Dodaj do ulubionych

Naukowcy stworcami życia;-] Bog pakuje torby:o)

    • tygrys01 Olga Lepieszynska 29.02.04, 19:51
      Olga Lepieszynska w durszlaku wyprodulowała wirusy potem z nich zrobiła
      bakterie a nastepnie pierwotniaki; kto to jeszcze pamięta?
      • tygrys01 Czyżby nikt tutaj nie pamiętał 01.03.04, 17:18
        wielkiej uczonej radzieckiej o ktorej musiały uczyć się dzieci we wszystkich
        szkolach obozu komunistycznego
        • cs137 Re: Czyżby nikt tutaj nie pamiętał 01.03.04, 17:50
          No coś Ty. Pamiętamy, pamiętamy! Największą jej zasługa było chyba to, że
          przepłynęła (wpław!) Don pod kulami. Tutaj pobiła nawet Czapajewa, bo on też
          jakąś rzekę przepływał i rąbano do niego z brzegu, ale biedaczek nie
          przepłynął. No i potem w laboratorium otrzymała żywe komórki z materii
          nieożywionej. Tą materią był żabi skrzek przetarty przez sito, o ile pamiętam.
          Tak, tak! Ogromny sukces. Tytanka intelektu. Niemalże dorównująca
          Trofimowi...no, jakże mu było na otczestwo? Psianoga, wypsło mi sie z pamięci.
          Powinno się przecież pamiętać takie rzeczy. Ławrentij Pawłowicz, na przykład.
    • Gość: Ax Ulubiony watek obsiusianego brata kaczora IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.02.04, 23:50
      U 450 gatunków zwierzą zaobserwowano osobniki koch
      Autor: kkkaczory_piss_brothers
      Data: 25.02.2004 10:25

      + dodaj do ulubionych wątków
      + odpowiedz na list
      ------------------------------------------------------------------------
      osobniki kochające inaczej zaobserwowano u co najmniej 450 gatunków zwierzą
      (17.02.2004)
      • Gość: Ax Re: Ulubiony watek obsiusianego brata kaczora IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.02.04, 23:56
        politicalhumor.about.com/library/images/blpic-bachelorpriest.htm


        A oto proba jego obiektywnego humoru... Pedaly sa godne uwielbienia za wyjatkiem
        pedalow w sutannach ktorych dla niepoznaki nazywamy pedofilami.
        • kkkaczory_piss_brothers nie posluguj sie pojeciami ktorych nie znasz!! /nt 01.03.04, 02:47
          W europie zostala jeszcze jedna totalitarna organizacja o realnych(szczegolnnie
          w Polskiej pipidowie) wplywach.

          Czas skonczyc z totalitaryzmami.
      • kkkaczory_piss_brothers O bosze ale mnie skompromitowales ;o) /nt 01.03.04, 02:42

    • cs137 Kamilo, Januszu: a moze bardziej warto nasladowac 01.03.04, 03:54
      ...Laplace'a?

      Laplace byl geniuszem matematycznym i wymyslil mnostwo rzeczy, ktorych uzywa sie
      do dzis, jak np. Lapalasjan (taki operator rozniczkowy), no i do tego napisal
      200 lat temu slynne 5-ciotomowe dzielo pt. "Mechanika". Opowiadaja o tym taka
      historie. Kiedy dzielo wyszlo drukiem, Laplace ponoc poslal je Napoleonowi z
      jakas tam stosowna dedykacja. Napoleon, czlowiek o niewatpliwie bardzo wybitnym
      umysle i duzej ciekawosci swiata, dzielo przeczytakl i zap[ragnal z autorem
      porozmawiac. Kiedy do rozmowy doszlo, podobno miala miejsce nastepujaca wymiana
      zdan:

      Napoleon: "Panie Laplace, panskie dzielo w calosci przeczytalem i jedna rzecz
      mnie zdziwuila
      • camrut Re: Ceesie drogi.... 01.03.04, 04:18
        A jak widzisz tutaj to dyplomatyczne rozdanie w przypadku opowiedzenia sie za
        istnieniem - tudziez nie - istnieniem boga?

        tutaj wybor jest w zasadzie jeden:
        albo uznajemy, ze on jest - albo uznajemy ze go nie ma
        - tu dyplomatycznosc Tomku do niczego nie prowadzi. Nie mozna bowiem twierdzic
        ze bog jest i go nie ma jednoczesnie - bo to rzutuje automatycznie na
        swiadomosc dokonywanych przez nas wyborow - a co za tym idzie autentycznosc
        [albo jej brak] przekonan...

        moglabym tez powiedziec i o dyplomatycznosci w druga strone. Ciekawe jak by
        zareagowali na to zwolennicy istnienia boga przystajac na proponowany sposob
        mowienia o najwazniejszym elemencie swojego zawierzenia jak o 'hipotezie' albo
        o hipotezie jego nie_istnienia nawet wink...

        Ceesie, zauwaz wiec prosze, ze jestem 'dyplomatyczna' jak tylko byc moge -
        przedstawiajac swoj poglad na sprawe - JEDNOCZESNIE nie narzucam nikomu
        przyjecia takiej postawy; malo tego - przeciez zgodzilismy sie obaj, ze jest to
        kwestia indywidualnych wyborow.....

        Ba, jesli o mnie chodzi - ja ich nawet nie kwestionuje.
        Maialam wrazenie, ze dosyc jasno wychodzilo to z naszej wymiany zdan...

        serdecznosci, Kamila

        ps.
        A Laplace'a swoja droga bardzo lubie surprised))


      • kkkaczory_piss_brothers Tomku staram sie wyrazac siebie mozliwie precyzyjn 01.03.04, 05:06
        Tomku staram sie wyrazac siebie/swoje przemyslenia mozliwie precyzyjnie.
        Blizsze mso jest pojecie nieistnienia Boga, nawet nie tezy (teza mimo wszystko
        sklania sie ku 'byciu'), hipoteza jest strasznie daleko moim odczuciom.
        Poza tym, czyz jednym z elementow tej dyskusji nie jest zajecie stanowiska
        mozliwie dokladnie przedstawiajacego nasze odczucia i wiedze?

        I dla czego mam w koncu przystac na hipoteze, w dyskusji obowiazuje rownosc
        stanowisk, czy wierzacy w boga przystaliby, aby w rozmowie z ateista
        zakladali/mowili o nieistnieniu Boga?

        Serdecznosci Janusz;o)


    • Gość: Antyknajak Bog ma się dobrze i może jeszcze spoko spać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 05:45
      To nie takie proste , sądzę, ale z opinią kierunkową się zgadzam. To kiedyś
      nastąpi.
      W stworzeniu życia jesteśmy jeszcze na wcześniejszym etapie niż małpa, która
      jak patrzy na ptaki to próbuje machać rękami i latać.
      Błąd autora polega na tym, że uważa iż zostały wykryte i zbadane wszystkie
      czynniki wpływające na istnienie życia.
      • Gość: Ax Cees, moze masz jeszcze ochote opisac IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 01.03.04, 06:33
        teorie antropiczna (anthropic theory). Troche to sie wiaze z tym co ciekawie pisales o rownaniu
        Schroedingera. Nie tylko swiat jest opisany przez sensowne rownanie ale ma takie stale
        fizyczne ze male w nich zmiany uniemozliwilyby powstanie zycia. Lubie dyskutowac ale nie
        lubie kategorycznych opinii bo zbyt mi przypomina jedyne sluszne i niesmiertelne nauki wielkich
        ideologow. Wole ingnoramus et ignorabimus....
        • cs137 Re: Cees, moze masz jeszcze ochote opisac 01.03.04, 10:24
          Oj, ochotę to ja bym może i miał... Ino o teorii antropicznej dowiedziałem się
          właśnie przed chwilą z Twojego postu... Ja muszę sie przyznać, mam ogromne luki
          w wykształceniu. Może nawet jest pewnym nietaktem, ze zabieram głos w tym
          wątku, biorąc pod uwagę bezmiar mojej ignorancji.

          Zaraz wrzuciłem "anthropic theory" do Google'a i coś przeczytałem
          • Gość: Jan Anthropic principle IP: *.shl / *.inforesources.ch 01.03.04, 11:35
            Jedna z podstawowych ksiazek jest "The Anthropic Cosmological Principle"
            (Clarendon Press, 1986), Barrow and Tippler. Podaja mnostwo czynnikow
            niezbednych do powstania wszechswiata pozwalajacego na rozumnych obserwatorow.
            I nic nie jest oczywiste, nawet powstanie stabilnych jader atomowych. Dalej
            galaktyki, gwiazdy o takiej ewolucji, ze w pewnym momencie wybuchaja jako
            supernowe, wyrzucajac w przestrzen ciezkie pierwiastki – z wodoru i helu
            jeszcze zadne zycie nie powstalo. Itd. itp. Nie do pominiecia sa wlasciwosci
            wody i oczywiscie wegla, ktory w sposob prawie magiczny jest nosnikiem
            splecionej materii i informacji (DNA, RNA, neurotransmittery, neurony...).
            Dalej trzeba na ta zabawe paru miliardow lat krazenia po prawie kolowej orbicie
            wokol wzglednie stabilnej gwiazdy (nie za duze wahania temperatury), pola
            magnetycznego chroniacego przed promieniowaniem kosmicznym i wielu innych
            rzeczy.
            Oczywiscie gwiazd i (prawdopodobnie) planet sa miliardy miliardow, ale
            mozliwosc tego wszystkiego byla juz w warunkach poczatkowych, bardzo
            precyzyjnie dobranych.
            Dlatego jezeli nie ma miliardow cykli BigBang – BigCrunch (o czym mozemy
            spekulowac w sposob rownie sprawdzalny, jak o Bogu), albo jestesmy jedynym
            podejsciem i wtedy odrzucenie hipotezy Intelligent Design jest takim
            podejsciem „Deus (materia) ex machina“, ze mozna tylko oglosic to jako cud.
            Moja wiara w materializm jest na to za slaba.

            Podkreslam, ze nie uzylem zadnych argumentow powolujacych sie na Ksiege, a
            jedynie opierajacych sie na obserwacji natury.

            A kim jest (bylby) Bog, czy istota wszechmocna, czy jedynie bytem “naturalnym”
            wyzszego rzedu – nie wiem.

            Sa obserwacje globalnej struktury wszechswiata, dopatrujace sie w nim czegos na
            ksztalt struktury krystalicznej, wiec moze jestesmy wbudowani w “boski” chip, a
            to, co obserwujemy jako wybuchy gamma sa jedynie implantacja jonow w naszym
            krysztalku?

            Uwaga: tego typu rozwazania i inne - o superstrunach, spleceniu kwantowym,
            poczatkowej inflacji wszechswiata, kwantowych wielu swiatach, kolapsie funckji
            falowej podczas pomiaru (przez kogo?) wszystkie wydaja sie dopuszczalne, bo
            uzywaja naukowej terminologii, choc czesto w sposob nad wyraz fantazyjny, ale
            zaden materialista sie nie obruszy, bo mu sie nie kojarzy z Ksiega. A w
            przypadku Intelligent Design od razu krzycza, ze jest to proba przemycenia
            kreacjonizmu, tymczasem nie jest “your father’s creationism” i MSZ jest rownie
            dopuszczalna hipoteza. Raczej odrzucenie je wylacznie na podstawie tego, ze “w
            Biblii jest cos podobnego napisane”, jest dogmatyczne.

            Na szczescie nikt nie pali dzis stosow, nawet genetykow miczurinowcy nie
            wysylaja do lagrow, wiec mozemy sobie poteoretyzowac.
            • panidanka Re: Anthropic principle 01.03.04, 11:54
              Janie

              stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi to istota naszego bytu jako homo
              sapiens

              ale powinno się też wiedzieć o tym, że....
              jednak istnieje granica naszego poznania
              co wyznacza tą granicę?

              smile)))))

              D.
              • panidanka Re: granica poznania 01.03.04, 12:21
                dla mnie jest nią pierszy świadomy ślad łzy niewinnego dziecka

                widziałam taki ślad na twarzy własnego dziecka

                D.
                • Gość: Jan Lzy dziecka IP: *.shl / *.inforesources.ch 01.03.04, 19:12
                  Dokladnie tak jest.
                  Rowniez na usmiech dziecka "nie ma wzoru" (*), a jest wazniejszy, niz niejedno
                  odkrycie.

                  (*) No dobrze - chemicznie ten widok daje mi kopa serotoniny...
                  • panidanka Re: Lzy dziecka 01.03.04, 19:45
                    Gość portalu: Jan napisał(a):

                    > Dokladnie tak jest.
                    > Rowniez na usmiech dziecka "nie ma wzoru" (*), a jest wazniejszy, niz
                    niejedno
                    > odkrycie.
                    >
                    > (*) No dobrze - chemicznie ten widok daje mi kopa serotoniny...

                    no i przy okazji ja też (*) chemicznie smile i ...fizycznie
                    dostałam tego kopa(*)

                    (*)-w enter

                    D
            • Gość: Ax Re: Anthropic principle IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 01.03.04, 15:55
              Dzieki Janie. Chce tez pogratulowac Ceesowi uczciwosci intelektualnej ktora jest dosyc
              rzadka na tym forum. Dla zainteresowanych podaje jeden ze Stanfordu do artykulu
              na ten temat. Nie mam czasu streszczac ale jest bardzo ciekawy.

              plato.stanford.edu/archives/fall1998/entries/cosmology-theology/
              • cs137 Re: Anthropic principle 01.03.04, 20:05
                Gość portalu: Ax napisał(a):

                > .....Chce tez pogratulowac Ceesowi uczciwosci intelektualnej ktora jes
                > t dosyc
                > rzadka na tym forum.

                Bardzo lubie komplementy, nie powiem! Az pokrasnialem z zadowolenia.
                Jak ten bochenek, o ktorym mowil Pan Zagloba.(on, opowiadajac o jakiejs
                urodziwej pannie, powiedzial cos takiego: "Kiedy ona krojac chleb, bochenek do
                piersi przycisnie, to i na nieczulym bochenku skora wtedy z ukontentowania
                pokrasnieje").

                Ale wiesz, to moze byc po prostu przyzwyczajenie zawodowe, zwiazane z faktem, ze
                tyle lat siedze w nauce amerykanskiej. W Ameryce, jak sam to wiesz, nie jest
                dyshonorem przyznac, ze sie czegos nie wie. Kiedy ja przyjechalem z Polski, to
                byl dla mnie szok, jak bez zadnych ceregieli amerykanscy profesorowie sie
                przyznawali, ze czegos nie wiedza. Potem sie nauczylem, ze przyznanie sie do
                ignorancji nie tylko czlowieka nie kompromituje, ale w pewnych przypadkach
                przyniesc moze nawet wymierna korzyss. Jak czlowiek sobie uzmyslowi ze danej
                rzeczy nie rozumie
                • Gość: Ax Re: Anthropic principle IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 02.03.04, 00:15
                  Masz racje ze w Polsce jest trudniej przyznac ze sie czegos nie wie.
                  Niemniej jednak wiekszosc ludzi przechowuje to ograniczenie nawet
                  na emigracji.

                  Tak czy inaczej lepiej sie rozmawia z otwartymi umyslami. Wlasciwie to ciesze sie
                  z tej burzy w naczyniu nocnym nt. eksperymentu Szostaka, bo przy okazji pokazali sie ludzie z
                  szerokimi horyzontami (np Jan) ktorzy podobnie jak Ty tez nie proponuja kategorycznych
                  stwierdzen. Dyskusja podzielila sie zatem na dwie szkoly: jedna twierdzi ze Boga nie ma (tych
                  nazywasz chrzescijanami) a druga uwaza ze nie ma jakichkolwiek podstaw do kategorycznych
                  stwierdzen typu Bog jest czy go nie ma i ze to jest kwestia wolnej i nieprzymuszonej wiary (jest
                  to rodzaj agnostycyzmu ale tutaj zabarwienia moga byc rozne).

                  Wolnosc i wiara to dosyc metafizyczne pojecia ale taka jest natura rzeczywistosci. Ignoramus
                  et ignorabimus.



          • abstrakt2003 Wiedziałem że do tego dojdzie!!! 01.03.04, 18:23
            ZASADA ANTROPICZNA!!!
            Ja jej nie lubię!
            Uważam że jest wynikiem ludzkiej bufonady!
            "Człowiek pępkiem wzechświata smile
            Raczej jestem skłonny twierdzić że to my jesteśmy dostosowani do praw
            rządzących Wszechświatem a nie odwrotnie!
            Pozdrawiam wszystkich tropicieli Boga!
            • Gość: Jan Statystyka na jednym przypadku IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 01.03.04, 19:06
              Problem polega na tym, ze mamy do czynienia z jednym egzamplarzem wszechswiata
              trudno nam powiedziec, co jest cudem, a co jest nieuniknione. Z jednej strony
              mamy neurony ze 100'000 synaps, ryby elektryczne i spiace w locie ptaki
              nawigujace tysiace kilometrow po nieznanej uprzednio trasie, a z drugiej ca. 5
              miliardow lat ewolucji.

              Kazdy moze miec wlasne zdanie. Gdyby byl tylko oblok pylu, bym sie nie czepial,
              zwlaszcza ze by mnie nie bylo (choc stworzcie mi z niczego choc jedno
              neutrino!), ale im bardziej sie dzieki pomocy naukowcow temu swiatu przygladam,
              to widze takie cudenka, ze dech zapiera. Dlatego ja bym typowal, ze ktos za tym
              stoi.

              Inny przyklad (ironiczny): ewolucja chipow pamieci. Chipy pamieci podwajaja co
              roku pojemnosc. Jest to wynikiem mutacji, naturalnej selekcji i presji
              ewolucyjnej. Pojemniejsze chipy maja przewage, eliminuja ze srodowiska
              motherboardowego gorsze. Istnieja teorie, ze gdzies na Tajwanie sa
              tzw. "inzynierowie" projektujacy chipy, ale nikt takiego inzyniera jeszcze nie
              widzial, wobec teze te jako ocierajaca sie o religianctwo nalezy kategorycznie
              odrzucic.
              wink
            • Gość: Jan Oczywiscie IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 01.03.04, 19:08
              abstrakt2003 napisał:
              > Raczej jestem skłonny twierdzić że to my jesteśmy dostosowani do praw
              > rządzących Wszechświatem a nie odwrotnie!

              Oczywiscie, ze jestesmy do nich dostosowani, ale gdyby wegiel nie tworzyl
              takich wiazan, jakie tworzy, to guzik, a nie bys ze mna rozmawial wink
    • pietrekj Re: Naukowcy stworcami życia;-] Bog pakuje torby: 01.03.04, 16:52
      Pozwolę sobie wrócić do rybek - otóż jeżeli są one na tyle dobre że lepszych nie
      trzeba to może ewolucja nie jest ślepa i przypadkowa? Taka przesłanka do rozmyślań.
      • Gość: Ax Re: Naukowcy stworcami życia;-] Bog pakuje torby: IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 01.03.04, 18:04
         
        pietrekj napisaŠŻ:

        Rybki sa na tyle stabilne (w pewnych granicach oczywiscie), na ile stabilny jest ich ekosystem.
        Trudno wymyslic inny ksztalt ryblki ze wzgledu na prawa aerodynamiczne. Ssaki podobne do
        roslinozernych krow, poprzez hipopotamo-podobne ewoluowaly do wielorybow ktore bardzo
        przypominaja rybki ale nimi nie sa. W okolicach biegunow jest wiele jedzenia (slynny kryl) ale
        zimnokrwiste ryby mialy problemy z metabolizmem w tych rejonach. Dlatego istniala nisza na
        cieplokrwiste ssaki. Raz ssaki weszly w te nisze, ewoluowaly do rybo-podobnych ksztaltow.


        > Pozwolę sobie wrócić do rybek - otóż jeżeli są one na tyle dobre że lepszych ni
        > e
        > trzeba to może ewolucja nie jest ślepa i przypadkowa? Taka przesŠŻanka do rozmyś
        > lań.



        • pietrekj Re: Naukowcy stworcami życia;-] Bog pakuje torby: 02.03.04, 11:50
          Gość portalu: Ax napisał(a):

          >
          > pietrekj napisaŠŻ:
          >
          > Rybki sa na tyle stabilne (w pewnych granicach oczywiscie), na ile stabilny jes
          > t ich ekosystem.
          > Trudno wymyslic inny ksztalt ryblki ze wzgledu na prawa aerodynamiczne. Ssaki
          > podobne do
          > roslinozernych krow, poprzez hipopotamo-podobne ewoluowaly do wielorybow ktore
          > bardzo
          > przypominaja rybki ale nimi nie sa. W okolicach biegunow jest wiele jedzenia (s
          > lynny kryl) ale
          > zimnokrwiste ryby mialy problemy z metabolizmem w tych rejonach. Dlatego istnia
          > la nisza na
          > cieplokrwiste ssaki. Raz ssaki weszly w te nisze, ewoluowaly do rybo-podobnych
          > ksztaltow.
          >
          >
          Oczywiście tak!
          Dążyłem jedynie do tego żeby wykazać, iż ślepa i przypadkowa ewolucja
          przebiegałaby sama z siebie popychana jedynie jakąś tam wewnętrzną prężnościa
          (zależnie od "mocy" owej prężności prędzej lub wolniej). Tymczasem jest ona
          najczęściej przynajmniej odpowiedzią na zmieniające się środowisko (choćby z
          "winy" smaych żywych organizmów). Jakkolwiek taka odpowiedź wygląda.
    • cs137 Kamilo i Januszu: musze Was zmartwic, ale, ... 01.03.04, 20:21
      ...niestety, wedlug definicji, ktora JA uznaje (a wiec jedynej slusznej!)
      jestescie dobrymi chrzescijanami i nic na to nie poradzicie, chocbyscie na jawie
      i jeszcze porzez sen nic innego nie robili, tylko powtarzali: "Pana Bogas nie ma".

      Definicje, o ktorej mowie, przekazal mi Ojciec Tadeusz Mich, bardzo niezwykly
      ksiadz (choc zdecydowanie na ksuiedza nie wyglada). No i niestety jego nauki
      postawilem wyzej w skali wyznawanych przeze mnie wartosci niz nauki samego JPII,
      do czego, oczywiscie, nie moge sie zbyt glosno przyznawac, bo to zatraca o jawna
      herezje. Co prawda, Swieta Inkwizycja (SI) zostala juz rozwiazana dosc dawno
      temu, ale co tam kto wie? A nuz okolnik nakazujacy rozwiazanie do wszystkich
      oddzialow SI nie dotarl, jakies jeszcze dzialaja
    • panscanodonos Takie bzdury może pisać tylko doku w piórach kaczo 02.03.04, 00:33
      rów. Zaden naukowiec nic nie powiedział, nikt nie stworzył żadnej komórki. Brak podstaw wykształcenia sprawia że doku, vel kaczory, nie jest w stanie ocenić badań które trwają od prawie 100 lat. Do stworzenia komórki nie jesteśmy bliżej nawet na odrobinkę niż na poczatku tych badań. Jedynie ignorancja i brak pokory wynikający z głupoty, może być pwodem takiego dokowania czyli pisania bredni. Jakie żałosne tu wpisy większości pozostałych uczestników. Fuj. Bardzo dobry przykład pzoziomu forumowej grupki. Fuj!!!!!
      • Gość: Ax Re: Takie bzdury może pisać tylko doku w piórach IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 02.03.04, 17:17
        A moze jakies konkrety zeby pokazac ze masz jakikolwiek poziom (niekoniecznie wysoki).
    • cs137 No tak. Jozio wyniuchal ten watek. To polozy dys- 02.03.04, 18:15
      ...kusje, wiadomo. Trza "brac d... w troki" i uciekac gdzie pieprz rosnie.
      • abstrakt2003 Józiostyl jest niepowtarzalny :))))) 02.03.04, 18:23

        • Gość: Jan Moja wiara się chwieje ;-) IP: *.dclient.hispeed.ch 02.03.04, 22:23
          A konkretnie wiara w stworzenie sztucznego życia. Dopiero teraz przeczytałem
          zacytowany na wstępie artykuł w Polityce i faktycznie, oprócz zacytowania
          znanych od pół wieku Oparina i Millera nie ma tam praktycznie nic więcej.

          "...naukowcy zabrali się za rozwiązywanie najtrudniejszego zagadnienia –
          powstania komórek."
          Ano, zabrali się... Bóg (jeżeli istnieje) z nimi!

          Oczywiście jest mnóstwo hipotez - a to, że w prazupie, a to, że na
          wulkanicznych skałach, a to, że z kosmosu.

          A o roli RNA, to bym powiedział: Odczytali "kod życia", tzn. DNA i nagle się
          okazaało, że to była tylko część zagadki, może nawet niewielka. Bo DNA koduje
          białka, jak taśma magnetofonowa muzykę, ale trzeba jeszcze ją odegrać i ten
          mechanizm jest baaaardzo skomplikowany. Oczywiście pracują i dobrze, mają czas.

          Ale tej sztucznej komórki, zrobionej z pierwiastków, a nie zmajstrowanej z
          prefabrykatów, to mogę nie dożyć. I nie boli mnie to.

          Z naukowym pozdrowieniem, Jan.
          • kkkaczory_piss_brothers przepraszam za stworzenie i opuszczenie;o] 09.03.04, 14:04
            Hipotezy zostaly potwierdzone.
            1) najpierw bylo RNA(dylemat jaja i kury)-mikro RNA moze pelnic role polimeraz
            2) RNA 'wchodzi' do czasteczek tłuszczu
            Popper: "Życie szuka jakiegoś lepszego świata. Każda
            pojedyncza istota żywa szuka, by znaleźć jakiś lepszy
            świat, by tam przynajmniej pozostać, by swobodniej
            popływać, gdzie ten świat jest lepszy. Dzieje się to od
            ameby aż po nas. W tym kierunku zmierzają nasze życzenia,
            nasza nadzieja, nasza utopia, by znaleźć jakiś idealny
            świat. W jakimś stopniu jest to w nas osadzone przez
            darwinowski dobór. To nie potrzebuje do nas przychodzić od
            zewnątrz. Po prostu jest nieprawdą, że będziemy przez
            środowisko "przeformowani". Poszukujemy środowiska i
            formujemy je aktywnie. Nagi gen poszukuje w otoczeniu
            protein, by sobie z nich stworzyć płaszcz, który jest w
            istocie jego lepszym środowiskiem. A jeśli idzie o nas,
            czy my sami nie wkładamy skórzanej kurtki albo wełnianej
            kamizelki? Poszukujemy przetrwania, naszego bezpośredniego
            i dalszego środowiska, zamykając cały świat przed
            zmiennością i modyfikacją. Nasza wola gra zatem istotną
            rolę w całych dziejach."
            www.zb.eco.pl/zb/37/popper.htm
            3)RNA w komórkach tluszczowych moze sie dzielic-czy tez DZIELI SIE:
            "Pod koniec 2003 r. trzej uczeni – Martin Hanczyc, Shelly Fujikawa i Jack
            Szostak z Massachusetts General Hospital w Bostonie – pokazali, jak ze związków
            tłuszczowych i RNA mogą, przy udziale minerałów, tworzyć się komórki. W
            pierwotnym oceanie doszło do powstania kwasów tłuszczowych (wiadomo bowiem, że
            ich synteza była wtedy zjawiskiem pospolitym) i RNA. Dodali więc je do wody o
            zasadowym odczynie – jaki najprawdopodobniej miał pierwotny ocean. Ponieważ
            jednak 4 mld lat temu gorące źródła wulkaniczne na dnie oceanów zakwaszały
            wody, naukowcy zaczęli zmieniać odczyn w laboratorium na bardziej kwaśny.
            Okazało się, że takie nagłe zmiany cechują strefy mieszania się wód zasadowych
            i kwaśnych i tam właśnie dochodzi do powstawania pęcherzyków kwasów
            tłuszczowych, czyli czegoś przypominającego komórki.

            Ponadto wykazali, że proces ten przebiega szczególnie szybko, jeśli w wodzie
            występuje zawiesina montmorylonitu – ilastego minerału występującego obficie w
            glinie i na pewno powszechnego na młodej Ziemi. Jego powierzchnia jest ujemnie
            naładowana, więc minerał ten przyciąga dodatnie cząsteczki kwasów tłuszczowych
            i tworzy z nich pęcherzyki. – Na montmorylonit, jako materiał mogący odgrywać
            bardzo istotną rolę w powstaniu życia, badacze zwracali uwagę od dość dawna.
            Zajmował się nim między innymi wybitny chemik Aharon Katchalsky, prezes
            Izraelskiej Akademii Nauk, który niestety zginął w jednym z pierwszych zamachów
            bombowych na lotnisku w Tel Awiwie – mówi prof. Grabowski.

            Montmorylonit ma ponadto budowę warstwową. Pomiędzy tymi warstwami chętniej
            wiąże duże cząsteczki niż małe. Amerykańscy naukowcy dodali więc jeszcze więcej
            minerału do zawiesiny z pustymi pęcherzykami tłuszczu i dorzucili RNA. Ku ich
            wielkiej radości pęcherzyki wypełniły się kwasem nukleinowym.

            Tłuste życie

            Na tym doświadczenie się jednak nie zakończyło – badaczom udało się powiększyć
            i rozmnożyć „tłuszczowe komórki”. Wzrost pęcherzyków następował po dodaniu
            kolejnej porcji montmorylonitu. Natomiast rozmnażanie polegało na
            przepuszczeniu wody zawierającej pęcherzyki tłuszczowe przez porowaty materiał –
            taki jak pumeks. Wówczas „komórki” dzieliły się, tracąc przy tym niewiele
            więcej niż połowę swojej zawartości. RNA mogło więc być przekazywane następnym
            pokoleniom tłuszczowych pęcherzyków. Eksperyment ten dowodzi, że na
            najwcześniejszych etapach życie wcale nie potrzebowało skomplikowanej
            maszynerii biochemicznej do powielania i powiększania komórek."
            polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1151703&MP=4
            > Z naukowym pozdrowieniem, Jan.usz;0]


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka