hrabalek
13.05.05, 23:50
......"był piękny. Jego dobroduszna twarz, uśmiechnięta jak księzyc w pełni,
promieniała zapałem.Wszystko wydawało mu się bardzo jasne."
.....jeśli można chwilę zabawić się anegdotami Szwejka, a ktoś z Państwa je
mile powspomina to ...proszę:
Anegdota 1:
"We Zliviu koło Hlubokiej był przed laty gajowy, a miał takie obrzydliwe
nazwisko Kurdupel. Kłusownicy go zastrzelili, a została po nim wdowa z
dwojgiem dzieci i po roku wyszła znowu za gajowego Pepika Szavtowiaka z
Mydlovarów. I tego zastrzelili także. Wyszła za mąż po raz trzeci i znowu za
gajowego, mówiąc sobie :"Do trzech razy sztuka. Jeśli i to się nie uda, to
już nie wiem ,co zrobię". Rzecz prosta,że i tego zastrzelili, a ona tymczasem
miała z tymi gajowymi już sześcioro dzieci.
Była nawet w kancelarii księcia pana w Hlubokiej i skarżyła się na swoje
utrapienie z tymi gajowymi. Więc jej nastręczyli dozorcę stawów, Jaresza,
spod Rażickiej Baszty.
I powiedżcie państwo:utopili jej chłopa przy połowie ryb, a miała z nim
dwoje dzieci!
Potem wydała się za trzebiciela nierogacizny z Vodnian, a ten pewnej nocy
trzepnął ją siekierą i dobrowolnie poszedł się oskarżyć.Gdy go potem z wyroku
sądu okręgowego w Pisku wieszali, ugryzł księdza w nos, powiedział , że
niczego nie żłuje, a do tego powiedział jeszcze coś bardzo brzydkiego o
najjaśniejszym panu.
-A nie wie pan czasem, co takiego powiedział?- zapytał Bretschneider głosem
pełnym nadziei.
-Tego powiedzieć panu nie mogę, bo nikt tego nie odważy się powtórzyć. Ale
było to podobno coś okropnego, że pewien radca sądowy, który był przy tym,
oszalał od tego i jeszcze dzisiaj trzymany jest w izolacji, żeby się nie
wydało."