cepekolodziej 25.04.10, 09:13 "Fala 49". Niejaki Martyka Stefan. Nie mam pewności, nawet nie mam możliwości sprawdzenia. Ale - Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
amamit Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 09:48 Jeśli tylko było, a nie wierzę, że nie - musiał on. Aksamitnym głosem. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 22:28 „Jerzy Litwiniuk dziś o swym wierszu mówi: - Miałem wtedy 28 lat, takie pisanie wynikało trochę ze strachu, trochę z chciwości.” eres: Nie ze strachu, bo za nie włażenie komunistycznej władzy w tyłek nie szykanowano, co najwyżej nie okazywano takim wierszokletom łaskawości i nie przyznawano przywilejów, natomiast wazeliniarski utwór p. Litwiniuka był nade wszystko przejawem mimikry człowieka o mentalności folksdojcza. Zresztą Litwiniuk w swojej „twórczości” nie był osamotniony, peanami wielbili komunistów i samego wodza Stalina nie tylko Litwiniuk i całe tabuny klienteli komunistycznej władzy, ale np.: Wisława Szymborska Niewzruszony drukarski znak Drżenia ręki mej piszącej nie przekaże Nie wykrzywi ból łza nie zmaże. czy Adam Ważyk Mądrość Stalina Rzeka szeroka W ciężkich turbinach Przetacza wody. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 23:30 eres2 napisał: > eres: Nie ze strachu, bo za nie włażenie komunistycznej władzy w > tyłek nie szykanowano,co najwyżej nie okazywano takimwierszokletom > łaskawości i nie przyznawano przywilejów, natomiast wazeliniarski > utwór p.Litwiniuka był nade wszystko przejawem mimikry człowieka o > mentalności folksdojcza. Zbyt surowy osąd. O jakich latach piszesz ? Chyba nie o tych przed 1955. Bo wtedy strach był wszechobecny. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Re: Zamach i pogrzeb 27.04.10, 17:34 Strach był wszechobecny nie tylko przed rokiem ’53 (śmierć Stalina), ani też przed ’56 („przewrót” Gomułki). Nie byliśmy wolni od strachu po żadnej zmianie „genseka” i zapowiedzianego przez każdego kolejnego moskiewskiego wielkorządcę usunięcia „błędów i wypaczeń” władzy poprzednich genseków. Terror jest komunizmowi przyrodzony, a kolejni komunistyczni władcy w Polsce zmieniali tylko formy ucisku. Także konsekwencje dewizy: „kto nie z nami, ten przeciwko nam” były różne w różnych okresach komunistycznych rządów. Pisarze i inni twórcy kultury, którzy z pobudek patriotycznych nie chcieli współpracować z komunistami, uciekali w „emigrację wewnętrzną”, pisząc „do szuflady” i zarabiając na skromne utrzymanie wykonując nie rzadko najbardziej pogardzane i najgorzej płatne prace, np. jako palacze w kotłowniach. Inni, jak np. Jarosław Iwaszkiewicz, który przed wojną spędzał życie na salonach politycznych, nie zamierzał i po wojnie żyć inaczej, bez skrupułów przefarbował się pełniąc rolę wzorcowego, wiernopoddańczego, „bezpartyjnego” obywatela komunistycznej władzy, co też owa władza umiała hojnie wynagradzać. Ale też nikt nie dorównał Iwaszkiewiczowi w „wazelinie”; to właśnie on zasłynął upodlającym peanem wygłoszonym z trybuny sejmowej: „… jestem szczęśliwy, że mogę żyć w epoce towarzysza Gierka”. Jemu podobnych było wcale niemało, że wspomnę choćby Jana Dobraczyńskiego. Im lepiej wiodło się takim farbowanym patriotom, pogardzanym wazeliniarzom, tym gorzej mieli się ci, którzy swojej godności nie zamieniali na sowite wynagrodzenia i na lepsze deputaty i talony. Czy tak trudno dopatrzyć się u owych kolaborantów komuny mentalności folksdojczowskiej? NB. Znam dobrze czasy komuny (pracę zawodową podjąłem w roku 1947) i dobrze pamiętam strach tamtych czasów). Odpowiedz Link Zgłoś