carol-jordan
01.11.14, 19:19
Taka sytuacja z dzisiaj:
kobietka od lat szuka faceta
znajduje
radocha i górnolotne słowa, plany, czyste szaleństwo.
Po jakimś czasie emocje opadły.
I zaczęło się liczenie zysków i strat......
A bo to przeprowadzić by się trzeba, pracę zmienić, miejscowość nie taka itp.
No i nie wiem, jak to się dalej potoczy, ale:
1. Czy Ona tego na początku nie widziała?
2. Czy to jednak nie było takie aż aż, jak na początku myślała?
3. I czy naprawdę da się tak na chłodno przekalkulować, jeśli człowiek kocha?
Chciałam zaznaczyć, że to moje refleksje na temat zysków i strat w sytuacji wchodzenia w związek po latach bycia samemu ze sobą. A nie "obrabianie dupy" komuś.