zarigani
12.10.04, 04:36
W Japonii bardzo powszechny jest typ kyoiku mama, czyli mamy, ktora bardzo
dba o edukacje swojego dziecka i codziennie posyla je na rozmaite zajecia.
Jest to tak powszechne, ze w zasadzie uznaje to za normalne, ze piecioletnie
dziecko chodzi na pianino, angielski, balet, kaligrafie, basen i pare jeszcze
innych zajec. Jednak ostatnio jedna matka przyprowadzila do mnie na lekcje
roczniaka i posadzila go wsrod trzy, cztero-latkow, zeby sie uczyl
konwersacji. Oczywiscie bobo jeszcze ani me ani be po japonsku. Po pierwszym
szoku zaczalem madrej mamie perswadowac, zeby poczekala przynajmniej rok, ale
nie dalo sie jej przekonac. No coz, na szczescie dzidzius byl grzeczny i nie
przeszkadzal, ale strasznie bylo mi go szkoda, kiedy matka raz po raz klepala
go po plecach i mowila "no, powtarzaj po senseiu". Nie byl to pierwszy taki
przypadek. Uwazam to za chore.