04.06.09, 15:33
trafiłam na świetny blog dotyczący zdrady z męskiego punktu widzenia:
40cztery.blox.pl/html
polecam gorąco.
uprzedzam, ze piszący bloga jest cynicznym sukinkotem zdradzającym kochająca
żonę. nie mniej jednak, całość daje do myślenia, skłania do przemyśleń. jest
tam również sporo ciekawych komentarzy.

ps. przepraszam cię antku, że znowu daję linkasa - po prostu nie mogłam się
powstrzymać ;-D
Obserwuj wątek
    • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 09:43
      Jak to czytam, to dochodzę do wniosku, że zdradzanie żony jest
      bardzo łatwe. A żona kocha, ufa i czeka. I po co mu kochanka, skoro
      ma w domu fajną żonę. Może jest tu jakiś mężczyzna co zna odpowiedź??
      • robert.83 Re: zdrada 05.06.09, 09:46

        Jest, co nie zna.
      • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 09:48
        jeżeli chodzi o autora bloga, to sex analny z kochanką przysłonił mu cały świat
        - na to wychodzi.
        oczywiście blog ten jest - moim zdaniem - fikcją literacką. chyba nie wierzę w
        to, że ktoś może tak zdradzać i opisywać to jeszcze na blogu, szukając poklasku.
        co do samej zdrady - nie jest to łatwe na pewno, a nawet jesli się takie wydaje,
        to pozostawia szramę na psychice, odczuwalną długo długo później.
      • pannaredd Re: zdrada 05.06.09, 09:50
        No własnie dla mnie też to jest nie zrozumiałe. Cieszę się że są
        jeszcze faceci na tym świecie dla których żona (czy stała partnerka)
        jest tym czego pragną i czego potrzebuja i że im to wystarcza. Gdyby
        takich mężczyzn nie był - byłabym skazana na samotność.
      • pannaredd Re: zdrada 05.06.09, 09:53
        Jedno jest pewne - jak szukać faceta, to takiego który nie musi
        wyjeżdżać służbowo w delegacje big_grin
        • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 10:16
          I w pracy mają samych facetów albo stare, grube i brzydkie. Problem
          w tym, że teraz jest dużo pięknych, zadbanych i otwartych kobiet,
          dla których żonaty facet jest szczytem marzeń. Bo wiedzą, że się
          sprawdza w stałym związku, że jest odpowiedzialny i nadaje się na
          partnera. Poluja na takich i buduja szczęście na nieszczęściu innej
          kobiety i często dzieci. Jak o tym myslę, to wstydzę się, że jestem
          kobietą. Czasem takie kobiety chcą też tylko faceta i jego kasy.
          Niekoniecznie chcą go ukraść inne kobiecie, ale to też jest okropne.
          A czasem tylko udowadniają sobie, że są takie aktrkcyjne bo żonaty
          ułozony facet, się nią zafascynował. Sama nie wiem, kto tu jest
          bardziej winny, facet czy kobieta sad
          • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 10:26
            faktem jest, że po trzydziestce coraz trudniej o mężczyznę, tzn. według
            stereotypów zostają tylko same wybrakowane egzemplarze albo te ze
            starokawalerskimi naleciałościami. jak jest, ciężko powiedzieć. i kobitki radzą
            sobie, jak mogą. to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, no bo jeśli jakaś zakocha
            się w żonatym, to nic na to nie poradzi.
            ale żeby się zakochała, to samiec też musi jej dać ku temu możliwość.
            i tego nie rozumiem.
            ma taki dom, rodzinę, żonę. dąży do czegoś razem z nią, buduje i nagle sex
            zawraca w głowie?
            autor bloga napisał coś takiego:
            ..bo sex spowszedniał a wszystkie rozmowy o życiu już za nami..
            czyli udany związek i rodzina to tylko sex i podniety? a co ze wspólnym
            grillowaniem, co z dziećmi?
            czekam, aż się wypowie jakiś pan.
            • ciamciak-2 Re: zdrada 05.06.09, 10:53
              Czy trudniej po 30-tce o mężczyznę? Nie sadzę, po prostu zmieniają nam się
              kryteria wyboru na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji.
              I faktem jest, że żeby taka 30-tka powiedzmy "poleciała" na faceta, to ten musi
              jej dać jakiś sygnał.
              Sk..syństwem jest rozbijanie przez taką rodziny z dziećmi, nie ważne jak źle się
              w niej dzieje, przez obie strony zarówno kochankę, jak i skaczącego w bok
              męża... chce mieć młoda d... na każde zawołanie, to niech uczciwie powie żonie -
              skarbie mam kogoś innego, bierzemy rozwód, cokolwiek, takie oszukiwanie drugiej
              strony to dopiero jest poniżej pasa...

              a w ogóle co to znaczy, ze sex spowszedniał i wszystkie rozmowy o życiu za nami?
              Jakoś do mnie to nie dociera, trzeba dbać o związek cały czas, zarówno w sferze
              rozmów, jak i sexu...

              Oj wiele słów ciśnie mi się na usta, ale nie chce podnosić sobie ciśnienia, bo
              wczorajszym wspaniałym wieczorze.
            • robert.83 Re: zdrada 05.06.09, 12:16

              No to się wypowiem.

              Rozumiem motywy zdrady. Rozumiem bycie w udanym i szczęśliwym
              małżeństwie i jednocześnie frustrację z powodu niedopasowania
              seksualnego. Naprawdę.

              Ale jest jedna rzecz. Seks nie jest jedyną potrzebą. Nie wiem, może
              czasy się zmieniają albo coś, może jestem z kiepskiej bajki... ale
              mam też potrzebę zaufania. Lojalności. Marzy mi się świadomość, że
              mogę polegać na partnerce a ona na mnie, że nie ma między nami
              tajemnic (mogą być tkie małe, dla smakuwink), nie ma podwójnego życia
              itp. Brak tego wpędziłby mnie we frustrację taką jak brak fizycznej
              czułości/bliskości.

              I tego już nie mogę pojąć. Ludzie wybierają śmiganie na boku i
              zwyczajnie nie czują straty z powodu wbijania klina w związek?
              Nawet jak "ona" się nie dowie, to ja to wiem. Ja wiem, że jej
              poczucie mojej lojalności i prawdziwości to ściema... Jakie to
              uczucie?

              Hmm, miałem w poprzedniej pracy taką znajomą... Miałem do niej
              wyraźną słabość, opowiadałem o niej kumplom, była fantastyczna.
              Między nami coś wisiało w powierzu i oboje z tego żartowaliśmy. Ale.
              Byłem zajęty. Flirt flirtem, kawki kawkami (w pracy) ale nigdy nic
              więcej. Nigdy nie spotkałem się z nią po pracy, nie próbowałem
              niczego. Jakbym miał jakieś przeciwciałasmile. Zawsze czułem, że moimi
              uczuciami rozporządza pani, która czeka na mnie w domusmile.
              • ciamciak-2 Re: zdrada 05.06.09, 12:20
                Roberto mój ulubiony forumowiczu smile
                Normalnie jesteś skarbem, wiesz? Wiesz smile
                Jakoś nie mam dziś weny, oczy mi się same zamykają, napisałeś to, co chciałam
                napisać spokojnie i bez nerwów...
                • robert.83 Re: zdrada 05.06.09, 12:48

                  Spokój to moje drugie imięsmile.
              • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:21
                Czyli będąc w związku myślałeś o innej??? Jeśli tak to nie do końca
                byłeś fairsad-takie jest mije zdaniesmile
                • robert.83 Re: zdrada 05.06.09, 12:27

                  Nie jestem święty, masz racjęsmile.
                  Nie wymagaj ode mnie nie-ludzkich nie-reakcji na nie-ziemskie nie-
                  wiastytongue_out.
                  • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:30
                    Czytam i wyciągam wnioskismile
              • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 12:37
                robert.83 napisał:
                i jednocześnie frustrację z powodu niedopasowania
                > seksualnego. Naprawdę.

                no tak, niedopasowanie tego typu może byc problemem. forum (B)SWM mnie w tym
                utwierdza ;-P ale nad tym się pracuje, to się razem tworzy. poza tym jeśli jest
                miłość, to chyba i pozycie się układa.
                oczywiscie są pary, które kończą związek właśnie z powodu całkowitego
                niedopasowania - i ok. ale to nadal nie powód, żeby dostawcy usług deficytowych
                szukać na zewnątrz.

                >nie ma podwójnego życia
                > itp. Brak tego wpędziłby mnie we frustrację taką jak brak fizycznej
                > czułości/bliskości.

                to podwójne zycie mnie najbardziej zastanawia, to chyba jest objaw jakiejś
                psychopatii. takie bycie obok siebie a nie ze sobą. i to permanentne kłamstwo,
                chyba, że druga strona boi się podświadomie prawdy i chce być oszukiwana.

                Zawsze czułem, że moimi
                > uczuciami rozporządza pani, która czeka na mnie w domusmile.

                he he, ładnie to napisałeś wink

                do fripa:
                to nie tak, że MYŚLI się o innej, będąc w związku. sa różne poziomy myślenia.
                jest granica, której się nie przekracza. ale zarówno meżczyzna jak i kobieta ma
                prawo do patrzenia na inne osobniki jak i rozmowę z nimi. a że akurat coś
                wisiało w powietrzu? pewnie w innych okolicznościach umówiliby się na randkę,
                ale jedno było akurat zajęte. czy w związku z tym w ogóle nie powinni ze sobą
                rozmawiać???
                • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:53
                  Chodzi mi o to , że jeśli jesteś z kimś a poznajesz drugą i
                  zaczynasz coś do niej czuć ??? Czy wtedy jest się okej wobec
                  partnera/partnerki ???? Dla mnie zdrada to nie tylko akt seksualny sad
                  • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 12:57
                    frip0 napisał:

                    > Chodzi mi o to , że jeśli jesteś z kimś a poznajesz drugą i
                    > zaczynasz coś do niej czuć ???

                    ale co czuć? sympatię? pożądanie? miłość?
                    co to znaczy 'coś czuć'?
                    jeśli jest to wyraźnie coś więcej, niż sympatia to jasne, jest o juz zdrada. i
                    nie ma znaczenia, że nie doszło do aktu seksualnego.
                    podobno łatwiej jest nawet wybaczyć mężowi chwile zapomnienia w delegacji
                    (chociaż to jest skur****ństwo), niż 'dziwnie przyjacielską' więź z jakąś panią.
                    bo przecież cały czas rozmawiamy o emocjach a nie o seksie.
                    • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:58
                      I tu się zgodzęsmile
          • dorata351 Re: zdrada 05.06.09, 10:27
            Oboje są ch... warci.
            • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 10:37
              Własnie obojesad
              A po czym poznać faceta, jak się tak świetnie kamufluje. W domu
              cudowny, czuły i miły.
              Może po prostu całkiem z nich zrezygnować, albo stać się taką suką.
              Tylko, że jak ktoś ma zasady, to trudno jest tak się zmienić, wiem.
              Chyba niewielu jest facetów, którzy nie wykorzystaliby okazji, czyli
              jakiejś napalonej laski. Taka jest prawda. Najbardzie wkurza mnie
              jak mężowie moich koleżanek patrzą na mnie takim wzrokiem... Wydaje
              się, że jedno moje słowo i już. I wydaje mi się, że oni wszyscy tacy
              sami.
              • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 10:39
                a w tym wszystkim jeszcze dzieci - paranoja.
                ale chyba nie wszyscy są tacy sami, bo jednak nie byłoby szczęśliwych rodzin.
                a podobno takie są. tak słyszałam.
                • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 10:45
                  A ja słyszałam, że nie ma. I często jak idzie rodzina, gdziekolwiek,
                  małżeństwo z dziećmi, to tak samo mi się nasuwa pytanie: iLe razy on
                  ją zdradził, albo ona jego.
                  Wpadam w jakąś paranoję.
                  Mam wiele znajomych małżeństw i w żadnym przypadku nie mogę
                  powiedzieć, że jestem pewna, że się nie zdradzają.
                  Straszne.
                  W paru przpadkach nawet wiem, że się zdradzją. Przyznają się do tego
                  niemal otwarcie.
                  A ja to jakaś zacofana jestem sad
                  • ciamciak-2 Re: zdrada 05.06.09, 10:59
                    A ja znam nawet kilka takich wspaniałych małżeństw, żyjących bez zdrad smile
                    Nie popadajmy w paranoje, ze wszyscy się zdradzają smile
                    • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 11:39
                      Też tak kiedyś myślałam, że takich co się zdradzają, to jest
                      garstka. A teraz wiem, że takich co się nie zdradzja, jest garstka.
                      Ale myślę, że są, gdzieś.
                      I niestety więcej jest takich, że to facet zdradza, a zazwyczaj jest
                      szczęśliwy w małżeństwie.
                      Kobieta jak jest szczęsliwa, to nie ryzykowałaby zdradzając.
                      A facet? Oni uwielbiają ten dreszczyk emocji, tajemnicy, adrenalinę.
                      W sumie, za to, że są inni od nas ich kochamy. I cierpimy sad
                      • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 11:44
                        Kasiu w dziwnych kręgach sie obracaszsad
                        • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 12:30
                          Ja wiem... normalne kręgi, ludzie wykształceni, wydawałoby się
                          dojrzali, w miarę ustawieni, ze świetna pracą, dziećmi itp.
                          A jednak, im bardziej się doszukuję, tym więcej widzę smile
                          Chyba przestanę się doszukiwać.
                          Jak u mnie się posypało wszystkie koleżanki mnie podtrzymywały na
                          duchu i dopingowały w tym jaki zniego skur....
                          A tymczasem jedna teraz się rozwodzi, drugą mąż zdradza (po pijaku
                          mi powiedział), trzeciej mąż na mnie zawsze luka tak jak nie
                          powinien, czwarty to samo.
                          I co? Sama nie wiem co sad
                          • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:33
                            Nie wszyscy tacy sąsmile Ja znam szczęśliwe parysmile Każdy człowiek
                            odpowiada za siebie -ale naważniejsze w życiu to mieć honorsmile
                            • ciamciak-2 Re: zdrada 05.06.09, 12:35
                              honor, lojalność, szacunek do siebie i do drugiej osoby, uczciwość...
                              • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 12:57
                                Czy to takie trudne do raelizacji?? ?Czy nie można uczciwie przyznać
                                partnerowi , że juz nic czuje się do niego?? Czy potrzeban jest
                                zdrada?? No bo wtedy jeśli z kochanka nie wyjdzie jest jeszcze
                                wyjście awaryjnesad Smutne to wszystko i dołujące i dla mnie
                                osobiście niepojętesad
                                • ciamciak-2 Re: zdrada 05.06.09, 12:58
                                  Fripku oczywiście że można.
                                  znam takie i takich, co tak zrobili.
                                  Zdrady nie było, a do rozstania doszło z zupełnie innych powodów.
                                  • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 13:03
                                    Mój świat jest prostysmile Albo cos jest białe albo czarne,dlatego nie
                                    kumam po co ludzie się zdradzają skoro można się rozstać i nie ranic
                                    wzajemniesmile
                                • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 13:35
                                  Dużo ludzi wybiera łatwiejsze w danej chwili rozwiązanie. Wybierają
                                  przyjemność, rozrywkę, swoje własne korzyści. Bo łatwiej jest wracac
                                  do żony, która czeka a wcześniej zabawiać się z kochanką, która jest
                                  pełna uwielbienia. Żona już tak się nie zachwyca, choć wciąż kocha.
                                  A kochanka patrzy z takim uwielbieniem.
                                  Wiele par teraz nie bierze ślubu, żeby potem ewentualnie nie brać
                                  rozwodu.
                                  Wielu ludzi wybiera oszustwo, niż konkretne rozwiązanie problmeu,
                                  poważną, szczerą rozmowę.
                                  Jaka szkoda, że tyle mam do powiedzenia na ten temat sad
                                  Wolałabym być takim eksptertem np. w tańcu, czy w inym sporcie smile
                                  • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 13:43
                                    Z tego co pamiętam to rzeczywiście Twoja sytuacja nie jest do
                                    pozazdroszczeniasad O ile mi wiadomo dzieci nie miałas ze swoim eks-
                                    więc masz mniesjszy problemsmile Twój były to niezłe ziółko sad
                                    • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 13:51
                                      Nie no dzieci to ja mam, na szczęście, a z tym ziółkiem to nie jest
                                      tak zakończone, jak bym chciała.
                                      Karę dostał porządną, taką na którą w zasadzie wpływu nie miałam,
                                      ale jak najbardziej adekwatną. Dość bolesną i długotrwałą.
                                      Sprawiedliwość jest na świecie smile
                                      Tu chyba Bóg zainterweniował smile
                                      Mógłby ten Bóg zaiterweniować jeszcze w paru sprawach wink
                                      • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 13:56
                                        Jakby mnie ktoś w taki sposób srzywdził o bym se dopuścił i
                                        podziekowal za taką znajomośćsmile
                                        • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 13:59
                                          odpuścił taką zanjomośćtongue_out
                                          • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 14:19
                                            Gdyby nie było dzieci, byłoby zapewne łatwiej zerwać kontakt całkiem.
                                            Pare lat jeszcze ta znajomość jako tako musi funkcjonować.
                                            Ale potem rozwinę skrzydła smile
                                            • tapatik Re: zdrada 22.06.09, 08:29
                                              kasiabrzoza napisała:

                                              > Gdyby nie było dzieci, byłoby zapewne łatwiej zerwać kontakt całkiem.
                                              > Pare lat jeszcze ta znajomość jako tako musi funkcjonować.
                                              > Ale potem rozwinę skrzydła smile

                                              Sorki, ale na co Ty chcesz czekać?
                                              Dlaczego TERAZ odmawiasz sobie rozwinięcia skrzydeł?
                                              Dlaczego chcesz czekać?
                            • robert.83 Re: zdrada 05.06.09, 13:43
                              naważniejsze w życiu to mieć honor

                              Nie tylko honor. Nazwijmy to umownie stylemsmile.
                              "Styl" to taka zupka z wartości, celów, umiejętności odpowiedniego
                              traktowania ludzi, własnych słabostek, poczucia humoru... ktoś coś
                              jeszcze dorzuci do smaku?
                    • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 05.06.09, 11:50
                      właśnie najbardziej dołuje mnie to, że nie znam za dużo szczęśliwych par.
                      słownie dwie.
                      moi znajomi/znajome, to osoby samotne, albo takie, które właśnie zakończyły związek.
                      ech.
                      • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 11:53
                        Ciężko się dobrać idealnie-ale jeśli ludzie wiedzą, że nic z teego
                        nie będzie to chyba nie ma problemy żeby uczciwie sobie to przyznać
                        i rozstać sie kulturalnie niż zdradzaćsmile
    • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 11:35
      Tu sie z Toba Rumusiu zgadzam-blog skłania do przemyśleń. Ale jeśli
      się kogoś kocha naprawdę to nie ma mowy o zdradzie -ja tak to
      widzęsmile
      • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 11:43
        Im więcej Cię czytam, tym bardziej się przekonuję, że jesteś
        idelany smile
        • frip0 Re: zdrada 05.06.09, 11:47
          Nie jestem idealny-wszyscy na forum wiedzą że jestem świrusemsmile Ale
          zasady swoje mamsmile
          • ohayou82 Re: zdrada 05.06.09, 14:16
            Wiecie mi się bardzo smutno zrobiło jak czytałam tego bloga taka żałość mnie
            ogarnęła. Zimny, wyrachowany drań nawet mi tej głupiej kochanki szkoda.
            • kasiabrzoza Re: zdrada 05.06.09, 14:21
              A mi nie. Dla mnie mądra kobieta to taka, która się w takie chore
              układy świadomie i zdecydowanie nie pakuje.
              A że są też niemądre, to potem reszta cierpi.
              • gapuchna Inna prawda. 05.06.09, 18:23
                Uważam, że ogromna masa małżeństw zawierana jest pod wpływem:

                a. chwili
                b. bo już trzeba
                c. żeby wyrwać się z domu
                d. wpadka


                Innymi słowy - popatrzeć czasem należy też na jakość tego "małżeństwa". Wtedy
                mniej już dziwi fakt, że układa się w nim tak, jak się układa. A z czasem
                pojawiają się kochanki i kochankowie.

                • 17lipiec1976 Re: Inna prawda. 05.06.09, 18:27
                  no nie Gapuchna: zeby wyrwac sie z domu?? big_grin
                  • gapuchna Re: Inna prawda. 05.06.09, 18:38
                    Tak. Znam takie małżeństwa, gdzie wiem, że naprawdę dotyczyło to wyjścia "na
                    swoje". Kobiety.
                    • 17lipiec1976 Re: Inna prawda. 05.06.09, 18:43
                      beznadziejasad to przeciez chyba desperacja!
                      • gapuchna Re: Inna prawda. 05.06.09, 18:50
                        No na przykład moja koleżanka z klasy, z podstawówki. Wyrwała się do dużego
                        miasta, poznała chłopaka. On miał mieszkanie. Zaszła w ciążę. Pobrali się. Dziś
                        po prostu można siekierę między nimi zawiesić, tak jest źle. Dziewczyna po
                        zawodówce, bez pomysłu na życie. W domu raczej skromnie, by nie rzec biednie. W
                        szkole była nijaka i taka nijaka jest nadal. Ten chłopak był dla niej przepustką
                        do innego życia.I uwierz - ja ją zwyczajnie rozumiem. Może gdyby on był też taki
                        cichutki, żaden, to trwali by tak przy sobie. A on z kolei poszedł w jakieś
                        ciemne interesy, nie wiem za bardzo, bo to tylko tak z drugiej ręki. I sypie się....

                        • frip0 Re: Inna prawda. 05.06.09, 18:59
                          Gapuchna ciekawie piszesz i sie zgadzam z Tobąsmile Ale z biedy można
                          wyjśc samemu i jest o wiele bardziej przyjemne niż dostać coś na
                          tacysmile
                          • gapuchna Re: Inna prawda. 05.06.09, 19:08
                            Tak. Ale to zależy od człowieka. A są tacy i tacy.
                            • frip0 Re: Inna prawda. 05.06.09, 19:15
                              Niestety w małych miastach istnieje model małżeństwa . Ale może
                              ludzie sąszczęśliwi w takich związkach, a tacy jak ja nie potrafia
                              sie wpasować sad
                              • gapuchna Re: Inna prawda. 05.06.09, 19:24
                                Mam po sąsiedzku młode małżeństwo. No, może nie aż takie młode, w każdym razie
                                oni są młodsi ode mnie, więc dla mnie młode. Nie sa patologią. On z rodziny
                                nauczycielskiej. Ona po maturze. Mają biznes. Mają dwójkę dzieci. Nie wiem czy
                                się rozpadną, bo skąd mogę takie rzeczy wiedzieć. Ale swoje konflikty często
                                rozwiązuję publicznie. Ona potwornie przeklina. Nie widziałam u żadnej kobiety
                                tak plugawego języka. On odpłaca jej podobnie. A w sumie wzorcowa rodzina: co
                                niedzielę kościół, samochód, dom, biznes. I te "uwry" rzucane ot tak.... jak
                                przecinek. Ona w dodatku mocno przytyła, on ładniejszy od niej. I chyba jednak
                                cichszy. I też ona szalała za nim. I też dziecko przypieczętowało decyzję o
                                ślubie. Wiem, ze jego rodzice byli mocno na nie.

                                Jest, jak jest. Chyba czasem zbytnio idealizuje się rolę małżeństwa.
    • 40cztery Re: zdrada 16.06.09, 01:05
      rumunska_ksiezniczka napisała:
      > trafiłam na świetny blog
      > dotyczący zdrady z męskiego punktu widzenia:
      > ...
      > uprzedzam, ze piszący bloga jest
      > cynicznym sukinkotem zdradzającym kochająca
      > żonę.

      jak miło czasami usłyszeć coś miłego o sobie z głębi sercasmile
      jak przeczytam wątek (niestety dopiro jutro) to podzielę się z Tobą większą
      ilością przemyśleń

      40cztery
      • konrad.1979 Re: zdrada 16.06.09, 07:15
        a jego imię 40 i 4. Ładna chociaż ta twoja dupa, którą pukasz w delegacjach?
        • 40cztery Re: zdrada 16.06.09, 10:35
          konrad.1979 napisał:
          > Ładna chociaż ta twoja dupa, którą pukasz w delegacjach?

          zacytuję klasyka, stąd użycie brzydkiego słowa wydaje się być wymuszone: te
          najładniejsze wcale nie pierdolą się najlepiej.

          moja nie jest ładna, choć to raczej przypadek (nie wybierałem jej pod kątem, że
          im brzydsza tym seks będzie ciekawszy)

          40cztery
          • hesse.1 Re: zdrada 16.06.09, 10:48
            ja to jak miałem kilka kochanek, to nie miałem czasu jakiegoś bloga pisać, a już
            go czytać, to absolutnie.. wink
          • konrad.1979 Re: zdrada 16.06.09, 17:30
            Gratulacje za organizację. Żona/kochanka/rodzina/praca/dzieci/pisanie bloga.
            Baw się dobrze. Kiedyś i tak przyjdzie zmęczenie takim zyciem
            oceniał nie będę bo twoje zycie twoja sprawa
            • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 16.06.09, 19:10
              konrad, dlatego ja uważam, że to jest grubymi nićmi szyte.
      • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 16.06.09, 08:05
        łał, jestem zaszczycona twoją obecnością.
        obojętnie, czy twój blog jest fikcją literacką, czy też zapisem rzeczywistych
        zdarzeń - świetnie się go czyta.
        jeśli chodzi o ocenę głównego bohatera - cóż, chyba sam się na takiego kreuje wink
        w każdym razie czytam na bieżąco wink
    • kawamija Re: zdrada 16.06.09, 17:04
      poczytałam ....rzeczywiście autor bloga ma dużą łatwość formułowania
      zdań, dobrze sie To czyta.......co do meritum.....hm......może innym
      razem....
      kiedyś czytam ksiązkę "Zycie podziemne męzczyzny" na podstawie
      najsłynniejszego bloga o zonie i kochankach........."inne"
      słownictwo ale tematyka jakże podobna..

      Mezczyzno-badz-szczesliwy.blog.pl

      -*-*-*-
      ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś
      sam.....
      • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 16.06.09, 17:20
        kawciu, to, co napisałaś tylko utwierdza mnie w tym, że moja teoria jest
        słuszna. może w życiu autora rzeczywiście pojawił się kiedyś romans z jakąś Q,
        moze jego żona na serio jest belferką, może inne fakty mają miejsce w
        rzeczywistości. jednak wątpię, żeby koleś (nawet po czterdziestce) - głowa
        rodziny, 'szef' w firmie, pukający blondynę i bawiący się przez to w podwójne
        życie, miał jeszcze czas na pisanie bloga.
        niektórzy forumowicze z trudnością znajdują czas na zamieszczenie posta.
        ot historia bloga.
        nie zmienia to faktu - podkreślę jeszcze raz - że świetnie się go czyta. póki co
        obserwuję u bohatera bloga jakąś przemianę - w ostatnim wpisie nawet zauważyłam
        wyższe uczucia ;-D
        jedno co mnie osobiście smuci:
        wśród komentarzy na blogu zdarzają się głosy innych sukinkotów lub sukinkocic
        (kochanków lub kochanek eufemistycznie ;-P), którzy niejako usprawiedliwiają
        własne czyny, jakby istnienie tego bloga tłumaczyło ich zachowanie albo dawało
        wymówkę - nie ja jeden, jedna.

        myślę też, że autor może prowadzić jakiś eksperyment socjologiczny (niczym fripo
        - a może to ten sam kolo? ;-D)
    • 40cztery Re: zdrada 16.06.09, 22:05
      rumunska_ksiezniczka napisała:
      > trafiłam na świetny blog dotyczący zdrady
      > z męskiego punktu widzenia:
      > 40cztery.blox.pl/html - polecam gorąco.

      Jak obiecałem tak zrobiłem. przeczytałem całe drzewko wypowiedzi i mam 2 grupy
      uwag. Najpierw formalne. Generalnie część czytających (Ty wyjątkowo dobitnie)
      widzi w blogu 3 grupy możliwości:

      1. Blog jest w miarę prawdziwy, oczywiście trochę podkoloryzowany i zmieniony
      celem utrudnienia rozpoznania kim jestem
      2. Blog jest fantazją erotyczną, objawem frustracji, niedocenienia przez świat
      autora, któremu wydaje się że jest idealny choć jest mało znaczącym pionkiem
      (może i raz mu się tafiła jakaś dupa w delegacji a wyolbrzymia to do niewiadomo
      jakiej megalomanii)
      3. blog służy pewnemu experymentowi (i tu raczej większość wypowiadających się
      stawa tezę, że facet może i kiedyś tam wyskoczył na bok, ale pewności nie ma,
      ale nie jest frustratem tylko realizuje jakiś perfidny bądź społęcznie użyteczny
      plan)

      Niestety z żalem odrzucam punkt 3, gdyż nieprowadzę socjologicznego czy
      podobnego eksperymentu. Jeśli chodzi o pkt 1 i 2 to targa mną ambiwalencja
      uczuć. Chętnie powiedziałbym, że jestem takim buhajem, któremu żadna kobieta się
      nie oprze i mam tyle czasu, by to wszystko opisywać. Ze względów bezpieczeństwa
      natomiast wolałbym przyznać się do życiowego nieudacznictwa i wyładowywania
      brudnych erotycznych marzeń w swoim blogu.
      Chcesz naprawdę wiedzieć jak jest? Jeśli zdecyduję się powiedzieć absolutną
      prawdę będziesz w grupie osób, która dowie się pierwsza. Ale teraz tego nie
      powiem, bo stałbym się nieinteresujący (a megalomani i egocentrycy tego nie lubią).

      Druga grupa uwag to uwagi merytoryczne dotyczące samej zdrady. Ktoś w wypowiedzi
      powiedział, że świat jest czarno-bały, albo wóz albo przewóz i rozstań się z
      żoną, aby być z nową kobietą, tóra CI odpowiada. Tragedia. Oznacza to, że ten
      człowiek absolutnie nie rozumie przyczyn zdrady. Traktuje zdradę jako metodę na
      poszukiwanie nowej partnerki, jako że poprzednia się znudziła. I sugeruje
      jeszcze, by podobną ilość energii jak na ukrywanie zdrady poświęcić na ratowanie
      nowego związku (z tego co pamiętam to chyba najbliżej tego agregatu poglądów
      jest frip0, kasiabrzoza i bartek.83). Otóż większość osób, które komentuje
      mojego bloga i przyznaje się do życia w zdradzie wcale nie pragnie zmiany
      partnera (mówię o tej osobie, która świadomie żyje w trójkącie). Ona po prostu
      pragnie życia w takim stanie. Ukrywanie związku przed żoną ma służyć nie temu,
      żeby żona była nieszczęśliwa tylko właśnie po to, żeby BYŁA szczęśliwa. Chodzi o
      to, żeby nie widziała, że coś się dzieje źle. Niektórzy bardziej się wtedy
      starają, niż w czasie, gdy nie mieli kochanki. I wróćmy na chwilę do komentarzy
      pod moim blogiem i tego co pisała kasiabrzoza. Takich osób jest dużo. Może
      bardzo dużo. Przyjmijmy na chwilę że blog nie jest autentyczny, tylko jest jakąś
      fantazją czy manipulacją. Może blog jest. ALe komentarze też? I zastanów się,
      skoro zdradzających i żyjących w zdradzie jest więcej niż tych wiernych, tych
      zapatrzonych w katolickio model rodziny (seks tylko po ślubie, jeśli kobieta nie
      osiąga orgazmu to trudno, nie musi tej grzesznej przyjemności dostawać, facet
      niech pije i bije, byle w niedziele chodził do kościoła z całą rodziną) to może
      normalnością jest zdrada, a brak zdrady jest zachowaniem nienormalnym?
      Mniejszościowym, na wyginięciu?

      Cieszę się, że mnie sprowokowałaś do tej wypowiedzi, ale też widzę, że
      absolutnie nie wolno mi przerwać pisania tego bloga. Muszę pisać dalej.

      40cztery
      • robert.83 Re: zdrada 16.06.09, 22:33

        Zważywszy, że to forum a nie prywatna wymiana zdań, wtrącam się.

        I zastanów się, skoro zdradzających i żyjących w zdradzie jest więcej niż tych wiernych, tych zapatrzonych w katolicki model rodziny (seks tylko po ślubie, jeśli kobieta nie osiąga orgazmu to trudno, nie musi tej grzesznej przyjemności dostawać, facet niech pije i bije, byle w niedziele chodził do kościoła z całą rodziną) to może normalnością jest zdrada, a brak zdrady jest zachowaniem nienormalnym? Mniejszościowym, na wyginięciu?

        40cztery, stawiasz znak równości między ludźmi negującymi zdrady a ortodoksyjnymi katolikami przesiąkniętymi dulszczyzną i bierną akceptacją patologii. Zrobiłeś o tak:

        potępia zdradę -> więc jest zapatrzony w katolicki model rodziny (jest katolikiem) -> więc seks tylko po ślubie... alkoholizm jest ok.

        Użyję skrótu myślowego i powiem tak: to bez sensusmile.

        Nie mam żadnego najmniejszego tytułu, żeby Cię oceniać. Nie znam Twojej sytuacji, nie poświęciłem za dużo czasu na czytanie bloga Twego jedynego, wiem, że różnie w życiu bywa itp.

        Uważam natomiast, że zdrada nie jest powodem do dumy (pomijając jednostki o dramatycznie niskiej samoocenie, u których pewnie ma swoje terapeutyczne reperkusje). Zakładam, że nie mając inne opcje rozegrałbyś relacje inaczej (Sam gdzieś tam to pisałeś). Pozostaje mi tylko współczuć Tobie i Twojej żonie, że - pod tym kątem - wyszło jak wyszło.

        Ty, jak każdy, dokonujesz gradacji swoich potrzeb i ich realizacji. Możliwe, że potrafisz być szczęśliwy i spełniony pozycjonując siebie i obie panie w takiej a nie innej konstelacji. Możliwe, że dużo ludzi jest takich.
        Mam nadzieję, że MOJA pani nie dojdzie to podobnych wniosków co Ty. Tylko tyle.
      • robert.83 Re: zdrada 16.06.09, 22:34

        PS. Tu nie ma bartka.83.
        Ja tu jestem ".83"smile.
        • 40cztery Re: zdrada 17.06.09, 00:05
          robert.83 napisał:
          > PS. Tu nie ma bartka.83.

          przepraszam. jak pisałem to n ie mogłem odwołać się do drzewka i się pomyliłem.

          Oczywiście świadomie uogółniłem i uprościłem tezę od negowania zdrady do tak
          zwanego modelu katolickiego (oczywiście jest to tak zwany model, bo do
          prawdziwej miłości mąż-żona mu bardzo daleko).

          Ale nie popatrzyliśmy na kwestię zdrady z punktu widzenia mąż zdradza żonę z ...
          kolegą z pracy (żygać się chce, ale się zdarza). Absolutnie trudno okaceptowalne
          prawda? ALe możliwe

          40cztery
      • konrad.1979 Re: zdrada 16.06.09, 23:26
        I zastanów się,
        > skoro zdradzających i żyjących w zdradzie jest więcej niż tych wiernych, tych
        > zapatrzonych w katolickio model rodziny (seks tylko po ślubie, jeśli kobieta nie

        Wątpię w to co napisałeś, zdradzający i żyjący w zdradzie to dalej jednak
        mniejszość w Polsce, choć nie przeczę że z roku na rok ponoć ich przybywa. Ale
        jesli przyjąć że twoj blog jest jakimś miernikiem tego, to po prostu jest
        wierutna bzdura. Zaciekawileś ludzi bo chciałes konieczne pokazać swoje drugie
        ja, więc ok nie ma problemu. Skoro masz potrzebę eksponowania faktu zdrady
        osoby, którą kiedyś pokochałeś i ślubowałeś bądź przyrzekałeś miłość/wierność i
        uczciwość małżeńską, to świadczy tylko o tym, że tak czy inaczej nie warto ci
        ufać, no ale to twoja sprawa.
        Nie piłbym też na twoim miejscu do katolickiego modelu rodziny, akurat każdy
        wybiera to co lubi, są śluby cywilne, humanistyczne, rabinackie itd.I co powiesz
        mi że w tamtym modelu, nikt nie pije, nie bije, nie zdradza?. Tyle że niewielu
        eksponuje fakt tak przykrego zjawiska jak zdrada na blogu
      • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 08:43
        Witam. Ktoś mnie tu zauważył smile
        Mam prośbę. Jeżeli znasz sposób na to, by zdradzana żona była
        szczęśliwą żoną, to napisz mi koniecznie.
        Niesamowicie pomożesz wielu kobietom, których faceci są sukinkotami.
        Pozdrawiam.
        • frip0 Re: zdrada 17.06.09, 09:16
          Nikt takiego sposobu nie wymyslił i nie wymyślismile Zdrada i w ogóle
          kłamstwo wyjdzie na wierzch i niestety im póxniej to sie stanie tym
          więcej krzywdy wyrrządzi:::sad
          • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 09:57
            Pan bloger, jak widać, ma trochę inne zdanie na ten temat i dziwne
            sposoby "uszczęśliwiania" swojej kobiety.
            Ciekawe, jak się zapatrują na to faceci. Gdyby tak ich żona
            uszczęśliwiała ich w ten sposób.
            Hm, muszę to jakoś sprawdzić wink
            • frip0 Re: zdrada 17.06.09, 10:16
              Jak się kogoś kocha to nie ma mowy o zdradzie. Ja tak to widzesmile
              Zresztą każdy normalny człowiek takmyśli. A pan forty four powinien
              udac sie do psychiatrybig_grin
              • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 10:50
                A może to my powinnismy iść?
                Świat się zmienia, ludzie się zmieniają. A my stoimy w zaparte, że
                zdrada ble,ble,ble....
                A może, rzeczywiście życie jest za krótkie, żeby tkwić w jednym
                związku z jednym człowiekiem przez załóżmy 50 lat. Świat jest pełen
                wspaniałych ludzi, czemu rezygnować z wielu znajomości, bo komuś coś
                tam, kiedyś się ślubowało. Po za tym ja, ty, każdy z nas jest taki
                wspaniały, że być ukochanym tylko dla jednego człowieka to za mało.
                Więc zdrady to po prostu sposób na życie. Sposób na realizację
                siebie. Na wurzucenie z życia nudy i monotoni. Żeby potem przed
                śmiercią czuć się spełnionym.
                Bo to takie nudne, z jednym człowiekiem całym życiem się dzielić,
                całe życie rozmawiać, kochać się i tylko z nim spełniać marzenia.

                • robert.83 Re: zdrada 17.06.09, 11:15

                  Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego co napisałaś. Lubię wierzyć, że widzę
                  w tym ironięsmile.

                  Zdrada jako forma spełniania siebie. Remedium na monotonię. Może.
                  Ale do tego chyba trzeba mieć pewien dystans do partnera i określone podejście
                  do ludzi w ogóle. To wymaga stawiania siebie na pierwszym miejscu,
                  przywiązywania większej wagi do niemonotonii niż do bycia prawdziwym dla
                  partnerki itp...

                  Zostawiam temat.
                  • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 11:22
                    Hm, dla mnie ironia, dla mężczyzny którego kiedyś kochałam chyba
                    prawda.
                    Zdecydowanie żeby tak żyć, trzeba mieć dystans do partnera,
                    odpowiednie podejście do ludzi i stawiać siebie na 1 miejscu.
                    Czyli byc egoistą i do tego nie umieć kochać kogoś, tak naprawdę.
                    Kochać tylko siebie.
                    Zapewniam to nie moje poglądy, na szczęście albo niestety.

                • frip0 Re: zdrada 17.06.09, 11:40
                  Każdy człowiek ma sumienie, które jest najlepszym wyznacznikeim tego
                  czy sie robi źle czy dobrzesmile Można próbowac oszukiwac innych
                  przyjmując jakąś poze ale samego siebie się nie da oszukaćsmile
                  • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 17.06.09, 11:41
                    frip, to ty napisałeś, czy jakiś mądrzejszy, wyższy, starszy kolega? normalnie
                    dawno takiego mądrego tekstu u ciebie nie przeczytałam ;-D
                    rispektaaa!
            • 40cztery Re: zdrada 17.06.09, 10:42
              kasiabrzoza napisała:
              > Ciekawe, jak się zapatrują na to faceci. Gdyby tak ich żona
              > uszczęśliwiała ich w ten sposób.
              > Hm, muszę to jakoś sprawdzić wink

              koniecznie! a później mały wpisik do mnie, bo tu Cię zjedzą żywcem za taki
              eksperyment smile

              40cztery
        • 40cztery Re: zdrada 17.06.09, 09:53
          kasiabrzoza napisała:
          > Mam prośbę. Jeżeli znasz sposób na to, by zdradzana żona była
          > szczęśliwą żoną, to napisz mi koniecznie.

          sądzę, że gdybym go znał uszczęśliwiłbym wiele kobiet. Na razie szukam, a
          komentarze do moich wpisów są różnymi podpowiedziami. Na przykład jeden z
          ostatnich, gdzie żona (jadzia155) przyznaje się do huśtawki uczuć, ale raczej z
          pozytywnym aspektem:
          40cztery.blox.pl/2009/06/W-lozku-z-zona.html#k6787439
          40cztery
      • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 17.06.09, 10:50
        fajnie, ze odpisałeś.

        co do twojego bloga, to nazwałabym go raczej projektem blogowym. a to dlatego,
        że piszący bloga nie jest jego bohaterem, korzysta tylko z blogowej formy
        przekazu - która jest bardzo atrakcyjna i efektowna. to, że autor bloga ma
        zacięcie literackie zdradza dobry, wartki, lekki i bezbłędny prawie styl, już
        zarysowany koncept i zabiegi literackie (takie jak kompilacja cech różnych osób
        u Q). nie zdziwiłabym się, gdyby autor bloga miał całą już opowieść gotową w
        szufladzie (czyt. na dysku twardym) a historie głównego bohatera zakończył
        jednak jakimś moralnym przesłaniem tudzież hepiendem.
        nie chodzi mi tu jednak o dogłębna analizę, tego, jak jest faktycznie, bo - masz
        rację - czytanie bloga straciło by głębszy sens. cały urok polega na tym, że do
        końca nie jestem pewna, czy zdarzenia te mają/miały miejsce wink i o to chodzi.
        to się ma dobrze czytać i budzić emocje.
        jednak co do trzech punktów wymienionych przez ciebie, to nie wybieram zadnego a
        tworze punkt 4 - blog jest fantazją erotyczną z elementami zdarzeń
        rzeczywistych, pisaną przez osobę realizującą się literacko/dziennikarsko na
        innym polu, mężczyznę pewnego siebie, z pogodnym acz ironicznym podejściem do
        świata, kobiet i siebie.

        co do celu i misji bloga.
        ja już widzę w nim dużo mądrości. już widać, że bohater zaczyna analizować
        własna postawę, własne żądze, chuć, a także sens bycia w związku z żoną.
        przecież styl, w jakim bohater opisuje kobiety swego życia zdradza dogłębną
        znajomość kobiecej emocjonalności, psychiki. jeśli ktoś jest na tyle wrażliwy by
        to w ogóle widzieć, nie pozwoliłby, aby anal - nawet najlepszy - przesłonił mu
        świat (to kolejny dowód na to, że bohater nie istnieje ;-D).
        zastanawiam się tylko, jaka jest misja tego bloga, bo jest. to nie sa tylko
        zapiski buhaja, mające na celu pokazanie światu, jaki to on jest wspaniały. bo
        inaczej, po co autor bloga dyskutowałby z jakimiś ludkami na gazetowym forum słs?

        a co do samej zdrady...
        napisałeś:

        Otóż większość osób...przyznaje się do życia w zdradzie wcale nie pragnie
        zmiany partnera (mówię o tej osobie, która świadomie żyje w trójkącie). Ona po
        prostu pragnie życia w takim stanie. Ukrywanie związku przed żoną ma służyć nie
        temu, żeby żona była nieszczęśliwa tylko właśnie po to, żeby BYŁA szczęśliwa.
        Chodzi o to, żeby nie widziała, że coś się dzieje źle.


        większej bzdury w życiu nie czytałam.
        osoby, które świadomie żyją w trójkącie, robią sobie krzywdę - czasami zupełnie
        świadomie, i krzywdę bliskim. mają zaburzenia emocjonalne, sa niedowartościowane
        i maja ewidentny kryzys w życiu. potrzebują pomocy. i nie pragną życia w takim
        stanie, ale nie znają innego wyjścia z matni, w jakiej się znalazły, często sa
        konformistami. a ukrywanie romansu służy tylko temu, żeby sprawa się nie wydała,
        bo wtedy posypie się ich świat i bynajmniej nie chodzi tu o szczęśliwość żony.
        chodzi o to, by nie wsadzić noża w serce matce własnych dzieci, którą nadal się
        szanuje i kocha.
        myślę, ze napisałeś taki durny tekst, po to by sprawdzić, czy forumowicze są tak
        niedorozwinięci umysłowo, jak niektórzy komentatorzy bloga - nie są, zapewniam cię.

        napisałeś:

        zdradzających i żyjących w zdradzie jest więcej niż tych wiernych, tych
        zapatrzonych w katolickio model rodziny


        rozumiem, że opierasz się na jakichś badaniach naukowych? czy tez wyssałeś to
        sobie z palca? bo ja szczerze mówiąc, niczego takiego nie zaobserwowałam, ale
        może nie żyje w kraju nad wisłą, jak mi się dotąd wydawało, tylko w dżungli,
        gdzie rzeczywiście każdy z każdym...

        katolickio model rodziny (seks tylko po ślubie, jeśli kobieta nie osiąga
        orgazmu to trudno, nie musi tej grzesznej przyjemności dostawać, facet niech
        pije i bije, byle w niedziele chodził do kościoła z całą rodziną)


        oczywiście takie skrajne przypadki się zdarzają, szczególnie poza aglomeracjami
        ale... to nie jest tylko katolicki model rodziny, to jest po prostu model
        rodziny. i owszem, trzeba go zmieniać, bo taki jak przedstawiony przez ciebie,
        jest patologią.

        to może normalnością jest zdrada, a brak zdrady jest zachowaniem
        nienormalnym? Mniejszościowym, na wyginięciu?


        wiesz co? takie dydrdymały to ja snułam w drugiej klasie liceum, gdy
        zaczytywałam się niczeańską moralnością panów. ale teraz jestem już dużą
        dziewczynką i wiem, że jeśli się ludzie zdradzają, to robią źle i choćbyś stanął
        na głowie, to nie wyjdzie ci, że robią dobrze.
        to jest proste jak budowa cepa.
        ale rozumiem, że to też był tekst mający sprowokować wink

        i na koniec.
        pisz bloga, oczywiście - jest świetny a jego integralną częścią sa komentarze.
        szkoda tylko, że przyciąga degeneruchów, którzy istnieniem twojego bloga
        usprawiedliwiają swoje życiowe porażki i tkwienie w jamie nestle - czym
        niewątpliwie jest życie w trójkącie.
        pozdrawiam serdecznie
        • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 11:00
          Jak ty to napisałaś, jestem pod wrażeniem.
          Zdecydowanie zdrady są porażką życiową. Choć przez chwilę wydaje
          się, że sukcesem, zawsze okazuje się, że jednak porażką sad
          • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 17.06.09, 11:04
            hehe, ja razem z moim sztabem redakcyjnym wink siedzieliśmy nad tym pół nocy, ale
            udało się ;-D
            • kasiabrzoza Re: zdrada 17.06.09, 11:09
              Fajny masz ten sztab wink
        • 40cztery Re: zdrada 17.06.09, 14:05
          rumunska_ksiezniczka napisała:
          > ...
          > pisz bloga, oczywiście - jest świetny a jego integralną częścią sa komentarze.
          > szkoda tylko, że przyciąga degeneruchów, którzy istnieniem twojego bloga
          > usprawiedliwiają swoje życiowe porażki i tkwienie w jamie nestle - czym
          > niewątpliwie jest życie w trójkącie.

          ja ze swoim sztabem niestety w nocy musiałem zarabiać pieniądze, więc odpowiedź
          wyjątkowo krótka:
          też żałuję, że komentarze są na razie zbyt mało zróżnicowane. z drugiej strony
          zapobiega to na razie pyskówce, która mogłaby się wywiązać. zwróć uwagę, że
          jest bardzo dużo dużych wpisów, co jest raczej rzadkością. gdybym mógł wybierać
          wolę chyba duże wpisy merytoryczne niż kłótnie. z drugiej strony kiedy już
          wszyscy zdradzający się wypowiedzą, to może się pojawić drobna monotonia (dodam
          jak w małżeństwie bez zdrady smile )

          poza protokołem - dzięki za uznanie języka. co do bloga spisanego na dysku -
          rzeczywiście mam jeszcze ze 3 opowiadania z przeszłości spisane kiedyś na czarną
          godzinę i kilka jednozdaniowych fleszów o których chciałbym napisać. mam
          nadzieję, że się nie skończę zbyt szybko. natomiast daleko temu do pomysłu na
          rok czy więcej naprzód

          40cztery
          • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 17.06.09, 14:08
            trochę jeszcze pociągniesz, coś tak czuję wink
            grunt, to przyciągnąć/zainteresować ludzi, a temat jest codzienny-niecodzienny.
            powodzenia i zaglądaj czasem na to forum ;-D
            • 40cztery Re: zdrada 17.06.09, 22:46
              rumunska_ksiezniczka napisała:
              > trochę jeszcze pociągniesz, coś tak czuję wink
              wewnętrznie też mam nadzieję, że nie wypalę się jeszcze w tym tygodniu smile

              > powodzenia i zaglądaj czasem na to forum ;-D
              chętnie, ale wiesz że będę wzbudzał kontrowersje swoją osobą?

              > Jest kryzys, więc piję stare wino, jem spleśniały ser
              > i jeżdżę samochodem bez dachu
              super masz tą stopkę

              40cztery
        • 40cztery Re: zdrada 18.06.09, 08:10
          rumunska_ksiezniczka napisała:
          > a co do samej zdrady...

          zobacz co znalazłem:
          forum.gazeta.pl/forum/w,30835,96157234,96750014,Re_Smutno_mi_bez_niego_.html
          mam wrażenie, że tamto forum gromadzi przeciwstawne dusze. a już ten post mógłby
          być u mnie manifestem smile

          40cztery
          • rumunska_ksiezniczka Re: zdrada 18.06.09, 08:33
            przeczytałam tylko kawałeczek. ja na prawdę rozumiem twój punkt widzenia, wiem,
            o co ci chodzi. nie zmienia to jednak faktu, że się z nim nie zgadzam.
            i nie ma tak, że są ludzie po dwóch stronach barykady - zdradzający,
            niezdradzający. sa ludzie szczęśliwi w związkach i ci, którzy się pogubili.
            oczywiście każdy człowiek ma do zdrady prawo, ponieważ ludzka wolna wola jest
            święta ale każdy też powinien się liczyć z konsekwencjami, jakie ona przyniesie
            - jeśli nie od razu, to później.
            jeśli ktoś hołduje trójkątowi jako sposobowi na udany związek - ok, jego sprawa.
            ale ja znam masę innych sposobów.
    • clooney_g Re: zdrada 18.06.09, 19:10
      Maly skok w bok to nie zdrada...
      I po francusku to zdrada nie jest...
      I za granica...
      Albo jak sie we wojsku jest...
      I jak tylko czubeczek do srodka, to naprawde nie zdrada jest...
      Albo po alkoholu, to juz w ogole nie jest zdrada....
      • clooney_g Re: zdrada 20.06.09, 22:25
        Ścięło Was ze zdradą, czy akurat zdradzacie.....?
        • clooney_g Re: zdrada 21.06.09, 23:38

          Już dobrze, dobrze już.
    • clooney_g Wybaczyć.... Wybaczenie jest raczej złożonym 20.06.09, 22:56
      Wybaczyć....


      Wybaczenie jest raczej złożonym aktem świadomości, który uwalnia
      psychikę i duszę od potrzeby zemsty i postrzegania siebie jako
      ofiary. Jest ono czymś więcej niż odpuszczeniem winy komuś, kto był
      przyczyną naszych cierpień - jest wyzwoleniem się spod wpływu, jaki
      na naszą psychikę wywiera świadomość bycia ofiarą. Wyzwolenie
      płynące z wybaczenia jest efektem wzniesienia się na wyższy poziom
      świadomości - nie tylko teoretycznie, ale w sensie emergetycznym i
      biologicznym. A rezultaty prawdziwego wybaczenia graniczą z cudem.
      Myślę, że w nim może tkwić energia, która sprawia, że cuda dokonują
      się same. (zaczerpnięte z "Anatomii Duszy" autorstwa Caroline Myss).

      Zatem co zrobisz ze swoim bólem? Czy wykorzystasz go jako
      usprawiedliwienie, by dać lękom jeszcze większą władzę nad sobą, czy
      może dzięki wybaczaniu wyzwolisz się spod panowania fizycznego
      świata?

      Miłość samych siebie jest podstawowym warunkiem odnalezienia
      szczęścia, które w naszym przeświadczeniu znajduje się gdzieś na
      zewnątrz. A w rzeczywistości to szczęście można znaleźć tylko w
      sobie.

      Boimy się poznać siebie, gdyż jesteśmy przekonani, że ta wiedza
      skazałaby nas na życie w samotności, bez obecnych przyjaciół i
      partnerów.

      Ale czy jest sens hamować swój rozwój strachem?

      Pozdrowienia, www.Zlotabrama.pl
      • 40cztery Re: Wybaczyć.... Wybaczenie jest raczej złoż 28.06.09, 08:38
        clooney_g napisał:
        > Wybaczenie jest raczej złożonym aktem świadomości, który uwalnia
        > psychikę i duszę od potrzeby zemsty i postrzegania siebie jako
        > ofiary.

        czy ukrywanie zdrady, by wybaczanie nie było potrzebne jest w związku z tym naganne?

        40cztery
        • clooney_g Re: Wybaczyć.... Wybaczenie jest raczej złoż 28.06.09, 19:21
          40cztery napisało:



          > czy ukrywanie zdrady, by wybaczanie nie było potrzebne jest w związku z tym nag
          > anne?


          A czy ktoś komuś nakazał cokolwiek ukrywać ?
    • tapatik Kobiałki też zdradzają 22.06.09, 07:58
      O efektach można poczytać tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,87069907,0,Moj_syn_zobaczyl_moje_nagie_zdjecia.html?s=0
      Nie wiem, czy to prowokacja, czy tak zwane samo życie, ale czyta się świetnie.
      Szczególnie, że wątkownica co jakiś czas podrzuca co pikantniejsze szczególiki.
    • tapatik Poczytałem i... 22.06.09, 08:05
      "Chciałbym mieć z kochanką dziecko, ale nie chcę odchodzić od żony."

      Dalej nie czytam.
      Zdecydowanie wolę coś optymistycznego.
      • pomysl.po.wypiciu Re: Poczytałem i... 22.06.09, 16:10
        ale to fantastyczny watek na film. zrobic dziecko kochance a
        nastepnie namowic zone na adopcje jakiegos berbecia i przypadkiem
        byloby to wlasnie dziecko
        • 40cztery Re: Poczytałem i... 22.06.09, 22:21
          pomysl.po.wypiciu napisał:
          > ale to fantastyczny watek na film. zrobic dziecko kochance a
          > nastepnie namowic zone na adopcje jakiegos berbecia i przypadkiem
          > byloby to wlasnie dziecko

          doskonałe. muszę pomyśleć jak zrealizować

          40cztery
    • wonderfool co za beznadziejny koleś 23.06.09, 01:24
      co za beznadziejne kawałki o autostopowiczkach. 'harlekin' w gorszym wydaniu. ygh
      • 40cztery Re: co za beznadziejny koleś 28.06.09, 14:34
        nikt Ci nie kazał czytaćsmile

        40cztery
    • clooney_g Re: zdrada 06.07.09, 10:30
      I w Kudowie Zdroju to też nie zdrada...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka