IP: *.acn.waw.pl 23.05.02, 13:43
Witaj,
Napisz proszę, co z kicią? Jak się czuje? Czy byłaś u lekarza? Czekamy na
jakieś wieści.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: donna od Donny IP: *.tesco / 106.24.0.* 27.05.02, 09:24
      Bylam w sobote z Kitka u lekarza, tak jak radziliscie, pojechalam na Chlopska.
      Mieliscie racje, to bardzo dobra lecznica. Po raz pierwszy ktos faktycznie
      przejal sie tym o czym opowiadam. Ale od poczatku: przyjechalam zaraz raniutko,
      ale i tak musialam dobra chwile poczekac. W koncu weszlam. Pani doktor
      obejrzala moja kitulke, wypytala o wszystko, a potem zapytala, czy jest to moj
      pierwszy kot. Odpowiedzialam zgodnie z prawda, ze tak. I wtedy pani doktor
      zrobila mi maly, acz bardzo cenny wyklad na temat kotow. Szczerze mowiac
      dowiedzialam sie kilku rzeczy o ktorych nie mialam pojecia. Po zbadaniu mojego
      zwierzaka diagnoza brzmiala nastepujaco:
      1. Krew w kale to prawdopodobnie tasiemiec, ktorego bardzo trudno
      wytruc.zwlaszcza glowke/. Dostala zastrzyk i dwie tabletki "na wynos" do
      podania w domu.
      2. Siersc /bo to bylo dla mnie najwazniejsze/ - na poczatku nalezy zmienic
      karme i obserwowac zwierzatko. Nie dawac Whiskasa i tym podobnych bo to podobno
      swinstwo.W skelpiku na gorze zakupilam wiec karme Royal Canin + witaminy w
      plynie Laveta Super. Przy okazji witaminy sa tylko w kroplach, podanie tego
      kotu to mistrzostwo swiata!!!! Podaje w strzykawce, ale meczymy sie obie ile
      wlazie.... Ale wracajac, po zmianie karmy mam ja obserwowac i jesli po miesiacu
      nie nastapi poprawa bede musiala zrobic badania w kierunku kociej bialaczki.
      Podobno to powszechne u kotow i jesli kot ma bialaczke, to......Jezu nawet o
      tym nie mysle!!!!
      I tak wyglada narazie sytuacja. O jej dalszym przebiegu bede was informowac.
      Dziekuje wam wszystkim za pomoc i rady.
      Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: uważna Re: do Donny IP: *.acn.waw.pl 27.05.02, 11:18
        Dzięki za wiadomość. Jeśli kot jest nieprzyzwyczajony do podawania lekarstw, to
        najlepiej robić to przy pomocy drugiej osoby. Jedna trzyma, druga podaje. Może
        ktoś mógłby Ci pomagać, choćby sąsiad? Po jakimś czasie kot trochę przyzwyczaja
        się do takich zabiegów i można go "obsługiwać" w pojedynkę, chociaż oczywiście
        bywają wyjątki. Mam nadzieję, że Twoja kicia nie ma białaczki. Ale na wszelki
        wypadek, póki sprawa się nie wyjaśni, nie kontaktuj jej z innymi kotami, bo
        jest to choroba zakaźna. Trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.
        • Gość: kot Re: do Donny IP: *.mech.pw.edu.pl 27.05.02, 13:22
          Witaminy i inne preparaty, które nie są zbyt gorzkie w smaku można podawać w
          serku homogenizowanym lub w śmietanie. Ja daję w serku, który nazywa
          się "bieluch" , wszystkie, którym dawałem, jadły bez oporu, nawet antybiotyki.
          Tasiemca wyleczysz bez problemu. Jeśli nawet Twój kot ma białaczkę, może z tym
          żyć, nie zarazi ludzi lub innych zwierząt, nie może się jednak stykać z innymi
          kotami. Musisz również uważać, żeby nie przenieść na ubraniu na inne koty. Jak
          kot kiedyś umrze, trzeba odczekać dłuższy czas przed ewentualnym wzięciem
          następnego, lekarz Ci powie, jak długo. Mam nadzieję, że to jednak nie jest
          białaczka, życzę kotu zdrowia. Pozdrawiam.
          • Gość: Virge Re: do Donny IP: *.zgora.dialog.net.pl 28.05.02, 19:07
            Aby się przekonać czy to białaczka możesz wykonać specjalny test.
            • Gość: donna od Donny IP: *.tesco / 106.24.0.* 29.05.02, 11:21
              Dzieki wszystkim za podtrzymywanie mnie na duchu i za rady. Bardzo mi
              pomogliscie. Witaminy o ktorych pisalam, ze mam problem z podawaniem bo sa w
              kroplach, podaje je w strzykawce. Jestem ciekawa przy ktorej dawce zacznie
              uciekac na widok strzykawki...Najgorsze jest to, ze nie chce jesc tego suchego,
              ktore polecila mi pani doktor. Narazie przechodzac kolo miski udaje, ze nie
              widze, ze nic nie zjadla /potem cos tam skubie, bo jednak jest glodna, ale
              Whiskasa jadla chetniej/. Pani doktor mowila, zeby niczego wiecej jej nie
              podawa, tylko suche i wode, ale chyba sie zlamie i zaczne dokarmiac mojego
              kota, bo jak nie umrze na bialaczke, to na pewno umrze z glodu....
              Pozdrowienia dla wszystkich.
              • Gość: uważna Re: od Donny IP: *.acn.waw.pl 29.05.02, 19:54
                Wiele kotów przyzwyczajonych do swojego jedzenia grymasi po jego zmianie.
                Spróbuj niewielką porcję tego suchego pokropić (ale lekko) oliwą. Oliwa w
                nadmiarze może spowodować rozwolnienie. Może takie okraszone jedzenie ją
                zachęci. Sprawdzałam to z powodzeniem na własnych zwierzakach. Jeśli dalej
                będzie odmawiała przyjmowania pokarmu, to trzebaby telefonicznie skonsultować
                się z lekarką. Może pozwoli na podawanie jedzenia naturalnego (mięso, jarzyny)?
                • Gość: kot Re: do Donny IP: *.mech.pw.edu.pl 03.06.02, 14:00
                  Ja bym też nie jadł suchego. Daj kotu surowe mięso, nie możesz go tak katować!
                  Kot jest drapieżnikiem, a suche to głównie pieczywo i jakieś śmiecie. Mięso
                  jest dla kota pokarmem naturalnym i lekkostrawnym. Może być surowa wołowina,
                  kurczak lub indyk w małych kawałeczkach. Ja zamrażam mięso świeże i rozmrażam w
                  ciepłej wodzie na każdy posiłek. Koty dostają mięso dwa razy dziennie, rano i
                  wieczorem. Może być też mięso gotowane jak wyżej, lub gotowana ryba (ja daję
                  czasem mintaja - mrożone tuszki rozmraża się przed gotowaniem), suche daję im w
                  niewielkiej ilości tylko na noc, żeby nie budziły mnie z głodu skoro świt.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: donna od Donny IP: *.tesco / 106.24.0.* 05.06.02, 14:45
                    Tak jak obiecalam - kolejna relacja opisujaca stan zdrowia Kitki: Zaczelam
                    kuracje poltora tygodnia temu, dokladnie w sobote 25 maja. Wczesniejsze klopoty
                    z jedzeniem przez nia suchego / Royal Canin - Jezu, czemu to takie drogie? /,
                    ktore polecila mi lekarka, troche sie zmienily, tzn. kot prawdopodobnie
                    zrezygnowany postanowil jesc, to co ma w misce. Kluje ja to w zeby straszliwie,
                    ale zdecydowala jednak wybrac zycie niz smierc glodowa. Ja pomna przestrog
                    lekarki nie dawalam jej nic dodatkowego....przez 5 dni. Pozniej pognalam do
                    sklepu i zakupilam kotu wolowinki w ilosciach zastraszajacych. Ilosci te
                    podalam Kitce i ....nareszcie zobaczylam jak wyglada kot szczesliwy - kot
                    szczesliwy po zjedzeniu straszliwych ilosci wolowiny...sie nie rusza przez
                    dobre pol dnia. Lezy, przeciaga sie i spi. Obawiam sie, ze jakby przeszedl jej
                    po grzbiecie tabun dorodnych myszy, nie zrobiloby to na szczesliwym kocie
                    zadnego wrazenia.
                    Kolejna rzecza, ktora zaordynowala pani doktor, byly krople Laveta Plus. I tu,
                    drodzy Panstwo stal sie cud!!!! pomijajac oczywiscie klopoty z podawaniem tego
                    paskudztwa, bo sama osobiscie go probowalam / w ilosciach jednak mniejszych niz
                    moj kot /. Preparat zlozony jest przede wszystkim z wit.B i jakichs tam innych.
                    Kitka co prawda nie ucieka na widok strzykawki /bo podaje jej to strzykawka /,
                    ale nie ucieka, bo zazwyczaj nie widzi jak przygotowuje dla niej ta "piekielna
                    miksture". Jednak, czlowiek uczy sie cale zycie. Nigdy nie przypuszczalam, ze
                    przyjdzie mi sie nauczyc podawania kotu, kropli strzykawka.....Tak wiec, nie
                    chce mowic tego glosno, zeby nie zapeszyc, ale te krople jakby zaczynaly troche
                    pomagac!!! Codziennie ja czesze i wczesniej wyczesywalam ogromne ilosci
                    kudelkow / i zbieralam ze sprzetow domowych /a teraz troche sie poprawilo. Mam
                    cichutka nadzieje, ze bedzie jednak szlo ku lepszemu, o czym z pewnoscia bede
                    was infromowac.
                    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)))))))
                    • Gość: uważna Re: do Donny IP: *.acn.waw.pl 05.06.02, 15:16
                      Cieszę się z tych dobrych wieści. Trzebaby zwrócić uwagę, czy kicia przybiera
                      na wadze. Może ją ważyłaś? Jeśli nie, zrób to teraz i ponownie za jakiś czas.
                      Wzrost wagi i dobry apetyt pozwoli mieć nadzieję, że to nie białaczka. Przy
                      zaawansowanych nowotworach zwierzęta na ogół chudną. Informuj nas na bieżąco.
                      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka