Po siedmiu latach z okładem moje dziecko zaliczyło tak zwane zdziwienie ludzkie, w wersji dziecięcej. Do tej pory nikt ani w szkole, ani wcześniej w przedszkolu nie dziwił, na pewno nie głośno i a już na pewno nie rechotał. Aż młode poszło na zajęcia sportowe odbywające się na pobliskim osiedlu. Wróciło mocno zdegustowane niektórymi egzemplarzami, a w zasadzie ich prymitywizmem. Imię mojego syna nie jest udziwnione, jest proste, stare, historyczne, łacińskie - oczywiście - będzie dziwne , ale chyba tylko dla tych, którzy tylko obcują wśród samych Mateuszów Jakubów Damianów Dawidów i Kamilów (te imiona powtarzają się 2,3 razy w grupie).
W ten sposób potomek zaliczył kontakt z tak zwaną inną różnorodnością społeczną

Sama przypominam sobie reakcje rówieśników na moje imię - biblijne z kolei - i podejrzewam, że pewne reakcje na złożoność i różnorodność świata są przekazywane genetycznie