abc_meee
05.05.20, 22:48
Powinnam pójść spać. Racjonalnie. Zdrowo.
Ale, cholera coś ciągnie mnie żeby nie dać się. Bo jak pójdę spać, to rano się obudzę i będę musiała w tej musztrze (czy mustrze..) /cyrku/wyścigu/powinności/zmuszania się/udawania że/walki o byt/próby racjonalizowania/ustawiania się w głowie/wypierania, że to wszystko to../ chęci pierdzielnięcia tego w ..?/uspokajania bliskich, że mimo, że ciężko to spoko/ odpychania od siebie myśli cięższych /uśmiechania się pomimo chęci zalania łzami klawiatury/powiedzenia, że pierdzielę wygląd i to czy mam zrobione paznokcie i inne pierdy/ .... będę musiała BYĆ.
Dlatego pewnie tu siedzę. Aż padnę (w sensie, że oko się zamknie). Czyli się poddam trochę. Ale tylko trochę.