cyniol
29.01.10, 14:45
a konca sledztwa nie widac, poniewaz jego wynik nie spodobalby sie Zydom.
'29 stycznia połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału 'Śmierć
Okupantom', 'Margirio' i grupy specjalnej Sztabu Generalnego całkowicie
spaliły najbardziej zagorzałą w samoobronie wieś powiatu Ejszyskiego Koniuchy
(...)'
Kto brał udział w tej akcji?
Gdy przed kilkoma laty prokuratura litewska zainteresowała się mordem w
Koniuchach w toku śledztwa dotyczącego byłych sowieckiech partyzantów Yitzhaka
Arada (Rudnickiego) oraz Fani Jocheles Brancowskiej, powstał międzynarodowy
szum. Oskarżenia pod adresem Litwy posypały się lawinowo, mimo że udział
Brancowskiej w napadzie na Koniuchy opisała jej przyjaciółka Rachel Margolis w
wydanym w 2006 r. w Wilnie po rosyjsku pamiętniku pt. "Niemnogo swieta wo
mrakie". Margolis wówczas wchodziła w skład żydowskiego oddziału
partyzanckiego "Ku Zwycięstwu" pod dowództwem Szmuela Kaplinsky'ego, który był
częścią tzw. Brygady Wileńskiej. Tak w swym pamiętniku Margolis wspominała
akcję rzekomo skierowaną przeciwko nieistniejącemu garnizonowi w Koniuchach:
"We wsi Kaniuki [sic!] był garnizon faszystów, który obejmował drogę
partyzantów do regionu i był dla nas bardzo niebezpieczny. Komenda brygady
zadecydowała wszcząć bitwę z garnizonem i wysłać tam wszystkie swoje oddziały.
Fania [Jocheles] poszła na akcję z grupą [żydowskiego] oddziału "Mściciel".
Poszli też i nasi [tzn. z oddziału "Ku Zwycięstwu"].
Wrócili po kilku dniach z rannymi. [Według sprawozdania sowieckiego nie było
rannych po stronie sowieckiej - przypis H.S.]. Bitwa bardzo się przedłużała.
Partyzanci okrążyli garnizon, lecz faszyści byli wyjątkowo dobrze uzbrojeni i
odrzucili wszystkie ataki. Skrzydła żydowskich oddziałów zostały złamane, i
partyzanci cofnęli się stromo. Wówczas [Elhanan] Magid skoczył na kamień i
krzyknął: 'Jesteśmy Żydami. Pokażemy im, co potrafimy zrobić. Naprzód,
towarzysze'.
Nasi chłopcy wytrzeźwieli, wrócili i zwyciężyli. [...] Wszyscy byli uniesieni
radością: wrócili zwycięzcy, pomimo że wróg miał znaczną przewagę. Garnizon w
Koniuchach już nie istniał.
Fania opowiadała o Magidzie, który mówił słabo po rosyjsku, w sposób bardzo
śmieszny. Wyszło mu: 'Jesteśmy Żydami. Pokażemy im, co posiadamy'. Wszyscy
ryczeliśmy ze śmiechu, i to powiedzenie zostało w naszych rozmowach".
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100129&typ=my&id=my11.txt