jo23
30.11.05, 14:00
Carramba jeszcze chyba nie ochłonęła z tego szczęścia, jakim był występ
Nohavicy na warszawskim festiwalu bardów. Ja też nie. Nie moge jeszcze
pozbierać wraźeń i napisać sensownej recenzji, ale jest niepodobieństwem,
żeby takie wydażenie nie zostało na tym forum odnotowane. Był to wspaniały
koncert, najlepszy na jakim byłam. Szłam pełna obaw, bo z Romy wyszłam trochę
rozczarowana. Coś tam nie zaiskrzyło... zabrakło może tego intymnego kontaktu
z publicznością, który trudno osiągnąć w wielkiej sali teatru, z brzemieniem
całej machiny przemysłu rozrywkowego, a który jest przecież znakiem firmowym
Nohavicy. No więc tym tazem zaiskrzyło! I to jak! Powiem tylko: kto mógł a
nie przyszedł - niech żałuje!