krzychlater
16.02.09, 13:06
Pan spod znaku Panny
To mężczyzna będący uosobieniem pewności, stabilności.
Romans z nim przypomina salsę. Pozornie taniec odbywa się w miejscu, w dość
stabilnym tempie a jednak wysublimowanie, naelektryzowanie erotyką i
pikantność „sosu salsa” sięgają zenitu.
Kiedy z nim jesteś i go obserwujesz, zastanawiasz się jak można być takim
opanowanym, takim poukładanym.
Jego zewnętrza powłoka jest bez skazy, ale gdyby tak mieć magiczne okulary,
dzięki, którym zaglądałoby się „do wnętrza”, to zobaczyłabyś jak wiele emocji
kryje się w sercu twojego pana Panny.
Z jednej strony po mistrzowsku kontroluje emocje i trochę się od nich
dystansuje, a drugiej strony jest niesamowicie wrażliwy, zmysłowy, trochę
bojaźliwy. Z dużą rozwagą i ostrożnością planuje każdy kolejny ruch i etap
waszego związku. Cechuje go też szacunek do kobiety, on doskonale rozumie
słowo „nie” czy „pomyślę”.
Jego największą słabością jest to, że trudno mu wyrażać jego najskrytsze
uczucia. Dlatego u innych podoba mu się wylewność, romantyzm, radość.
Woli być bardziej widzem takiej ferii kolorów i uczuć, niż aktorem
odgrywającym główną rolę, nie dla niego burzliwe rozstania, sceny zazdrości
czy płomienne wyznania.
Jest rozdarty między pociągiem do tej emocjonalnej strony ludzkiej natury a
swoim zdystansowaniem i zamiłowaniem porządku oraz spokoju. Przekłada się to
także na jego życie uczuciowe, które niejednokrotnie ma tendencję do bycia
zagmatwanym.
To, co czuje do kobiety, lub, co dopiero zaczyna czuć zazwyczaj rozważa
głęboko w sobie i ze sobą, nie obnosi się z tym do około. Wręcz sprawia
wrażenie obojętnego.
Marzy o tym abyś była wszystkim tym, czego brakuje w jego osobowości, przede
wszystkim abyś była ultra kobieca. Nie pociągają go „kumpelki” ani
„chłopczyce” ani „zbyt swobodne”.
Bywa męczący ze swoimi narzekaniem i czepianiem się szczegółów. Ale z drugiej
strony gdyby mu nie zależało to by odpuścił, a to „wtrącanie się” czy
„poprawianie” drugiej osoby, jest jego sposobem na okazywanie ciepła, czy
zainteresowania.
Ogromną zaletą pragmatycznej natury Panny jest to, że kiedy jest zakochany to
jest, i tak będzie.
Urocza chwila trwa nie tylko podczas kolacji czy wspólnej nocy, ale i przy
śniadaniu, a potem przy obiedzie… po prostu trwa, bez jego zbędnych pytań i
bez rozglądania się „na boki”.
Jego skrytym marzeniem jest bycie, choć przez jedną sekundę, tym, kim nigdy
nie będzie. Nie, poukładanym fachowcem, nie, sumiennym mężem a namiętnym,
boskim kochankiem.
Pomóż mu zrealizować tę fantazję, pomóż mu poczuć się jak w filmie, a
zobaczysz bez magicznych okularów, jaka rozgrzana lawa namiętności, jaki żar
fantazji i głód seksu drzemie w tym pozornie „uśpionym wulkanie”.
Z racji wrodzonej mu prostolinijności, możesz być pewna, on nie udaje, i także
w seksie jest prawdziwy. On taki jest i nie musi odgrywać przed tobą żadnych
rólek.
Pisałem już parę miesięcy temu jak horoskopy blisko określają moją naturę, ale
ten jest po prostu moim lustrzanym odbiciem.(Dlatego ze go znalazłem to
napisałem, bo sam siebie nie umiem dobrze wyrazić) W ostatnim okresie czuje
się naprawdę jak wulkan, który wybuchnie bez kontroli. To ze się powieszę nie
musicie się, bo pewnie niektórym osobom taka myśl przyszła do głowy, ale moja
psychika tego nie uznaje poddawania się i prostych wyjść z sytuacji.
Powierzchownie można naprawdę powiedzieć ze jestem skurwielem gdyby nie moje
drugie ja. Prawie trzy lata temu miałem to same odczucia, co dzisiaj, ale
trochę innym sensie zmieniłem wtedy prace i wyszedłem z tego. Dziś czuje ze są
potrzebne kolejne zmiany a zmian się nie boje nie boje się przewrócić mojego
życia do góry nogami. Ale o zmianach pomyśle w pracy, bo tam musze być
skupiony a poza nią nie mogę się do niczego zmusić, nic po prostu nie chce mi
się robić. Cos jest ze na forum człowiek powie to, co w życiu codziennym nigdy
nie powie. Ale pewnie jak się ustabilizuje znów się zamknę w sobie.
Nie potrzebuje użalania się innych nade mną ani dobrych rad i pocieszania
takie rzeczy irytują mnie i denerwują.
PS: W alkohol nie ucieknę, bo nawet nie umiem się porządnie urżnąć, bo nawet
tam w pewnym momencie rozsądek bierze gore i przestaje pić jak widzę granice
utraty rozsądku, ale jest drugie dno po prostu nigdy nie mogę w siebie tez
wlać tyle żeby odjechać, bo po prostu już nie mam tego gdzie pomieścić. Mam
mocną głowę, choć sporadycznie pije, ale taki cielak ja duże przyjmuje w
siebie. A wczoraj próbowałem iść w alkohol, ale w końcu zostałem sam i tez
musiałem iść do domu. Jak koledzy są potrzebni to szybko zmywają się do chat
nawet jak nikt tam nie czeka i do pracy nie idą. Normalnie z nich nie ma
żadnego pożytku.
Na razie pa, bo wychodzę do pracy jak wrócę wszystko będzie wyprostowane.