Gość: UPieRdus
IP: *.pl / 81.210.124.*
07.01.04, 17:24
Metoda ks. Nogi
Fragmenty artykułu
W gdańskim Domu Opieki Złota Jesień poszło o to, czy kupuje się w nim
mieszkania, czy prawo do zamieszkania. Seniorzy, którzy poczuli się
oszukani, wnieśli sprawę do sądu. Ksiądz Julian Noga, twórca placówki,
wystąpił z wnioskami o eksmisję.
RYSZARDA SOCHA
Dystyngowana starsza pani dosadnie podsumowuje sytuację w domu opieki: – To
nie jest Złota Jesień tylko złoty biznes – mówi. Sama do sądu nie poszła,
ale sympatyzuje z osobami, które wybrały tę drogę. – Wstyd człowiekowi –
dodaje – że chodził do szkoły i okazał się taki głupi. Ksiądz zachowuje się
tak, jakby wziął nas z Dworca Centralnego i zrobił nam wielką łaskę. A dom
został wybudowany za nasze pieniądze. Byłoby mi łatwiej, gdybym była
katoliczką na papierze, a nie prawdziwą. Tu wiara się ludziom chwieje. I to
jest najgorsze. Tego nikt nie zrekompensuje.
Początki tej historii sięgają 1993 r. Ksiądz Julian Noga, wówczas proboszcz
parafii pod wezwaniem św. Kazimierza w gdańskiej dzielnicy Zaspa, zwrócił
się do władz miasta z inicjatywą, by przekazały bez przetargu nieodpłatnie
działkę na cele charytatywne pod budowę domu opieki dla ludzi starych i
chorych. Władze były szczodre. Najpierw podarowały parafii w tzw.
użytkowanie wieczyste (na 99 lat) blisko 12 tys. m kw. gruntu ładnie
usytuowanego, a więc o dużej wartości. Trzy lata później dorzuciły przyległe
4,6 tys. m z przeznaczeniem na ogród, żeby seniorom żyło się przyjemniej. A
w 1997 r. przekazały w dzierżawę na 6 lat kolejne 2 ha gruntu w sąsiedztwie.
Dzisiaj na tych terenach stoją dwa segmenty Złotej Jesieni. Jako proboszcz
ks. Noga w imieniu parafii przekazał je w zarząd Stowarzyszeniu Domu Opieki
Złota Jesień, któremu szefuje prezes ks. Noga. Do pierwszego segmentu,
złożonego z 25 niewielkich mieszkań, seniorzy wprowadzili się w 1996 r.
Drugi, wzniesiony w latach 1997–1998, do tej pory nie został przez Wydział
Architektury i Nadzoru Budowlanego Urzędu Miejskiego w Gdańsku dopuszczony
do użytkowania. Pod szyldem Stowarzyszenia Domu Opieki Złota Jesień
egzystują w nim trzy różne placówki – dom opieki, dom pomocy społecznej i
hospicjum. Dom opieki to, podobnie jak w pierwszym segmencie, mieszkania
użytkowane przez osoby, które partycypowały w budowie, a teraz opłacają
czynsz. Właśnie spośród mieszkańców domu opieki rekrutują się ci, którzy
przysparzają kłopotów księdzu.
Gdyby tego domu nie budowała parafia, tylko jakiś developer, mieszkańcy
twierdzą, że dziesięć razy sprawdzaliby i jego, i zawierane z nim umowy.
Wpłacali pieniądze w przekonaniu, iż będą właścicielami mieszkań. Skusiła
ich obietnica, że na miejscu będzie kuchnia i stołówka oraz stała opieka
medyczna. Pokazują folder ilustrowany fotografiami, upamiętniającymi
początki Złotej Jesieni – poświęcenie placu budowy, poświęcenie i wmurowanie
kamienia węgielnego, otwarcie. W uroczystościach uczestniczyli arcybiskup
gdański, prezydent miasta, goście z Danii, którzy ofiarowali projekt domu. W
folderze czytamy: „Dom przeznaczony jest zarówno dla osób samotnych jak i
dla małżeństw, które mogą zakupić jedno bądź dwa mieszkania, każde o pow. 30
m kw., w zależności od swoich potrzeb i możliwości. Mieszkańcami są osoby
starsze, emeryci, inwalidzi, ludzie potrzebujący opieki”.