Dodaj do ulubionych

Nie chce go starcić;(

11.04.05, 22:40
Mam 11-letniego jamniczka szorstkowłosego-Jack.2 dni temu dowiedziałam się że
jest bardzo chory,ma wodobrzusze,dyskopatie i raka płuc.Jest to dla mnie
ogromny cios.Przeciez spędziłam z nim całe moje dzieciństwo,dzieki niemu nie
bałam sie zostawać sama w domu,bo wiedziałam ze on jest zawsze obok.Kocham go
i traktuje go jak brata.Weterynarz powiedział ze mam sie zastanowic nad
decyzja:czy leczyc go dalej(chociaż są nikłe szanse na wyzdrowienie) czy go
uśpić.Patrze mu w te brązowe oczka i widze jak go boli i cierpi...Wiem o
tym...może jestem egoistką...ale ja nie wiem co robic..z jednej strony che mu
oszczędzic cierpień a z drugiej strony chce żeby został przy mnie ;(
Chyba podejme ta słuszną decyzje,ale nie wiem jak to przeżyje,juz teraz czuje
pustke w sercu.Płaczę cały czas i biore juz nawet tabletki
uspakajające.Prosze pomóżcie.Co robić,jak przeżyć koszmarny okres...
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Nie chce go starcić;( 11.04.05, 23:10
      biedniutki pies i Ty taka nieszczęśliwa :(
      Bardzo Ci współczuję takiego wyboru - zresztą się domyślam co wybierzesz :( tym
      bardziej jest mi przykro.
      Porozmawiaj o tym z kimś bliskim, napewno ie tylko Ty to bardzo przeżywasz a
      razem jest znośniej.
      Pozdrawiam
    • mysiam1 Re: Nie chce go starcić;( 12.04.05, 08:26
      Natalio, spędzaj z nim dużo czasu, nacieszcie się sobą - niech to będzie Wasze
      pożegnanie...Rób mu zdjęcia, żebyś miała co wspominać, przytulaj go...Bądź przy
      nim - WTEDY też - żadne żywe stworzenie nie powinno odchodzić w samotności...
    • begietka Re: Nie chce go starcić;( 12.04.05, 09:23
      Natalii- wiem,że nic nie może być pocieszeniem w takich chwilach,ale wejdź na
      stronę teczowymost.atspace.com/- może to przyniesie Ci choć troszkę
      ukojenia....wyprzytulaj i wycałuj go ode mnie...
    • rezurekcja ale przeciez wszyscy umieramy... 12.04.05, 10:50
      natalii7 napisała:

      > Patrze mu w te brązowe oczka i widze jak go boli i cierpi...Wiem o
      > tym...może jestem egoistką...ale ja nie wiem co robic..z jednej strony che mu
      > oszczędzic cierpień a z drugiej strony chce żeby został przy mnie ;(

      Fakt, to trudny wybor. Ale przedluzanie agonii bedziesz sobie wypominac bardzo
      dlugo. Moj "rodzinny" weterynarz wychodzil z zalozenia, zeby nie meczyc
      zwierzecia niepotrzebnie. DOpoki sa szanse na wyleczenie, dopoki cierpienie
      mozna usmierzyc jakimis srodkami, nalezy to czynic. Jesli medycyna staje sie
      bezradna, a cierpienie zwierzecia ogromne - pozostaje tylko "bilet na teczowy
      most".


      > Chyba podejme ta słuszną decyzje,ale nie wiem jak to przeżyje,juz teraz czuje
      > pustke w sercu.Płaczę cały czas i biore juz nawet tabletki
      > uspakajające.Prosze pomóżcie.Co robić,jak przeżyć koszmarny okres...

      Porozmawiac jeszce raz z lekarzem. Moze jakims innym.
      I - moim zdaniem - nie zwlekac, jesli nadejdzie juz czas.
      Tabletki odstaw. Chyba, ze pomagaja, ale obawiam sie, ze tylko truja watrobe i
      okolice.

