jazzify
19.05.12, 12:08
macie w życiu poczucie, że zasługujecie na wszystko co najlepsze? Może nie, inaczej. Nie mówię tutaj o krzyczeniu bo mnie się należy z urzędu - willa, basen, nowe porsche i najpiękniejszy/sza na ziemi. Takie poczucie raczej, że zasługujecie na bycie szczęśliwym? I nie dajecie się krzywdzić? Że zawsze kiedy dzwoni telefon to wiecie, że to nie on dzwoni i nie macie z tym problemu? Że jasno potraficie określić swoje priorytety, czego chcecie i nie gracie cierpiętników życiowych, rezygnując z czegoś tam byle tylko z kimś choćby na chwilę? Że jak ktoś nie rokuje lub nie po drodze to się żegnacie?
Tak sobie wczoraj pomyślałam, że ja się chyba wreszcie tego uczę. KTOŚ tam powiedział mi wczoraj, że kobiety za dużo myślą, rozkminiają i nie potrafią cieszyć się chwilą. Z założenia chyba miałam łykać jak pelikan co piątkowe spółkowanie wieczorem, a potem całotygodniową ciszę. Krótka, rzeczowa rozmowa i brak żenady kogoś tam, że tak właśnie jest. No i dobrze. Bo ja czuję żenadę i tak akurat nie chcę. No więc po temacie i po ktosiu. Tu należy wspomnieć, że nie należę do kobiet które sobie dopowiadają, że może najfantastyczniejszy seks w życiu i jasny układ zmieni się w miłość bo dla faceta sex to sex - just that i nie ma co dorabiać ideologii.
Wstałam dziś rano z ulgą, bez dramatu.