Jakiś czas temu radziłam się Was w sprawie imienia dla dziecka, które noszę.
Oczywiście cały czas toczą się w domu jakieś dyskusje (choć męża trudno do nich zagonić i konsekwentnie twierdzi, słusznie skądinąd, że imię będzie wybierał, jak zobaczy "ofiarę") i coś tam się klaruje.
Z chłopakiem sprawa łatwiejsza. Absolutnym faworytem jest Ryszard, to imię dla nas idealne, nie umiemy znaleźć w nim żadnych wad i "ofiara" musiałaby wyglądać wyjątkowo mocno na nie-Ryszarda, żebyśmy chcieli rozważyć Huberta, Tadeusza lub Joachima
Z dziewczyną ciężka sprawa. Brzmieniowo mnie najbardziej pasuje Judyta, ale trochę przeraża mnie historia o babce, co zdekapitowała faceta...

Was by to nie zrażało? Opowiedziałam mężowi i on, miłośnik grozy, paradoksalnie się zachwycił

I niechcący wyhodowałam sobie gorącego fana Judyty

Prawie tak samo podoba nam się Teresa i może Irena? Kiedyś mąż się wstępnie godził na Józefinę, ale teraz się wypiera
I co sądzicie?