Dokarmiacie je? Tak się zastanawiam czy już pora....
Naukowo do tego podchodzę. Nie dokarmiam ptasząt już teraz by zadziałał dobór naturalny. By była naturalna selekcja nie wspomagana przez człowieka. Najmniej przystosowane sobie nie poradzę i tak ma być

a te silniejsze o lepszej puli genowej - przeżyją, by później wydać na świat zdrowe potomstwo. Nie dokarmiam by nie przyzwyczaiły się za bardzo do człowieka, by się nie rozleniwły
A teraz napiszę prawdę

to ze mnie jest leń i nie chce mi się zaczynać

wychodzę z założenia, że jeśli już im pokaże że ode mnie coś dostaną.... to zlecą się całą zgrają

i nie odlecą tak łatwo. Nie chce być za nie odpowiedzialna

bo jednak jak sie zacznie dokarmiać to wypada to robić do wiosny. Już z miesiac temu zakupiłam pół kilo słoniny i słonecznik ale nie było złej aury. Nic im jeszcze nie dałam ^^ tak na prawdę czekam by te najsłabsze osobniki zdechły, by mieć mnie dziabolągów do wykarmienia

Ok... niech znają moje chamskie serce, pójde im dwa jabłka zawiesić a słoniny mi szkoda
hmmm sama nie wiem czy sie powinno ptaki dokarmiać

z jednej strony nie, ale z drugiej... człowiek i tak już za bardzo je do siebie przyzwyczaił. Coraz więcej ptaków zimuję. Wcześniej nigdy nie widziałam kosa zimą na wsi. W mieście i owszem. Ok, dawniej na ptaki mniej zerkałam

Jeśli pojedyńcze szpaki zaczną zimować... to serio zbytnio sie do nas przyzwyczają. Uznają że zamiast migrować (wysoki koszt energetyczny) to zostaną u nas, zaryzykują, może jakiś ludz im pomoże.... wtedy lepiej na tym wyjdą.
Pójde zawieszę jabłka dwa, dwie bukówki. Może jakaś ptaszyna będzie chętna

A grubszego jedzenia jeszcze nie wystawiam... nie chce mi się
a Wy jak, dokarmacie? Pytam o teraz, jak i dawniej