gaudencja
28.09.07, 20:11
W ostatnią środę Rzeczpospolita pisała o imionach - dość płytko, ale
wklejam, co znalazłam w internecie:
OBYCZAJE Jakie imię?
Michał Anioł może być, Opieniek - nie
Dziś obraduje Rada Języka Polskiego. Co pół roku spotyka się, by
wymienić opinie, m.in. na temat uznania pewnych imion, takich jak
Pio, Dante czy Kimberly, za właściwe lub nie
Niemal codzienne napływają do rady prośby rodziców o pozytywne
orzeczenie na temat ich pomysłu na imię dla dziecka. Wśród
najdziwniejszych propozycji, jakie pojawiły się ostatnio, są Anioł,
Nick i Brooklyn.
- Na listy odpowiada głównie przewodniczący RJP, czyli prof. Andrzej
Markowski, a także prof. Aleksandra Cieślikowa oraz ja -mówi "Rz" dr
Katarzyna Kłosińska, sekretarz rady. - Gdy przedstawiamy nasze
opinie na posiedzeniach, na ogół zgadza się z nami cały 38-osobowy
skład. Wyjątkiem było XV plenum, kiedy to prof. Irena Bajerowa
sprzeciwiła się uznaniu form Tola i Zula za zdrobniałe. Tym samym
weszły one do polskiego kanonu jako imiona samodzielne.
Rada Języka Polskiego, opiniując propozycje rodziców, analizuje ich
zgodność z art. 50 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego. Według
niego: "Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia
oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia
ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz
niepozwalającego odróżnić płci".
Rada opracowała też własne kryteria, według których w naszym kraju
należy nadawać imiona zgodne z polską pisownią (a więc Ksawery, nie
Xavier) i nie mogą być nimi nazwy pospolite (poziomka, dąb), chyba
że są usankcjonowane jako imiona, tak jak jagoda czy róża.
Mimo tych ograniczeń RJP przyjmuje argumenty rodziców i wiele
nietypowych imion akceptuje. Imię Michał Anioł zostało uznane, bo
jest polską wersją Michael Angelo. Opieńka nie zaakceptowano. W
takiej sytuacji rodzice mogą się odwołać do Naczelnego Sądu
Administracyjnego. Nie tak dawno głośno było o wygranej sprawie
rodziców z Zachodniopomorskiego, którzy chcieli dać swemu synowi na
drugie imię Dąb. "Nie jest rzeczą urzędnika bycie cenzorem gustów
obywateli w zakresie nadawania imienia ich nowo narodzonemu
dziecku" -oświadczył sąd, uzasadniając wyrok.
Spośród osób z nietypowym imieniem niewiele próbuje je zmieniać.
Częściej przysparza im zabawnych sytuacji niż przykrości.
- Rodzice mówili do mnie Dobruś, żona używa pełnej formy - mówi "Rz"
Dobrasław Dowiat-Urbański, urzędnik. - Oznacza ono "cieszący się
dobrą sławą" i wszystko byłoby OK., gdyby nie fakt, że rówieśnicy
używali zdrobnienia Dobek. Dopiero na studiach kolega purysta
uczulał innych, że Dobek to skrót od Dobiesława, a na mnie powinno
się wołać Dobrek. Zostało Dobek. Nie to było jednak problemem. Do
dziś irytuje mnie, gdy ktoś myśli, że Dowiat to drugie imię, i
zwraca się do mnie "panie Dowiacie".
-Bella to imię po mojej babci, której nigdy nie poznałam- zginęła w
łódzkim getcie -opowiada "Rz" Bella Szwarcman, redaktor
miesięcznika "Midrasz". - Nie zamieniłabym go na żadne inne. Swoją
córkę też nazwałam nietypowo - Róża. I ona też jest zadowolona.
Mimo całego zamieszania wokół imion nietypowych są one w
mniejszości. W Polsce przeważają imiona zwyczajne. MSWiA
udostępniło "Rz" statystyki imion nadawanych w kraju najczęściej. Od
sześciu lat najpopularniejsze są Jakub i Julia. Dlaczego? Nikt nie
umie odpowiedzieć. Żartobliwie próbowała Joanna Owsianko w
sztuce "Tiramisu":
"Hay Everybody! Nazywam się Zdzisława, ale wszyscy mówią do mnie
Julia. Zmiana imienia w urzędzie to naprawdę żaden kłopot.
Zdzisława, Zdzicha, Zdzisia brzmi prowincjonalnie. Jak krowa.
Nienawidzę tego imienia. Za to Julia ma klasę. Jest
sophisticated...".
Monika Janusz-Lorkowska