Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy

04.06.08, 22:06
Wróciłem tu po paru dniach, by spisać myśli. By podzielić się nimi i usłyszeć
czyjeś zdanie. W przeciwieństwie do ostatniego razu jestem dość przytomny i
mam trochę więcej zapasu czasu, mimo że przed chwilą wróciłem po 12 godzinach
pracy.

Czytam od jakiegoś czasu wasze posty, wasze wyznania, wątpliwości,
poszukiwania i poznaje wasz sposób patrzenia na świat. Odniosę się do paru
wątków pośrednio.

Na forum padło hasło 'pięknej kobiety'. Jaka kobieta jest piękna? Zadano mi to
pytanie parę dni temu. Wg mnie aktualne pojęcie piękna jest przez wiele kobiet
i mężczyzn bardzo błędnie pojmowane. To, że jakaś kobieta się podoba jednej
osobie nie znaczy, że innej się podobać nie będzie. "Jaki jest Twój ideał
kobiety?" - moje ulubione pytanie... odpowiedź dość prosta - ideały są nudne i
w praktyce nie istnieją. Kobieta jest dla mnie piękna gdy jest sobą. Gdy daje
się poznać taką jaką jest. Wygląd jest rzeczą przemijającą. W niczym nie
przeszkodzi gdy partnerka podoba się innym facetom lub gdy uważają oni ją za
brzydką. Ważne jest by partner patrząc na nią widział w niej osobę z którą
chce dzielić swoje życie, swoje smutki i radości. Jednak podejście, że każda
kobieta może być piękna i, że wygląd może mieć znacznie bardzo małe również
może się okazać szkodliwe. Od kobiety którą kochałem usłyszałem kiedyś, gdy
wyznałem (odpowiadając na jej narzekanie jakaż to ona brzydka jest), że
przecież nie mógłbym być z brzydką kobietą : "Jeżeli znam jakiegoś faceta
który mógłby być z brzydką kobietą i być szczęśliwym to jesteś nim jedynie Ty".
Tak mógłbym być z kobietą którą inni uważają za brzydką, ale mi musiała by się
podobać. Nie w znaczeniu fizycznym, ale pełnym. Takim, że gdy ją zobaczę to
stwierdzę, że dobrze wygląda z tym czym ją natura obdarowała i pozwoli się
poznać taką jaką jest a nie taką jaką chce ja widzieć świat. Bo nieważne czy
kobieta ma piersi ogromne, zwykłe czy wręcz niewidoczne, nieważne czy ma
ogromną pupę czy wygląda jak przecinek. Ważne by była sobą bo nikim innym
nigdy nie będzie, nie ważne co ze sobą zrobi, prędzej czy później zawsze i tak
będzie sobą więc po co udawać?
Gonienie za ideałem zapędziło nas w dziwną stronę, kilogramy make upu na
twarzach, solaria, farbowanie włosów, powiększanie piersi, operacje
plastyczne, odtłuszczanie itp. Jak dla mnie chore. Niby wszystko by podobać
się facetom, ale jakim facetom? Czemu gdy mówiłem Jej, że przepięknie wygląda
gdy zakręcają się jej naturalnie włosy, Ona z uporem maniaka je prostowała?
Chciała się podobać mnie, sobie czy komuś innemu? Wydaje mi się, że kobiety
same sobie w wielu wypadkach szkodzą. Bardzo to subiektywne, wiem.

Takie zdanie na zakończenie wątku. Mawiało się kiedyś "Każda potwora znajdzie
swego amatora". Ja w to wierze. Uważam, że każdy może się komuś podobać, na
swój sposób, czy tego chce czy nie.

Kolejny wątek, czyli związki trwałe i nietrwałe. Kiedyś uważałem, że to
mężczyźni szukają krótkich przygodnych związków, a kobiety są kochające i
szukają kogoś kto będzie je kochał. Życie dość boleśnie uświadamia jak bardzo
możemy się mylić.
Przerażają mnie zarówno faceci jak i kobiety szukający kogoś "na przygodę". By
mieć trochę przyjemności. Czy tylko to się dla Was liczy? Przyjemność,
zaspokojenie, kopulacja? Czym w takim razie różnimy się od zwierząt? Nawet w
ich świecie są pary które łączą się na stałe i pozostają tak aż do śmierci.
Czasem zdaje mi się, że niektórzy ludzie już dawno stracili poczucie tego czym
jest miłość. Bo czym jest miłość tak naprawdę? Jest wszystkim co nas otacza.
Nie opisze jej biologia, chemia, psychologia ani żadne słowa. Ja nauczyłem się
o niej tylko jednego: Gdy kogoś kochamy naprawdę to nie kochamy za coś tylko
MIMO WSZYSTKO.
Dlaczego samotne osoby to często te które potrafiły by zaofiarować miłość do
grobowej deski, wierną i nie wymagającą, bezinteresowną i głęboką? Czemu takie
osoby są odrzucane na rzecz 'zabawy'? Czemu słyszą "Jesteś ideałem na
męża/żonę ale nie teraz"? Czemu kobiety wybierają facetów którzy się nimi
pobawią, poszaleją z nimi w łóżku i zostawią? Czemu faceci wybierają sobie
częściej kobiety którym nie zależy? Nie zwracamy uwagi na to, że czas szybko
mija a nasze decyzje mogą bardzo znacząco wpłynąć na to jakie będzie nasze
życie, jak będzie się żyło naszym dzieciom i czy będziemy szczęśliwi. Za
często nie zdajemy sobie sprawy z wagi naszych decyzji. Za często nie jesteśmy
odpowiedzialni za to co robimy. Za bardzo opieramy życie na samych
przyjemnościach licząc na to że odpowiedzialność nigdy nie przyjdzie.

Jeszcze o jednym zaskoczeniu życiowym napisze. W swoim życiu większość czasu
byłem wychowywany przez matkę i siostrę. Uczono mnie, że kobiety należy
szanować, pomagać im i dbać jak najmocniej o nie. Gdy parę lat później
usłyszałem zdanie ojca o tym, że nie można być za dobrym dla kobiety
pomyślałem, że bredzi i ma beznadziejne podejście. Dlatego będąc w związku
byłem zawsze na każde zawołanie, każdy kaprys i starałem się być jak
najlepszym partnerem. Okazuje się, że gdy chwilę człowiek zajęty odpuści na
rzecz czegoś ważnego(praca, nauka itp.) zostaje oskarżony o brak
zainteresowania i to, że już mu nie zależy. Nie mówię tego tylko z własnego
doświadczania ale i z obserwacji znajomych i ich związków, gdy facet ma okazję
zarobić dodatkowe pieniądze by wiodło się lepiej i nie ma go jeden weekend
nagle słyszy się, że on już odchodzi do przeszłości... No mnie coś trafia gdy
coś takiego słyszę bo zaczyna być dla mnie coraz bardziej jasne, że ojciec
którego wyśmiałem miał jednak jakąś rację w tym co mówił. Przeraża mnie to.

