka Re: Samotność w tłumie 13.06.11, 22:28
      Czy ja wiem, ja zawsze ma z kim porozmawiac, co nie znaczy , że nie czuję sie samotna. niektórzy znajomi mają rodziny inni nie, ale ich rodziny nie przeszkadzają w kontaktach ze mną natomiast czuje sie smoatna bo ja dziwna troche jestemm i w kontaktach z innymi musze sie dostosowywac , mam dziwne problemy metafizyczne , które dla innych sa obce i nawet nie truje tym dupy innym bo i tak mnie raczej nie zrozumieją. Laski przewaznie gadaja o problemach z facetami i ja tez czasami lubie , ale nie zawsze a faceci o sporcie i samochodach a jakies moje przemyslenia to musże na FORUM UWYDATNIAC. wIDOCZNIE TAK MA BYC HEHHE.
      • just_anias Re: Samotność w tłumie 15.06.11, 08:59
        Jak wspomniałam sama jestem sobie winna... Ale... Wiecie jak jest pod górkę to trudno iść tam samemu. Zresztą nieważne. Nie można zrzucać na innych problemów. Ale dzięki że staracie się zrozumiećwink
        • monika1992rok Re: Samotność w tłumie 15.06.11, 09:15
          czasami tez tak mam ze jak ide ulica w tlumie pelnego ludzi to mam wrazenie ze wszyscy sa szczesliwi rozesmiani a tylko ja mam jakies problemy ze soba big_grin
          • she4444 Re: Samotność w tłumie 15.06.11, 23:32
            w zasadzie odkąd sobie przypomnę zawsze byłam sama- niby duża rodzina, ale tak na prawdę sama. Nie wiem dlaczego, nie potrafię znaleźć przyczyny. Nigdy nie miałam przyjaciółki, znajomości ze studiów dawno się rozwiały zresztą nigdy nie były zbyt wielkie.Mam 28 lat i w zasadzie zero znajomych, przyjaciół, o tym Jedynym nie wspominając. Nie mówię, że wyznacznikiem kobiety jest mężczyzna ale nie chcę być zawsze sama- nie chce pewnego ranka obudzić się z przeświadczeniem, że nic ważnego się nie wydarzyło w moim życiu. Czasami wyobrażam sobie swój pogrzeb na którym nikogo nie ma- mam wrażenie, że jakbym teraz nagle zniknęła to poza paroma osobami z najbliższej rodziny nikt by nie zauważył, że mnie nie ma!!! ( a przecież rodzice nie są wieczni). CHCĘ DLA KOGOŚ COŚ ZNACZYĆ- COŚ WAŻNEGO TYLKO NIE WIEM JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
    • sebtrom Re: Samotność w tłumie 15.06.11, 23:52
      no i to jest jakaś częsć odpowiedzi
      nie ma z kim porozmawiać bo ma swoje życie i olewa Twoje problemy....
      rozmowa to nie jest monolog z wylewaniem własnych problemów, zwykle każdy chce opowiedziec o swoich problemach a każdy ma ich sporo...
      rozmowa to sztuka wymiany mysli dwustronna...
      a tak juz jest, ze jak ktoś ma swje życie to zwykle i swoje problemy...i zwykle nie za bardzo ma z kim się nimi podzielić....
    • shantyman Re: Samotność w tłumie 17.06.11, 17:19
      Tak to już dzisiaj jest i wiele razy o tym pisano. Na szczęście są wyjątki w tym tłumie wink
    • 25-l-atka Re: Samotność w tłumie 18.06.11, 20:31
      a ja czasem mam tak samo, by porozmawiać pozostaje świat wirtualnysmile
      co do osoby odwracającej świat do góry nagami, trzeba wierzyć, że kiedyś się znajdzie, choć czasem już trudno wierzyć w to.
    • jedr-ek28 Re: Samotność w tłumie 19.06.11, 17:52
      Ja też tak mam. Wczoraj postanowiłem jednak wyjść, bo znajomy często wychodzi do klubów więc poszedłem, ale jak zwykle czułem się tak spięty i przestraszony, że od razu zauważyłem, że ludzie ode mnie odchodzą. A byli tam nowi ludzie i od razu wyczułem, że mnie nie lubią. Codziennie widzę ludzi tak wspaniałych, tak atrakcyjnych, trzymają się za ręce, są blisko siebie, ludzie do nich lgną i sami przychodzą a mnie, odkąd pamiętam, nawet rodzice nie przytulali. Od zawsze byłem sam i nigdy nic od rodziców nie dostałem a kiedy chciałem porozmawiać z mamą, to powiedziała, że nie obchodzą ją moje problemy. Kiedyś przychodzili do mnie koledzy ze szkoły, ale kiedy przychodzili, to ojciec zawsze rozkazywał mi coś zrobić, przez co znajomi ode mnie odeszli a ja musiałem ciągle wykonywać jakieś rozkazy ojca. Nigdy nikomu o tym nie mówiłem. Bałem się reakcji znajomych. Jestem wściekły na rodziców, jestem sfrustrowany. Od dwóch lat chodzę po psychologach. Jedna udzielała mi poradnictwa, coś mi pomagało, ale tylko na chwilę. Zrezygnowałem. Od miesiąca chodzę do psychoterapeuty, jest lepsza, ale nic mi nie pomaga. Jest fajną osobą, ale ja mam tak, że czuję potrzebę ciągłego wyżalania wspomnień, które stanowią dla mnie cierpienie. Mam problem z bliskością i lękiem. Jestem załamany myśląc o dziewczynie. Przecież żadna, tak atrakcyjna dziewczyna, nie będzie miała ochoty nawet ze mną porozmawiać, a jak patrzę na wylansowane laski, to mnie jeszcze większe przerażenie bierze, bo wiem, że miała pewnie z 20 partnerów i lubi, jak byle jaki typ do niej podejdzie, zabierze ją samochodem i ... A większość takich jest a ja takiej nie chcę. Pracuję, sporo zarabiam, jetem po anglistyce, ale lęk i problem z bliskością nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Boję się rozmawiać z ludźmi o swoich problemach. Co powiecie?
      • lesher Re: Samotność w tłumie 19.06.11, 18:11
        Powiemy, że nie musisz do każdego wątku ten sam post doklejać, żeby zostać zauważony.
        Wystarczy raz.
    • just_anias Re: Samotność w tłumie 20.06.11, 14:51
      Widzę, że nie jestem jedyna. Wczoraj uśmiech na mojej twarzy wywołała zupełnie obca mi osoba, której nie spotkam już prawdopodobnie nigdy w życiu i wiecie co? Poczułam to głupie ciepło w sercu kiedy czuje się, że jednak nie jest się niezauważanym. A przecież to był tylko moment...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka