Soja

20.10.04, 11:36
Czy orientujecie się, jak wygląda naprawdę spożycie soi w Japonii? Pytam z
ciekawości, bo z jednej strony z jednej strony badania mówiące, że Japonki
rzadziej chorują na raka piersi (fitoestrogeny), z drugiej - soja może
powodować bezpłodność u mężczyzn, wpływać na rozwój płciowy u chłopców (też
fitoestrogeny). Skoro jedzą jej tyle, żeby chroniła w widoczny sposób przed
rakiem, a przyrost naturalny w Japonii jest.. może kobiety jedzą jej
więcej ?smile
Od razu mówię, że nie sięgałam do źródeł, nie sprawdzałam ćzy rzeczywiście w
Japonii jest mniej zachorowań na raka piersi, jaki poziom fitoestrogenów
chroni, a jaki szkodzi, tak mi to akurat przyszło do głowy, więc pytam, może
coś będziecie wiedzieć, bo jednak taka jest powszechna opinia, że w Japonii
dużo soi się je. A może przeważa fermentowana?
    • zarigani Re: Soja 20.10.04, 17:50
      Chyba na brak plodnosci nie narzekaja. Wrecz przeciwnie, jedynaki sa w
      zdecydowanej mniejszosci, a trojka lub czworka dzieci nie jest niczym
      niezwyklym. Produkty sojowe jedza wszyscy bez podzialu na plec i to w duzych
      ilosciach. Sos sojowy, natto, tofu, mleko sojowe, pasta miso jedza wszyscy
      codzennie. Ja tez slyszalem o tej teorii, ze panom za duzo szkodzi, ale jak
      rozmawialem o tym z Japonczykami to pukali sie w glowe.
      • katrinko Re: Soja 22.10.04, 10:54
        Pozwólcie, że jeszcze podrążę temat. Wymienione przez ciebie produkty to w
        większości soja fermentowana (mleko sojowe nie, nie wiem co to natto). A co z
        jedzeniem nieprzetworzonej - czyli czegoś w rodzaju naszych kotletów sojowych,
        past czy po prostu gotowanych ziaren? No i co to są te duże ilości - czy np
        ktoś mógłby napisać choćby w zarysie taki dzienny jadłospis z uwzględnieniem
        ilości soi?
        Wiem że to nie forum dietetyczne, ale kto mógłby się znać na japońskiej kuchni
        lepiej od was big_grin
    • nekos Re: Soja 25.10.04, 17:38
      japonczycy jedza soje 3 razy dziennie od pokolen i z tego co ja widze to na
      bezplodnosc nie narzekaja. kolo mnie sasiedzi maja po 2-4 dzieci.
Pełna wersja