rumunska_ksiezniczka
22.04.09, 08:32
wczoraj obejrzałam vicky cristina barcelona, film woodego allena.
jest tam scena, w której penelopa kruz (zawsze mi się myli z salmą hajek i
katerina zetą dżołns) mówi, że:
tylko miłość niespełniona jest romantyczna.
czy wy się z tym zgadzacie?
czy tylko to, co nam odebrano potrafi się wbić w umysł, w najdalszy zakamarek
serca?
czy tylko niespełnienie może sprawić, że pamiętamy i wspominamy.
czy tylko żal i ból, że nie dostało się tego, czego się chciało?
jak to jest?
czy to niespełnienie roztacza taką otoczkę romantyczności i sacrum? czy to
tylko projekcja w naszej głowie?