Właśnie mój facet napisał mi, że jednak przeprasza, ale bardzo potrzebuje samotnego wyjazdu... w związku z tym nad "nasze" morze... pojedzie sam...
Związek 3 miechy, koleś zakochany podobno, wyjazd planowany 3 tygodnie, mieliśmy jechać w sobotę raniutko...
No rozsypałam się...
napisałam tylko, że życzę mu szczęścia, ale że mógłby mnie uszanować i zerwać twarzą w twarz, a nie przez messa (oboje mamy 40+).
Na to on zdziwiony, że przecież on nie zrywa! Że jak mogłam tak zinterpretować!
Ryyyli, koleś 47 lat mógł pomyśleć, że dzień przed wyjazdem poinformuje mnie, że ja na nasz wspólny urlop nie jadę - i że nadal będziemy razem???
Poklepcie mnie po ramieniu, bardzo tego potrzebuję.
I tak - wydawał się normalny, tyle że baardzo wrażliwy i depresyjny. Widziałam rys egocentryczny (tylko ja i ja - cały czas gadał co on czuje) - ale taka akcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania odnośnie xujowatości losu