No i ostatni rzecz na dziś. Czemu nie rozmawiamy? Ile osób potrafi sobie w
związku powiedzieć wszystko - dosłownie wszystko? Dzielić swoje problemy i
starać się je wspólnie rozwiązywać? Uważam, że gdyby ludzie rozmawiali o
swoich obawach i lękach, o tym co im nie odpowiada w związku o tym czemu mają
wątpliwości, czemu chcą opuścić swego partnera to było by nam wszystkim
łatwiej. Czy naprawdę ludzie myślą, że zatajenie prawdy o powodach odrzucenia
drugiej osoby będzie dla niej mniej bolesne? By siedziała i myślała czemu?
Uważam, że lepiej powiedzieć prawdę niż najwspanialsze kłamstwo.
Mam też pytanie do osób które narzekały, ze po jednym spotkaniu ta osoba już
się nie odzywa. Czy mieliście/miałyście na tyle odwagi by powiedzieć tej
osobie, że zachowuje się jak dziecko? Czemu wolimy na coś narzekać niż starać
się rozwiązać problem mówiąc osobie która problem stworzyła co myślimy?
Gdybyśmy byli wobec siebie szczerzy było by nam łatwiej, ale mało kto tak potrafi.

Na dziś kończą mi się siły witalne. braki w filozofii uzupełnię gdy ktoś o nie
zapyta.

Dziękuje za przeczytanie tych dziwnych myśli.
Trzymajcie się.
Obserwuj wątek
    • dunka76 Re: Porozmawiajmy 04.06.08, 22:24
      To chyba najdłuższy post, jaki przeczytałam na forum. gdybym nie
      musiała jutro bardzo wczesnie wstać napisałabym coś więcej. A tak to
      dziś odpowiem tylko na końcowe pytanie:

      "Mam też pytanie do osób które narzekały, ze po jednym spotkaniu ta
      osoba już się nie odzywa. Czy mieliście/miałyście na tyle odwagi by
      powiedzieć tej osobie, że zachowuje się jak dziecko"?

      Nie przypominam sobie, żebym narzekała, ale coś tam wspominałam i to
      pamiętam. Dla mnie to nie jest dziecinne. Dla mnie to jest
      niezrozumiałe i dziwne.
      Były przypadki, że powiedziałam. Po jakimś czasie dałam sobie
      spokój, bo mówienie nic nie dawało. Dalej była cisza, zero odzewu.
      Myślę, że przeszkadza mi w tym też, tzw. babska duma. No bo w sumie
      nie to nie. To przykre jest, że nadaje się z kimś fajnie, a potem
      jest tak jakby się człowiek nie znał. Bez "cześć", bez "Jak się
      masz". Ja tego nie rozumiem.
      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:35
        "Dziwne" w tym wypadku jest rzeczywiście lepszym słowem niż "dziecinne".
        Zastanawia mnie skąd się to bierze. czemu się tak dzieje. Moim zdaniem wynika to
        właśnie z tego, że nie potrafimy sobie powiedzieć wprost tego co myślimy. Np.
        'nie spełniłaś moich oczekiwań, nie chcę z tobą utrzymywać kontaktu','jesteś
        brzydki nie odpowiadasz mi'. Moim zdaniem lepiej powiedzieć to niż kłamać lub
        się nie odzywać. Poboli ale będzie w tym mniej niedorzeczności i niedopowiedzeń.
        No ale niestety nie potrafimy mówić sobie wprost.

        Jeszcze małe odejście od tego postu. Co do dojrzewania do pewnych rzeczy.
        Właśnie teraz załamują mnie moi rówieśnicy i osoby trochę starsze i młodsze ode
        mnie. W wieku lat 16 usłyszałem kiedyś, że jestem bardziej poważny i
        odpowiedzialny niż wielu 27mio-28mio latków. Oczywiście w tamtym czasie zdarzało
        mi się być również bardzo nie odpowiedzialnym, niczym dzieci z początku
        podstawówki. Ale pod względem miłości i związków zawsze byłem poważny, wg
        niektórych za poważny. To jak to jest, że możemy być poważni pod tym względem, a
        niektórzy nie potrafią do tego dojść do późnej trzydziestki czy nawet znacznie
        dłużej?
    • kitek Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 00:02
      Warto było poczytać ale odpowiedż jutro,bo pora na
      dobranoc...........
    • phalaenopsis Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 09:13
      Nie wysilę się:
      do tego, o czym napisałeś, po prostu trzeba dojrzeć. Dobrze, jeśli
      się to przydarzy wystarczająco wcześnie :]

      Dotyczy to także kwestii poruszonej na końcu (nieodzywania się po
      pierwszym kontakcie), i uważam, że nękanie kogoś, kto nie pojmuje,
      nie wyznaje cywilizowanych zasad komunikacji, prośbami o szczerość,
      nie ma sensu i jest stratą czasu...

      Aha, z tym 'mimo wszystko' jednak nie zgodzę się.
      Oprócz 'mimo', wolałabym być kochana właśnie 'za': za te specyficzne
      cechy, które mam. Załóżmy, że seplenię albo się jąkam: wolałabym,
      żeby to nie było zaledwie tolerowane, ale właśnie lubiane. Słowem,
      trafić na konesera mojej 'wady'. Moze się mylę, może nie jest to
      dobry pomysł...

      p.s. mam inne wady, to był przykład
    • phalaenopsis Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 09:16
      A właściwie to skąd Ci to wszystko przyszło do głowy?
      Na pewno jesteś płci męskiej??
      Jeszcze jedno podejrzenie - sprytny, bardzo sprytny PR...
      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 19:57
        To najpierw odpowiedź, a później małe wyjaśnienie nieścisłości rozumowania.

        Skąd to wziąłem. W zasadzie to mogę powiedzieć, że sam nie wiem skąd. Po tym jak
        zostałem sam dużo myślałem o tym jak kochałem, czemu i co mi się nie podobało w
        podejściu tej drugiej osoby. Dużo obserwuje ludzi i ich zachowania. Lubie
        czytać, oglądać filmy i wiele takich. Przez to wszystko ułożyłem sobie pewien
        obraz ludzi. Obraz w którym media pokazują jaką to tragedią mogą być związki, a
        młodziaki myślą, że tak może czy wręcz powinno być. Dużo miałem czasu na
        przemyślenia, bo po tym jak zostałem dość nieprzyjemnie potraktowany przez osobę
        mi najbliższą zacząłem chorować. Trwało to dwa miesiące... dużo czasu, w
        samotności bardzo dużo.
        To może być jedna teoria, bo naprawdę sam nie wiem czy to z tego się wzięło.
        Może nie tyle nie wiem co nie pamiętam, tak jak połowy wydarzeń z mojego życia,
        ale to inna sprawa. No i mogło się to również wziąć z tego, że pewne 'kobiece'
        cechy mam wpisane w wychowaniu, bo przecież dwie kobiety (siostra i matka) nie
        nauczyły mnie jak być nieczułym facetem tylko starały się bym pojmował
        szczęśliwy związek. Tak jestem facetem ale nie wiem jak mógłbym to udowodnić.
        Ponieważ lubię spotkania w realnym świecie znacznie bardziej niż takie rozmowy
        to o ile nie ma ktokolwiek z was daleko na śląsk to zapraszam na kawę.
        Rozmawiajmy bo przecież o to chodzi.
        A co do PR to jedyne z czym kojarzy mi się ten skrót to 'public relations' więc
        powiem, że nie rozumiem o co Ci w tym zdaniu chodzi.

