kogucik.2872
20.08.14, 11:32
bardzo trafne.
Większość moich wakacyjnych rozmówców szykuje się na pisowskie "nowe średniowiecze", na krzyże, egzorcyzmy, agentów Tomków i poszukiwanie "prawdy o Smoleńsku". Zacznie się od wyborów samorządowych, po których Polska lokalna przejdzie w ręce proboszczów. W gminach księża angażują się w politykę wyłącznie po jednej stronie i nie robią tego bezinteresownie. Liczą na jeszcze większe przywileje. I będą je mieli.
Jak mi powiedzieli w Polsce centralnej, żeby wygrać, trzeba mieć za sobą jakiegoś biznesmena (a najlepiej dwóch) oraz proboszcza. Jeden wystarczy, bo ma kilkanaście mszy w tygodniu, co daje spory zasięg politycznego rażenia. Oczywiście lepiej mieć za sobą biskupa, ale ci będą bardziej potrzebni w wyborach krajowych. I zrobią swoje, walcząc z rzekomą ideologią gender oraz "ofensywą środowisk laickich". PO dało im wolną rękę do uprawiania dewocyjno-politycznej demagogii. PiS na tym skorzysta.
Jest pewien kłopot z prezydentem. Monika Olejnik słusznie wysunęła kandydaturę Chazana, katolickiego celebryty, ulubieńca biskupów i prezesa. Gdy Chazan zasiądzie na stołku prezydenckim, to tak, jakby sumienie we własnej osobie tam zasiadło.
I Polską rządzić będą deklaracje. Joannę Kluzik-Rostkowską w roli ministra edukacji zastąpi biskup Michalik, by szkoła nie laicyzowała dzieci przez jakąś naukę. Będzie katecheza, teologia, angeologia, egzorcystyka i antropologia chrześcijańska (jak na studiach medycznych).
Jednym słowem będzie to fajna demokracja katolicka w modelu hardnarodowym. Może nam jej potrzeba? Przynajmniej do tego, by wielu zrozumiało, że na krzyżach, egzorcyzmach, agentach Tomkach i "prawdzie o Smoleńsku" nie da się budować żadnej przyszłości.
wyborcza.pl/1,75968,16500451,Pesymistyczny_koniec_lata.html#CukGW