Dodaj do ulubionych

Harry Potter - to się nazywa składnica imion!

16.05.06, 18:48
W wyszukiwarce tematu nie znalazłam, więc zaczynam.
Harry
Hermiona
Ronald
Petunia
Lucjusz
Severus (Sewerus)
Arabella
Mafalda
Albus
Alastor
Nimfadora
Remus
Mundungus
Fineas
Araminta
Elladora
Narcyza
Rudolf
Rabastan
Miranda
Wilbert
Ginewra
Padma

Uff... A to tylko mały fragmencik!
Obserwuj wątek
    • shilla01 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 16.05.06, 22:43
      smile a co najfajniejsze najbardziej z tego zestawu podoba mi sie Hermiona smile
      • irish_sun Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 17.05.06, 15:52
        Mnie tez bardzo sie podoba Hermiona! Ciekawe czy by przeszlo u nas w
        urzedzie...?smile I jeszcze bardzo mi sie podoba Hedwiga...smile
        • amidala Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 14.03.07, 11:39
          Hedwig to po prostu Jadwiga. Niemiecka wersja imienia.
        • baskokvet Re: nie wiem jak z Hermioną.. 02.04.08, 11:56
          ale na pewno jest rejestrowane HERMINA. Mój mąz ma ciotke Herminę
          około 60 latkę big_grin
    • jagoda_k Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 17.05.06, 16:20
      Czytalam kiedys wywiad z J.K. Rowling, w ktorym mowila o imionach wlasnie.
      Wyszukiwanie dziwnych imion i nazwisk bylo jej swego rodzaju pasja zanim
      zaczela jeszcze pisac Harrego Pottera i zawsze, gdy jakies uslyszala,
      zapisywala je sobie w zeszyciku. Stad tez tyle dziwnych imion w jej powiesciach.
    • marta2808 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 17.05.06, 17:08
      Imię, które w miarę mi się tutaj podoba, to Hermiona. Ron też jest niczego
      sobie, ale z Ronaldem już gorzej. W świecie Harry'ego te imiona mi nie
      przeszkadzają i bardzo pasują do postaci, ale nie wyobrażam sobie, jak ktoś
      mógłby nazwać córkę Nimfadora albo syna Mundungus...



      • simply_z Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 18.05.06, 00:01
        a mnie się podoba Wilbert
      • shilla01 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 18.05.06, 00:01
        Mysle, ze do przyjecia w Polsce moglyby byc :

        Harry - a czemu nie ? smile)
        Hermiona - jak najbardziej
        Ronald - bardzo do przyjecia
        Petunia - rowniez bardzo
        Lucjusz - wiadomo
        Severus (Sewerus)- no przy Sewerynie raczej nie
        Arabella - jest mozliwe smile
        Mafalda - zdecydowanie nie do przyjecia
        Albus - jak wyzej
        Alastor - jak wyzej
        Nimfadora - jak wyzej
        Remus - jak wyzej
        Mundungus - jak wyzej
        Fineas - jak wyzej
        Araminta jak wyzej
        Elladora - do przyjecia
        Narcyza - tak
        Rudolf - wiadomo smile
        Rabastan - raczej nie
        Miranda - tak
        Wilbert - jak najbardziej tak smile
        Ginewra - jak wyzej smile
        Padma - raczje nie


        jak widac , przynajmniej moim zdaniem , sporo nadawaloby sie na polskie
        warunki. Podoba mi sie jeszcze poza Hermiona, ktora jest rewelacyjna ,
        Wilbert , lepszy o wiele od Gilberta .
        • dottoranda Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 18.05.06, 00:31
          Z Harrym mógłby być problem, bo to zdrobnienie od Henry, który przecież ma swój
          odpowiednik jako Henryksmile
          • jersey.girl Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 18.05.06, 07:10
            Harry Potter to jeszcze nic w porownaniu z Tolkienem! Nawet na forum bylam mama
            Arweny. A RJP dopuszcza tez nadania Boromira smile. A przeciez jeszcze jest
            Aragorn, Elrond, Faramir (moj typ smile), Eowina, Eomer, Haldir, Aratir, Beren,
            Este, Nessa, Luthien etc. etc. Oczywiscie nikogo nie namawiam do nadawnia tych
            imion, bo mimo ze, piekne, raczej by byly klopotliwe. Chociaz ja sekretnie marze
            o nadaniu w przyszlosci corce imienia bohaterki "Silmarillion", ale o tym
            cichosza wink.
            • minerwamcg Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 23.05.06, 22:11
              O, byłaś Kelebrianą? smile))) No, niestety, elfie (a także i ludzkie) imiona przy
              polskich nazwiskach brzmiałyby zbyt obco. O ile można by jeszcze znieść Aruenę
              Nowak, o tyle Elrond Kowalski wzbudziłby śmiech pusty, żałość i trwogę.
              A córeczka będzie Elwinga? smile))
          • a_weasley Henio Potter? 19.05.06, 18:10
            dottoranda napisała:

            > Z Harrym mógłby być problem, bo to zdrobnienie od Henry,

            Ewentualnie od Harolda.
            Jakkolwiek, jak się dowiadujemy z aktu oskarżenia w V tomie, ten konkretny Harry
            miał w papierach po prostu Harry (w odróżnieniu od Rona, który oficjalnie ma na
            imię Ronald).
          • bodomlake Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 23.05.06, 19:23
            A mi się podoba Bellatrix smile
    • adziunia Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 19.05.06, 13:10
      A czy ktos wie jak w angielskojezycznym Harry'm brzmi imie Narcyza ??
      • jagoda_k Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 19.05.06, 16:18
        adziunia napisała:
        > A czy ktos wie jak w angielskojezycznym Harry'm brzmi imie Narcyza ??

        Narcissa smile Moim zdaniem po polsku brzmi ladniej.
        • herbatniczka Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 19.05.06, 20:00
          Ale zdrobnienie Polkowskiego "Cyzia" zamiast "Cissy" jest koszmarne uncertain
          • jagoda_k Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 19.05.06, 21:17
            herbatniczka napisała:

            > Ale zdrobnienie Polkowskiego "Cyzia" zamiast "Cissy" jest koszmarne uncertain

            Rzeczywiscie tak sobie to brzmi. Tylko prawde mowiac, skoro imie zostalo
            juz "przetlumaczone", to zdrobnienie Cissy nie mialoby racji bytu.
            Swoja droga to czemu wlasciwie imiona w ksiazkach sa tlumaczone? Skoro akcja
            toczy sie w Anglii, to imiona w oryginalnej wersji sa jak najbardziej
            dopuszczalne. Przeciez nawet dziecko wie, ze w Anglii nie ma Janow, a sa
            Johnowie. Zwlaszcza, ze spolszczane z reguly sa tylko niektore imiona.
            • a_weasley Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 21.05.06, 22:53
              jagoda_k napisała:

              > Swoja droga to czemu wlasciwie imiona w ksiazkach sa tlumaczone?

              A to jak kiedy. Na przykład ten sam tłumacz w "Opowieściach z Narnii" twardo
              tłumaczył wszystkie imiona mające odpowiedniki, a tutaj niekoniecznie.

              > nawet dziecko wie, ze w Anglii nie ma Janow, a sa
              > Johnowie. Zwlaszcza, ze spolszczane z reguly sa tylko niektore imiona.

              Tłumacze HP - zarówno Polkowski, jak i autorzy tłumaczeń nieoficjalnych - imiona
              spolszczają, ale nie tłumaczą. Dlatego Arthur Weasley został Arturem, ale z jego
              żony nie zrobiono Maryny, ani James Potter nie zamienił się w Jakuba.
              • jagoda_k Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 22.05.06, 06:04
                a_weasley napisał:

                > A to jak kiedy. Na przykład ten sam tłumacz w "Opowieściach z Narnii" twardo
                > tłumaczył wszystkie imiona mające odpowiedniki, a tutaj niekoniecznie.

                > Tłumacze HP - zarówno Polkowski, jak i autorzy tłumaczeń nieoficjalnych -
                imiona
                > spolszczają, ale nie tłumaczą. Dlatego Arthur Weasley został Arturem, ale z
                jego
                > żony nie zrobiono Maryny, ani James Potter nie zamienił się w Jakuba.
                >

                Jak zwal tak zwal wink Czy nazwiemy to tlumaczeniem czy spolszczeniem, nie do
                konca rozumiem idee zamiany imion na polskie odpowiedniki. No bo czemu pan
                Weasley nie mogl po prostu zostac Arthurem, skoro jest Anglikiem? Zwlaszcza, ze
                na przyklad James zostal, jak piszesz, Jamesem?

                Swoja droga dopiero z forum dowiedzialam sie jak wygladaja niektore z tych
                imion w polskiej wersji, bo zarowno "Harrego", jak i "Opowiesci z Narnii"
                czytalam tylko w oryginale. Moze tym bardziej dziwi mnie to spolszczanie imion,
                bo dla mnie Weasley zawsze byl Arthurem, a moja ulubiona bohaterka z Narnii to
                Lucy, a nie Lucja smile
                • a_weasley Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 22.05.06, 12:35
                  jagoda_k napisała:

                  > Jak zwal tak zwal wink Czy nazwiemy to tlumaczeniem czy spolszczeniem, nie do
                  > konca rozumiem idee zamiany imion na polskie odpowiedniki.

                  Idea jest prosta i MSZ niegłupia: jeżeli to jest to samo imię, inaczej pisane,
                  zostało zapisane po polsku (dzięki czemu na przykład Hermiona odmienia się przez
                  przypadki i nie ma wątpliwości, jak pisac imię Słowianina Victora/Wiktora
                  Kruma). Mnie to osobiście odpowiada, zwłaszcza że taki np. Lucjusz brzmi
                  dostatecznie obco. No i nie ma sporów, czy odmieniać przez przypadki "Minerva" i
                  "Narcissa", czy się mówi Hermioun czy Hermajon itp.

                  > Moze tym bardziej dziwi mnie to spolszczanie imion,
                  > bo dla mnie Weasley zawsze byl Arthurem,

                  Skądinąd ja tam, gdzie używam nicka w pełnej formie imienia i nazwiska, tak się
                  piszę.

                  > a moja ulubiona bohaterka z Narnii to Lucy, a nie Lucja smile

                  Mam nadzieję, że Winnie the Pooh jest jednak dla Ciebie Kubusiem Puchatkiem wink
                  • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 22.05.06, 16:51
                    a_weasley napisał:

                    > Idea jest prosta i MSZ niegłupia: jeżeli to jest to samo imię, inaczej pisane,
                    > zostało zapisane po polsku (dzięki czemu na przykład Hermiona odmienia się
                    przez
                    > przypadki i nie ma wątpliwości, jak pisac imię Słowianina Victora/Wiktora
                    > Kruma). Mnie to osobiście odpowiada, zwłaszcza że taki np. Lucjusz brzmi
                    > dostatecznie obco. No i nie ma sporów, czy odmieniać przez
                    przypadki "Minerva"
                    > i
                    > "Narcissa", czy się mówi Hermioun czy Hermajon itp.

                    W przypadku Hermiony moge sie zgodzic wink, zwlaszcza, ze nie mowi sie ani
                    Hermioun ani Hermajon smile, Minerve i Narcisse za to spokojnie mozna MZ
                    odmieniac przez przypadki, co tez wlasnie uczynilam smile

                    > Mam nadzieję, że Winnie the Pooh jest jednak dla Ciebie Kubusiem Puchatkiem ;-
                    )
                    >

                    Owszem, ale Kubusia poznalam, jako Kubusia wlasnie smile
                    A wracajac do tematu naszej dyskusji, to "Kubus Puchatek" przeznaczony jest dla
                    znacznie mlodszych odbiorcow i w tym przypadku jak najbardziej "tlumaczenie"
                    jest na miejscu, bo maluchowi latwiej chyba zidentyfikowac sie z Kubusiem niz z
                    Winnie. Poza tym Kubus mieszka w Stumilowym Lesie, ktory wlasciwie rownie
                    dobrze moze znajdowac sie w Polsce (bo czemu nie), a bohaterowie Harrego
                    Pottera to zdecydowanie Brytyjczycy.
                    • a_weasley Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 22.05.06, 17:24
                      jagoda_k napisała:


                      > W przypadku Hermiony moge sie zgodzic wink, zwlaszcza, ze nie mowi sie ani
                      > Hermioun ani Hermajon smile, Minerve i Narcisse za to spokojnie mozna MZ
                      > odmieniac przez przypadki, co tez wlasnie uczynilam smile

                      Wiem dobrze, że można, zauważ jednak, że tworzymy w ten sposób jakieś hybrydy
                      językowe, boć to w tym momencie ani po angielsku, ani po polsku. Podobnie
                      zresztą nazwisko, od którego wziąłem nick, odmienia się po polsku przez
                      przypadki tak, jak "hokej", pomimo że wcale się nie powinno czytać Łeslej tylko
                      Uizli (podobnie jak w przypadku nazwiska ojców metodyzmu lub imienia
                      amerykańskiego generała Wesleya Clarka).

                      > "Kubus Puchatek" przeznaczony jest dla znacznie mlodszych odbiorcow

                      Dla kogo jest HP, o to toczy się spór długi i zażartszy, a im dłuższy, tym
                      zażartszy, bo tym mniej ten świat jest dla dzieci.
                      Faktem jest, że tłumaczenie imion (Jan Valjean na przykład, czy Mariusz z tejże
                      książki) w literaturze dziecięcej/młodzieżowej utrzymało się długo (Przygody
                      TOMKA Sawyera - ciekawe, że imiona jego kolegów nie były tłumaczone, ANIA z
                      Zielonego Wzgórza itp.).

                      i w tym przypadku jak najbardziej "tlumaczenie"
                      > jest na miejscu, bo maluchowi latwiej chyba zidentyfikowac sie z Kubusiem niz z
                      >
                      > Winnie. Poza tym Kubus mieszka w Stumilowym Lesie, ktory wlasciwie rownie
                      > dobrze moze znajdowac sie w Polsce (bo czemu nie), a bohaterowie Harrego
                      > Pottera to zdecydowanie Brytyjczycy.
                      • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 22.05.06, 20:04
                        a_weasley napisał:

                        > Wiem dobrze, że można, zauważ jednak, że tworzymy w ten sposób jakieś hybrydy
                        > językowe, boć to w tym momencie ani po angielsku, ani po polsku.

                        Moim zdaniem to nie jest tworzenie hybryd jezykowych. Imie jest nadal
                        angielskie, ale uzywajac go w zdaniu w jezyku polskim, odmieniamy je zgodnie z
                        zasadami tegoz jezyka. Zerknij chocby tutaj, odnosnie odmiany obcych imion:
                        eduseek.interklasa.pl/artykuly/artykul/ida/3249/idc/6/
                        Podobnie
                        > zresztą nazwisko, od którego wziąłem nick, odmienia się po polsku przez
                        > przypadki tak, jak "hokej", pomimo że wcale się nie powinno czytać Łeslej
                        tylko
                        > Uizli (podobnie jak w przypadku nazwiska ojców metodyzmu lub imienia
                        > amerykańskiego generała Wesleya Clarka).

                        MSZ nazwisko Wesley nie powinno byc odmieniane, gdyz "nie odmienia się nazwisk
                        obcych, które ze względu na ich formę nie dadzą się dopasować do polskich
                        wzorców deklinacyjnych", jak mozna wyczytac w witrynie, do ktorej linka podalam
                        wyzej.

                        > Dla kogo jest HP, o to toczy się spór długi i zażartszy, a im dłuższy, tym
                        > zażartszy, bo tym mniej ten świat jest dla dzieci.

                        Nie zaprzeczysz chyba jednak, ze o ile "Kubus Puchatek" moze byc swobodnie
                        czytany trzylatkowi i zostanie przez niego w wiekszosci zrozumiany, to w
                        przypadku "Harrego Pottera" podobny proceder moglby swobodnie zostac uznany za
                        znecanie sie nad dzieckiem wink

                        > Faktem jest, że tłumaczenie imion (Jan Valjean na przykład, czy Mariusz z
                        tejże
                        > książki) w literaturze dziecięcej/młodzieżowej utrzymało się długo (Przygody
                        > TOMKA Sawyera - ciekawe, że imiona jego kolegów nie były tłumaczone,

                        No wlasnie. Imiona kolegow zostaly w oryginalnej formie, wiec czemu akurat Tom
                        musial stac sie Tomkiem?
                        • a_weasley Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 22.05.06, 23:38
                          jagoda_k napisała:

                          > MSZ nazwisko Wesley nie powinno byc odmieniane, gdyz "nie odmienia się nazwisk
                          > obcych, które ze względu na ich formę nie dadzą się dopasować do polskich
                          > wzorców deklinacyjnych",

                          Albo to nazwisko się nie łapie, albo nie znali tej zasady autorzy tekstów
                          polskich na temat metodyzmu, jakie widziałem. Wszędzie bowiem nazwisko Wesley
                          jest odmieniane. Tak samo zresztą mówi się filmach Stanleya [Stenleja] Kubricka,
                          a nie o filmach Stanley [Stenli] Kubricka.
                          Co do tego, jakie książki pasują do jakich dzieci i co komu można czytać, to ja
                          się wstrzymam na razie. Faktem jest, że czteroletnia córeczka znajomych bawiła
                          się ze swoim starszym bratem w HP intensywnie.

                          > No wlasnie. Imiona kolegow zostaly w oryginalnej formie, wiec czemu akurat Tom
                          > musial stac sie Tomkiem?

                          Nie mam pojęcia. Stwierdzam po prostu fakt.
                          Imiona bohaterów "Chłopców z Placu Broni" kiedyś tłumaczono, a w późniejszych
                          latach Jan stał się na powrót Janoszem, a Franek Ferim.
                          • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 00:02
                            a_weasley napisał:

                            > Co do tego, jakie książki pasują do jakich dzieci i co komu można czytać, to
                            ja
                            > się wstrzymam na razie. Faktem jest, że czteroletnia córeczka znajomych bawiła
                            > się ze swoim starszym bratem w HP intensywnie.

                            Moj czterolatek tez sie bawi z siostra w Harrego, ale uwazam, ze na lekture
                            powiesci jest stanowczo za maly.

                            > > No wlasnie. Imiona kolegow zostaly w oryginalnej formie, wiec czemu akura
                            > t Tom
                            > > musial stac sie Tomkiem?
                            >
                            > Nie mam pojęcia. Stwierdzam po prostu fakt.

                            Wiem, ze nie masz pojecia i nie pytalam bezposrednio Ciebie. To byly tylko
                            takie moje rozmyslania smile
                          • gaudencja Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 19:10
                            a_weasley napisał:

                            > jagoda_k napisała:
                            >
                            > > MSZ nazwisko Wesley nie powinno byc odmieniane, gdyz "nie odmienia się na
                            > zwisk
                            > > obcych, które ze względu na ich formę nie dadzą się dopasować do polskich
                            >
                            > > wzorców deklinacyjnych",
                            >
                            > Albo to nazwisko się nie łapie, albo nie znali tej zasady autorzy tekstów
                            > polskich na temat metodyzmu, jakie widziałem. Wszędzie bowiem nazwisko Wesley
                            > jest odmieniane. Tak samo zresztą mówi się filmach Stanleya [Stenleja]
                            Kubricka
                            > ,
                            > a nie o filmach Stanley [Stenli] Kubricka.

                            Otóż to - a co powiecie o Rabelaisie? Pisze się "Rabelaisa", a czyta
                            się "Rablego". To dopiero zagadka.
                            • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 19:58
                              gaudencja napisała:

                              > Otóż to - a co powiecie o Rabelaisie? Pisze się "Rabelaisa", a czyta
                              > się "Rablego". To dopiero zagadka.

                              eduseek.interklasa.pl/artykuly/artykul/ida/3249/idc/7/
                              "Nazwiska męskie zakończone na -e, takie jak: Lange, Linde, odmieniają się w
                              liczbie pojedynczej według deklinacji przymiotnikowej, lecz w narzędniku i
                              miejscowniku mają końcówkę -em, np. Langego, Langemu, Langego, Langem. W
                              liczbie mnogiej nazwiska takie odmieniają się według wzoru odmiany męskich
                              rzeczowników osobowych, np. Langowie, Langów, Langom, Langów. Podobnie
                              odmieniają się nazwiska obce zakończone w wymowie na -e, lecz pisane przez -é, -
                              ée,
                              -ai, -ais, np. Merimée (czyt. merime), Meriméego; Rebelais (czyt. rebele),
                              Rebalais'go. Po nie wymawianej literze spółgłoskowej -s stawiamy apostrof.
                              W liczbie mnogiej pozostają w zasadzie nieodmienne."

                              Wg autorki tekstu na tej witrynie prawidlowa pisownia jest wiec "Rebalais'go".
                              Moim zdaniem to calkiem prosta regula. Odmieniamy nazwiska na podstawie ich
                              brzmienia, a nie zapisu.

                              Nawiasem mowiac nazwiska lub imiona (bo to roznie bywa) Weasley czy Stanley, o
                              ktorych wspomnial a_weasley, nie powinny byc odmieniane przez przypadki,
                              zakladajac, ze sa wymawiane poprawnie, a fakt, ze sa jednak odmieniane wynika,
                              moim zdaniem z tego, ze w jezyku polskim utrwalila sie ich bledna wymowa.


                              • gaudencja Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 20:04
                                jagoda_k napisała:

                                > Wg autorki tekstu na tej witrynie prawidlowa pisownia jest
                                wiec "Rebalais'go".

                                Tzn. Rabelais'go?

                                > Moim zdaniem to calkiem prosta regula. Odmieniamy nazwiska na podstawie ich
                                > brzmienia, a nie zapisu.

                                Ciekawa jestem, co na to inni autorzy. Odmiana "Rabelaisa" ejst bardzo
                                rozpowszechniona.
                                • gaudencja Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 20:06
                                  Ach, czyli to ona konsekwentnie pisze o "Rebelais", "Rebele"? Oj, ci doradzacze
                                  ortograficzni! big_grin
                                • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 22:38
                                  gaudencja napisała:

                                  > Ciekawa jestem, co na to inni autorzy. Odmiana "Rabelaisa" ejst bardzo
                                  > rozpowszechniona.
                                  >
                                  Gaudencjo, dzieki abieli smile moge zamiescic kolejnego linka, tym razem ze
                                  slownika ortograficznego PWN
                                  slowniki.pwn.pl/zasady/629622_1.html
                                  • gaudencja Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 23:21
                                    OK, dziękuję. Nb. być może jest to jakiś element reformy ortografii, albo na
                                    tyle mało znana zasada, ze Rabelaisa ujrzysz nawet w poważnych wydawnictwach.
                              • abiela Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 21:33
                                Ja bym korzystala raczej z tego zrodla:
                                slowniki.pwn.pl/zasady/629618_1.html
                                • jagoda_k Re: Minerwa, ale nie Frycek i Jurek 23.05.06, 22:34
                                  abiela napisała:

                                  > Ja bym korzystala raczej z tego zrodla:
                                  > slowniki.pwn.pl/zasady/629618_1.html

                                  Dziekuje abielo smile
                                  Informacje na obu tych stronach sie pokrywaja, z tym, ze na tej, do ktorej ja
                                  podalam linka, sa mocno okrojone i na temat nazwisk zakonczonych na "y" po
                                  samoglosce nie bylo ani slowa.
                                  To, ze nie powinno sie ich odmieniac to moje prywatne zdanie i nadal utrzymuje,
                                  ze fakt, iz odmienia sie je jednak wynika z utrwalonej w jezyku polskim blednej
                                  wymowy. Powiedz Amerykanowi (napisze fonetycznie, zeby wiadomo bylo, o co
                                  chodzi) "Aj lajk Dysnej" i gwarantuje Ci, ze nie bedzie mial pojecia, o czym
                                  mowisz. Bo dla niego Disney to "Dyzni". Mozna twierdzic, ze "Dysnej" to
                                  spolszczona wersja tego nazwiska, tak jak np. Szekspir, ale skoro tak jest, to
                                  czemu wiec pisze sie "Disney", a nie Dysnej? smile Z jakiegos powodu uznano
                                  kiedys, ze "y" po samoglosce w slowach angielskich czyta sie jak polskie "j" i
                                  na tej podstawie mamy Disneya, Stanleya, itp.
                                  Z gory wyjasniam, ze rozumiem, ze taka odmiana jest poprawna w jezyku polskim,
                                  z tym, ze jest niezgodna z regulami, wedlug ktorych odmienia sie (lub nie) inne
                                  obcojezyczne nazwiska i MSZ wynika z czyjejs niegdysiejszej niewiedzy na temat
                                  poprawnej wymowy takich nazwisk.
                            • clas_sic gaudencjo: jak się pisze i czyta... 28.12.07, 20:33
                              polecam lekturę wiersza Hemara "Fonetyka" smile


                              Nie mogę w prostocie wieśniaczej nadziwić się do syta,
                              Dlaczego Anglik inaczej pisze - inaczej czyta?

                              Z ironią, choć przyjacielską, bawię się wciąż na nowo
                              Rozdźwiękiem pomiędzy angielską pisownią, a ich wymową.

                              Nie miejsce tutaj na wykład. Lecz parę trudności policz:
                              Knowledge piszą na przykład, a wymawiają to "nolicz".

                              Dziwne to "strejndż" - piszesz strange -ale sam popatrz i poręcz:
                              Napis brzmi: gin and orange, a czyta się to "dżyn'noręcz”.


                              W pułapkach takich złotousty zgubi się nawet Perykles,
                              Gdy piszą ridiculous, a każą czytać "ridykles".

                              I na nic wszystkie pokusy reguł i jakiejś precyzji, bo bus czytasz "bas".
                              Ale busy nie cztasz "basy", lecz "byzii".

                              Im dalej w ten las gęstopienny, tym orientacyjnych mniej pni.
                              Bo czemu pisać halfpenny, żeby wymawiać to "hejpni"?

                              Nie dziw, że obcy przybysze mamlą ich słowa jak sznycle,
                              Gdy człek mówi "sajkl", a pisze - za przeproszeniem - cycle.

                              Dziwadeł cały rejestr, wyjątków cała rozpusta.
                              Piszesz: sauce Worcester, a mówisz po prostu "sos w usta".

                              Na próżno monstra niektóre oko nieśmiałe przymierza -
                              Jak zgadnąć, że pleasure wymówić należy "pleża"?

                              Jaki wymyślił to macher? Skąd wziął się dziwaczny ten nałóg?
                              Że "ticza" piszą teacher, a "laf" zamiast laf piszą laugh?

                              Mów "wedż'bl", pisz vegetable, pisz privilege, mów "prywlecz".
                              A cóż to za sztuczki diable! Tysiące podobnych im wywlecz.

                              Na czole rzęsiste krople i głowa pęka jak fajans,
                              Bo skoro "pipl" to people - jak posiąść tę science? (Mów "sajans")

                              Lecz zniknie "rejdż" (piszesz rage) i wszyscy z uśmiechem ucichniem
                              Wspomniwszy, jak wielką przewagę ma nasze pismo nad ichniem.

                              Bo u nas w tej dziedzinie prostota niepospolita.
                              Napiszesz: chrząszcz brzmi w trzcinie, i każde dziecko przeczyta.
                      • clas_sic Tomek Sawyer 28.12.07, 20:52
                        sądzę, że TOMEK nie został TOMEM z paru przyczyn. Jeśli pierwsze polskie wydanie
                        było w 1901 roku to wówczas raczej polszczono imiona niż zachowywano je w
                        oryginalnym brzmieniu (Fiodor Dostojewski był wówczas Teodorem Dostojewskim).

                        Potem zapewne wszyscy poszli siłą rozpędu - polskich tłumaczeń jest kilka (w
                        tytule zawsze jest TOMEK): przekładali go (podaję za katalogiem Biblioteki
                        Jagiellońskiej) Kazimierz Piotrowski, Jan Biliński, Rafał Dawidowicz, Marceli
                        Tarnowski, Agnieszka Kuligowska, Włodzimierz Grabowski, Jarosław Sokół, Paweł
                        Łopatka, Małgorzata Pawlak, Paweł Beręsewicz
                        więc myślę, że to materiał na dłuższe studium porównawcze smile

                        Imię mogło się pojawiać w polskim brzmieniu dlatego, że było tytułem na okładce
                        (puszkinowski Oniegin jest Eugeniuszem a nie Jewgienijem - natomiast pisarze i
                        tym imieniu zazwyczaj są już Jewgienijami (np. Zamiatin))
    • gaudencja Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 20.10.06, 20:32
      Jakaś Sybilla też chyba jest, a propos naszych ostatnich dyskusji?
      • anna-maria-ita Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 14.03.07, 18:18
        Jeszcze oczywiście jest Dracon vel Draco big_grin błehehe ;]
    • Gość: Dee Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 13:30
      Harry - ladne ale jako Harry a nie Henry - Henryk
      Hermiona - super, podoba mi sie bardzo
      Ronald - takie sobie
      Petunia - a fajne :o)
      Lucjusz - nawet ok, lepsze niz Lucjan
      Severus (Sewerus) - podoba mi sie
      Arabella - ładnie smile
      Mafalda - takie sobie
      Albus - nie podoba mi sie
      Alastor - z alabastrem mi sie kojarzy, fajnie smile
      Nimfadora - hmm ciekawe, ale takie dosc ciezkie
      Remus - jak remis
      Mundungus - oo,ale jako imie nie
      Fineas - takie sobie
      Araminta - ciekawe, jak mięta smile
      Elladora - ladne smile
      Narcyza - wole jako meskie
      Rudolf - jak reniferek smile
      Rabastan - troszke jak ramadan , troszke jak Sebastian, nawet fajne
      Miranda - normalne, ladne
      Wilbert - hmmm. lepsze niz Gilbert
      Ginewra - moze byc
      Padma - nie podoba mi sie
    • Gość: kati Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 22:33
      W HP sa tez zwyklejsze imiona typu Katie, Angelina, Alicja...a z tych
      ciekawszych to jeszcze Parvati i Lavendersmile
      • agi40 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 26.07.07, 22:59
        A ja wlaśnie dziś skończyłam czytać VII tom!

        Dorzucam jeszcze
        Bathildę
        Kendrę
        Dromedę
        Selwyna
        Aberfortha
        Gwenoga
        Elphiasa
        Phineasa
        • mal_art Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 26.12.07, 22:36
          Dromeda? Masz na myśli matkę Tonks? Pełna wersja jej imienia to Andromeda -
          całarodzina Blacków z wyjątkiem Narcyzy ma imiona z kosmosu - tzn. nazwy gwiazd itp.
          Mi się w tym tomie najbardziej podoba Ariana - która zresztą występuje też u
          Tolkiena (Maja słońca).
      • beata2802 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 29.07.07, 11:00
        Parvati do jedna z boginek hinduskich, córka boga Himalajów.
        • pluskotka Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 25.03.08, 18:22
          Przegapiłam ten wątek, więc podbijam. Z imion "harrypotterowych" najbardziej
          podoba mi się Severus. Z resztą Snape to moja ulubiona postać z tej "powieści".
          • ariana1 Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 25.03.08, 19:22
            Ja też lubię Snape'a. Głównie ze względu na Alana Rickmanna smile
            • bodomlake Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 30.03.08, 12:23
              Nie podobają mi się imiona z HP. Są jakieś takie...zbyt wydumane.
    • ibulka Re: Harry Potter - to się nazywa składnica imion! 30.03.08, 15:33
      herbatniczka napisała:

      > Arabella
      > Elladora


      najbardziej mi się spodobały te dwa smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.