Witam,
Przeczytałam Wasze forum w miarę skrupulatnie. Proszę - doradzcie.
Mieszkam teraz z rodziną na południu Francji. Wydawałoby się - raj. Żyje się
tu wygodnie, jedzenie dobre, klimat łagodny, ludzie - na pierwszy rzut oka -
usmiechnięci.
Ale przyznam szczerze - to chyba nie jest miejsce dla nas

Francuzi są "za
bardzo poukładani", po skończeniu podstawówki decydują się na zawód, którego
się uczą, a potem pracują w nim do końca życia. Całe dnie od 9 do 18 - od
niemowlęctwa do emerytury - spędzają w żłobku, przedszkolu, szkole, pracy.
Praktycznie nie widzą swoich dzieci. Dziećmi zajmują sie wyspecjalizowane
instytucje. Wszystkim tutaj zajmują się specjaliści.
Francuzi nie przepracowują się, nie są też specjalnie ambitni - ale całe dnie
spędzają w pracy. Całe życie odbębniają. Nie ma tu raczej miejsca na kulturę,
prócz kultury jedzenia (która jest fantastyczna

.
Prócz tego średnio lubią emigrantów. Uważają, że Francja to jest najlepszy
kraj na ziemi, a oni sami - obywatele nr 1, z którymi nikt się nie równa. Nie
są też zbyt ciekawi innych kultur...
I jeszcze jedna zabawna rzecz - Francuzi nie lubią chodzić. Jeżdzą wszędzie
samochodem. Czasem nawet nie budują chodników - bo po co. Mają piękne lasy,
ale nikogo nigdy tam nie spotkaliśmy. To oczywiście ich kraj i ich wybór. Ale
dla nas są jednak chyba zbyt odlegli kulturowo.
Z drugiej strony to naprawdę pogodni ludzie, umieją ze sobą żyć w zgodzie,
pomagają sobie, uśmiechają się do siebie na ulicach, rozmawiają w korkach -
to, czego zupełnie nie umieją Polacy. Mają też niezłą opiekę zdrowotną. No i
te ich ryby i reszta jedzenia - coś wspaniałego.
Przyznam szczerze - nie chcę, żeby moje dziecko wyrosło na Francuza

To nie
jest nacjonalizm, cenię Francję, ale jak już wspomniałam - to chyba nie to.
Mamy jeszcze jakiś rok-1,5 na podjęcie decyzji, czy tu czy w Czechach - moment
graniczny to pójście dziecka do przedszkola. O powrocie do Polski raczej nie
myślimy...Mamy wrażenie, że nikt ani nic tam na nas nie czeka
Myślicie, że Czechy mogły by nam się spodobać?