Tytuł jest prowokacyjny i fikcyjny jednocześnie - więc bez czepiania

Czy nie sądzicie, że jak ktoś jest już po 30-tce i jest sam.....mimo, że nie bardzo ten stan mu się podoba - oznacza to, że coś z nim jest nie tak?
tak się rozglądam po znajomych - i coś w tym jest.
Ma się już swoje nawyki - w których "nie tak" (stwierdzenie umowne) jest to, że ciężko nam się z nimi rozstać, gorzej z kompromisami, przyzwyczajeniami i wrytymi przez te 30 lat zasadami i wiarą w nie.
Kiedy ma się lat 20...kilka....chyba bardziej light...znaczy w sensie prościej ....(nie naiwniej...choc i może) pewne rzeczy zmieniac....czy też pewnych nie zauważać.
Czy to zatem dojrzałość czy po30stkowa sztywność...kwestia chyba dyskusyjna