na babski rozum
bo coś w tym jest
o ile sobie przypominam, mój ukochany sceny zazdrości zwykł był robić mi akurat wtedy, gdy coś przeskrobał i prędzej powinnam spodziewać się rozpieszczania w ramach przeprosin. a tu nie, jeszcze dokładał do tej beczki.
a jak wasze obserwacje w w.w. dziedzinie?