      Sciskam Cie.
    • mairki Re: Nie chce go starcić;( 12.04.05, 10:53
      Zawsze ciężko rozstawać się z ukochanym przyjacielem.Bez względu na to ile
      człowiek ma lat, ciężko jest przeżyć takie chwile. Współczuję Ci serdecznie i
      doskonale rozumię.
      Czas jest jedynym skutecznym lekarstwem...
    • deotyma23 Re: Nie chce go starcić;( 12.04.05, 12:46
      Wiem co czujesz.....
      Miałam jamniczkę szorstkowłosą Pestka miała na imię ale częściej do niej
      mówiłam Pusieńko lub - córeńko....
      To wogóle od urodzenia był piesek szczególnej troski- na jedno oczko nie
      dowidziała i ząbki górne wystawały bardziej niż tylne. Była pieskiem rodosnym,
      kochanym, całowanym setki razy dziennie.
      Zachorowała jak miała 7 lat- najpierw lekarz podejrzewał babesziozę ale szybko
      okazało się że to żółtaczka. Przez rok czasu o nią walczyłam, i długo
      zachowywała się pogadnie- gdyby nie te badania które wychodziły coraz gorzej. W
      końcu przyplątał się rak mózgu- to był straszliwy widok, nie zapomnę jak moja
      Pusieńka tłukła głową o ścianę- wtedy brałam ją na ręce i godzinami chodziłam z
      nią po pokoju wtedy na rękach u mnie była spokojniejsza ( ale bólu to przecież
      nie likwidowało).Ostatnia noc z moją Pusieńką tak chciałam żeby mogła spokojnie
      przy moim boku umrzeć....
      Rano moja mama zabrała ją do lekarza który skrócił jej cierpienia.... nie było
      mnie stać na to.................
      Wiedza o tym że już nie cierpi jest pewnym pocieszeniem ale jak żyć gdy jej nie
      ma.
      Obecnie mam w domu 2 sunie ( obie ze mną śpią) i 2 piesków ( one śpią z moją
      mamą). Bardzo kocham wszystkie moje pieski i są moją wielką radością a moja
      Puśieńka czeka na mnie po drugiej stronie tęczy- i kiedyś tam się z nią
      spotkam - wybiegnie na moje spotkanie i spojrzy lekko przekrzywiając łepek ;))
      Nie wiem czy Ci czymkolwiek pomogłam.
      Jeżeli już to się stanie i trzeba będzie podjąć tą decyzję wiedz że nieraz
      musimy staną przed takim problemem.
      I jeszcze jedno nie zostawaj bez psa, weź sobie innego może ze schroniska- te
      kochają miłością bezgraniczną, wariacką i całkowitą. Dom do którego się
      przychodzi gdzie nie ma znajomego cieszenia się przy drzwiach jest przeraźliwie
      pusty.
      Pozdrawiam Cię serecznie
    • natalii7 Re: Nie chce go starcić;( 12.04.05, 19:29
      Dziekuje wam serdecznie za te listy.....ale niestety nie ucałuje ani nie
      pogłaskam go od was.Dzisiaj jak byłam w szkole Dżeki poczuł się gorzej i moja
      mama poszła z nim do weta i go uspiła...gdy sie o tym dowiedziała byłam
      zrozpaczona...teraz jak to pisze to płacze...Czuje w moim sercu taka wielką
      pustke i wiem ze nawet nowy pies ja nigdy nie zapełni.Nie chciałam go starcić
      ale niestety straciłam.Nawet to dobrze ze nie cierpiał i umarł świadomy tego ze
      jest kochany.Może czas pozwli mi sie uspokoic i przyjac do swiadomości to ze
      nigdy nie usłysze jego szczekania,nigdy nie usłysze tupotu jego małych łapek
      jak szedł sie ze mna witać,nigdy juz go nie przytule,ani pogłaskam.....Na
      zawsze pozostanie w moim sercu jako najlepszy pies na świecie.ŻEGNAJ DŻEKI [*]
      • rezurekcja juz nie cierpi 13.04.05, 11:05
        natalii7 napisała:

        > zrozpaczona...teraz jak to pisze to płacze...Czuje w moim sercu taka wielką
        > pustke

        placze z Toba


        > i wiem ze nawet nowy pies ja nigdy nie zapełni.

        Nowy pies bedzie inny. Kazdy jest inny.

        > Może czas pozwli mi sie uspokoic

        Tak, czas leczy wszystkie rany.

        Sciskam CIe mocno. Moze napisz na tych teczowych stronach. JA po naszym psie
        tez dlugoplakalam. I moja siostra. A teraz mamy nastepnego. Bez psa zrobilo sie
        bardzo pusto w domu, mimo ze byl kot. Ale to nie to samo.
      • satinka Re: Nie chce go starcić;( 19.04.05, 21:55
        bardzo Ci współczuję. jestem z Tobą. tylko tyle mogę zrobić :(
      • m.pw na pocieszenie 19.04.05, 22:14
        ..jesli takowe jest w tej sytuacji mozliwe, ale pomysl ze to biedne, umordowane
        psisko juz nie cierpi, nic gpo nie boli. Pewnie biega sobie razem ze wzsystkimi
        istotami, które od nas odeszlyw w zwierzecym albo ludzko- zwierzecym niebie.
        Juz sporo lat zyje i niejeden kot lub pies umieral na moich rekach. Po drugim
        smutnym rozstaniu wpadlismy na pomysl, zeby natychmiast brac nowe zwierzatko,
        dzieki zamieszaniu jakim jest nowy lokator, smutek szybciej mijal, chociaz
        pamiec o kazdym z nich na zawsze pozostanie w sercu.
      • el_gato_con_botas Re: Nie chce go starcić;( 20.04.05, 10:26
        przychodzi czas dla kazdego i na kazdego, jesli ma sie szczescie, ten czas nie
        oznacza cierpienia;
        mialem podobna sytuacje, przy czym moja suka miala ostra niewydolnosc nerek,
        zatruwala sama organizm i bardzo cierpiala; leczenie bylo praktycznie tylko
        objawowe, bo jedyna pomoc to transplantacja, a tego u psow sie nie wykonuje;
        decyzja byla wbrew pozorom prosta: odwrocilem sytuacje; wiem, ze nie chce, zeby
        ktokolwiek z bliskich mi osob patrzyl jak cierpie, jak wiedne, zeby patrzyli i
        wiedzieli, ze nie moga mi pomoc;
        ona odeszla po teczowym moscie, ale zawsze pozostanie ze mna: wspomnienia,
        ktorych nikt mi nigdy nie odbierze (chyba, ze alzheimer), obrazy, ktore sataja
        przed oczami, uczucia, ktore sa rownie silne teraz, jak kiedys...
        nie napisze Ci, ze wiem co czujesz, bo kazdy przechodzi przez to na swoj sposob,
        ale napisze to, co mi pomagalo i pomoglo: przyjaciel juz nie cierpi, jest
        spokojny, a zyje i zawsze bedzie zyc w pamieci; nigdy nie probowalem i nie ebde
        probowal zastepowac jej niczym i nikim - zyje sie po prostu dalej, a za kazdym
        zakretem losu moze czekac kolejny przyjaciel...nie lepszy czy gorszy, po prostu:
        inny
        pzdr
    • barbie26 Re:Najtrudniejszą rzeczą na świecie jest 20.04.05, 09:06
      momóc umrzeć istocie, którą kochamy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka