jeszcze zakochać? Tak do szaleństwa?

Dać się ponieść, motylkom i takim tam podobnym?
Tak bez zastanawiania się, co jest dobre, co lepsze? Co powie, co zrobi, czy na zawsze, czy jest tym/tą jedyną? Czy już tylko racjonalne decyzje, na tak, na nie, czy podpisać intercyzę, czy ufać, czy śledzić itp.?
Ot luźny wątek na piątkowy wieczór