Dodaj do ulubionych

Petardy - stres dla zwierząt

11.12.02, 12:02
Wiem, że to juz było omawiane wielokrotnie, ale cholera mnie bierze, jak syn
moich sąsiadów, gnojek jeden, na ogrodzie puszcza petardy. Zaczął w tę
niedzielę. Pies był w domu, a mimo to: zwymiotował kolację, wskoczył na łóżko
(czego zazwyczaj nie robi, bo ma za ciężki tyłek i jest za leniwy) i trząsł
się jak w delirium. Paszczę miał rozdziawioną i ciekła mu ślina. Nie pomogły
przytulania i spokojne przemawianie - był w ciężkim szoku.
Nie mam już słów - zwymyślałam gówniarza wiązką łaciny, ale wiem, że to samo
powtórzy się za jakiś czas, a juz na pewno w Sylwestra.
CO ROBIĆ???
Obserwuj wątek
    • Gość: piasia Re: Petardy - stres dla zwierząt IP: router:* / *.gazeta.pl 11.12.02, 13:34
      Pogadaj z dzielnicowym, że gówniarz zakłóca spokój. Nie chodzi tylko o Twojego
      psa. Może ktoś ma małe dziecko, może ktoś chory jest na serce. Zresztą nawet
      jakby wszyscy wokół byli zdrowi i głusi na oba uszy - jest to zakłócanie
      spokoju i amen.

      Boże co za kraj.

      W cywilizowanym świecie smarkacz zdążyłby tylko raz strzelić z petardy na
      osiedlu. Za drugim razem już by miał policję na karku. A u nas, niestety,
      trzeba siłą ciągnąć dzielnicowego czy straż miejską i jeszcze podtykać pod nos
      uchwałę rady miasta, gdzie stoi czarno na białym co to jest zakłócanie porządku
      publicznego i jakim karom podlega.
      Może najpierw wyciągnij stosowną uchwałę z urzędu miasta. Zapytaj o to w biurze
      rady miasta. Muszą Ci ją udostępnić, łaski nie robią, to są jawne dokumenty.
      Tylko będą pewnie dugo szukać.

      A niestety, w Sylwestra smarkacz będzie odpalal petardy, i na to nie ma
      ratunku. Żaden policjant nie zareaguje, choćby podczas tej kanonady pół osiedla
      zmarło na zawał.
      • Gość: Nie-konfident Re: Petardy - stres dla zwierząt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 14:01
        Policja, straż miejska???
        Najlepiej poprosić dzieciaka by tego więcej nie robił, jeżeli to nic nie da to
        bierzemy za fraki i do rodziców!
        Trudno oczkiwać y policjanci przyjeżdzali do dzieciaka strzlającego petardami.
        • Gość: piasia Re: Petardy - stres dla zwierząt IP: router:* / *.gazeta.pl 11.12.02, 17:57
          Gość portalu: Nie-konfident napisał(a):

          > Policja, straż miejska???
          > Najlepiej poprosić dzieciaka by tego więcej nie robił, jeżeli to nic nie da
          to
          > bierzemy za fraki i do rodziców!
          > Trudno oczkiwać y policjanci przyjeżdzali do dzieciaka strzlającego petardami.

          Gdyby rodzice mieli choć odrobinę wyobraźni to sami by na to zareagowali.
          Dzieciak strzela nie pierwszy raz,proszenie by tego zaprzestał nic nie da.
          Miałam podobną historię na osiedlu - tu pies w kojcu szczekal i wył na widok
          właściciela a ten nie reagował. Prosiliśmy, by psa uspokoił, by się nim zajął -
          bez efektu. Kiedys rodzinka wyjeżdżała o drugiej w nocy na wczasy - pół godziny
          ładowali się do samochodu - pies pół godziny szalał w kojcu.
          Jedne odwiedziny dzielnicowego pomogły - jak ręką odjął. Jest cisza. Właściciel
          potrafi podejść do szczekającego psa, pogłaskać i uspokoić. Wcześniej przez dwa
          lata tego nie umiał.
          Niestety, czasem tylko widok munduru przywraca ludziom równowagę. Obowiązkiem
          dzielnicowego jest dbać o porządek w dzielnicy. A petardy to zakłócanie
          porządku. Nie przyjdzie dziś, to przyjdzie jutro. Jak nie policja, to straz
          miejska - od tego są i uwierz mi, reagują na takie wezwania.
          • Gość: Anty-konfident Re: Petardy - stres dla zwierząt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 15:54
            Masz rację, jednak mimo wszystko jestem za bezpośrednimi argumentami.
    • quba Re: Petardy - stres dla zwierząt 11.12.02, 19:06
      isis! napisała:

      > Wiem, że to juz było omawiane wielokrotnie, ale cholera mnie bierze, jak syn
      > moich sąsiadów, gnojek jeden, na ogrodzie puszcza petardy. Zaczął w tę
      > niedzielę. Pies był w domu, a mimo to: zwymiotował kolację, wskoczył na łóżko
      > (czego zazwyczaj nie robi, bo ma za ciężki tyłek i jest za leniwy) i trząsł
      > się jak w delirium. Paszczę miał rozdziawioną i ciekła mu ślina. Nie pomogły
      > przytulania i spokojne przemawianie - był w ciężkim szoku.
      > Nie mam już słów - zwymyślałam gówniarza wiązką łaciny, ale wiem, że to samo
      > powtórzy się za jakiś czas, a juz na pewno w Sylwestra.
      > CO ROBIĆ???



      a nie pomogloby gdybys grzecznie i serdecznie porozmawiala z tym chlopcem i
      powiedziala mu o Twoim piesku, który boi sie wybuchu petard?
      jeśli na kogos sie krzyczy - to on sie jeszcze bardziej robi zawziety, mógl
      sobie nie zdawać sprawy z przykrych konsekwencji dla Twego pieska

      si vis pacem - para pacem

      pozdrawiam
      • isis! Re: Petardy - stres dla zwierząt 12.12.02, 00:47
        quba napisał:

        > a nie pomogloby gdybys grzecznie i serdecznie porozmawiala z tym chlopcem i
        > powiedziala mu o Twoim piesku, który boi sie wybuchu petard?

        Hahahaha, gdybys zobaczył tego chłopca, nie napisałbys powyższego. To w ogóle
        ciekawa rodzinka. Najlepsza jest babcia, która kiedys pieska kawą oblała i
        notorycznie podrzuca mu kości lub zielone parówki przez płot. Po rozmowie
        oczywiście cała rodzinka sie zgodnie wypiera. A piesek ma sraczkę przez kilka
        dni (całe szczęście, że tylko to, bo udławienie się kością kurzą jest bardziej
        niebezpieczne). Mam wrażenie, że "chłoczyk" nie jest zupełnie normalny...
        A wiązanka przemówiła mu do rozumu, hehe :)
    • okruszek_1 Re: Petardy - stres dla zwierząt 12.12.02, 08:40
      U mnie jest podobnie. Mieszkam na osiedlu gdzie wlsanie powoli rodza sie
      tzw. "dzieci wpadki", ktorych starsze rodzenstwo samo wlasnie ma dzieci, oraz
      dzieci nowych mieszkancow...Lata taki dzieciak (sama dopiero co odroslam od
      ziemi- mam 18, 5 roku, ale jusz mnie te dzieckiaki wkurzaja) puszcza petardy,
      tak dla jaj, zeby smiesznie bylo...Ja mam sunie, malutkiego kundelka, dla niej
      kazda burza, strzal petardy czy Sylwester to potworny stres....W 31. 12 dajmemy
      Agusi delikatne ziolowe srodki uspokajace, albo neospazmine...pomaga. Swoja
      droga - brutalne ale prawdziwe- jak mu urwie palce tak jak mojemu koledze to
      przestanie sie baawic!!!! :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka