cepekolodziej
23.09.09, 07:53
czyli jeszcze o handlu ludzkimi organami
Sprawa jest, jak to mówią, rozwojowa, bo mało kto chyba zdawał sobie sprawę z rzeczywistych rozmiarów tego procederu i z siły organistycznej ośmiornicy, tuczącej się na wciąż rosnącym popycie.
Ręka tego rynku niby niewidzialna, ale widać coraz wyraźniej ludzi i organizacje, które w nim funkcjonują.
Sprawy nie można już spychać do worka z tzw. miejskimi legendami (urban legends) o tajemniczych porywaczach dzieci, pojawiających się a to w czarnych wołgach (w krajach byłego przodującego ustroju), a to w czarnych terenówkach z zaciemnionymi szybami (generalnie w krajach tzw. Trzeciego Świata); udokumentowanych porwań dzieci nie ma zbyt wiele, wyłania się jednak przerażająca w swej wymowie praktyka kupowania organów od biedaków, gotowych dla ratowania rodziny i własnego warsztatu pracy przyjąć propozycję okaleczenia własnego ciała za pieniądze.
O tym (i więcej) Newsweek w styczniowym wydaniu. Ten artykuł warto przypomnieć, bo niejako zapowiadał wybuch afery korupcyjnej w New Jersey, której jednym z odgałęzień był własnie handel ludzkimi organami (nerkami).
Tu artykuł
A tu link umieszczony w interesującym wątku re: Organiści w robocie