        Teraz małe wyjaśnienie nieporozumienia jakim były słowa 'mimo wszystko'. Nie
        mówię że mamy akceptować rzeczy które nam przeszkadzają bo kogoś kochamy. Miałem
        bardziej na myśli miłość która trwa mimo wszystko. Nie zależnie od odległości,
        problemów, czy nawet sprawianego sobie na wzajem bólu. "Wady" o ile mogę ja tak
        nazwać o których mówisz to zupełnie inna sprawa. To jest coś z czym trzeba żyć,
        a do tego mam podejście zupełnie inne. Uważam, że takie rzeczy powinny być
        akceptowane przez wszystkich ludzi, nie tylko przez kochających się. To, że ktoś
        jest okrągły, ma inaczej zbudowaną szczękę, skośne oczy, jąka się, nie ma oka,
        stracił rękę nie powinno go nigdy dyskwalifikować ze społeczeństwa, nigdy!
        Niestety jak jest wiemy. Gdzie się nie ruszy człowiek trochę 'inny' tam jest w
        około niego dziwna atmosfera. Tacy już są ludzie niestety. Świat da się zmienić
        ale ludzi nie. Większość genialnych planów i pomysłów rozbija się o mentalność
        ludzką. Tak już z nas rasa.
        Natomiast uważam kochanie za :'to, że jest dobry';'to, że jest piękna';'to, że
        się mną zajmuje' za płytkie. Miłość nie jest czymś co jest za coś. Jest szalona,
        nieunikniona, nieprzewidywalna. Budzisz się jednego dnia, spotykasz kogoś, potem
        z nim rozmawiasz, lub milczysz wspólnie i od tego momentu nie potrafisz bez
        niego oddychać, gubisz się gdy tej osoby nie ma obok, a wszystko wiruje w okół
        was. Miłość jest swoistym połączeniem początkowo występującej chemii w naszych
        organizmach i naszego myślenia.
    • anirat Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 14:32
      A ja przeczytałam cały i pewnie niektóre z tych uwag tycza sie mnie.
      To co napisałes to wyrażenie zyczeń, o których wiekszośc z nas marzy
      żeby sie spełniły.
      Forum jest miejscem , w którym mozna poznac poglądy innych na
      podobne problemy. Sam zauwazyłeś, że wielu ludzi traktuje te same
      sprawy zgoła inaczej, bo kazdy jest inny , kazdy od życia oczekuje
      czegoś innego, innej miłosci, innej rozmowy, innego zainteresowania.
      ważne jest aby umieć na początek zaakceptowac inność, poznac ją, a
      dopiero póznie przjmować lub odrzucać jako innośc nieakceptowalną.
      W Twoich filozoficznych rozważaniach może napiszesz mi co myslisz na
      temat tego, co mnie gnebi i męczy od dawna, może Ty wiesz?
      nie mam nigdy kłopotu z nawiązaniem kontaktu z ludzmi, dlatego moje
      kontakty internetowe są bardzo miłe, lubie je, i moi rozmówcy tez
      raczej się nie nudzą, w życiu jest podobnie. Przez sieć poznałam
      wielu ludzi, z niektórymi sie spotkałam w realu, czasem były to
      spotkania zupełnie neutralne, czasami z oczekiwanie na cos może
      więcej. teraz juz sie staram, zeby żadnych oczekiwań nie było. Taki
      trening duszy i umysłu. Dobrze sie z kimś rozmawia, jest miło
      przyjemnie, a potem rozmowa w realu burzy wszystko. Na prawdę, wiem,
      ze mężczyzni nie sa równi, sa tacy, dla których fizyczność jest
      wazna, sa tacy, którzy mówia tak jak Ty, ale naprawde wolałabym
      usłyszeć :" miło mi było Cie poznać, ale niesety nie ciebie
      szukam ". Do białej goraczki doprowadza mnie jak na dodatek dostaje
      buziak w policzek na dowidzenia, a potem jest cisza. Tak było w moim
      przypadku ostatnim razem! A potem nic juz nie ma. Po co to, czy mam
      mysleć , ze ktos jest niedojrzały emocjonalnie, ze nie potrafi
      podjąć trafnej decyzji czego od zycia oczekuje?
      Ja natomiast nawet jak ktos nie ujmuje mnie za serce od pierwszego
      wejrzenia, to tak sobie mysle, że czasem ktos zyskuje przy blizszym
      poznaniu, bo wiem, ze tak własnie czasem bywa, ze Ktoś, kto na
      pierwszy rzut oka wydaje sie nieciekawy, okazuje sie mądry, dobry,
      odpowiedzialny. Takiego szukam. Znajde?

      Chciałabym spotkac kogoś, komu spodobaja sie moje okrągłe kształty,
      moje naturalnie kręcone włosy, moje zamiłowanie do rozmowy i
      wyjaśnienia jak cos budzi watpliwości. Lubie rozmawiac ze
      wszystkimi, dlatego pewnie znalazłam się na tym forum i pewnie
      dlatego moje posty sa czasem długie.
      Lubie marzyć, ale nie lubie karmić duszy marzeniami, które nie maja
      szans na spełnienie. Wole prawde, szczera, jasną, klarowną.
      Pozdrawiam.
      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:17
        Opiszę Ci pewną teorię. Pod tą nazwą figuruje bo się sprawdza ale nie zawsze. Jak już pisałem uważam, że każdy w końcu trafi na kogoś odpowiedniego jeśli będzie dobrze patrzył. Ale słowo patrzył jest tu dość istotne, a mianowicie nie szukał, a właśnie patrzył. Uważam, że gdy ktoś szuka to zaczyna się patrzenie w pewien określony sposób:
        Ten odpowiada pewnym wymaganiom, więc może być, próbujemy.
        Potem gdy parę razy się skujemy to zaczynamy się zastanawiać jakie cechy dobieraliśmy źle i szukamy bardziej kurczowo, coraz mocniej i wpadamy w coraz większe przygnębienia po kolejnych porażkach, a moja teoria zaczyna się od prostego założenia: Nie szukaj. Gdy spotkasz będziesz wiedziała. Ja wiedziałem kiedy to nastąpiło, przypadek, spotkanie i kilka dni. Dwa lata szczęścia i nagle się okazuje, że jednak coś jest nie tak. Pojawia się coś na co człowiek nie jest przygotowany gdy po raz pierwszy kocha całym sobą. Nie jest przygotowany na to, że z dwojga to on może być tą osobą która kocha znacznie bardziej. Zawsze niestety jest taka osoba, jakkolwiek by nam się nie zdawało, że jest inaczej. Czy da się uniknąć porażki? W stu procentach nie. Nigdy. Ale podkreślam, wg mnie nie należy szukać bo to samo przyjdzie. Kiedyś kogoś spotkasz i będziesz wiedzieć. Gdy będzie Ci brak czasu na myślenie o kim innym. Lecz nigdy nie ma gwarancji, że się to może udać

        Mam wiele znajomych którzy szukali i nieustająco mieli z tym problemy, a gdy zrezygnowali to nagle znajdowali kogoś z kim często są szczęśliwi do dziś. Ale jak zaznaczałem to tylko teoria.

        Jak ja kogoś spotkam to będę wiedział gdy kart nie będą mi szły dobrze. Bo to głupie powiedzenie o szczęściu w miłości ma w sobie jakąś prawdę.
        • 321alicja Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:27
          masz rację, nie trzeba szukać ale właśnie patrzeć
          Ja zawsze szukałam a potem okazywało się że kocham za bardzo, za mocno,
          bezgranicznie i niepotrzebnie wiec przestałam szukać a zaczynam patrzeć
          Nie wiem co z tego wyniknie ale jestem optymistką i mam taka cicha nadzieje że
          ktoś też będzie patrzył i wypatrzymy siebie nawzajem....
          Często jest tak że nie szukając - znajdujemy
          • anirat Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:39
            Obyscie mieli racje! A reklamacje w razie czego przyjmujecie?
            Z tym patrzeniem, nieszukaniem ( tak to brzydko nazwijmy) minęło mi
            niepostrzezenie kilka lat. Jakoś nie wierze prawde powiedziawszy w
            rózne teorie, bo zazwyczaj w praktyce jednak jest troche inaczej,
            ale nic, nie bede polemizować, to co piszecie tak mądrze brzmi, że
            stawrza wrazenie pewnika smile))Musze się z Wami zgadzać?
            • 321alicja Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:41
              nie musisz sie zgadzać
              piszę to co wiem z własnego doświadczenia ale nie musi sie to sprawdzać dla
              wszystkich i u wszystkich
            • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:43
              Reklamacji nie przyjmę, ale jak już wyżej zaznaczałem nic nie da Ci pewności, że
              coś takiego czy innego się powiedzie. Na miłość możesz wpaść idąc po bułki do
              sklepy. Nagle wyskoczy niespodziewanie zza rogu i już jest. Albo wysiądzie z
              pociągu w Kutnie i pójdzie gdzieś. Trzeba patrzeć by nie przegapić.
              • anirat Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 20:50
                coś mi tu pachnie manipulacją moimi myślami, ale niech Wam. Tak
                długo się zbierałam,żeby właśnie nie tylko patrzeć i czekać.
                • juna24 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 22:01
                  A co z przysłowiem "kto szuka ten znajdzie"? Bierne obserwowanie i czekanie na
                  to co przyniesie nam los nie jest najlepszym wyjściem. Oczywiście nie mówie tu o
                  szukaniu na siłę z listą wymagań w głowie.Jak to się mówi trzeba pomagać losowi
                  smile. Zgadzam się z tym ,że jak sie juz trafi na takiego kogoś to poprostu sie to
                  wie smile.
                  • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 22:04
                    No to może innymi słowami. Szukajmy ludzi a nie partnerów. To nam na pewno
                    pomoże. Szukać można, ale nadzieje zawsze trzeba mieć gdzieś schowaną do
                    odpowiedniego momentu, a nie chodzić z nią na wierzchu.
                    • juna24 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 22:16
                      Tu się zgodzę. Nauczyłam się już, że nie należy oczekiwać od ludzi zbyt wiele,
                      bo można sie szybko rozczarować. Z drugiej strony kiedy nie oczekujesz wiele
                      ludzie mogą Cię tez miło zaskoczyć smile.
                      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 05.06.08, 22:19
                        Bardzo dobre podejście, które prócz w kontaktach ludzkich sprawdza się też w
                        książkach, muzyce i filmie i chyba nawet wszędzie. Gdy oczekujesz mało to zawsze
                        możesz dostać tylko tyle ile oczekujesz albo więcej.
                        • beja_81 Re: Porozmawiajmy 06.06.08, 11:36
                          Ze wszystkim co do tej pory się tu pojawiło w 100% się zgadzam.
                          Choć sama nie szukam i nie patrzę, ale wiem że coś w tym jest.
                          Pozdrawiam gorąco
                          • anirat Re: Porozmawiajmy 06.06.08, 13:17
                            Zatem równajmy w dół, wtedy jest 100% szansa, ze wszystko przerosnie
                            masze oczekiewania. Zgadzam się, jest to jakaś metoda.
                    • gapuchna Re: Porozmawiajmy 08.06.08, 01:04
                      ale nadzieje zawsze trzeba mieć gdzieś schowaną do
                      > odpowiedniego momentu, a nie chodzić z nią na wierzchu.
                      ------
                      Co miałeś na myśli?
                      • firletka22 Re: Porozmawiajmy 14.07.08, 15:16
                        Podoba mi się Wasza dyskusja.Taka mądra, przemyślana.....i taka
                        nieszczęśliwa. Czy to nie tak,że jednak szukamy, a nie patrzymy? I
                        dlatego jesteśmy sami. Spójrzmy prawdzie w oczy. Zawsze czegoś się
                        oczekuje od drugiej osoby. Chociażby tego, żeby była. A jeśli ONA (
                        ta druga osoba ) nie chce , bo się pomyliła. Bo znalazła swoją drugą
                        połówkę jabłka, to gdzie jest to nasze uczucie. Rozbite na drobne,
                        wala się w czapce niewidomego. A co do rozmowy. To ja czasami wolę
                        pomilczeć. Słowa bywają nieprzemyślane i zbędne. Lubię swoją
                        samotność. Bo nie to się lubi, co się lubi, ale to się lubi, co się
                        ma. A w dodatku ona jest moja i nigdy mnie nie zawiedzie. Lubię
                        także rozmawiać,w szczególności, gdy jestem za granicami Polski.
                        Wtedy słowa (wymawiane po polsku ) nabierają smaku dojrzałych malin.
                        Jest w Waszych wypowiedziach trochę smutku i trochę goryczy i
                        wieeeeeeeeeeeelkie oczekiwanie. W mojej zresztą też. Oczekiwanie, że
                        się zostanie zauważonym. Trochę to chaotyczne, o wszystkim i o
                        niczym, ale biorę udział w takim forum po raz pierwszy. Pozdrawiam.
                        • moka_te Re: Porozmawiajmy 14.07.08, 21:17
                          firletka napisała, o oczekiwaniu ,że będzie się
                          zauważonym.Myśle ,firletko ,że można czekać czekać czekać...Trzeba
                          istnieć, być,próbować , dawać siebie ale i oczekiwać czegoś dla
                          siebie.Powodzenia
    • nicki-bielsk Re: Porozmawiajmy 14.07.08, 21:44
      Przeczytałam Twój post z wielkim zainteresowaniem i muszę przyznać,
      że jestem pod ogromnym wrażeniem dojrzałości. Musisz być niezwykle
      ciepłym i wrażliwym człowiekiem. Pozdrawiam.
      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 15.07.08, 23:51
        Gdy dziś czytam tą odpowiedź to sam już nie wiem kim jestem.

        W prostych słowach: jestem bezpośredni, czasem za bardzo, czasem nie myślę co
        mówię, a mówię co myślę zawsze. Dlatego rzadko kto spoza kręgu bliskich mi osób
        określa mnie mianem 'ciepły'. Częściej jestem zarozumiały, ale staram się z tym
        walczyć. 'Wrażliwy' czasem za bardzo, przejmuję się ludźmi i tym co się z nimi
        dzieje. Gdy kogoś coś 'boli' ja chce wiedzieć by o ile to możliwe mu pomóc,
        porozmawiać lub pomilczeć. Jednak z czasem nauczyłem się walczyć i z tą cechą,
        by nie słyszeć już więcej słów 'bycie miłym nie jest dobre na wszystko'.

        Jedyne na co oczekiwałem za to, że coś dla kogoś robię to ten błysk w oku
        mówiący, że to co zrobiłem sprawiło komuś radość, lecz gdy tego zaczęło brakować
        to zacząłem wątpić i teraz nie wiem jaki jestem, czy dobry czy zły, czy ciepły
        czy oschły ale na pewno wrażliwy tyle, że teraz już to chowam dla siebie. No i
        na pewno jestem samotny i zaczynam się bać kontaktu z ludźmi. Alienacja się
        pogłębia.
        Pozdrawiam
        • gapuchna Re: Porozmawiajmy 15.07.08, 23:54
          Jak to możliwe, ze boisz się ludzi -robiąc wiele dobrego dla nich? I jak to
          możliwe, ze boisz się ludzi - skoro takie mądre myśli ubierasz w tak proste,
          trafiające wprost słowa?
          To chyba jakieś nieporozumienie! Prawda....
          • baran.0 Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 00:16
            Ja to nieporozumienie nazywam życiem...
            Przesadą jest też mówienie, że robię wiele dobrego. Po prostu daje coś od siebie
            ludziom do o koła i nie oczekuje za to zwrotu, bo wiem, że jeśli trafię na osobę
            taka jak ja to ona też coś dla mnie zrobi w potrzebie, a reszta osób może się
            uśmiechać, to starczy. Po świecie chodzą na szczęście osoby z takim podejściem
            jak ja i mam to szczęście, że udało mi się na parę takich osób trafić w życiu.

            Boję się sam nie wiem czego. Z rozmów z moimi znajomymi wynika, że jestem
            ciekawy i fajny, ale nie rozumieją czemu sądzę, że ludzie mnie nie lubią na ogół.
            Ja tylko patrzę w oczy, widzę czego szukam i mam wrażenie, że mnie nie lubią i
            boję się tego co widzę w ich oczach chyba.

            Dziś jestem śpiący i już nie potrafię czysto myśleć. Wrócę jutro.
            Śpijcie ciepło.
            • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 18:30
              Baran rzecze niegłupio, choć rozwlekle. Przypomniałem sobie taką sprawę: otóż amerykańscy lekarze już dawno odkryli, że w mózgu alkoholików jest pewna substancja o niezwykłym składzie chemicznym.
              Nie ustalono jednak, czy to ta substancja powoduje ciąg do alkoholu,
              czy też powstaje w następstwie picia. Dlaczego o tym mówię? Bo widząc
              zastrzeżenia do partnerów - czy to w necie, czy w realu - nie zauważyłem nawet szczypty autokrytyki. Winien jest zawsze ten/ta z drugiej strony. Spotkał się, zrezygnował - winien, wykastrować albo
              inaczej pognębić. Ja jestem cacy. Baran też został odrzucony. I ileż
              słów, zdań ma do powiedzenia - ale nie o swoich przewinach. Wybaczcie, drodzy, nikogo nie chcę dotknąć ani obrazić. Jednak atak
              w jedną stronę jest dla mnie podejrzany.
              • baran.0 Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 19:39
                Muszę Cię zapewnić, że ten tok myślenia został ugruntowany już na wielu latach
                przemyśleń i obserwacji. Udowodnić nie mogę więc proszę wierz na słowo, że
                myślałem w ten sposób już przed moim pierwszym związkiem.
                Teraz do poważniejszej sprawy. Proponuje poczytać trochę moje posty, bo gdy
                przebrniesz przez słowa zobaczysz coś zupełnie innego niż to co napisałeś.
                Prawda jest natomiast taka, że więcej na temat tego co we mnie złe mówiłem w
                innym wątku, a nie w tym. Zły jestem i bywam czasem taki, że zadziwiam sam
                siebie, ale częściej wynika to jednak z bezpośredniości moich słów i braku
                owijania w bawełnę.

                Teraz pozwól mi, że wytłumaczę Ci moje przewinienia:
                Jak już pisałem byłem w tym związku przez 2 lata, można powiedzieć, że przez
                1rok i 9 miesięcy byłem na każde zawołanie. Zdarzały się problemy poważne za
                równo inicjowane z mojej strony jak i z jej. Gdy ja poznałem, sam nie piłem już
                jakiś czas, nie paliłem nigdy. Ona nie piła gdy mnie poznała... ale to inna
                sprawa. Czemu zaznaczyłem, że przez ostatnie 3 miesiące nie byłem na każde
                zawołanie? Miałem ważny egzamin, można powiedzieć, że zależała od niego nasza
                przyszłość i postanowiłem poświęcić mu trochę więcej czasu. Zamiast telefonów do
                siebie po 5-6 godzin dziennie(wyjechała na tyle daleko by wracać tylko w
                weekendy) zacząłem rozmawiać z nią maksymalnie 30 min. Z resztą uważałem to za
                zdrowsze dla nas obojga, bo potem w te weekendy mieliśmy o czym porozmawiać
                chociaż, a ja miałem więcej czasu na przygotowania. Okazało się, że ona poczuła
                się odrzucona i zaczęła szukać kontaktu u innych. Nie porozmawiała ze mną na ten
                temat, nawet mnie nie uświadomiła. W dniu w którym postanowiła mi powiedzieć, że
                mnie zostawia, płakała jak jej ciężko i straszliwie. Parę godzin później
                znalazła się na imprezie u swoich znajomych ze swoim nowym facetem, nawaliła się
                jak mogła i z tego co wiem skończyli w łóżku.
                Nic znaczącego można powiedzieć. Pozostał jedne fakt. Ja kochałem ją bardziej
                niż cokolwiek na świecie i to ona była centrum tego świata. Załamałem się
                nerwowo, zacząłem chorować, 2 miesiące, 5 chorób, 3 różne antybiotyki. Skończyło
                się na tym, że pozbierałem się umysłowo. Moje ciśnienie spadło z standardowych
                dla mnie 120/70 do 90/60 po dwóch kawach. Nie potrafiłem rano chodzić.
                To jest moja wina, oceń sobie.

                Jak już napisałem, moja wredność wobec ludzi polega na tym, że wole im
                powiedzieć by się odwalili niż wymyślać, że muszę gdzieś iść i nie mam czasu.
                Czasem też jestem po prostu uparty, jak baran...
                • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 21:44
                  Baranku, lubię Cię, cenię i współczuję. Ale masz braki. Np. nie wiesz, że KAWA NIE PODNOSI CIŚNIENIA. Powoduje jedynie zwiekszone wydzielanie dopaminy i serotoniny. To przynosi poprawę samopoczucia ale nie ciśnienia! O czym nie wiedzą nawet przygłupi lekarze.
                • gapuchna Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 21:46
                  W podsumowaniu: jeszcze raz czytając upewniam się, nie warto w życiu stawiać na
                  kogokolwiek. Przykre, że w zasadzie tak musiałeś zacząć życie. Masz 20 lat, to
                  powinien być piękny ten początek. Ale ona chyba też jeszcze jest psychicznie
                  dzieckiem....może dlatego aa tak bezceremonialnie uderzyła. Wiesz co jest
                  najgorsze? Że takie doznania trafiają się i w późniejszym wieku. I bolą
                  podobnie. A moze bardziej? Bo coś zaczyna sie powoli w człowieku kończyć. Co?
                  Wytrzymałość.
                  • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 21:58
                    Gapuchno! Nie warto stawiać na kogokolwiek? Absurd! Jak Cię skłonić, żebys postawiła NA MNIE. Zresztą na kogokolwiek, byle nie na idiotę,
                    niedojrzałego egocentryka. Takich jest przepełnienie, jednak trzeba
                    ich unikać - co JEST możliwe! Brak mi emotki "żartuję".
                    • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 00:20
                      Drogi kto-jakto...STAWIAM na ciebie! Już, w tej chwili, jak tylko doszłam do
                      komputera....to ja mrugam okiem, skoro nie ma emotikonka. smile
                      • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 01:51
                        Całe szczęście, że mrugnęłaś tylko jednym okiem. Gdybyś zrobiła to oboma, to zauroczyłyby mnie (dodatkowo) Twoje powłóczyste rzęsy...
                        • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 11:03
                          Jejku, ja nie mam powłóczystych rzęs....tylko takie ludzkie, normalne! Ócz też
                          nie mam jakiś chabrowych, cudownych, zamglonych - tylko normalne! I Bogu na
                          kolanach dziękuję, ze je w ogóle mam...smile))) Tyle w temacie "oglądalności". smile
        • nicki-bielsk Re: Porozmawiajmy 16.07.08, 23:26
          Zauważyłam jeszcze jedną cechę: samokrytycyzm. To zaleta, która
          jednak czasami przeszkadza.
          Trochę mi przypominasz mnie samą. Ja też lubię pomagać ludziom,
          chociaż mam czasem wrażenie, że to rodzaj ucieczki, np. przed
          samotnością...
    • schroedingers_cat Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 10:53
      baran.0 napisał:

      > Jeszcze o jednym zaskoczeniu życiowym napisze. W swoim życiu
      większość czasu
      > byłem wychowywany przez matkę i siostrę. Uczono mnie, że kobiety
      należy
      > szanować, pomagać im i dbać jak najmocniej o nie. Gdy parę lat
      później
      > usłyszałem zdanie ojca o tym, że nie można być za dobrym dla
      kobiety
      > pomyślałem, że bredzi i ma beznadziejne podejście.

      Twój ojciec jest mądrym człowiekiem. To co napisałeś przetestowałem
      na sobie. Jak się jest za dobrym dla kobiety, ona tego nie docenia.
      pozdrawiam

      ==========
      logged out
      • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 11:01
        Przepraszam, ze wejdę w rozmowę, ale twierdzenie, ze jest się za dobrym i stąd
        wynikają kłopoty, jest wierutnym głupstwem. Jesteś mężczyzną - więc naturalnym
        jest, ze skrzywdziła ciebie kobieta. Jestem kobietą - więc mnie - mężczyzna.
        Oboje byliśmy dobrzy i nic na tym nie zyskaliśmy. Ale przecież nie dlatego, że
        jest się za dobrym!!!! tylko dlatego, ze nie mieliśmy szczęścia do takich ludzi,
        którzy uszanowaliby, docenili i oddali naszą dobroć!!!!! Najzwyczajniej w
        świecie, trafiliśmy, jak i bardzo duża grupa innych, na pustych, bezmyślnych,
        pokręconych partnerów.
        • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 12:21
          Napisałem poprzednio dość obszerny post ale mi wcięło z powodu awarii
          systemu. Potem wypowiedziałem się telegrawicznie, widać niezbyt jasno
          bo baranek zaoponował po swojemu. A już kompletnie przegiął mówiący o
          byciu "za dobrym". Wyłazi z tego tylko gorycz, trauma. Zrozumiałe, że
          dalekie od obiektywizmu. Co robić, żeby nie utracić partnera/ki, to
          temat-rzeka. Więc krótko: kochanie to radość dawania; bez tego nie ma kochania lecz chęć posiadania, wyłącznie. Zaborczość nieuchronnie
          niesie ze sobą dyskomfort. Jeśli związek się rozpada, taki człowiek
          czuje się okradziony. Winy szuka wyłącznie w tym, kto odszedł. Miłości trzeba się uczyć - przez całe życie. Trzeba gromadzić wiedzę
          wzbogacać empatię w łóżku, w kuchni, przy stole, na wczasach, podczas
          zabawy, wymuszonego życiem oddalenia... Przy tym trzeba lubić, akceptować siebie. Nie egoistycznie lecz racjonalnie odsuwać przykrość z powodu pryszcza na czole, czy nawet amputowanej kończyny.
          Jeśli nie polubimy siebie - nie będziemy też lubić innych. Więc Gapuchno trzeba koniecznie, żeby Ci się podobały Twoje rzęsy i oczy.
          Wtedy łatwiej polubisz MOJE także. Wróć: czyjekolwiek. I będziesz mu o tym mówić grając (trochę) na próżności. Bo któż jej nie ma?
          Unikam rozwlekłości i nie wiem czy to co mówię nie staje się mało przejrzyste. Pocieszam się, że odbiorcami są ludzie inteligentni tylko nieco zagubieni. Pozdro.
          • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 13:30
            Cieszę się Tweoją radością Gapuchno, że pozbyłaś się pokręconych, za to znalazłaś WSPANIAŁEGO MĘŻCZYZNĘ. Aluzju poniał, ujezżaju.
            • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 13:33
              Tak? A mówiłeś, ze jesteś inteligentny i spostrzegawczy......
              • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 17:47
                Chyba nie użyłem terminu "inteligentny". Aż tak się nie przechwalam.
                A spstrzegawcza to jesteś Ty. Być może postrzegasz także to, czego nie ma. W demokracji to dopuszczalne. Dalszych sukcesów...
                • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 20:51
                  Oj, czepiasz się nie wiem za co? Jeśli jakoś, to przepraszam.smile
                  • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 11:28
                    Czepiam się rąbka Twojej sukienki, jak ten wspominany wcześniej mokry
                    psiak. To JA przepraszam i uruchamiam disengagement. I z żalem powiadam bye-bye.
                    • gapuchna Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 12:10
                      A to już zauważyłam - nie o sukience myślę. Pa pa...smile Było
                      miłosmile...inteligentne sformułowania są w cenie. I ja to również...cenięsmile
                      • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 13:45
                        Niestety, Gapuchno. Cenisz zbyt mizernie - jak na mój gust. Widać masz odmienny. Ale od dawna wiadomo, że "de gustibus non est disputandum".
                        • gapuchna Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 13:56
                          Oczekiwałeś, ze padnę na kolana? Jeśli tak to intelektualista winien był
                          bardziej olśnić. Ale masz rację, jest tak wiele spraw, w których wolno się
                          różnić. Jak powiadają:wolność to uświadomiona konieczność.
                          • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 15:17
                            Jakie kolana? Jaki intelektualista? Jakie olśniewanie? Ot, przeciętniak, który chciał (nieudolnie - jak oceniłaś) trochę...
                            Przecież Ty też flirtujes, co mnie cieszy. A że nie ze mną?... Trudno
                            • gapuchna Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 17:05
                              Nie mogę ci odpowiedzieć tak, jak bym chciała, bo to forum otwarte.....i nie
                              śmiem! Nie, nie ...nic zdrożnego - na tyle już mnie znasz, prawda? Ani nic
                              przykrego. Więc spróbuję tak:
                              Bardzo, ale to bardzo lubię słowne potyczki. Lubię miłe słowa. Lubię się kłócić.
                              Lubię bywać złośliwa. Czasem lubię być wesoła. Nie chcę tylko nigdy nikogo
                              urazić. Czasem czytam między wierszami. Czasem mrugam między wierszami.
                              Najczęściej jestem wprost.
                              Jestem obolała - więc są i takie moje reakcje, o których mogę stwierdzić:
                              wyrwałam się jak Filip z konopi. Potem często żałuję. Ale robię enter, więc i
                              tak poszło..... Ale też czasem nie umiem wyczuć i czasem źle odbieram, moze
                              niesłusznie.
                              Ja naprawdę nie chciałabym czasu przeszłego. Ale mogę się tylko dostosować, bo
                              nic nie narzucęsmile. Więc bardzo proszę wybrać koncepcję - dobrze...smile
                              Te kropki z kreską to uśmiechy! Ważna informacja!
                              • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 20:36
                                Gapuchno Niepowtarzalna! Jak się cieszę niewyobrażalnie, że tyle słów
                                do mnie skierowałaś. Powiem otwarcie: chciałbym Cię podrywać. Ale nie
                                zamierzam. Paradoks? Być może. Tyle jest paradoksów. Jest taki, że świat nie istnieje, Pewnie znasz, ale przypomnę: coś, co nie ma początku ani końca - nie istnieje. Zauroczyłaś mnie. Swoimi kłopotami
                                i radościami. Gdyby rzeczywiście wadziła Ci otwartość na otwartym forum, proponuję: sawer55@o2.pl To, rzecz jasna, nie jest obligatoryjne. Dla mnie - wymarzone.
                                • gapuchna Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 21:09
                                  O! Szanowny, drogi Panie.....tak dobrze to nie ma! Pan nie chce podrywać! A
                                  wstyd! wstyd......czyli co, skromna niewiasta winna mrugać, łapką machać, nóżka
                                  potupywać....a pan łaskawie przyzwoli? Fiu fiu....dobrze mają panowie na tym
                                  forum....fiu fiu.....zająć się kobietą to nie, ale kobieta nimi - to tak!!!

                                  Pan powiadasz: nie jest obligatoryjne. Błąd, błąd Miły Panie! Oczywiście ze jest
                                  obligatoryjne, ze tak ujmę: winno być wyssane z mlekiem matki. Panowie podrywają
                                  panie! i proszę tego nie zmieniać.
                                  Z ukłonami - gapuchna
                                  • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 22:36
                                    Na takie humoreski stać tylko wybitne prześmiewczynie. Brawo! Pięknie. Budzisz mój zachwyt. Zresztą nie od dziś. Śmiej się tak nadal, a pęknę. Ze śmiechu i uwielbienia. Ale to Ci w niczym nie przeszkodzi.
                                    • gapuchna Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 22:44
                                      Jak to nie zaszkodzi? A co ja zrobię bez ciebie.....sad !!!
                                      Od jutra włączę żałobne tonacje. Już wolę abyś był smutny, niż pęknięty!
                                      • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 23:31
                                        Beze mnie? Będziesz porządkować. Lubisz muzykę? Mogę Ci podesłać moją ulubioną żałobną tonację w postaci Adagio Albinoniego. Niestety tylko na pocztę. Też nieobligatoryjne. Jak wszystko. Przymus jest tylko po mojej stronie. Łącznie z przyjemnością obcowania.
                                        • gapuchna Re: Porozmawiajmy 19.07.08, 00:02
                                          Nie znam, chętnie posłucham. Ja kiedyś zakochałam się w Pachelbelu. W
                                          wielorakich transkrypcjach tego najbardziej znanego utworu. Podzieliłam się tą
                                          muzyką z ukochanym - ale nie podchwycił. Zresztą, jak i wielu innych rzeczy. I
                                          kiedyś słuchałam koncertu młodego kompozytora, z któregoś nadbałtyckiego państwa
                                          - zapisałam nazwisko, ale karteczka się zapodziała. Pamiętam tylko, ze ten jego
                                          utwór był piękny.Tak, jeśli mozesz to naprawdę chętniesmile
                                          • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 19.07.08, 00:11
                                            Naprawdę chętnie - czy to jest zaproszenie na Twoją pocztę? Bo nie lubię wpychac się na siłę. Jeśli tak, to jaki masz login?
                                            • gapuchna Re: Porozmawiajmy 19.07.08, 00:13
                                              gapuchna@gazeta.pl
          • baran.0 Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 14:24
            Trochę się już pogubiłem w tym do których moich wypowiedzi piszesz.
            Małe sprostowanie przez to się należy. Wszystko co do tej pory pisałem nie
            koniecznie tyczy się mojej/moich partnerki/partnerek w życiu. To są obserwacje i
            przemyślenia, a nie zarzuty. Napisałem gdzieś tam u góry, że prawdziwie kocha
            się 'mimo wszystko'. Jedną z możliwości jest to, że partner jest zły, okropny i
            zaborczy. Pierwsza myśl jaka oscylowała w mojej głowie gdy zostałem sam to było,
            że byłem zły i niedobry. 'Stado' ludzi pracowało nad tym by wytłumaczyć mi, że
            było w prost przeciwnie. Moi przyjaciele tłukli mi do głowy, że to nie możliwe,
            bo gdyby kochała to, by została nieważne co by się działo. Czasem i tak myślę,
            że nie do końca im to wyszło, ale to zupełnie inna sprawa.
            Nie jestem na nią zły, że mnie zostawiła. Nie uważam, że była zła i niedobra.
            Nie mam pretensji, że zrobiła to w ten sposób, chociaż mnie to bardzo ruszyło.
            Jedyne co mam jej do zarzucenia to to, że nie była szczera. Przede wszystkim w
            tym aspekcie nie mam się czego wstydzić, bo to jest moja cecha.
            • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 19:57
              ...że nie była szczera - napisałeś. A na jaką cholerę Ci szczerość dziewczyny, która idzie do łóżka z innym??? Chciałbyś obejrzeć film
              z ich bzykania? Żeby jeszcze bardziej się zdołować? Chłopie! Łopatologii Ci potrzeba? Bądź MĘŻCZYZNĄ. Noblesse oblige! Męskość też
              • baran.0 Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 20:30
                Spokojnie. Już dawno przestałem się tą sprawą przejmować i w tym momencie mnie
                ona nie obchodzi. Czasem gdzieś to na myśl wskoczy bądź w jakiejś rozmowie
                wyniknie jak tu. Gwarantuje natomiast, że czas jaki minął od kiedy jestem sam
                wystarczył bym już się tym nie przejmował.Co do szczerości. Doczytaj a
                przekonasz się, że poszła z nim dopiero jak mnie zostawiła(tego samego dnia)
                więc nie o to mi chodzi... Przyznam, że Twoja wypowiedź wręcz mnie rozśmieszyła.

                Szczerość jest cechą, którą cenię sobie w ludziach. Bardziej podziwiam ludzi nic
                nie znaczących dla mnie, którzy potrafią mi szczerze powiedzieć 'spieprzaj'(za
                przeproszeniem) niż znajomych, którzy wolą mi delikatnie powiedzieć 'nie mam
                czasu', a tak naprawdę myślą 'odwal się'. To jedna sprawa, ale ludzi którzy
                potrafią tak powiedzieć i są mi bliscy szanuje ponad wszystko. Ona zostało
                przeze mnie obdarzona takim szacunkiem i zniszczyła to, nie byle jak bo po dwóch
                latach.
                Tak dosłownie chodzi mi o to, że uderzyło mnie, że osoba, która wg mnie była do
                tego zdolna nie powiedziała mi 'mam cię w dupie'. Tylko tyle.
                • gapuchna Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 21:03
                  Tak dosłownie chodzi mi o to, że uderzyło mnie, że osoba, która wg mnie była do
                  tego zdolna nie powiedziała mi 'mam cię w dupie'. Tylko tyle.
                  ______________
                  I taka ocena dałaby ci pełnię satysfakcji?
                  • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 21:43
                    To ja Ci powiem w jej imieniu: ona ma Cię w dupie. A raczej organ innego. Opisać jak wygląda? Marudny jesteś. Wiesz, czego chcesz? Myślę, że nie.
                    • ktoj-akto Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 21:48
                      Muszę dorzucić stary dowcip. Może nie znasz: Ona - "kochanie, czy we
                      mnie coś jest?". On - "tak, ale zaraz wyjmę"
                      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 17.07.08, 22:06
                        Chyba coś źle tłumacze bo widzę, że nie zrozumieliście. Ja wiem, że tak jest i
                        nie ważne jest, że tego nie usłyszałem. Zwłaszcza teraz.
                        Liczyło się to dla mnie dawno temu. Cała sprawa tu zaczęła się od założenia, że
                        nie widzę u siebie wad a naskakuje na nią...
                        Całą sprawę starałem się wyjaśnić i wyszło tak, że już sam nie wiem o co chodzi.
                        No to od początku. ktoj-akto - Twoje ostatni oskarżenie o to, że dalej mówię
                        swoje jest pod tekstem zamieszczonym przez schroedingers_cat gdzie byłem
                        cytowany z pierwszej wypowiedzi w tym wątku... Mam wrażenie, że nie zauważyłeś,
                        że to był cytat.
                        Napisałeś, że jestem odrzucony i dziwne jest to, że nie piszę co ja złego
                        zrobiłem, wiec opisałem Ci sytuacje, która teraz po takim czasie mnie już nie
                        rusza, znaczy dla mnie tyle co nauka. Zapoznane i zapamiętane, więcej nie
                        popełnić. Dalsze zagłębianie się w ten temat doprowadziło tylko do jeszcze
                        głębszych nieporozumień.
                        Dlatego proponuje zakończyć wątek mojej byłej i zagwarantować wam, że teraz to
                        ja najwyżej mogę się z tego śmiać( i pamiętać o wnioskach).
                        Mam nadzieje, że tym razem udało mi się to przekazać.
                        Pozdrawiam.
                        • bianca36 Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 18:19
                          Baranku..
                          Tak swoją drogą ciekawi mnie ile masz lat, bo Twoje przemyślenia są dosyć dojrzałe.
                          Musisz cyś bardzo wrazliwym człowiekiem. Rzadko można kogoś takiego teraz
                          spotakać. Ja też kiedyś taka byłam. Parę rzeczy w moim życiu zmieniło mnie. Co
                          do związków, podchodzę do tego spokojnie.
                          Żyję dla córki i pracy. Pewnie fajnie byłoby znowu się zakochać...
                          Ale nie szukam, wolność też ma swoje zalety.
                          Moje małżeństwo nie było udane, ale nie rozpamiętuje tego i nie użalam się nad
                          sobą. Szkoda czasu. Po prostu odwróciłam sie i poszłam dalej sama swoją drogą.
                          Życie jest za krótkie, żeby trwać w nieudanych związkach.
                          • baran.0 Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 23:28
                            Wiek... Gdy miałem lat 16 powiedziano mi, że do związków podchodzę bardziej
                            poważnie niż 27mio latkowie. Śmiałem się z tego porównania ale ludzie do których
                            się to odnosiło naprawdę byli znacznie w tyle.
                            Zawsze wierzyłem i nadal wierze w jedną prawdziwą i wieczną miłość. Coś co
                            nastanie i się nie skończy. Znudzimy się, będziemy się kłócić, walczyć i
                            wyzywać, ale w głębi serc uczucie nigdy nie zginie. W to wierze.
                            Jestem naiwny? Tak, jestem naiwnym 20to latkiem. Wielu twierdzi, że życie mnie
                            zniszczy, ale ja wolę w to wierzyć niż żyć bez miłości.
                            Pozdrawaiam
      • dona_76 Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 07:45
        Schroedingers_cat naprawdę tak myślisz? Trafiałeś chyba na
        nieodpowiednie kobiety.
    • kasia70121 Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 01:15
      Hej jestem bardzo mile zaskoczona Twoimi wypowiedziami Byłam już prawie pewna że
      nie ma już facetów z takim podejściem a tu proszę jaka miła niespodzianka
      smileSzczerze mówiąc dzięki takim wypowiedzią chce się człowiekowi żyć mając
      nadzieje że prawdziwi faceci nie wymarli wraz z erą dinozaurów Pozdrawiam cieplutko
      • baran.0 Re: Porozmawiajmy 18.07.08, 23:31
        Kasiu, jeszcze istniejemy. Problemem nie był meteoryt w erze dinozaurów.
        Problemem jest ewolucja... my się po prostu słabiej rozmnażamy nie siejąc
        zarodników na prawo i lewo smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka