Dodaj do ulubionych

Amerykański hurraoptymizm

11.08.11, 15:06
To tak w nawiązaniu do wątku o krzykaczu w biurze. Zetknęliście się z taką postawą? Kiedyś miałam szefa Amerykanina. Miałam pracować przy pewnym projekcie w pewnej firmie zewnętrznej. Firma była beznadziejna i balansowała na granicy uczciwości. Nie podobało mi się to, ale stwierdziłam że skoro to tylko kilka miesięcy to nie będę robić dymu, więc nie okazywałam niezadowolenia. Mój amerykański szef wezwał mnie na rozmowę i zagroził zwolnieniem, bo nie jestem "happy enough".

Z jednej strony może to i fajne jak wszędzie dookoła ludzie tryskają optymizmem, ale być zmuszanym do tego to strasznie słabe. Przy czym niby takie superprzyjacielskie relacje w biurze są powierzchowne - nie daj Boże gadać z innymi o prywatnych sprawach, bo natychmiast wpadają w popłoch i desperacko starają się gadać o pogodzie.
Obserwuj wątek
    • 0t Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 15:13
      Firma wydmuszka. Z wierzchu skorupka w środku pustka.
      • lonely.stoner Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 15:16
        w uk tak samo.
      • ingeborg Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 15:22
        Żebyś wiedział. I myśleli że nie widzimy o co chodzi jak dawali nam jakieś durne zadania tylko po to żeby nas czymś zająć
    • maitresse.d.un.francais Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 17:12
      Miałam na zajęciach z angielskiego na uczelni. Nawet śmierć osoby bliskiej była oceniana przez prowadzącą jako "wyzwanie, z którym można się zmierzyć".

      Ergo przestałam chodzić na angielski, ergo postawili mi niedostateczny.

      Poprawkę miałam już z kimś innym, normalnym, więc ładnie dostałam piątkę za semestr.
    • kimonabike Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 17:25
      Amerykański hurraoptymizm? Dość potworne zjawisko. Ludzie od tego umierają. Patrz: Heath Ledger, Brittany Murphy etc. Smutek czy też wszelkie negatywne emocje traktuje się jako coś nienormalnego, co należy jak najszybciej zwalczyć za wszelką cenę. Alkoholem, narkotykami, ale największą popularnością cieszą się leki przeciwdepresyjne na receptę... Te ostatnie zbierają chyba największe śmiertelne żniwo ostatnimi czasy, nie tylko wśród sławnych i bogatych. A to między innymi przez presję bycia wiecznie uśmiechniętym i pełnym energii...
    • berta-death Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 17:32
      Myślę, że to nie jest kwestia hurraoptymizmu, tylko innej mentalności spowodowanej inną sytuacją na rynku pracy i w gospodarce. Jak nie ma bezrobocia i człowiek może sobie wybierać, w której firmie pracuje, to nie ma powodu, dla którego miałby to swoje zajęcie traktować jak zło konieczne, zaciskać zęby i bez entuzjazmu robić swoje. Jak uważa, że firma jest nie taka jaką by sobie życzył, nie podoba mu się zakres obowiązków, sposób działania i koledzy też mu się nie podobają, to logika nakazuje, żeby zabrać swoje zabawki i iść pracować gdzie indziej.
      • ingeborg Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 17:34
        Ale wiesz o tym czy tak tylko gdybasz?
        • berta-death Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 17:51
          Gdybam a moje gdybanie jest poparte podręcznikowymi teoriami. Przecież nikt ci wprost nie powie o co chodzi.

          Te wszystkie podręcznikowe teorie dotyczące rekrutacji i rozmów kwalifikacyjnych podkreślają, że rekrutacja jest procesem dwustronnym i pracownik też ma prawo wybrzydzać. Powinien zapoznać się ze specyfiką firmy, ze stylem pracy jaki tam obowiązuje, itp. Dodatkowo istotne jest, żeby zespół był zgrany i kompatybilny osobowościowo. I takie tam bla bla bla. A te wszystkie teorie przecież z amerykańskiego rynku pochodzą, nie z polskiego. U nas kompletnie nie ma to zastosowania, bo ludzie pracują jedynie dla kasy i cieszą się, że w ogóle ktos ich zatrudnił. A jak jeszcze nieźle płaci to już mało kto się czepia, nawet jak mu się de facto ani praca, ani firma, ani koledzy nie podobają. Natomiast w USA, jak akurat nie ma jakiejś recesji czy krachu na giełdzie, nie jest problemem znalezienie i zmiana pracy. I jak za taką samą pensję można pracować tam gdzie się człowiekowi podoba i tam gdzie się mniej podoba, to każdy pójdzie tam, gdzie mu lepiej.
    • facettt american way of life :) 11.08.11, 17:38
      smieszne to, ale nieszkodliwe
      wole to od francuskiego (i polskiego) narzekania na wszystko.
      • ingeborg Re: american way of life :) 11.08.11, 17:49
        Nieszkodliwe? Taka totalna uniformizacja? Rozumiem, że pracodawca może wymagać konkretnego stroju do pracy albo konkretnego sposobu zachowania się przy kliencie, ale wymuszanie udawania dobrego nastroju cały czas jest chore i pewnie kanalizuje się w inny sposób w tych pięknych białych domkach z trawnikami na przedmieściach.
        • facettt french way of life :) 11.08.11, 17:58
          nie jestem baba, wiec nie narzekam tu na forum.
          ale praca z Francuzami to koszmar (podobnie jak w dawnej PRL)
          to ciagle narzekanie, ze szef to, a szef tamto...

          wolalbym ten amerykanski hurra-optymizm
          przynajmniej ma sie spokoj w pracy.
        • majenkir Re: american way of life :) 11.08.11, 18:05
          ingeborg napisała:
          >wymuszanie udawania dobrego nastroju cały czas jest chore


          A kto i gdzie wymusza ten dobry nastroj? Przeciez to "free country". Chcesz byc naburmuszonym gburem? Prosze bardzo. Chociaz ciezko, skoro w ciagu dnia napotykasz usmiechniete, zyczliwe osoby.
        • berta-death Re: american way of life :) 11.08.11, 18:10
          Z dwojga złego lepszy przyklejony sztuczny uśmiech i sztuczna uprzejmość, niż prawdziwe chamstwo i sfrustrowanie.
    • princess_yo_yo Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 18:13
      no ale skoro mialas powody zeby nie byc happy enough to trzeba bylo wylozyc kawe na lawe a nie dusic frustracje, nie znam wielu amerykanow ale ci ktorych znam wydaja sie rozumiec zaleznosci przyczynowo skutkowe.
      • ingeborg Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 18:21
        Nie mogłam, bo za porzucenie projektu w połowie poniosłabym ciężkie konsekwencje. A poza tym to nie było tak, że byłam sfrustrowana i opryskliwa. Zachowywałam się normalnie, ani zbyt smutno ani zbyt wesoło. Tylko że jak widać szef oczekiwał ode mnie takiego właśnie przylepionego uśmiechu i wymuszonego optymizmu.
        • maitresse.d.un.francais Re: Amerykański hurraoptymizm 11.08.11, 18:32
          ingeborg napisała:

          > Nie mogłam, bo za porzucenie projektu w połowie poniosłabym ciężkie konsekwencj
          > e. A poza tym to nie było tak, że byłam sfrustrowana i opryskliwa. Zachowywałam
          > się normalnie, ani zbyt smutno ani zbyt wesoło. Tylko że jak widać szef oczeki
          > wał ode mnie takiego właśnie przylepionego uśmiechu i wymuszonego optymizmu.

          Tego hihi?

          MANIA

          W epizodzie maniakalnym typowy jest euforyczny nastrój, wzmożona samoocena, ekspansywność oraz ogólnie wzmożona aktywność.

          Objawy manii:

          * podwyższenie nastroju, ekspansywność, nadaktywność
          * podwyższona samoocena, nastawienie wielkościowe
          * przyspieszenie mowy, przymus mówienia, słowotok
          * gonitwa myśli, skojarzenia dziwaczne, dygresje
          * rozproszenie uwagi, drażliwość
          * pobudzenie, czasem przechodzące w agresję
          * wzrost aktywności hedonistycznych
          * spadek zapotrzebowania na sen, bezsenność, utrata łaknienia
          * urojenia lub omamy zgodne z fazą zaburzeń nastroju
          * zachowania ekspansywne i ryzykowne (finansowe, hazardowe, hiperseksualizm)
          * przesadne zaangażowanie, niski poziom tolerancji frustracji.

          [Jest to opis epizodu maniakalnego w chorobie afektywnej dwubiegunowej. Z tymże epizodem kojarzy mi się hurraoptymizm].
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka