Dodaj do ulubionych

chce mi sie... bardzo...

    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 19.08.14, 20:55
      Ej. Ja nadal odczuwam samotnosc. Juz prawie 24 godziny tongue_out nie jest mi z nia zle ale wiem czego chce. Czy bardzo ? Troszku bardzo, skoro caly czas czuje.... Ale to i tak nie pora by chec te realizowac. Wpierw musze w innych sferach zadzialac. Nie chlopa a praca mi najbardziej potrzebna. I tutaj.... Oj. Czeka mnie 5 ciezkich dni. Czeka mnie nauka cholernych ustaw. Cos innego niz przedtem. A 4 ich nam. Na urzedasa sie pcham. Dostalam sie na egzamin pisemny i rozmowe. Mysle ze nawet ni wybierali. Tylko wszystkich zakwalifikowali. Bede nusiala wygryzc 4 - ke. Oblukalam ustawy. Nigdy takiego czego sie nie uczylam. Al nienawidze uczyc sie na pamiec. Na studiach jak byly nazwy lacinki to juz bylo mi to ciezko prztrawic. A jak byla pamieciowa to i czasem sie sciagalo ^^ lubie czytac. Lubie rozumiec. Lubie po swojemu a nie wukuc n blache i wydeklinowac. Dobrze ze w ustawach czasem sie przewija to co jest bliskie memu sercu smile to mikej bedzie sie czytalo puste litery bo beda mialy otuline. ech. Przyloze sie i to bardzo do tej nauki. Jak do niczego innego w ostatnim czasie. Lepij byloby wydrukowac. Lubie czasem cos podkreslic. Lubi na papiepierze. O i kawusi pic zaczne. I jakies energetyki. 5 dni....
      Juz wypilam kawe ale... Spac mi si chce. Najchetniej zamknelabym oczy.
      Czy spac sie chce bo dzisiaj mialam nizely zapiernicz? Po trochu tak. Ale w ogole ja to nie ja. Sil by mi sie wiece przydalo... (jestes Sil? big_grin tongue_out)
      Dzisiaj jechalam nieco na max obrotach. Praktycznie 6 bite godin przy plocie. 23 x 11 tyle wyszlo sztachetow. Minus 20 co Mloda ponalwala. Materialista. Mowila ze za jeno chce zlotowke. Poniej z 10 gr. Wczorsj tak do ojca mowila. Wczoraj tez 6 godzin malowalam a nawet ciut dluzej. Tylko ze dzisiaj .... Sama malowlam. Wczoraj 1/3 ktos mi pomogl. Dzisiaj bylo duuuuze tempo. Ale i sprzecior lepszy. Wiekszy pedzelek ^^ fajnie sztachety ogarnial. Doszlan do niezlej wprawy. Byl duzy zpiernicz bo chcialam zdarzyc przed burza. Malowalam gdy grzmialo. Malowalam gdy byk pogrzeb. Slyszalam jak ksiazulek spiewal. Daaaaleko byl. Z dwa kiosy w lini prostej a i tak bylo slychac. Nigdy tak dobrze nie slyszalam. Rzadkie powietrze?
      Zapiernicxalam bo burza byla nade mna. Usluchala mnie. Przeszla bokiem. Poprosilam ja o to. A wialo jak cholera. Bylam pewna ze lunie. Tempo okrytne bo chialam to dzisoaj skonczyc. Chialam sama zeby mi nikt nke pomagal. Skonczylam.
      Mam przeogromne zakwasy na udach. Daaaaawno takich nie mialam. Dawno tak miesni nie czulam.
      Malujac.... Myslalam. Czulam. Nie tylko uda. Moje oczy byly nawet napeczniale. Czasem zamglone. Nic dziwnego. Slonce jaralo. Wiatr wial. No i won farby dostawala sie do mojego ustrojstwa. Do nosa do oczu. No przeciez sama od siebie bym ni miala reaktywnych oczu. Czulam. Ale to dobrze. Bo woke czuc. Wole chciec. Miec potrzebe.
      W koncu mi sie odechcialo i stalam si bezmyslna. Malowalam mechanicznie. Nie myslalam. Czasem na cos sie pogapilam jak mi stanelo przed oczamin czy ogromna jaszczura co po murku wedrowala. Czy kopciuszki. Czy nachalne motyle. Czy pekinczyk sasiada co garnal sie do nogi.

      Ech. To byl najdluzszy post na kolejne 5 dni.
      Trzymajcie kciuki by moja istota biala cos zaczela chlonac. Daaaaawno dawno nic do niej nie wpychalam. Ostatnio n studiach. Przed egzaminem. Teraz vedzi mi bardziej zalezalo niz na studiach. Tutaj nie ma poprawki. Tutaj jest jedna szansa. Oj. Przyloze sie. Przyolze. Ale teraz .. Noze sie poloze. Ok. Juz leze. To moze zasne. Chyba padnieta jestem.
      No to trzymajcie co sie da za moje chloniecie na te 5 dni.

      Do napisania i pozdrawiam smile
      • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 19.08.14, 21:03
        trzymam kciuki big_grin
        jeśli mogę coś doradzać w sprawie ustaw, nie ucz się ich na pamięć, spróbuj ogarnąć tzw ducha prawa. o co chodzi.
      • samysliciel_2.0 Re: chce mi sie... bardzo... 19.08.14, 21:06
        Trzymam co się da wink Powodzenia smile
      • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 19.08.14, 21:09
        3mamy kciuki

        a ustaw nie ucz sie na pamiec tylko sie w temat wkrec. daj spokoj..wink
        • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 01:46
          Dzieki x 3 za 6 kciukow. No chyba ze Sami cos wiecej potrzyma wink
          Przd chwila co odeszlam.od kompa. Zamknelam.wszystkie ustawy co mialam otwarte. Juz je ryc zaczelam tongue_out dobra. Przyznaje sie. Monitor mialam.zciemniony by mi komary ni wlazily fo pokoju ^^ a zerknelam jak na razir ile mam przeleciec tych liter.
          O to chodzi ze to nie bedzie pamieciowa. Nie potrafie. I w tym moze byc problem. Ale niektore nazwy trzeba bedzie zapamietac.jakos uncertain Kto decyzyjny i od czego. Jakie organy. Czytajac oczywiscie bede tworzyla swoja ustawe ^^ w moim jezyku. Ich sa zbyt nudne tongue_out
          Mam nadzieje ze to bedzie abc smile a nie klepanie formulek. Sie zobaczy.
          Mialam jeszcze dzisiaj luknac do tych ustaw. Poloxylam sie. Ustawilam budzik by z godzine zadzwonil. Wstalam i musialam komus cos wyjasnic. Zle mi z tym bylo.... Jest mi duso lzej. W lepetynie i na serduchu. Wszystko jest jasne. Uwiekbiam to smile
          A jutro ogarniam klimat ustawowy smile by choc w umiarkowanym stooniu przyswoic o co w tym wszystkim chodzi. Ciezko bedzie. Bardzo. Bo nie lubie jak jest duzo info. Duzo slow majacych jakies znaczenie. Ustawy tym sie charakteryzuja. Nie pisza ich w moim stylu. Ni rozwodza sie. Same konkrety.
          Ja je przerobie pod siebie smile wykresle co niepotrzebne tongue_out sory podkresle. Kwiatuszka dodam czy motylka. Juz si bedzi lepiej czytac.
          W wersji papoerniczej mysle ze lepuej bedzie sie przyswajac. Przynajmniej mozna bedzie waznosci wyszczegolnic. Cholera wszystko tam wazne. Spoko. Poczyta sie. Poogarnuje. Jesli stolek nie bedzie juz pod kogos przeznaczony to ja te czworke wygryze. Taki cel. Dam z siebie tyle na ile mnie stac.

          Byloby lepiej jakbym potrafila na paniec.... A ja tego nienawidzialam. Wolalam przeczytac raz. (po co kila razy wbijac do glowy) Zastanowic sie. Zrozumiec i czytac dalej. A pozbiej wlasne historyjki tworzyc.
          Bedzie ok... Jak zaczne ustawy czytac to zmienie zdanie tongue_out

          Jutro budzik 8.29. Juz polubilam te godzine. Wstaje od razu. Ni keze w lozku dlugo po przebudzeniu tak jak ostatnio suspicious i dzialam.
          • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 14:47
            No pierwsza kawe chlone.
            Materialu jeszcz nie wchlonelam nic a nic... Pokrecony byl nieco poranek. Lapek wrocil smile
            Chyba palca sobie zlamalam. Spoko. To u nogi. Niepotrzebny big_grin wybity jak nic. To akurat kompletnie niewazne. Cos tam mni kluje, zgiac sie do konca nie moze ale przejdzie mu.
            Zrobilam niedawno zakupy. Kawa zakupiona. Ponoc ma byc dobra suspicious w smaku nie jest. Nie lubie rozpuszczalnych. Jakies energetyki wzielam. Dwie czekolady. Dwa paski zjedzone ^^ bananki o i kefirek wink aaa i asparagin czyli magnez do teho wszystkiego.
            Mam nadzije ze znajde w sobi wiecej sil niz mam normalnie.. Mobilizacji to mi nie brakuje. Bo mi sie bardzo zachcialo smile teraz mysle ze jak zaczne te dziadostwa czytac to sie jeszce lepiej nakrece. No przeciez nie zniechece suspicious
            Nigdy tak si nie zbieralam w sobie. Przed zadnym egazminem. Czasem energetyka zdarzylo mi sie wypic. Ale na poczatku studiow. Potem olewka. Jakby co zawsze drugi termin wink
            oj. Oj . Oj. Spinamy tylek i czytamy.
            Haha najsmiesjszniesze wtym wszystkim jest to ze probable robie to na darmo. I tak si nie zalapie na to stanowisko. Albo miejscowa juz obstawiona albo inni beda lepsi. zalezy mi jednak by sprobowac i dac z siebie wszystko. Dawno nic nie osiagnelam. Celu sibie nie postawilam. Nigdzie sie nie sprawdzilam. Jedynie sportowo... I pismaczo. Oj. Jak ki sie chce zrobic cos wiecej. Chocby poczytac. Pojsc na egzamin. Sprawdzic sie. Nawet jesli sie nie dostane. Tego juz nie biore pod uwage. Przynajmniej sie nie rozczaruje. Ej. Jakie nie dostane sie. Jakie nie wygram konkursu? Wszystkich stamtad wykrusze ^^ z takim dzialem? Kawa. Energetyki (4puszeczki wystarcza suspicious) czekolada. Banany. I magnezik. Z takim dzialen na ustawe damy rade smile
            Na razie.
            • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 15:07
              Hashi, ale pitolisz koleżanko smile
              masz czytać te ustawy, ale już. Skup się.
              i dawaj, co to za ustawy, bo może będę mogła Ci pomóc
              • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 15:24
                Oj tam pitole. Taka prawda. Nie zawsze rekrutacja przebiega sprawoedliwie. Czasem z gory moze byc przesadzona. No albo inna opcja ze inni beda lepsi tongue_out
                Ale to nie jest wazne. Nie wazne co sie dookola bedzie dzialo. Wazne zebym ja z siebie dala jak najwiecej a nie patrzyla na innych smile
                Ustawy. Prawo wodne. Prawo o ochronie srodowiska. O ochronie przyrody. I o udosyepniniu info o srodowisku. Nie ma jak mi pomoc. Na szczescie mam wyszczegolnione dzialy i rozdzialy. Mam nadzieje ze wiele nie bedzie odnosnikow do artykulow uncertain wkurza mnie to...
                Ponoc sa jakies ksiazki z ustawami plus komentarze. Tak zeby lepiej to ogarnac.
                Jakies streszczenie by mi sie przydalo ^^
                Spoko. Mam to co mam. Ksiazki z komenatarzami brak.
                Nikt mi nie pomoze. Jak bedzie mnie szlag trafial to sie odezwie. Na razie jeszcze nie wiem co mnie czeka.
                Oj. Skupiam sie w sobie jak nigdy. Zbieram te wszystkie swoje elementy w calosc.
                Na razie wszystko przelece. Oblukam ile chlonac trzeba. Potem bedzie zabawa. W drukowanie a nasyepnie rysowanie slaczkow wink
                Haha czasem robilam sobie notatki do egzaminow. Duzo lepiej wiedza wchodzila. Gdy wazniejsze info sie wyszczegolnilo. Przewaznie jednak nie bylo na to czasu. Za pozno zaczynalam sie uczyc. Teraz kupa czasu. 5 dni. Mysle ze na rysowanie szlaczkow znajde czas smile
                Teraz zamiast ruszac palcami. Bede ruszala ocxami od lewej do prawej smile
                Niech wlazi do lepetyne co wejsc powinno.
                Oj chce mi sie. By si tak chcialo przez 5 kolejnych dni.
                Bedzie dobrze.
                Ogarniam swoj klimat smile
                • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 16:03
                  Ale trafiłaś laska. Zacznij od Prawa o ochronie środowiska. jakbyś miała jakieś pytania, to wal
                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 16:19
                    Nooo... Wiem, beznadziejnie trafilam wink ej. Nie sa Ci obce te ustawy?
                    Tak. Wlasnie prawo o ochronie srod. Mam przed soba otwarte.
                    Pisalam ze przydaloby sie streszczenie. Nie, wrecz przeciwnie, rozwiniecie. Dodatkowy komentarz w przystepniejszym jezyku.
                    Ok. Zeeby miec pytanie musze to wszystko przejrzec. Czuje ze moze o cos zapytam jesli orinetujesz sie w temacie smile
                    • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 22:00
                      orientuję się smile nie trafiłaś beznadziejnie, ale prawo środowiskowe jest nieco skomplikowane. Dasz radę Hashi big_grin
                      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 01:49
                        Prawo o ochronie srodowiska przerobilam. Na szczescie tylko fragmenty mialam. Nie tak wiele smile
                        Skomplikane, jak to bywa z ustawami ale w miare czytania oswaja sie czlowiek z urzedaczym jezykiem. Musi sie skupic, bo praktucznie kazde slowo niesie ze soba jakas tresc. Nie rozwodza sie wiele tongue_out Nooo chyba ze w kokentarzach ^^ tam tylko zerkbelam. Przeczytalam wstep. I wrocilam do ustawy. Jak bedzie czas zerkne na ich konenatarze do artykulow.
                        a.teraz wrocilam do lozka nad ktorym ustawiajac sie konary.....ech. Jakim cudem on przezyl? Byl pod moja dlonia przegnieciony do sciany. Znowu ich pobudzam by poznie atakowaly mnie z wieksa zajadliwoscia klujaco - ssaca uncertain ja i tak go zabije zanim zasne, nie podaruje suspicious
    • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 16:32
      Żeby tylko nie było tak, że będzie kawa, będą energetyki, będzie skupienie i... czytanie forum.tongue_out
    • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 17:07
      Trzeba jakiś społeczny czynnik kontroli ustanowić żeby Haszkę przypilnować by czasu nie traciła na forum, fejsa i gg.tongue_outwink
      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 17:23
        spadówa ode mnei. Sami się pilnujcie tongue_out
        dobrze ze pare dni temu zrobiłam sobie odcinke od foruma. POczatek był trudny bo mnie kusiło, zeby coś odpisać/przeczytać. skoro ustaliłąm miedzy sobą że nie piszę w innych wątkach (kurde dzisiaj to nawet miaąłm sen ze przez przypadek gdzies komentarz dałam big_grin serio, serio ) skoro nie piszę to i już przestałam czytać inne watki i nie wiem co słychac w forumowym świecie. Nojgorsze były dwa dni. bo mnie okrutnie korciło żeby pod kims sie wpisac. wtedy czytałąm watki. Teraz na foruma wchodzić nie muszę/
        na fejsa pare dni nie wchpodizłam. rzadko tam wchodze. loguje sie. sprawdzam czy mam jakąs wiadomosc i od razu daje log out. Nikomu nie dałam "lubie to" ^^ ani nikogo nie zaprosiłam.
        dobra, Wy sie bawcie ja czytam smile

        P.S Sil.... dzieki za komentarz, a nawet 4 smile wreszcie mniej urzedacze te litery. Jeszce wiecej do czytania ale przynajmniej lepiej będzie pojac te wszystkie ustawki.
        • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 20.08.14, 17:27
          No jak Ty się odcięłaś od forum skoro ciągle tu siedzisz.tongue_out
          • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 01:00
            Po sporzadzeniu i wyslaniu do wiadonosci publicznej poprzedniego raportu - postu, wydalam rozporzadzenie (do swojej wiadomosci) ustalajac je tym samym z organem ustawowodawczym (glowa) oraz organem wykonawczym (palcami) ze kolejne informacja dotyczaca stopnia wchlaniana ustaw zostanie podana kolejnego dnia poczynajac od zakonczenia poprzedniego raportu (postu).
            Juz sie robie urzedacza big_grin
            Ja pitole. Wiecie co mnie wkurza. Info typu. Substancje/postanowienia o ktorych mowa w artykule (...) lub w ustawie z dnia tego i tego. I wez tu szukaj o co im biega. Co autor mial na mysli. Jesli jest to podane w tej samej ustawie to jeszcze git. Haha jesli ciezko odnalezc tytul/artykul to mozna skorzystac z lornetki, opcji "znajdz". Sama to wykombinowalam ^^ gorzej jesli to odrebn ustawa uncertain najlepiej byloby gdyby do zrobili hiperlacza. Klik i info znalezione.
            Hmmm moi skomentowali moja probe startu na stanowisko urzedacze w ten sposob. " i tak nie masz szans. Na pewno juz maja swojego" lub jeszcze uslyszalam. Ze w trakcie czasow szkolnych studenckich nie uczylam sie tyle co na starosc. W sumie nie wien o co chodzi. Bylam pilnym uczniem suspicious nawet sieuczylam. Czasem nie rozomien motywu dzialnia niektorych ludzi. Ok. Co ja na takiego slowa? Powinnam jeszcze bardziej sie zmobilizowac. Jesli urzedasy maja swojego to trzeba pokazac ze nieswoj jest lepszy wink (taaa... No tak big_grin)
            przewertowalam jedna ustawe. Druga zaczelam. Na razie az tak bardzo si nie zaglebialam. Chcialam zrozumiec ich jezyk. Co maja na mysli. W trakcie nawet zaczelam pojmowac ich dluuugasne zdania. Trzeba przyznac ze urzedasy sa oszedni jezsli chodzi o litery. Do jednego zdania potrafia wcisnac mnostwo tresci.
            Mam dwa zmytowan komary nad glowa... Ech. Nakrecam ich chyba... Bo czasem moje proby dokanania na nich mordestrwa sa w ilosciach wiekszych niz jeden big_grin szoku dostaj i bzykaja jak oszale. Moze i one pozniej gryza wiecej niz jeden raz. suspicious na lewej dloni conajmjiej 3 bable.nawet na wewnetrznej czesci. Ok. Proba mordu. (...) powiodla sie ^^ jesli komar mym ustrojstwem napekniony to i zwawoscia nie grzeszy tongue_out
            Ej. Przerabiajac ustawy odnalzlm dosc wygodna pozycje. Pollezaca. Przy biurku. Z konczynami doknymi wspartymi o jego blat. Co? suspicious dodatkowo wlosy w warkocz zapletlam (opcja konski ogon mniej wygodna jesli poziom ciala znizylam bardziej ku jadrze ziemi big_grin tsn. Glowa wsparta o opracie krzesla obrotowego). Aaaa i do uszow wlozone by slyszalnosc halasu (dziwek o czestotliwosci 16 HZ do 16000Hz. W ustawie pisali tongue_out nie zebym na pamiec ryla ale w tym.miejscu sie zatrzylama i w necie wyszykalam odnoscie slyszalnosci dzwikow. Nawet infradzwieki czyli ponizej 20 Hz sa nazywane halasem) no to aby zmniejszyc czestoliwosc halasu wydawanego przez podmioty zamieszkujace domostwo wlozone zostaly wyciszacze smile
            Ej. Myslicie ze jesli bylabym urzedasem to taka pozycja jaka dzisiaj stosowalam bylaby mozliwa i tam do zrealizowania? big_grin

            Ok.... Juz mi sie jie chce. Pisac ale jeszcze nie odechcialo mi sie ustawa. Az tak bardzo.
            Koljny raport do wiadomosci publicznej zostanie podany conajmniej 12 godzin pozniej, zaczynajac od zakonczego ostatniego sporzadzonego postu wink
            • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 01:12
              * odnosnik do pierwszego zdania. Ze ja Silu od forum.ni moge sie oderwac ? suspicious moge od forum, moge, bo coz mi po nim... Ale od ludzi juz cizej wink np od Cibie tongue_out nawet czytajac ustawe o Tobi pomyslalam. No jakbym mogla postapic inaczej czytajac w komenatrzu wyjasnienie skrotu.... SIL big_grin
              Zeszlam.z ustawy i poczytalam komentarz. Milo si czytalo bo bylo wircej slow ktore ni mialy w sobie tyle tresci. Czytalam tam o boberkach ktore Chrobry objal ochrona wink wtedy sobie przypomnialam ze raz bylo takie pytanie na kole lub egzaminie. Chodi jaki gatunek zostal objety ochrona przez Bolka wink Jagielo zajal.sie dzikami. A Stary - zubrami.
              Gdybym nie weszla na forum to bym komnatarza (x4) nie dostala tongue_out wiec na mym.wejsciu na forum odnioslam jedynie korzysc. Szkody poniesionej brak. A jesli bylby to czas, ktorego ciut ubylo. To rekompensata byla w posatci coments wink
              dobra. Pewnie pojde spac...
            • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 12:21
              hashimotka88 napisała:

              > Po sporzadzeniu i wyslaniu do wiadonosci publicznej poprzedniego raportu - post
              > u, wydalam rozporzadzenie (do swojej wiadomosci) ustalajac je tym samym z organ
              > em ustawowodawczym (glowa) oraz organem wykonawczym (palcami) ze kolejne inform
              > acja dotyczaca stopnia wchlaniana ustaw zostanie podana kolejnego dnia poczynaj
              > ac od zakonczenia poprzedniego raportu (postu).

              i tak powinnaś zawsze się starać pisać, a w mojej osobie miałabyś wiernego czytelnika
              • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 21:33
                tdf-888 napisał:


                >
                > i tak powinnaś zawsze się starać pisać, a w mojej osobie miałabyś wiernego czyt
                > elnika
                >

                to Ty Tedi wielbicielem literatury urzędowej jesteś suspicious
                • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 21:49
                  ba, ja ją rozumiem, kiedy tępe pały się głowią nad bezsensem sensu
                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 21:57
                    tdf-888 napisał:

                    > ba, ja ją rozumiem, kiedy tępe pały się głowią nad bezsensem sensu

                    no to marnujesz się chłopie w domu big_grin
                    • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:00
                      a ty w pracy babo smile
                      to gdzieś była? ale przynajmniej się nie spóźniłaś tylko jesteś na czwartek jak się anonsowałaś
                      • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:05
                        jeszcze nie w pracy smile
                        słowna jestem - miał być czwartek, jest czwartek
                        gdzie byłam ? w realu tongue_out
                        i wiesz co? ja się zaczynam czuć kontrolowana suspicious
                        • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:08
                          w pracy się marnujesz. to to mi chodzi-otongue_out
                          i jak tam w realu?
                          • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:11
                            big_grin
                            w pracy się realizuję, jeśli już wink
                            a realu - prawie się cieszę, że już z niego wróciłam
                  • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 21:59
                    nie rozumiem, co chciałeś przez to powiedzieć i kto jest tą tępą pałą suspicious
                    ja urzędowy styl też rozumiem (dlatego nie wzięłam do siebie tych pał), bo muszę, ale pasjami nie czytam do poduszki smile
                    • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:10
                      noo... tępe pały to te, co mniej ode mnie kumają hę?wink
                      • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:15
                        na miejscu Hashki to bym Cię trzepnęła suspicious
                        • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:20
                          nie podjudzaj.. haszka nie ma nic do tego
                          • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:28
                            tongue_out
                            dobra, dobra, kończę, bo wątek jej zaśmiecamy
                            • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:31
                              nooo.. ale sporo jej nie ma..
                              • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:34
                                to myszy harcują tongue_out
                            • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 23:16
                              a do fiermy jutro czypo wiekendzie?
                              • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 22.08.14, 03:07
                                Tede sie dostanie, bo mu sie nalezy (jeszcze za kiedys...) i jak mnie natchnie.... To go zjade ^^ ale nie teraz... Choc mialam.zrobic to dzisiaj. Nie wazne. Ale za cos mu sie nalezy.
                                Co do mnie... Mialam dzisiaj lekki kryzys uncertain od godziny 21 orpuscilam. Do teraz. Nawet juz mialam isc nie wchodzac na forum. Bo jakos checi nie mialam bo nie ma czymsie dzielic. Za bardzo sie nie pochwale.
                                Zatrzymalam sie na ocenie odzialywania przedsiewziec na durne srodowisko i nature 2000. zaczelo mnie cos wkuriwac. To ze jest tyle odwolan czytam. Cos tam czaje. Ale czlowiek musi byc niezle skupiony na kazdym.slowie, bo slow to oni potrafia nawciskac. Potrafia pokretnie pisac. Czytam cos rozuniem. Nagle bach. O czym oni mowia uncertain ok. Wracam czytam jeszcze raz. Niby jest ok. A zaraz taki jeden pierdolnie ze mowa o tym w innym artkule. Ok. Jak jest jeszcze w tej samej ustawie to dobrze. Ale juz czlowieka to rozprasza. Czasem znowu musi sie cofnac. Jedyny sposob zeby zakumac lepiej te ustawy to je wydrukowac. A jeslu jest pierdolniety odnosik wydrukowac i dokleic. Hehe do kartki doklejalabym fragmenty ustawy. Chyba tak bede musiala zrobic. No i jak rekami bede cos przy tych ustawach robila to lepiej misie zapamieta. Glupie podkreslenie nawet wystarczy. Na rasie czytam bo chce zrozumiec ducha ustaw smile jak kto o tym wspomnial. I czasme mi sie nawet udaje. A nie mialam nigdy doczyniania z tak pojretnym jezykiem. Nie lubie gdy jest tyle info w jednym.miejscu. Ciezko to zrozumiec w danej chwili gdy sie czyta. A juz ni mowie o nauczeniu sie.
                                Nie wiem czy tylko ja mam z tym taki problem. Chyba wiekszosc ludzi nie trawi ustaw.

                                Dzisiaj nieco zawalilam sprawe uncertain ciagle mi zalezy ale nieco sie zniechecialam. Jutro mysle ze bedzie lepiej. Inaczej do tego podejde.
                                A egzamin mam w pon. Zalezy mi na tym bo to byloby cos pode mnie. Nawet jesli mialabym byc urzedasem. To ni bylaby to robota tylko przy biurku. Lazilabym tez w terenie ^^ dobra mieszanka zeby kosci mi sie nie zastaly.
                                Szkoda mi jednego. Ze bie zlozylam roiez na drugie stanowisko. Dwa byly nabory. Oba bardzo podobne. Praktycnie sie nie roznia wiele. No nic. Po frytkach. Nie wiedzialam z mozna. A mozna bo niektorzy beda na dwoch egzamibach. Na dwoch roznowach. Widzialam liste osob. Noe wazne. Liczy sie to gdzie ja bede. Dzisiaj zawalilam sprawe. Dwa dni mibely. Nie doszlam do polowy. Dzisiaj miala skonczyc druga ustawe ale sama sie skobczylam. Od 21 komp chodzil beze mnie sad moje oczy nie chodzily po monitorze. Jutro inaczej musze to zrobic. Przelece wszystko do konca. By zczaic co gdzi i jak. A potem druk i ogarnuje wszystko dokladniej. Spinam dupe bo mam tylko 3 dni. Dzisiaj nie poszlo jak mialo pojsc sad jutro bedzie inaczej.... Zobaczycie... Ja zobacze. A raczej przekonam.sie smile
                                Nie chce mi.sie po urzedaczemu pisac. Bo dzisiaj ten jezyk zaczal.mnie irytowac. Jutro dam znac ze piatek byl lepszy niz czwartek.
                                • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 22.08.14, 03:47
                                  Ladny byl numerek 234. Tylko poczatku brak.
                                  Ech. No wlasnien dzisiejszy dzien byl beznadziejny.jak wygladalo moje obcowanie z ustawa? Siadalam czytalam bywali czasem nawet ok ale dzisiaj to ona glownie mnie meczyla. Rzucalam nia i przestawalam czytac. Mogloby sie wydawac jakbym sie nie mogla skoncetrowac. Ale nic mni nie rozpraszalo. Foruma dzisiaj brak. Pismaczkow caly dzien brak. Nawet dwoch pogonilam tongue_out no nic mnie nie dekoncentrowalo a mimo to nie moglam zaznac skupienia sad moze przez to ze cialo zaczelo by dzisiaj w niedyspozycji. Moze ono mnoe tak rozbilo. Moze lewy jajnik za bardzo czulam big_grin dobra. To wymowka. Usprawiedliwienie. Bylo nie tak jak trzeba. A ja bylam w rozsypce, nieskupiona w sobie na tyle by te ustawe ogarnac. Dzisiaj bylo ciezej. Juz wspominalam wyzej o dzisiejszym kryzisie. Po 21 komptnie odpuscilam.
                                  Jutro musi byc lepiej !
                                  Kurde. Bede zalowac jak sie w pon okaze z moglam dac siebie wiecej.
                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 22.08.14, 04:02
                                    Nic co ludzkie nie jest mi obce...
                                    Normlnie kobietom w takie dni sie nie chce. A mi... No wlasnie. Czy bardziej? Roznie bywa. Ale cos jest na rzeczy. Nie pierwszy raz. Ajc skomplikowane to... Za duzo mam potrzeb tongue_out a najwieksza zwiazana z.. Praca. Tego mi sie najbardziej chce mimo innych checi. Ooo a sprawdzenie siebie w innym miejscu a nawet usamodzielnienie to jest moje marzenie smile tutaj am za duzo hamulcow.... Prawdopodobnie jestem zupelnie inna niz jestem.... Juz sie zdarzylam przekonac.
                                    Zwalam na cialo ale to nie tak do konca. Moze odrobije mialo to wplywu na moj beznadziejny dzien.

                                    Tylko westchnac....

                                    Ech.....

                                    I jutro sie poprawic smile

                                    Kolejny rsport za conajmniej 24 godiny jesli ja wywiaze sie ze swojego obowiazku.

                                    P.S glupie to cialo suspicious upierdliwe...
                                    Przynajmniek paluch od nogi juz nie boli. Chyva tylko byl wybity a niezlamany.
                                    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 22.08.14, 04:35
                                      Ech. Nawet teraz czlowiek zasnac nie moze... Cialo upierdliwoscia go meczy.
                                      Co jak soe chce.... Glowa nic nie nakreca tongue_out samo cialo. Wiem. Wiem. Wiem czego mi potrzeba....
                                      Teraz juz nie wiem.co mnie boli. Niedyepozycja, chec (na moim przykladzie nawet miesnie brzucha wtedy sie upominaja....) czy glod ale pokarmu. Na pewno cos od srodka w lekka klekotke mnie wprowadzilo. Jeszcze cholerny komar mi bzyczy uncertain
                                      Spoko jutro no-spa cokolwiek by to nie bylo, mam nadzieje ze mnie rozluzni i bedzie lepiej. Teraz wyoadaloby zasnac. Bzyczy dziad
                                      wiem ze duzo pisze. Niektorzy uwazaja ze ten sposob nie powinnam sie ze to zbyt eksjibicjonistyczne. Ja swoich slow nie zaluje i uwazam ze granicy swojej nie przkraczam. To najwazniejsze smile. Mi z tym dobrze a jesli innym zle... Trudno wink
                                      czasem czlowiek staje soe bezsilny.... I glowa nie do konca daje rade. To cialo zwycieza, scenariusz i tempo ustala....

                                      Dobra. Dobra. Ech. Juz nie piernicze big_grin ale i tak od razu nie zasne...
                                      Moze jednak jak poprosze cialo by mu sie zachcialo ale spac suspicious
                                      Jaki ten swiat, ta natura..... Nie tylko 2000 tongue_out jest pokomplikowana...
                                      • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 01:10
                                        Jak dobrze mi sie wieczorkiem czytało ustawę o ochr. przyr ^^ (w porównaniu do tego co było w ciagu dnia.... w sumie to mi sie chce spać ale coś nakreśle, bo ileż można tylko oczami ruszać suspicious
                                        w ciagu dnia przerobiłam te ustawę na której wczoraj p[oległam uncertain jak tylko skończyłam m.in o naturze 2000 od razu ruszyłam na rower, po energetyki wink ale, ale... od razu do sklepu nie dotarłam. zabładziłam i droge sobie wydłuzyłam. Wpierw pojechałam się nałądować nad zalew.
                                        przeprowadziłam monitoring środwiska i dostrzegłam że w ciagu miesiąca zaszły tam ogromne zmiany. gdy byłam tam za pierwszym razem nic nie wskazywało że dzisiaj zastane taki widok. szata roślina porosła spływ zalewu. został odsłoniety wodospad. woda już nie była tak spietrzona jak osttanio. zapewne są o wiel gorsze warunki. jeszcze powstanie tam bajorki jesli nie zostaną podjetę kroki mające na celu udrożnienie koryta rzeki z zalegającej turzycy (?)/ Prawo wodne mam przed sobą tongue_out osttania ustawa/
                                        Niby monitorowałam środowisko ale moją uwagę zaczęły przyciagac dwa obiekty. Jeden był bez szaty.... a bynajmneij górną cześć miał odsłonietą. ach.... piękną miał Ci on klatę ^^ siedziałam sobie przy wodospadzie na murku i rozmawiwąłm przez tel. wybyłam z domu bo miałam dosć "natury 2000",. dośc słów urzedaczych, chciałm kogoś normlanego posłuchac. Siedz, siedze az tu nagle ku memu zakoczeniu w moja stronę kieruję sie dwóch mężczyzn. Jeden bez szaty ^^ NO I ZAPUŚCILISMY KU SOBEI USMIECHY wink choc ja dosc nieśmiało, zakoczyli mnie. przecież do pustelni sie udałam suspicious ja siedziałm po jednej stronie a oni przeszli przez rzekę i po drugiej stronie zaczeli łowić. heheh ja z poczatku siedziałąm tyłem do wodospadu ale p[óxneij kierowałam oczy ku obiektom i tak boczkiem a póxneij już ku nim zwrócona byułam wink WYJĘLI WEDKI I ŁWIOC ZACZELI>
                                        DWA DOROSŁE ŁABEDZIE i PARE MŁODYch< DZISIATKI KACZEK< JEDNA CZAPLE SIWA I NAWET SETKI CZAJEK WIDZIAŁAM>
                                        A TERAZ IDE SPAĆ smile

                                        dzisiaj było ok,
                                        ustawa "udostepnianie info o srodowisku" jest najgorsza sad ale ochrona przyrody niczego sobie smile
                                        • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 10:00
                                          tak zupelnie bez niczego? i ty sie nie zarumienilas? wink nad moim jeziorek tacy bywaja, ale mlode to, i nie ma zupelnie na czym oka zawiesic. big_grin
                                          po ciezkim dniu pracy o tej godzinie to sie dziecinko mozg snem uspokaja, ja wczoraj mimo zbyt duzej, jak sie pozniej okazalo, ilosci alko o tej godzinie dawno spalam, a ty grasujesz.
                                          • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 13:59
                                            no i ogarnelam chalupe. Szybciej niz zawsze.
                                            A wczoraj to ja prawwie do 00:00 czytalam ustawe bo chcialam ja skonczyc. Wiec po polnocy jeszcze chwilke pograsowalam i na forum lunelam wink

                                            Jak to bez niczego? Wspomnialam.ze tylko gola klate widzialam. Nizej oczy wstydzilam sie skierowac big_grin tongue_out szkoda ze TYLKO nie mial koszulki wink mokry byl. Haha chyba przeze mnje. Tak mi sie wydaje ze zajelam im miejscowke i przeze mnie przeszli na druga stron rzeki. Jeden po kamyczkach skakal. A ten moj fajniutki nagusi przez rzeke przeplynal ^^ w klapkach. Prowadzac rower. Ro kolaan byla gdzies woda tongue_out tak sie stal mokry. Wspial si na gore. I stanal dokladnie na przeciwko mnie. Fota "przerwszy raz" pojazuje gdzie on wlasbie wedke zarzucal. Na samej gorze po prawej strobie. A klata to az mu sie do slonca blyszczala wink dlugo sie niepogapilam. Bo i tak tym miejscu z godzine. Przegadalam i przesiadziam.
                                            Ech. W moim zyciu nie tak byc powinno. To co teraz ma miejsce to powoduh ze normalnieje. Kiedys faceci mnie ni interesowali... A takie sutacje jak ta, pozytywne mnie nakrecaja. Moze kiedys na tyle sie nakrece ze zaczne dzialac. Haha w ostatnim czasie bylo chyb jeszcze dwoch co mnie natchneli. Siatkarzyk. Ju nie bede o tym mlodziku opowiadac. Bylo w tym cos fajniutkie. Ech jakie z nigo bylo ciachoooo ^^ nawet do teaz pamietam jak podciaga na udach soje czarn ochraniacze wink jak stalam przy nim to nawt mialam nogi ciut z waty. Wpadlismy raz n siebie. Tez bylo to mile.
                                            No ale najwikesze cosik bylo z Kudlatym weselnym (nadal ni wiem jak ma na imie) niesamowicie nas obojga do siebie ciagnelo. Nic dziwnego ze mnie w koncu odbil w tancu tongue_out w tych 3 przypadkach byla jakas iskierka. Ok. Wedkarzyk sie nie liczy bo nawet slow z nim nie zamienilam.
                                            Nigdy wczesniej nie zwracalam uwagi. Nie myslalam nad swoimi potrzebami. Bo po co? Po co sie zastanawiac nad tym czy ktos mi sie podoba. Skoro..... Myslalam ze na mnie nikt uwagi nie zwroci. Oj sporo zylam w niewiedzy i sie zawiesilam. Jakbym byla pod kloszem. Nie docieral do mnie nawet wzrok facetow. Nie mialam o nim pojecia.
                                            Oj. Na weselichu tak dobrze czulam na sobie wzrok Kudlatego. Ciagle to robil a ja ciagle sie nastawialam big_grin prowokowalam go. Nigdytego nie robilam. Pokrecone to nieco...
                                            Wiel sie w moim zyciu zmienilo. Nawet bycia sprobowalam. Nawet myslalam ze do kogos uczuciem zapalam. Wiem jedno. Nigdy wiecej nie sprubuje az tak gdy wpierw nie bedzie uczucia. To co bylo musialo byc. Bez tego..... Nie ruszylabym...
                                            Moze sie wydawac ze jestem dzieciakiem, bo jestem ^^ wiele mam brakow.
                                            Widac w jaki sposob tutaj pisze. I takie pisanie tez bylo mi bardzo potrzebne. Bez tego bym sie jie otworzyla. Nie poznalabym swobodnego bycia. Ale w zyciu jestem niezwykle rozsadna. Czasem nawet za. I nie zaluje niczego co mialo miejsce w moim zyciu. Nie zaluje swoich decyzji.
                                            Ale wedkarzyf byl taki fajniutki ^^ kurde. Musze sie troche na tych facetow nakrecic tongue_out przyjdzie i na nich pora... Na pewno nie teraz. Bo mam inne prioryety. Wpierw musze sie dobrze ustawic. Do tego (na dana chwila) potrzebne mi sa ustawy. Czuje ze nic z tego nie wypali. Ale sama proba jest w sobie dobra.
                                            Ech. Tak daleko bylam od swoich potrzeb ze praktycznie nigdy moja samonosc mi noe przeszkadzala. Tak fo niej przywyklam. Nie tesknilam. Nie myslalam o byciu z druga osoba. Checi nie mialam. Dopiero pare dni temu wyszla ze mnie potrzeba "bycia kochana". Przez dwa dni na ten cel wylalam wiecej lez niz przez cale swoje zycie z powodu samotnosci.. Nigdy ni plakalam. Z braku drugiej osoby. Ni pamietam. Dla mnie to dobrze. Dobrze ze cos czuje. Chocby smutek. Nie nawidze byc pusta.... Obojetna...
                                            Teraz wiem ze bedzie dobrze. Cos sie zmienilo. Bycia sprobowalam. Choc jie do konca bylo takie ale i to bylo w tym idealne. Tak mialo byc. Wszystko dobrze sie uklada. Los robi to lepiej niz ja sama bym wymysila. Dobrze ze na razie nie bylo uczucia..... Ja sie ciagle zmieniam. Kiedys ktos mnie nawet doceni. Bo jie jestem taka zla.
                                            Nawet taka pokrecona osobka jak ja, cos do kogos poczuje i na mnie przyjdzie pora. Ale teraz z dala od facetow. Nie moga mnie rozpraszac. tongue_out
                                            Ach ten wedkarzyk big_grin spoko. Przecietny dosc byl. Ale mnie wiekszosc facetow kreci wink ni jesten az tak wybredna jak Ty Tempi tongue_out

                                            Zmykam do ustawa by sie dobrze ustawic. A facet? Na razie zadnego nie chce. Na pewno teraz nie bede dzialac. Choc moglbym probowac. Nawet szukac. Cos sie zmienilo. Ale to nie jest jeszcze moj czas....

                                            Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
                                            • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 14:36
                                              Bywaja momenty ze czlowiek by chcial. Chialby chociazby z sibie wiele dac ale nie stac go.... W ch..j trace teraz zelastwa ktorego i tak mam malo.
                                              Wiem ze do konca nie jest ze mna dobrze. Nie czuje sie w pelni sprawna. Z sil opadam. A takie ekstremum jak to. Natury kobiecej. Nie ponaga mi.
                                              Klaki ostatnio tracic wiecej zaczelam. A to jeszcze nie jesen. Spoko. Jak wykeci wiecej to na krotko zetna. Takie myski mialam 2 lata temu jak sie psuc zaczelo. Ciezko mnje zlamac. Ba. Trudniejsze momenty nawet mnie czasem potrafia zmobilizowac smile to nie jest uzalanie sie. Nigdy tez wsparcia nie potrzebowalam. Bywalo ciut cuezej. Ale i ciezej jest mi potrzebne. Wsprcu nawet od lekarzykow nie mialam. Czasem wygladalo to tak ze sama badanie zrobilam. Pokazalam i wyszlo co lekarz sam powinien zrobic.
                                              W tym wszystkim czlowika wkurza ze nie moze dac z siebe wiecej. Ze sil mu brakuje. Czasem jest w czastkach nie w swojej calosci. Brakuje mu siebie. Widac czasem we mnie checi. Nawet jesli slabsza jestem. Nie mam mocy to chec mnjenapedza smile fizyczny wysilek powinnem mi siky odbierac i hormony. Jest zupelnie odwrotnie. Z reszta.. I tak malo aktywn jestem. W tym tyg nawet ani razu nie biegalam.
                                              Wiecie kim bym byka gdybym dziala na pelnych obrotach?
                                              bedzie dobrze. Ech. Wypada zrobic sobie przynajmniej morfokogie uncertain
                                              Nigdy sie nie uwazalam za specjalnke chora. Czasem jakas upierdliwosc sie do czkowika dobiera. Ale do kazdego. Chora bym byla gdym nie mogla chodzicm gdybym sorawna nie byla. A tak to czlowiek powinien cenic co ma.
                                              • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 15:06
                                                mloda, kudly to ja ci moge opitolic (jakby co), jak zaczelam miec z nimi problem to dalam rade bez fryzjera, bo nie lubie jak obcy wlosow i glowy dotyka (kiedys zwialam od fryzjera jak mi leb zaczal myc, no nie moge i juz), a wtedy staly sie szczegolnym utrapieniem.
                                                odpocznij od tych ustaw, i rozluznij sie odrobine, jak nie wyjdzie to bez zalamki, bo takie konkursy z zasady ustawione sa.
                                                • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 16:01
                                                  Dzisiaj nawet nie mam od czego odpoczywac sad nie przeczytalam nawet ani jednego urzedaczego slowa.
                                                  Wkurza mnie moja niedyspozycyjnosc. To ze w czastkach jestem. Nie soba... Juz chwile. Od dwoch lat na pewnoe. Raz gorzej raz lepiej. Na to wplyw maja braki. To wszystko jak naczynia powiazane. Jedno na drugie wplywa. Jak hormony mozna ogarnac. To innosci ktore na nie wplywaja (czasem o ktorych pojecia sie nie ma) daja popalic. Orzeszki brazyliskie muszezakupic. By selen uzupelnic. Juz chwile ich nie zarlam. Ech. Cialo mam nieposluszne.
                                                  Najbardziej co mnie meczy to nie bol (eee, ni ma go u mnie tak wiele. Czasem cos sie pojawi) nie meczy mni niedyspozycyjnosc fizyczna ale psychiczna. Nie czuje sie w pelni kontaktowa sad takie nawwt otepienie. Roznie z tym bywa. Zeby zczaic te ustawy przydaloby sie wieksza janosc unysly. A ja w ostatnim czasie ogolnie nie mam wiele sil. Juz nawet mi sie nie chce siebie ogarniac. Swojwgo zdrowia. Jeden lekarz mnie olal. (z nfz) po tym jak poszlam ro niego z info ze bylam u prywatnego i zmienil mi ciut peczenie. Dawke zwiezyl. Minimalnie.... U niego juz sie nie pojawie. Do prywatnego raz na pol roku sie pojawie. Hormony to pikus. Ale przynajmniej o nich mi wiadomo. Tego pewna estem. Inne braki to niewiadona.
                                                  Jesli jest jakis autoagresiak to i moge wystepowac inne. Ale to juznie chodzi o to. Nawet nie chce mi sie tego ogarniac. Choc nie lubie zyc w niewiedzy. Woke wiedziec znac przyczyby by wyjsc z tego. Naprawic co sie da. Ale jeden autoagresiak miesza. Nie tylko chodzi o hormony. Miesza z innymi brakami.
                                                  A wlosy? To zaden problem. Pewnie beda teraz leciec skoro zaczely. Mnie skutek nie meczy. A przyczyna. Dlaczego? Bo chcialabym to ogarnac.
                                                  Wlosy jak bardziej wypadna to sie obetnie. Nie stac mnie bylo by zrobic sobie krotka fryzurke. Od gimnazjum zawsze dlugie. Za duza zmiana. Jak wykeca bede miala powod by cos zmienic w wygladzie smile
                                                  Ja uwielbiam jak ktos mi sie wlosami bawi. Mam fryzierka ktora cudownie myjewlosy. Jednoczesnie robi masaz glowy smile

                                                  O czym ja to? Co do ustaw... Do egzamibu. Nie zniechece sie. Nawet juz jestem nastawiona ze nic z tego nie bedzie. Ale samo to ze cos robie. Ze mam zajecie. Czytam ustawy tongue_out ze sie mobikizuje ze mi sie chce. To juz wiele. Ostatnio bardzo sie zastalam.
                                                  Potrzebne mi s takie mobilizacje zeby ruszyc. Od wtorku rozszerzam swoj areal slania CV. Uderze w konkretne miejsce.
                                                  W sumie jedno mnie ciekawi.... Co mniebardziej wyniszcza. Wlasny orgaznim ktory sie mi sprzeciwia czy miejsce. A moze to miejsce ma wplyw na organizm. I dlatego tak soe wlasnie dzieje. Nie jest do konca dobrze. I tutaj po prostu mi sie odechciewa sad chore to. Bo widzac ze sie mecze. Wodzac jak jest. Powinnam sie uwolnic.
                                                  Mam nadzieje ze dzisiaj wieczorem wypali spotkanie z kolega. Chcialabym chocby na godzine. Max dwie. Zeby pobyc z normalnym ludziem. W tym tyg tego ni mialam. Ok. Wczoraj przez tel pogadalam z godinke. Tyle bylo mojego kontaktu z normalnym ludziem w tym tyg.
                                                  Tak wiec co do tej roboty... Konpletnie si nie nastawiam ze cos wypali. Ale sama proba startu w takie miejsce juz mi cos daje. Nawet widze ze gdzies jest dl mnie miejsce. Ze ktos chce mnie po moim kierunku. Ze nawet bym im podpasowala. Mimo ze to stanowisko urzedacze, a ja z daleka od takiego bylam. Glownie ze wzgledu na brak wiary w swoje mozliwosci (nieco kompleks inteligencjalny, i tak jest lepiej niz kiedustongue_out)
                                                  Dobra.... Kawa wypita. Heheh przez ostatnie dni (3 chyba) wypilam wiecej niz przez caly miesiac. Codzinnie po dwie kawy. Jeden energetyk. Bananki te jadlam a i 3 czekolady wpieprzylam ^^
                                                  dobra. Biore sie do ustaw (szkoda ze ich nie zapamietuje jak zapamietac powinam z ich czasem nie rozkminiam. Ale za duzo jest info. A ja w dodatku nie jestem w formie. A te energetyki/kawy sa po to byvmnie jakos podciagnac. Chce sie sprawdzic. Mimo ze i tak z tego pewnie nic nie bedzie. Na pewno sie nie zniechece. Gdy sie okaze ze to wszystko bylo "na darmo". Bo nie bedzie. Juz widze plusy tej nauki. Wiem np ze mam dwie jablonki a nie jedna tongue_out jesli konar ponizej 130 cm rozgalezia sie to juz jest wiecej niz jedno. Na drzewa ponizej 10 lat nie trzeba miec pozwolenia. (chyba suspicious) moja ma nawet z 50 lat. Ostatnie papierowki na niej wisza. Dzisoaj zjadlam dwa. Wiecej niz 10 nie ma. Koncza sje. Szkoda. Z reszta na owocowe nie trzeba miec pozwolenia jesli chce sie wycinac.
                                                  Po prostu chcialabym miec wiecej sil. Byc sprawniejsza. Tyle.
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 16:41
                                                    Jak mnie bylo to w naturze bylam. Wybralam sie na malinki. Okazal sie ze po drugiej stronie obok moich malin sasiadka byla i zbierala. No i pogadalysmy sobie z pol godzinki smile starsza kobieta.
                                                    Nazarlam sie przeokrutnie przez ten czas. Ale milo bylo. Mimo ze nie ciagni mnie do ludzi (na pewno przed) mimo ze nie lubie rozmawoac to odnajduje sie jakos w trakcie.
                                                    Dobra. A teraz do ustaw siadam. Ostatnia mi zostala....
                                                • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 16:42
                                                  zaraz.. haha big_grin czy ty haszce proponujesz podróż przez pół polski po to, by se włosy u ciebie obcięła? lol big_grin
                                                  a może dojedziesz? taka kusząca perspektywa wink
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 23.08.14, 16:48
                                                    nie, jak juz tobie uda sie ja zwabic do warszawki to pozniej ja sie nia zajme, nawet sie poswiece i przyjade. big_grin
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 02:51
                                                    Mamy juz niedziele to pisac moge tongue_out
                                                    Ech. Caly czas sie ustaw uczylam ^^ dobra. Dobra..... Niedawno godinke temu wrocilam. Kop mi si w dupe za to nalezy. Zamiast w ustawach siedziec to ja przed 9 z domu wybylam. Na randke suspicious spoko. Nigdy to randk nje bylo. Pod 20 spotkan podchodzi. A teraz to juz na pewno od randko to na maksa odbjega. Od kiedy cos sie skonczylo. Od kiedy musze pomadke nosic ze soba. Jak sie z nim spotykam. Od kkedy? Od paru spotkan. Ale.mialam tylko na godzi.e na dwie. Mial mnie przed polnoca odstawic. Nigdy tego nie zrobil. Nigdy nie przywiozl mnie tego samego dnia. Dzisoaj byko to poerwszy raz. W sobote wracalismy. Ale w samochodzi zostalismy pozniej jeszcze z godz. Mial tylko nawrocic. Nie wazne. Pogadalismy. Kurde. Glupi facet. Moglby mnie rozkochac ale juz tego nie zrobi. Ppdoba m sie. Powiedziam mu dzisiaj nawet czego mi brakowalo.
                                                    Nie wazne. I tak juz nic sie nie zmieni. Juz tylko bedzieny znajomyni.
                                                    Czy przytuleni na koniec to nie jest z duzo? suspicious kurde. Tylko jestemy znajomymi a mimo wszytsko sie garne. To lape chce pod reke mu wlozyc. No i na koniec chcialam.sie przytulic. Echhhhh i co ja mam powiedziec.... Moze lepiej nic. Kiedys nie wiedziam ze mam taka potrzebe. Bylam za kloszem. Nie wazne. Teraz tez nie est to do konca potrzeba. Ale jest mi lepiej gdy ktos jest obok. Nawet takie glupie przutulenie powoduje ze odczuwam spokoj.
                                                    Juz mi sie chyba ni chce pisac. Spaf mi si chce. Wiele sobie wyjasnikisny. Jemu chyba samotnosc jest pisana. Teraz to widze. Nie zadba az tak o kobiete. Albo inaczej. Zadba wrecz barfzo dobrze. Ale z czasem moze sie przy kins meczyc. Jemu odpowiada wlasna osoba. Chyba to dusza samotnika....to czeho mi w tym wszystkim brakowalo to to ze nie intersowal.sie mna tak n codzien. Nie utrzymywalismy tak kontaktu. Nie lubil pisac tongue_out nie podtrzymywal tego co bylo na spotkaniach. Ale on tak ma.
                                                    Nie wazne. I tak z tego nic by nie wypalilo. Skoro do tej pory nic ni poczulam.
                                                    Zmoklam. I on tez tongue_out mi to nie przeszkadzalo ze padalo. Nawet to lubie. Czasem zmoknac. On nadeszcz narzekal. Ja sie cieszylam. Ja chcialam biec "do" na pokaz multinedialnej. 5 min spoznilismy sie.. Swietny byl. Inny niz jak bulisny ostatnio. Zmienili. 85 tys miasto wylozylo zeby zgrac kolorki i dziwek z woda. Hmmm ale tamtem chyba bardziej mi sie podobal. Ludzi w ciul. On cgciL biec z powrotem. Bo padal deszcz. Jak mialam kurtk na glowie to pare razy nawet zdjelam bo chcialam zmoknac tongue_out
                                                    Kurde.... Mi chyba trzeba lekkiego dzikusa. Kogos podobnego do mnie. Tzn..... Ja zawsze bylam spokojna ^^ ale to nie bylam ja. On jest z bardzo ulozony. Chyba to jest glowny powod czemu to wszystko nie ruszylo. Za duzo w nim powinnosci. A podoba mi sie. I wyglad i charakter i wiele ma pozytywnego. I kogos tak pewnego jak on to ja w zyciu nie znajde. Tak bezpiecznego jak on. Nie wien czy komus jeszze bede tak potrafila zaufac. Czy przy kins poczuje sie na tyle soba. Przy nim sprobowalam. Moze teraz rusze. Moze to tak jak z pisaniem bylo. Jak 3 lata tenu zaczelam byc otwrta. Zaczelam dzielic sie soba z jedna osoba a potem poszlo. Ze doszlam nawet do forum. Ech. I tak mnie tutaj nikt nie czyta. Nikt pewnie nie doszedl do tego moennetu. O niczym ciekawym ni pisze.... Moze tak vedziew naturze. Skoro on mnie natchnal to teraz bedzie dobrze. Dobrze z ludzmi, z facetami. On powiedzial ze sobie kogos znajde. Przytoczyl moje slowa na forum co wypowiedzlam. Ze z nim nie naucze sie latac (nic nie czuje) ale dzieki niemu moge wyjsc ze swojwgo kokonu i w naturze. Tak sie stalo smile dzieki ninu moge rozprostowac skrzydla. Tez to zrobilam ale tak jak podejrzewalam. Nie pokecialam..... To nie to....
                                                    Moze nawet nie powinnam sie do niego przytulac? Moze to jest za duzo....
                                                    Ech.
                                                    Dobra.
                                                    Zanim wrocilam.do domu to moj plan byl taki ze ide spac. Odstawia mni przed polnoca pod dom. I wstaje po 6 rano. Na 7 - ke fo kosciola ide a potem sie ucze..tersz..... Kurde juz z pozno. Nie wyspie sie. A w pon to ja musze byc w fornie. No i jutro tez by si poduczyc.
                                                    Moze nie pkwinnno byc nawet przytuelnia. Ale baba ze mnie. Chyba tego potrzebuje.... Tym bardziej ze wczesniej tego nie potrzebowalam
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 03:04
                                                    A wlasnie Tempi. Kto wie czy nie przyjade i nie opitolisz mi tej glowy wink
                                                    O tym na priv. Serio. Widze w tym same pozytywy. Bede miala mniej wlosow na glowie tongue_out lzej czlowiekowi bedzi.
                                                    Hehj ten moj znajomy lubil moj zapach wlosow. Teraz mniej pachna bo mam mniej wlosow. tongue_out ech. Doslownie w dwa tyg pozbylam sie z 1/3 sad dobrze ze sa nieco krecone to tego tak nie widac. Tego ubytku.
                                                    No wlasnie mowil ze podoba mu sie zapach. Mnie to z poczatlu sieszylo dziwilo. Bo nigdy nie czulam ze mi wlosy pachna tongue_out ciekawe czy ktos czuje swoj zapach ? big_grin dobran to normalne. Ze sie czlowiek przyzwyczaja. Pare razy Mloda umyla moim.szamponem. I wtedy czulam. A moje wlosy nigdy nie pachnialy. Ech jak na pozegnanie sie przytulilismy. To pewnie poczul ich zapachn. (mozenawet przytulac to za duzo. W koncu to teraz tylko znajomy. A ja wtulona nie bylam sekunde. Czy dwie. Moze nawet z 5 tongue_out dla mnie to zwykle kozenskie przytulenie mimo wszystko bylo. Jsst mi dosc bliski.. Dlatego bo chyba jest mi to ciut potrzebne. Cos o czym sprawy wobi jie zdawalam. Bo mi przeciez ludzi nie potrzeba tongue_out nie jest mi z samotnoscia zle ale z ludzmi jest ciut lepiej ^^ ok... Ide spac.
                                                  • samysliciel_2.0 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 03:06
                                                    dobranoc wink
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 09:24
                                                    Dzien dobry smile
                                                  • facet699 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 08:55
                                                    bez sensu. Ile razy napisałaś, że jesteście kolegami? Siebie czy nas chcesz w tym upewnić? I taki ton żalu mi z tego bije. Wiesz, że możesz się nigdy nie zakochać?
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 09:23
                                                    Co bezsensu?
                                                    Ile razu napisalam? Nie wiem. Kiedys piszac pewnosci tych slow nie mialam. Piszac kolega sie zastabawualam.... Bo wtedy to nie byly takie eelacje kolezenskie jak teraz sie tworza. Nie po kolei to sie dzieje... Ale juz nie chce mowic dlaczego. Byk powod.
                                                    Moze dlatego pisze ze to tylko kolega bo teraz jestem pewna tych slow.
                                                    Zal? O co? Nie. Nie ma go..
                                                    Nie wiem czy sie moge nigdy nie zakochac. Praktycznie nigdy tego nie probowalam. Nie dawalam dobie szansy. Nigdy nie przebywalam tak dlugo z drugim czlowiekiem sad
                                                    Juz nawet mi sie nie chce mowic po jakim czasie uciekalam od facefow....
                                                    Tutaj wytrzymalam... Dlaczego? Bo od poczatku bylo to luzn bycie. W trakcie cos sie zaczelo dziac. Ale nadal bez zaangazownia zadnej zestron.
                                                    Zawsze ludzie byli obok mnie... Teraz sie to odmienilo. Teraz nawet delikatna potrzeba sie we mjie odezwala. Przeciez nigdy nawet przytulac sie nie chcialam. Takie to obce.
                                                    Zakocham sie. Jesli wszystko od poczatku pojdzie normalnie. Tutaj nie szlo. Tutaj bylo inaczej. Mysle ze w inny sposob nigdy bym nie dala rady ruszyc z czlowiekiem. To z czym mam chyba najwiekszy problem to bliosc emocjonalna. Nie znam jej kompletnie. Nikogo nie uzelnilam od siebie ani ja nie przywiazalam sie.
                                                    Tak jakby ludzi mi nie byli potrzebni.
                                                    Wiele sie wczoraj wyjasnilo. Pewni jakbym ja os poczula. To i on by zatrybil. Dziala to tak? Przefiez mogloby to by i tak jednostronne.
                                                    Podsumowujac. On by chial gdybyn ja chciala. I wychodzi ze nikt ni chce.
                                                    Zakocham sie... Ale od poczatku musza byc pewnie jakies iskierki. Inaczej guzik z tego.
                                                  • facet699 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 09:55
                                                    przeczytaj swoje nocne wpisy. Dużo mi w nich nie gra ale kto zrozumie kobietę wink
                                                    I logika powalająca bo tak naprawdę to Ty nie chcesz
                                                  • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 11:39
                                                    ojej no.. spotka się raz na tydzień, przytuli, posłodzi, to i zmiękczy. haszka nie jest z kamienia, a że takich sytuacji ma deficyt, to potem przeżywa i rozkminia kwestię, jak to haszka.
                                                    ale nie ma iskry, jest coś w stylu termoforu - też czasem przyjemny smile
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:04
                                                    O to w tym.wszystkim chodzi ze w ten sposob nie zmiekczy. Moze jestem z kamienia tongue_out
                                                    Slodzenie . Przytulenoe nic nie dalo wiec chcialam si tego pozbyc. Teraz tego niebedzie. Moze teraz zmiekne ^^ moze zatesknie za tym co bylo. Watpie...
                                                    Nie ruszy i tyle.
                                                    Ja nie zdarzylam jeszcze poczuc swojego deficytu. Mam ogromny. Zapewne. Ale nadal nie mam tak wielkiej potzreby bo jej nie znam. To jakbym caly czas pila tylko i wylacznie wode (nie znam.smaku) wiem ze jest gdzie jakis napoj zwany miloscia. Nigdy go nie pilam. Jak sie napine to dopkero wtedy dowiem sie jak bylam bardzo spragnionina. Pewnie caly dzbanek wypije ^^
                                                    Oj. Bedzie mial facet ze mna przewalone jak mni rozkocha, rozbudzi big_grin
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 11:57
                                                    Facet.... Ty jeszcze nie znasz mojej pokretnej logiki big_grin tamto to bylo nic tongue_out
                                                    Niby skomplikwane to wszyatko ale takie proste... Nie stac mni by wszystko wyjasnic... Nie powinnam.
                                                    Czy ja chce? O to w tym wszystkim chodzi ze nie...
                                                    Kiedys gdy facet chcial to mnie tylko to odpychalo. Balam sie zaangazowac. Balam sie ze kogos w sobie rozkocham a ja nic nie poczuje (a moze wlasnie caly czas sie balam z to JA POCZUJE? big_grin juz krece ^^) dlatego nie sprobowalam bycia.... Szybko uciekalam zenim dobrze zaczelo sie dziac. Ech... Nigdy o tym nie chcialam wspomjiec na forum jaka jestem. Ostatnio zaczelo wychodzic. Choc... Tak sie zastanawiam czy tego nie bypo widac w moich literach. Nawet gdy pisalam o ppgodzie....
                                                    Wpomnialam tylko z nigdy ni bylam w prawdziwym zwiazku i nigdy nie bylam zakochana.
                                                    No wlasnie. Kiedys bylo zupelni inaczej. Facet pokazywala chec. Ja uciekalam. Bo to nie tak powinno wygladac. Ja nawet z ludzmi kiedys nie potrafilam byc sad a co dopiero z facetem. A nie potrafilam byc z ludzmi bo ni dzielilam sie soba. Ni bylam otwrta. Czasem od ludi wet sie izolowalam.
                                                    To czego mnie naucyl obecny kolega to bycia z czlowiekiem. Sama w koncu chcialam tego sprobowac. Bycia swobodnego bez skrempowana. Bez zbednego myslenia. Stal sie dla mnie czlowiekiem. Na tym mi tak cholernie zazalo jak na niczym innym. Nooo na pracy tez mi zalezy ^^ ale w tantej chwili chcialam.sie nauczuc takie swobodnego bycia. Taka Wy mnie tutaj znaci. Chcialam normalnie porozmawiac. Takbzby mnie druga osoba nie meczyla. Popierdolone to wszystko ..... Czasem czlowiek m ewne brski i staje sie uposledzony. Ja taka bylam. Ni znalal bycia z ludzmi. Kazdy czlwiek byl dla mnie obcy. Teraz to nawet nie mam takie problemu by Mloda prsytulic. Kiedys to bylo wymusone. Jak zrobilam to moze raz na rok tongue_out robilam to bo widzialam ze ona tego potrzebuje. Ja nie
                                                    Czlowiek czasem jest usposledzony.... Bo tak go otoczeni uksztaltowalo. Ciezej mu nabyc sprawnosci... Ja mialam z tym ogromny problem. Zawsze zamknketa. Nie potrafiaca byc z ludzmi a nawet z fcetami. Nie zlezalo mi.

                                                    No wsnie co do niego. Z nim pierwszym od poczatku byla to luzna znajoosc. Nauka bycia z czlowieiem. Nawwt to nie bylo mi znane. Potem byl jnie tylkoczlowiekiem.
                                                    Ale nic nie tiknelo... Czemu? Moze ludzie bedacy cale zycie w samotnosci nie moga sie polaczyc. Maja tak braki w relacjach ze nie wytworzy sie miedzy nimi dostateczna chec. Koles nie powinien patrzec zebym ja cos poczula. Powinnen on okazac chec. (ok. Wtedy bym uciekla big_grin wiem Facet zemnie rozumiesz ^^). Ok. Juz nawetvnie chodi o chec. Ale on jest typem niezaleznym. Samot.ikiem. Nie utrzymywal ze mna kontaktu tak na codzien. Nie bylo w tym takiej troski. Nawet dlatego ni moglabym to nazwac relacja przyjacielska. Nikogo tak z reszta nie nazywam.
                                                    Dla niego spotkania co tydzien byly czeste tongue_out teraz chce nawet ograniczyc. Mysle by po to zby sprawdzic czg za nim zatesknie.... A to jest z jego strony blad. Teraz powinnien byc dl mnie czlowiekem. Powinien si interesowac. Inaczej to wszystko sie zatraci.
                                                    Ech. Cos mnie strasznie blokuje.... On wychodzil z zalozenia ze si ni nadaje do bycia w zwiazku. Ja mam teraz mysli ze bylabym dla niego osoba nie "ta" ale taka ktora soe znalazla. Bylaby w tym jakas powinnosc a nie czucie...
                                                    Nigdy nie bede w zwiazku nawet jesli mialby byc miodem. Mialby byc podyktowanym rozsadkiem. Bo facet m w glowie poukladane. W zwiazku miodem zwanym ale.... Sztucznym. Nie ma uczucia, nie ma nic.

                                                    Maruda. Zapewniam Cie ze nie jestem zakochana. I z nim ni bede..
                                                    A o wlosach kiedys wspominal tongue_out wczoraj to mi nawet mokrej koszulki na brzuchu nie chcial dotykac suspicious a przutelni ode mnje wyniknelo. On sie bedzie trzymal zasad. Skoro ja chcialam zrezygnowac to on nie chc mi dac zadnej bliskosci suspicious jest zbyt zasadniczy. Nawet rak mi wczoraj nie chcial grzac tongue_out ale i tak mu wciskalam ^^ On teraz kompletnienie nie bedzie sie do mnie garnal. Wrecz mnie bedzie odpychal tongue_out
                                                    Tak to nie zadziala jak on (najprawdopodobniej) chce. Nie zatesknie. Bo potrzebuje bycia kogos na codzien. Potrzebuje wzajemnej troski. A z nim jestem tylko wtedy kiedy jestem tuz obok niego.
                                                    Juz mialam okazje poznac wirtualne troske. Takie prawdziwe bycie. Gdy dwie osoby nie sa sobie obce. Wiem czego mi potrzeba. Wiem co moze spowodowac ze sie zakocham. Z nim tego nie mam. Zbyt duzy chyba z niego samotnik. Zbyt niezalezny.
                                                    Kurde. Jest jedna osoba ktorej sie boje big_grin boje sie zeby sie w niej nie zakochac. Ok. Najdziwniejsz w tym wszystkim to ze sie tego nie boje smile
                                                    To tylko i wylacznie jest wirtualne. Tak dalekie a nigdy nikt nie byl mi tak bliski. Nigdy nie zalezlk.mi na kins. Na jego szczesciu i ze wzajemncia. Jesli w naturze ta relacja miaby si utrwalic to pewnie pszlaby w zakochanie lub.... Przyjazn? Na pewno byloby to cos silnego. Czego do tej pory nie znalama.. Cholercia. Juz sa jakes niteczki. Spoko. Z tego chleba zakochania nie bedzie. Nie da sie... Bo est konkretny powod. Ale bycie jakie sobie wzajemnie serwuemy jest jakis. To jedyny czlek ktoremu tak na mnie zazalo. Mowie ciagle o kims wirtualnym. Ja nawet miedzyludzkich wiezi nie znam
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:24
                                                    niunia, ty sie zakochalas!! nie w tym chlopczyku a wirtualnym facecie, mam tylko nadzieje, ze okaze sie on madrym mezczyzna, przeczyta, zrozumie i jakos te sytuacje wyjasni. bo chyba jest madry, tylko lekutko pogubiony (a myslalam, ze to mija z wiekiem).
                                                    i mysle, ze tobie w koncu potrzebny madry facet, ktory wykocha, pokaze co to bliskosc i uczucie, pokaze ci zycie. wink
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:36
                                                    Ej. Nie da sie.... Nigdy.... Nie bede potrafila.... Z nim czegomolwiek sprobowac. Za duzo wiem...
                                                    Niejestem zakochana. Wirtualnie si nie da. Tak. Mysle ze on w naturze nie mialby zadnego problemu by tego dokonac. Jakby tylko chcial
                                                    Nie wiesz jak jest. Nie da si i tyle sad nawwt jakby zaczelo bolec. To sie ni da..... Nie da sie.... Rozmuiesz?
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:50
                                                    przeczytaj co napisalas. w pierwszej czesci zaprzeczasz, nie da sie, nigdy, nie jestes zakochana, a w drugiej widac, ze masz chilerna ochote zeby cos sie zadzialo, zeby sprobowac. facet ci glupot nagadal, ty sie zakochalas i tyle.
                                                  • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:53
                                                    przez internet? w literkach i ew. zdjęciu?
                                                    nooo to musi być prawdziwa miłość.
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:00
                                                    do mnie czy do niej? bo nie wiem czy cie opieprzac za krytykowanie mlodzienczego zadurzenia czy olac. wink
                                                    czytasz hashi, wiesz jak jest. nie milosc, a zadurzenie wlasnie. a moze ty sie postaraj w glowie jej zamieszac, albo w koncu poukladac. wink
                                                  • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:17
                                                    ja nie mam nerwów do takich dziewczyn. niepewne są. nie wiadomo co takiej strzeli do rozczochranej, jak całe życie niedopieszczona. załóżmy, że ja będę miał gorszy dzień (bądź parę dni) i taka zaraz się zadurzy w kimś innym.
                                                    o nie nie. ja wolę opanowane, wyrachowane, obliczalne wink
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:27
                                                    Gowno wiesz.
                                                    Nie masz pojecia jaka jestem. Nigdy nie potrzebowalam ludzi. Nigdy mnie do nich nie ciagnelo. A juz na pwno w slabszych chwilach bylam od nich z daleka. Nigdy pocieszenia ie potrzebowalam.
                                                    Kuzwa. Nie jestem typem ktory uzaleznia sie od ludzi.nie jestem niestabilna emocjonalnie. I gdy cos sie w zyciu nie uklada. Nigdy do ludzi sie nie zwracam. Nie szukam pieszenia.
                                                    A facete ktory mni w sobie rozkocha bedzie cholernym szczesciarzem. Za cholere takiego nie skrzywdze. Probujac bycia z tym znajomym ciagle o nim myslalam. Zeby jakoklwiek ta znajoosc sie nie potoczyla zeby nie wyszedl na niej zle. Dlatego balam sie go w sobie rozkochac. Bo z mojej strony byla cisza.
                                                    Mysl sbie o mne co chfesz. Ze jestem niestabilna emocjonalnie i uczucowo na pewno tez. To Twje mysli. Nie znasz mnie Tede. Nie znasz!
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:33
                                                    wkurzyles nasza dziewczynke, smigaj teraz ja uspokoic i zaglaskac!!
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:42
                                                    Nie tylko nie glaskac, bo zagryze. Ale niezlego wnerwa dostalam na Tede. A to jest baaaaaaardzo ciezkie zeby to wyowlac. Nie bedzi mi ktos wmawial jaka jesten. Ze tylko mi cos nie spasi to poszukam sobie pocieszenia w innym chlopie. Mowilam.ze jak mnie ktos rozkocha to bedzie mial ze.mna hmm raj (?) bedzie mu dobrze. Mysle ze bedzie to dosc poukladane zycie. Latwo bedzie dojs ze mna do kompromisu.
                                                    A krzywdzic innych nie potrafue. Wiec nie wiem jak moglabym rzucic sie w lapy innemy .
                                                    Jestes niedojrzaly Tede. I chokernie sie boisz zeby jakas Cie nie zdradzila. Najchetniej to trzymalbys taka na smyczy.
                                                    Tyle w temacie.
                                                    Do jutra.
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:48
                                                    niunia, strach przed zdrada to nie jest niedojrzalosc.
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:53
                                                    Przesadna tak. Skad on wie jaka jestem? Ju sobie stworxyl moj obraz.
                                                    Wiem.jedno ze nie potrafilabym.kogos zranic. Nie znoslabym takich mysli.
                                                  • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:56
                                                    każda tak mówi; no przecież nie będzie jawnie komunikować, że będzie zdradzać - to nielogiczne. (i oczywiście ona tak faktycznie uważa, że ona da radę, że ona jest twarda itp. ale właśnie kobietka jest mięciutka i się samosię dzieje). choć i takie 'wyzwolone' się zdarzą, które będą się chełpić.
                                                    i nie, ja się nie boję, że mnie jakaś zdradzi (bywa). po prostu pokazuję świat jakim on jest (w zastępstwie maroniego wink).
                                                    kobiety dzielą się na głupie i te głupsze. no są jeszcze pojedyncze okazy mądrych, ale to białe kruki smile
                                                    i dlatego taka nie myśli, co robi, a nawet jak myśli, to głupio myśli, a potem jest płacz, ojojoj co ja mu zrobiłam, a on był taaaaki dobry dla mnie.
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:31
                                                    ale z takimi latwiej jest, wystarczy ze porzadnie dopiescisz, a pozniej juz tylko kwestia utrzymania jakosci.
                                                    wyrachowane?? big_grin wez se chlopcze lepiej taka niewinna, nieskazona jeszcze, ktorej nie trzeba leczyc po jakims facecie, ktora jest jeszcze ufna i naiwna, z taka piekniej i spokojniej moze byc.
                                                    i wszystkiego ja nauczysz, ulepisz ja sobie.
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:51
                                                    Ech...
                                                    Spoko. Pieknie spokojnie naiwnie niewinnie.
                                                    Taka przynajmniej nie bedzie wyrachowana. Nje bedzie zmanierowana. Taka bedzie szczesliwa.
                                                    Ty tez mnie Tempi dzisiaj wnerwilas big_grin tongue_out
                                                    Myslcie sobie co chcecie. Moim zdaniem chlop bedzie zadowolony jak mu soe dostane w lapy ^^ zle nie bedzie.

                                                    Log out i do jutra.

                                                    Kropka.
                                                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 16:39
                                                    tdf-888 napisał:


                                                    > o nie nie. ja wolę opanowane, wyrachowane, obliczalne wink

                                                    no, ja też uważam, że przydałby Ci się jakiś bat nad głową wink suspicious
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:17
                                                    Kuzwa Tempi, ja Ty nic nie czaisz.
                                                    W wirtualnym - NIE JESTEM ZAKOCHANA. NIE JESTEM ZAUROCZONA.
                                                    byl jedynie dla mnie osoba najblizsza w ostatnim czasie. Byl przy mnie.
                                                    Komus na mni zalezalo. Ktos mi pomagal. Zebym calkiem nie zalegla. To wszystko bylo takie ludzkie. Jak nigdy nikogo przyjacielem nazwac nie potrafilam. Tak uwazalam ze to jest tego namiastka. Chore. Ze cos wirtualnego mozna chociazby namiastka przyjazno nazwac.
                                                    Nic mi nie nagadal. Ni rozkochal mnie w sobie.
                                                    Dlatego napisalam ze jesli by chcial to moglby nie miec z tym problemu. Gdyby mu zaczelo zalezec na mni jako na kobiecie ale tak nigdy nie bedzie. To kto wie czy bym.si nie rozkochala ale teraz nie ma na to szans.
                                                    Czaosz teraz choc odrobine?

                                                    Wnerwilas mnie suspicious bo nie wiesz jak jest, a tworzysz wlasne teorie.
                                                  • temperufka.zelona Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:26
                                                    dobra, dobra, nie wiem, ale z tego co i jak piszesz taki obraz sie wynurza, ze cos tam sobie w glowce uroilas, ale wiesz,ze i tak nic z tego nie bedzie, wiec sie wypierasz.
                                                    ok, ochlon i przeczyaj to co piszesz za kilka dni.
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:34
                                                    Nie musze z niczym chlonac. Wiem jak jest. Nic sobie nie wkrecilam. Nie mialam czego.
                                                    Ok. Wiem ze mogl.si taki obraz utworzyc. Dlatego ze wspomnialas ze jestem w nim zakochana. Ja odp ze nie. Nie teraz. Nie tutaj. Ale nie mam zadnej pewnosci co byloby w naturze. Jesli nadal bylaby to znajmosc kolezenska.to nic by si nie wydarzylo. Gdyby w natirze zaczely lecoec iskry i gdyby on pokazal ze swojej strony chec. Ze mu zalezy to wpsomnialam.ze byc moze bym.sie zakochala.
                                                    Nie wiem co bedzie w naturze. Tutaj zapewniam Cie ze nic sie z mojej strony nie dzieje. Jest miedzy nami jedynie duza sympatia. Jak z nikim.innym.fo tej pory. Tyle.
                                                    Chcialam to tylko wyjasnic. Zeby nie chodzily sluchy z jestem jednak w kims zakochana i do tego wirtualnym suspicious
                                                    Nie mam pojecia co sie bedzie dzialo. On tez nie ma. Wszystko sie okaze w naturze. A do tego na pewno dojdzie. Duza jest sympatia.

                                                    A teraz, skoro wyjasnione to zmykam do ustaw.
                                                  • facet699 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 13:05
                                                    moja logika też pokręcona, więc mi nie musisz mówić wink
                                                    Jedyne co Ci poradzę, to nie bój się za innych, nawet jeżeli nie wyjdzie to nie Twoja wina. Celowo nikogo nie zranisz i o to w tym chodzi, serca nie jesteś w stanie zaprogramować. I co do waszej sytuacji to już chyba kiedyś o tym wspominałem ale pasuje mi jak ulał to:

                                                    I nie dosłownie a na zasadzie, że absurd podobny big_grin

                                                    Odnośnie znajomości internetowej to nawet ja bywałem fajnym facetem, więc jak to zostanie na takim etapie to wszystko OK. Tylko, że to nie jest prawdziwa znajomość tylko suma swoich wyobrażeń.
                                                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 10:31
                                                    facet699 napisał:

                                                    > bez sensu. Ile razy napisałaś, że jesteście kolegami? Siebie czy nas chcesz w t
                                                    > ym upewnić? I taki ton żalu mi z tego bije. Wiesz, że możesz się nigdy nie zako
                                                    > chać?

                                                    o to, to, to - właśnie miałam napisać, po przeczytaniu postów Hashki, że się chyba zakochała, tylko nie chce tego przyznać, po powiedziała chłopu, że mogą być tylko przyjaciółmi. Gdyby chłop nie miał nadziei na coś, to po usłyszeniu "zostańmy przyjaciółmi" raczej by nie leciał na kolejne spotkania, przytulał, czy mówił o zapachu włosów smile
                                                    No i biorąc pod uwagę, że priorytetem ma być znalezienie pracy, to .... no proporcje odnośnie pragnień są tu mooocno zaburzone tongue_out
                                                  • tdf-888 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 11:31
                                                    a ja wiem, o co chodzi.
                                                    to jest zachowanie typowe dla ludzi niedojrzałych emocjonalnie. bez urazy - nie wszyscy dorastają w tym samym czasie wink
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 12:26
                                                    Ni musisz mi mowic ze jestem uposledzon emocjonalnie. Ja dobrze o tym wiem. Nie dzialo sie w moim zyciu tak jak dziac si powinno. Mialam wiele brakow. Nie przeszlam przez pewne etapy. Glownie dlatego z nie potrafilam byc blisko z ludzmi. Dlatego z miedzy moimi.... Ech... Znowu sie uzewnetrznie ale ciul. Mkedzy moimi nigdy nie widzialam uczuvia. Nigdy bliskosci. Zadnego komplegnie dotyku. Przeciez to takie normalne. Przelozylo sie pewnie na nas. Nasza zwyczajnosc to brak bliskosci i otwrtosci a do tego wystepuje nierzozumienie, szamotanie sie. Corka wybiera sobi na partnera kogospodobnego do ojca. Ja mam antypazia. Mlz dlatgo byc ni potragie.? Co ja mam powiedziec. Jest jedna osoba do ktorej czuje tylko chlod. I nie chce byc w poblizu. Bo i tak jic pozytywnego noe dostane. Kazdy inny facet est dla mnie cieply. Do inego potrafie sie usmichac
                                                    Z moim uposledzeniem emocjonalnym. Z brakiem faceta nawet w postaci ojca moglabhm si wpakowac w gowno. I tak ze do tej pory to sie nie stalo.
                                                    Przeciez latwo mnie rozkochac. Wystafczu odrobin uczucia. Takby sie wydawalo. I cos w tym jest prawdy. Ale j uczucia unikalam jak ognia. Uciekal am od chetnych.
                                                    Jeszcze raz napisze. Popierdolone to wszgstko. Ale cos sie zmienilo. Teraz wiem ze bedzie dobrze. Tylko nadal.musze uwazac. Hehe chyba juz nie znakd takiego faceta ktory mnie nie rozkocha. Ten kolega to zrobil. Byl ale nie rozkochal. Bo tak n prawde to jest latwe mnie rozkochac (tak mysle) Za duz mam braki. Podatn jestem. Dobra to tylko czysta teoria.
                                                    Moj znajony mnj nke rokochal bo byl.za bardzo podobny do mnje.... Moze z bycia w tak dlugiej samltnosci nie da si nic wykrzesac.

                                                    Ale pierdziele. Pisze ze kochliwa byc moge (na to wsystko wskazuje... To jak sie wychowywalam. To tylko teoria) a z drugiej strony nigdy nie bylam zakochana. Moze ja sie boje tej swojej kochliwosci. Bo ona jest spora. Moze dlatego chce ale sie boje.
                                                    Dobra. I tak to ni jest pora na faceta. Wpierw musze sie soba zajac.
                                                    Jak ni znajde roboty to nie chce byc z kimkolwiek. A raczej nie bede na pewno szukala.

                                                    A Ty Tede moze taki dojrzaly emocjonalnie jetes? suspicious

                                                    ok. Ide zrobic sobie awe i biore sie za ustawy.
                                                    Odeziwe sie jutro "po". Nie wiem czy jest sens trzymac kciuki. Nie nastwiam.sie ze cos z tego wypali ale jak mowilam. Sama proba jest w sobie dobra. smile

                                                    Pa

                                                    (kiedys bylam pod wieloma wzgledmi bardziej uposledzona niz jestem. Bardziej nie potrafilam byc z ludzmi. To ze tutaj pisze to znaczy ze juz zaczelam sie zmkeniac. Wpierw w pisnaiu. Wirtualu. Teraz w aturze. Ja jestem dobrej mysli. Wyjde jeszcz na ludzi )
                                                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 24.08.14, 16:33
                                                    Hashi będę trzymać kciuki smile
                                                    i powiem jeszcze tylko tyle, że nie jesteś jedyną, która z domu rodzinnego wyszła bardziej pokaleczona, niż pogłaskana. Z tym, że jeśli chcesz coś zmienić, to należałoby przejść od rozpamiętywania do etapu wyciągania wniosków.
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 15:53
                                                    Nie. Nigdy tego nie rozpamietywalam. Wrecz zwyczajnosc byla "normalnoscia". Mimo ze czlowiek o tym nie mysli to wszystko si w nim gdzies tam odklada, ksztaltuje go. Ja dopiero niedawno par lat temu zaczelam widziec. (w sumie to nie chce mi soe pisac...)
                                                    co w tym wszystkim jest najgorsze? Ze ta "normalnosc" powoduj ze czlowiek z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy. Nie zdjae sobie sprawy ze jest "chory". kiedys sobie nie zdawalam. Nie znalam swojej intrukcji. Czesto obwinialam siebie to jaka jestem. Ze jestem malo komunikatywna. Ze do ludzi sie ni garne. Nie znam bliskosci. Nie znam dotyku. O przytuleniu nie ma mowy. Skoro w domu ni bylo to utrwala to i ciezej mi byko w swiecue obcych genetycznje. Ciezej mi bylo z relacjami mkedzy ludzkimi. W swiecie zwierzakow zawsze si odnajdywalam smile
                                                    Kiedys za dzieciaka to przynajmniej byly miedzy rodzenstwem szturchance tongue_out tyle bylo dotyku. Teraz kazde w swojwj ilozolacji.
                                                    Nie jest to dobre gdy widzi sie dwojke "polaczonych sznurami". Gdy widzi sie niechec jedynie. Gdy sie slyszy. To i samemu sie odechciewa. Wazne by zrozumiec. Ja w penym momencie wiele.zrozumialam. Zaczelam stawac sie inna. Ni wiem czy ma ktos podobnie. Ze zwraca uwage na starsze osoby okazujace sobi uczucie. Dla mnie to cudowny widok smile u swoich nigdy tego nie widzialam.
                                                    Jesli nie jest do konca jak byc powinno. Jesli ma sie w sobie braki. To trudniej jest pozniej wyjsc na prosta. Znormalniec. Trzeba samemu sobie znalezc to czego sie nie dostalo.
                                                    Ech. Czasem sie odechciewa.
                                                    Nieco podly dzisoaj nastroj... Nie wiem czy co mni dzisiaj ucieszy. Chyba nawet nie chce sie cieszyc...
                                                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 17:44
                                                    a jak egzamin ?
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 17:53
                                                    Nie pojechalam....
                                                  • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 17:54
                                                    Bo?
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 18:24
                                                    Jaka szybk reakcja tongue_out
                                                    Bo mi sie noe chcialo. Cialo mi nie pozwolilo. Mialam nogi jak z waty.
                                                    Dobra. Prosze nie tracic we mnj wiary. Nie zalamywac lap.
                                                    Oczywiscie z pojechalam. Choc jak wsiadlam do samochodu to mysli "tylko ni to" myslalam ze nie pojade bo slaby byl akumlator. Zgasl zaraz jak go zapalilam. Na szczescie pozniej bylo ok.
                                                    Dobra o egzaminie.
                                                    Zrobilam to co sobie zalozylam. Nie bylam najgorsza tongue_out chcevie liczbami? Prosze. Na 30 pkt testu wielojrotnego wyboru trzeb bylo mkec min. 20 by przejsc do drugiego etapu do romowy . 5 pkt mi zabraklo.
                                                    Z gory wszystko bylo przesadzone. Przeciez szukali starszevo referenta. A ja tam bylm najmlodsza tongue_out tylkl jedna kobitka przeszla dalej. Ona miala cos doczyniania z ustawami. Pieknke si naumiala.
                                                    Jestem jak gabka.... Wycisnita z emocji. Nie chodzi o ten egzamin ze sie nie udalo. Bo jestem nawet zadowolona. Nie bylo tragedi. W sumie nie wiem skad ten stan. Chyba dlatego z w ostatnich dniach zylam napince. Orgaznjm podkrecalam. Dwie kawy dziennie o_O energetyki. 3 czekolady poszlo. A teraz wyszlo ze mnie to powietrze. Chyva zmeczona jestem. W dodatku jak wrocilam to az mi lzy w slepiach stanely sad jak Mloda powiedziala ze przez przypadek lapka zalala.... Tzn wpierw lekki wkurw. Potem odcielam mu zasilanie. Jak Mloda go zlala to lapek byl caly czas wlaczony. Dysk pewnie pszedl sie bujac. Zobaczymy. Na razie sie suszy.
                                                    Jak wracalam do domu to mialam mysli ze siadne do labka i w koncu znowu zaczne CV slac. Gdy czytalam tydzien przerwe od tego mialam. Jeszcz bardziej mnie ta info rozbroila bo dopiero tydzien temu przyszedl z naprawy. Sama wszystekigo dopinowalam. Tele do asusu. Formularze. Kurier. Odbior. A teraz zjebal.sie znowu... Ech...

                                                    Mimo ze dzisiaj byly nawet dosc mike sytuacje. To i tak mnie nke ciagnelo....
                                                    Na egzamibie jedna sosobke znalam z widzenia. Zagadalam do niej. Ja - ta malomowna niesmiala. Ale od kiedy w domu zalegam i czasem ljdzia dopadne to mimo moich kiepskich interpersonalnych umiejetnosci,chce ludzia, bo wiem ze kkntakt nim dobrz mi robi. Dobrze jak czasem ske usmiechn i do kogos paszcze otworze.
                                                    Ooo pewna sytuacja w miescinie. Poszlam pod lecznice. Widze ze tam pustky lokal. Obok 3 mlodzikow stoi i pija browary. Oni tez cos wspomnieli ze przeniesli w inno miejsce. Ok. To nic. Pomykam do sibie. Juz ide a wtedy jeden do mnie. Ze zatrudnilby mnie jako sekretarke big_grin nke bardzo chcialo mi sie do niego odzywac. Wspomnialam ze dobrze sie sklada bo dzisi bylam na rozmowie o prace ale wybrali inna osobe. Ech. Tak dziala kieck na facetow tongue_out
                                                    No. Nawet ni musze roboty szukac. Moze ona mnie sama znajdzie ^^

                                                    Przejdzie mi ten dupny, wyjalowiony, wydmuszkowaty nastroj. Mysle ze to glownie przez to moja kilkudniowa napinke. Na pewno zalamki po egzamjni nie ma. Wrecz jestem nawet troch zadowolona. Nawet gdybym dala z siebe maxa (moglam oczywiscie wiecej) to tamta kobitka by wygrala konkurs. Kurde. Nie byly takie proste te ustawki. Zeby je wyumiec potrzebowalabym conajmniej miesiac. A i tak bylby problem.
                                                    Co jeszcze? Moze juz starczy. Ni mi sie nie chce. Kupilam sobie browca i nawet chrupasy ale mi sie nie chce za nich brac. Ooo i klapsy dwa sobie zaserwowoalam. Jeden zjedzony. Sliwki pyszne kupilam. I w koncu orzechy brazilojskie by selen zrec.
                                                    A teraz to mi soe tylko lozka chce. Ni jestem jakos szczegolnie padnieta. Ale wydmuchana. Nie jest zimno ale chetnie bym sie okryla zeby mnie widac nie bylo tongue_out w swojej norce by bhc schowana....

                                                    Poszlam. Poszlam tongue_out
                                                  • silencjariusz Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 18:29
                                                    Bardzo dobrze, że poszłaś. Mało zabrakło. Następnym razem będzie lepiej.
                                                  • margott70 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 18:46
                                                    5 brakujących punktów na 20 oznacza,że świetnie Ci poszłosmile Na starszego zabrakło, ale bez tego nieszczęsnego st byłoby w sam raz. Szukaj samego referenta, po Ci starszysmile Załamane ręce wznosimy do górywink
                                                  • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 18:59
                                                    Było dobrze smile Ale wiesz, że nie ma co za długo spoczywać na laurach wink
                                                  • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 19:17
                                                    A to jest zwykly referent? big_grin
                                                    W domu jak mnie ojciec spytal na jakie teraz stanowisko to odpowiedzialam.ze.... Na prezydenta big_grin i to w lekkiej wnerwie. Bo ogolnie to mi sie gadac nie chce. Nie mowie o dzisiaj. No ale ten prezydent to jeszcze nie na kraj suspicious skromnie zaczne od mniejszch jednostek tongue_out
                                                    Najlepszy tekst dzisiaj od mamy. No i po co sie uczylam skoro na marne to bylo. Lepiej jakbym na sprzataczk poszla. No rozwalila mnie tym tekstem big_grin
                                                    5 pkt braklo by przejsc dalej. Ale i tak szans bym.nie miala.z tamta.
                                                    (o masakra... Ktos chfe mnie na spacer zabrac suspicious sie smsik tresc jego na gorze w linijce wyswketlila... I po co? Jak mi si nie chce... Z reszta na tyg si nie spotykamy tongue_out ja mialam dzisiaj w lozku lezec suspicious) co do tamtej kobitki.... Ktora wygrala.. To miala ona tylko 3 bledy zrobila. Pierwsza oddala test. Kto wie czy konkurrs nie byl ustawiony. Ale to nie wazne.
                                                    Mnie tam ucieszyla sama proba. Zobaczylam jak to wyglada. No i ustawki poczytalam. Nawwt niektorych putan bylam pewna ^^ malo takich bylo tongue_out troche strzelalam a troche... Sciagalam big_grin tongue_out
                                                    No to teraz ide na prezydenta. Trzeba wyzej sie piac. Nie spocxywac na laurach. Zaczne na razie od miasta.
                                                  • margott70 Re: chce mi sie... bardzo... 25.08.14, 20:32

                                                    > Najlepszy tekst dzisiaj od mamy. No i po co sie uczylam skoro na marne to bylo.
                                                    > Lepiej jakbym na sprzataczk poszla. No rozwalila mnie tym tekstem big_grin

                                                    I po to Haszi między innymi potrzeba jest praca,żeby móc uniezależnić się od takich tekstów. Żeby na nie odpowiadać "Ale czy mogę sama zdecydować co miało dla mnie sens a co nie? Dziękuję."
    • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:38
      dajcie jej spokój, niech się uczy, te ustawy nie są wcale proste! suspicious
      • maruda2 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:44
        a kiedy będzie coś wiadomo?
        • kama265 Re: chce mi sie... bardzo... 21.08.14, 22:48
          chyba w poniedziałek ma być ten egz? albo jutro?
    • hashimotka88 Re: chce mi sie... bardzo... 22.08.14, 03:25
      Nawet 12 godzin moglo uplac od poorzedniego raportu. Jednak z racji ze nie wywiazalam sie z umowy (nie dalam.z siebie dzisiaj wystarczjaco duzo, nawet odpuscialam. Zniechecilam sie.) to nalozylam na sibie kare w postaci calodniowego niepisania. W czwartek slowem ni pisnelam. Ale i z ustawmi bylo cienko. Zle mi dzisiaj szlo. Jutro musi byc lepiej. Inaczej si do nich dobiore. Zla jestem nieco n siebie. Dzisiaj czytajac czesto musialam sie wracac, zeby rozkminiac co oni od mnie chca big_grin
      Ajc.ajc ajc.
      Kolejny raport tym razem za 24 godziny. Tylko wtedy jesli wywiaze sie ze swojego zadania nalezycie. Wiem jak to musze teraz ogarnac.
      Jesli bedzoe tak jak dzisiaj.... Nic tutaj nie napisze tongue_out zamilkne... A nikt tego by nie chcial ^^ (a moze jednak chcecie ? suspicious) tak sie zastanawiam. Kto za kim bardziej by tesknil. Chyba odribinke mnie lubicie tongue_out czasem wink Nie jestem taka zla. Choc dzisoaj na siebie tak uncertain
      Ajc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka