al-szamanka 30.08.17, 21:33 Podłapać małą, łysą sakiewkę i robić wszystko, aby jej się wydawało, że jest nieco większa. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:36 i chyba trzeba przenieść rozmówki tu, bo u Was niestety nie mogę. Takie "sukcesy" na sakiewkach to rzecz częsta i naturalna. Problem zaczyna się wtedy, kiedy poczucie niskiej wartości, z powodu uzależnienia od czyichś finansów - pcha desperata do głupich zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
al-szamanka Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:44 kogucik.2872 napisał: > Takie "sukcesy" na sakiewkach to rzecz częsta i naturalna. Problem zaczyna się > wtedy, kiedy poczucie niskiej wartości, z powodu uzależnienia od czyichś finans > ów - pcha desperata do głupich zachowań. Uzależnienie finansowe jest straszne, ale niektorzy uzależniają się, bo nie mają szansy na nic innego. Pozostaje tylko łysa sakiewka i nieskończona tolerancja na jej brzydkiej jakości brzdęki. Odpowiedz Link Zgłoś
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:48 czasem uzależnienie jest nieuniknione. Jedno ma pracę, coś osiągnęło, drugiemu się nie udało. Jeśli podzielą się mimo wszystko rolami we wspólnym życiu - mogą żyć bardzo fajnie i szczęśliwie. Ale jeśli ego zaczyna brać górę - zaczyna się licytacja "wartości". I to oglądamy od tylu lat. Szukanie na siłę sposobu żeby "urosnąć". Odpowiedz Link Zgłoś
m.maska Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:57 kogucik.2872 napisał: > czasem uzależnienie jest nieuniknione. Jedno ma pracę, coś osiągnęło, drugiemu > się nie udało. Jeśli podzielą się mimo wszystko rolami we wspólnym życiu - mogą > żyć bardzo fajnie i szczęśliwie. Ale jeśli ego zaczyna brać górę - zaczyna się > licytacja "wartości". I to oglądamy od tylu lat. Szukanie na siłę sposobu żeby > "urosnąć". > Ale jako zastepstwo hormonu wzrostu jak z tego wynika sie nie spelnia - to moze chociaz jakis podescik... z eboli Odpowiedz Link Zgłoś
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 22:01 no właśnie. Hormonem wzrostu będzie udowadnianie za wszelką cenę swojej wartości - powoływanie się na "sławne nazwiska", tworzenie legend z własnym udziałem, dopisywanie sobie życiorysu, osiągnięć. Szukanie uznania wszędzie i za wszelką cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
al-szamanka Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:54 Ale niestety, aby utrzymać taką sakiewkę w dobrym humorze ( co jest bardzo ważne, bo a nuż poskąpi ze swojej zawartości), dogodzić jej, trzeba ją zająć czymś adekwatnym do jej "wielkości", np. stworzyć jej możliwość publicznego brzdękania aż do upojenia i w ciągłej egzaltacji nad własną niepowtarzalnością. Należy ją też wybitnie nazwać... o, spotkałam się nawet z tak zabawnym określeniem jak człowiek renesansu. Odpowiedz Link Zgłoś
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 21:59 więc mówimy o dwóch różnych sytuacjach. Ja zakładam, że dorośli ludzie są świadomi i potrafią się porozumieć. Zawsze jest tak - a może w większości - że jednemu idzie lepiej, drugiemu gorzej. Jeśli ludzie chcą być razem - tak naprawdę - nikt nikogo nie musi zadowalać. Potrafią podzielić obowiązki. Przeciwne przypadki to nie bycie razem. To kontrakt biznesowy. Odpowiedz Link Zgłoś
al-szamanka Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 22:28 kogucik.2872 napisał: > więc mówimy o dwóch różnych sytuacjach. Ja zakładam, że dorośli ludzie są świad > omi i potrafią się porozumieć. Zawsze jest tak - a może w większości - że jedne > mu idzie lepiej, drugiemu gorzej. Jeśli ludzie chcą być razem - tak naprawdę - > nikt nikogo nie musi zadowalać. Potrafią podzielić obowiązki. Przeciwne przypad > ki to nie bycie razem. To kontrakt biznesowy. O nie, zgadzam się z tym, co piszesz, zawsze tak myślałam... bo to takie normalne i ludzkie jest. Ale przecież zdajesz sobie sprawę, że pewne układy, nawet, gdy to nie bije po oczach, opierają się na pewnych formach zniewolenia, co przede wszystkim wypływa z uzależnień. I wtedy jedna z osób układu, zawsze nastawiona jest wyłącznie na to, aby eksponować tak tę drugą, tak umocnić ją w jej wyjątkowości, aby jej samej nic na głowę nie spadło... hmm, taki popaprany mechanizm obronny. Odpowiedz Link Zgłoś
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 22:36 każda relacja z ludźmi to zawsze jakieś zależności. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mimo iż wiemy, że coś nam szkodzi - nie potrafimy z tego zrezygnować - to jest definicja uzależnienia.. Nie każdy związek, gdzie jedno skupiło się na karierze, drugie na obowiązkach pozostałych (to jest min teoria gender) jest toksyczny, albo oparty na uzależnieniu. Przykład. Kobieta bogata z domu, albo udało się jej osiągnąć zawrotną karierę - mąż niestety jest na tym polu "przeciętny" To, jak czuje się mąż zależy w dużej mierze od kobiety - albo ona go dominuje i wtedy musi jej ulec, "zadowolić" żeby było dobrze - albo godzi się z tym - co wcale nie jest ujmą - i np więcej zajmuje się dziećmi czy domem. Drobek w trakcie pożycia jest wspólny. A zawsze jest jedna strona, która musi zarabiać i druga, która musi dbać o dom i rodzinę. To jest kwestia dogadania i porozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
m.maska Re: "Recepta na sukces" 30.08.17, 23:31 kogucik.2872 napisał: To jest kwestia dogadania i porozumienia. > Ale... jesli ta druga uzalezniona "polowka" miala zapedy na kariere z ktorej nic nie wyszlo, to frustracja musi byc potezna - jesli tak jak piszesz jest to akurat ona, ktora robi kariere i trzyma kase to "taki" facet musi miec kompleksy jak stad do Honolulu... to jest kwestia samowartosciowania - w chacie nie podskoczy, bo zaleznosc jest ogromna, ale gdzies musi te zolc wylac... moze nawet dojsc do tego, ze znienawidzi wszystkie niezalezne kobiety, ktore utozsamia z ta od ktorej jest uzalezniony... kompleksy Odpowiedz Link Zgłoś
al-szamanka Re: "Recepta na sukces" 31.08.17, 08:58 m.maska napisała: > kogucik.2872 napisał: > > To jest kwestia dogadania i porozumienia. > > > > Ale... jesli ta druga uzalezniona "polowka" miala zapedy na kariere z ktorej ni > c nie wyszlo, to frustracja musi byc potezna - jesli tak jak piszesz jest to ak > urat ona, ktora robi kariere i trzyma kase to "taki" facet musi miec kompleksy > jak stad do Honolulu... to jest kwestia samowartosciowania - w chacie nie podsk > oczy, bo zaleznosc jest ogromna, ale gdzies musi te zolc wylac... moze nawet do > jsc do tego, ze znienawidzi wszystkie niezalezne kobiety, ktore utozsamia z ta > od ktorej jest uzalezniony... kompleksy O tak, znienawidzi, gdyż takich kobiet po prostu się boi, ale będzie się starał na swój prymitywny sposób je niszczyć, aby sobie odbić własne uzależnienie. Jednocześnie będzie gardził kobietą uzależnioną, która pozostanie dla niego tylko słodką idiotką, stworzeniem słabym, stworzonym do pomiatania... i po prostu głupim. Odpowiedz Link Zgłoś
kogucik.2872 Re: "Recepta na sukces" 31.08.17, 16:49 tylko że nie mówiłbym tu o uzależnieniu w dosłownym tego słowa znaczeniu. Uzależnienie jako takie - podchodzi pod przemoc domową. My mówimy raczej o formie zależności. A ta zachodzi w każdej rodzinie bez wyjątku. Jeśli taka zależność zachodzi z wyboru świadomego - obojętnie czy to dwudziestka kajta się za dzianego dziadka, czy facet szuka wygodnego życia - jeśli jest za obopólną zgodą i z wyboru - jest ok. Dorośli ludzie mogą decydować o swoim życiu jak chcą. Ale jeśli ta zależność powstaje wbrew oczekiwaniom - bo plany nie wyszły, bo jedno nie radzi sobie na rynku pracy, bo marzenia okazały się nie do spełnienia itd - dopiero wtedy rodzi się frustracja. Znajomi ze studiów, czy po prostu z podwórka poszli dalej, coś w życiu osiągnęli, a taki frustrat może sobie tylko posiedzieć przed kompem i powymyślać "zasługi" , pododawać prestiżu, domalować trochę kolorków. Chociaż przez chwilę chce być "kimś" Bycie kimś zwyczajnym, normalnym mu nie wystarcza. Odpowiedz Link Zgłoś