Dodaj do ulubionych

Wieczór poezji - ciąg dalszy

29.10.09, 23:35
KOŁATKA

Są tacy którzy w głowie
hodują ogrody

a włosy ich są ścieżkami
do miast słonecznych i białych

łatwo im pisać
zamykają oczy
a już z czoła spływają
ławice obrazów

moja wyobraźnia
to kawałek deski
a za cały instrument
mam drewniany patyk

uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
tak-tak
nie-nie

innym zielony dzwon drzewa
niebieski dzwon wody
ja mam kołatkę
od nie strzeżonych ogrodów

uderzam w deskę
a ona podpowiada
suchy poemat moralisty
tak-tak
nie-nie

(Herbert)
Obserwuj wątek
    • janusz2_ Re: Wieczór poezji - ciąg dalszy 29.10.09, 23:37
      I fantastyczne wykonanie Gintrowskiego
      www.youtube.com/watch?v=Qw5rslhFhQs
      • pozarski Re: Specjalnie dla januszka, 30.10.09, 00:05
        katoendeckiego qtaska:

        "Na pewnego endeka co na mnie szczeka".

        Próżnoś repliki się spodziewał,
        Nie dam ci prztyczka ani klapsa
        Nie powiem nawet:"Pies cię jebał"-
        Bo to mezalians byłby dla psa".
        • janusz2_ Janku, 30.10.09, 00:10
          Janku, ciiii....
          Ty i tak nic nie rozumiesz.
          • pozarski Re: Januszku, 30.10.09, 00:53
            januszek2_ napisał:

            pedofilku,co tam belkoczesz?
            • janusz2_ Jaśku 30.10.09, 01:01
              Cichaj Jaśku, cichajsmile
              To i tak dla ciebie za trudne więc nie łam sobie nad tym swojej słabowitej głowy.

    • gini Re: Wieczór poezji - ciąg dalszy 30.10.09, 00:21
      dymiące jeszcze widzę,
      jakby to wczoraj u głowic lont spłonął
      i kanonier jeszcze rękę trzymał,
      gdzie dziś wyrasta liść zielony.
      W błękicie powietrza jeszcze te miejsca puste,
      gdzie brak dloni i rapierów śpiewu,
      gdzie teraz dzbany wrzące jak usta
      pełne, kipiące od gniewu.
      Ach, pułki kolorowe, kity u czaka,
      pożegnania wiotkie jak motyl świtu
      i rzęs trzepot, śpiew ptaka,
      pożegnalnego ptaka w ogrodzie.
      Nie to, że marzyć, bo marzyć krew,
      to krew ta sama spod kity czy hełmu.
      Czas tylko warczy jak lew
      przeciągajac obłokow wełną.
      Płacz, matko, kochanko, przebacz,
      bo nie anioł, nie anioł prowadzi.
      Wy te same drżące u nieba,
      wy te same róże sadzić jak głos
      na grobach przyjdziecie i dłonią
      odgarniecie wspomnienia i liście, jak włos
      siwiejący na płytach płaskich.
      Idą, idą pochody, dokąd idą,
      których prowadzi jak wygnańcow laski
      ląd krążący po niebie. A może
      niebo po lądzie dmące piaskiem
      tak kształt ich zasypuje. Jak noże
      giną w chleb pogrążone - tak oni
      z wolna spływają. Piach ich pokrywa.
      Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni.
      dn. 8.III.42 r.
      Wiersze wybrane, 1942
      • janusz2_ Re: Wieczór poezji - ciąg dalszy 30.10.09, 00:42
        gini napisała:

        > (...)
        > Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni.

        Krzysztof Kamil Baczyński - harcerz Szarych Szeregów, podchorąży AK, zginął czwartego dnia Powstania...

        "Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
        I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
        A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei,
        Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!..."
        Juliusz Słowacki - Testament Mój

        Aleksander Kamiński pisząc o "pokoleniu kolumbów" wybrał naprawdę trafne motto do swojej książki...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka