Gość: zyx
IP: *.rdu.bellsouth.net
20.02.02, 04:09
Rydzyk znalazl powolanie: popieranie oraz firmowanie neokomunistow i binLadenowcow.
Goralu czy ci nie zal...?
Środa, 20 lutego 2002 r. - nr 43(1236)
Czy kolonializm przeminął?
Trudno zrozumieć dzisiejszy świat, a nawet naszą polską historię i współczesność,
powtarzając hasła o katolickich korzeniach Europy. Do wielkich tradycji europejskich
należy bowiem także zaprzeczające chrześcijaństwu niewolnictwo i kolonializm
imperialny.
Niewolnictwo i kolonializm imperialny
Nowożytna historia europejskiego niewolnictwa i kolonializmu rozpoczęła się równocześnie z
epoką wielkich odkryć geograficznych. Inspirowała je ciekawość świata i przygód, a także
gorliwość apostolska szerzenia wiary świętej. Wkrótce jednak przeważyła chciwość rabunku,
gorączka złota i żądza władzy. Słabła wiara religijna i rosła agresywność państw
protestanckich, za którymi poszły także katolickie. Odkryciom geograficznym XV i XVI w.
towarzyszyły zbrojne ekspedycje, które stosunkowo łatwo opanowywały rozległe i słabo
zaludnione terytoria Azji i Ameryki.
Polska nigdy nie uczestniczyła w tym obłędzie imperializmu i dlatego ten nurt europejski
wydaje się nam odległy, mniej ważny i jest mało znany. Ale przecież my także byliśmy
parokrotnie w niewoli agresywnych sąsiednich imperializmów kolonialnych. Nie tylko jednak
my, a ponad pół świata! Trzeba o tym pamiętać i przypominać.
Zachodnim kolonizatorom bardziej odpowiadał klimat i warunki w Ameryce i Azji Południowej i
dlatego w pierwszej kolejności tam zakładano kolonie i rozpoczynano eksploatację.
Natomiast Afryka Zwrotnikowa i Równikowa, bardziej dzika, nieprzystępna i trudniejsza do
opanowania, była przedmiotem wypraw handlowo-łupieskich po niewolników, skóry i kość
słoniową. Zakładane plantacje kolonialne wymagały wielkiej liczby niewolników, których przez
ponad 300 lat sprowadzano jak bydło z Afryki; ogółem kilkanaście milionów Murzynów, a
może nawet więcej.
Początkowo Portugalczycy przodowali w dostarczaniu niewolników do Ameryki, pomimo
protestów Kościoła katolickiego. Kościoły protestanckie natomiast życzliwie patrzyły na
szansę nawrócenia murzyńskich niewolników. Wkrótce powstał wielki międzynarodowy
handel niewolnikami, w którym konkurowali Holendrzy, Francuzi, Duńczycy, Niemcy i
Szwedzi, a przodowali Anglicy. Pod koniec XVIII w. niewolnicza flota angielska przewoziła
jednorazowo 50 tys. Murzynów, francuska do 30 tys., a portugalska - 10 tys. Miliony
czarnych niewolników, schwytanych w Afryce jak dzikie zwierzęta, pędzonych do portów,
sprzedawanych i kupowanych, przewożonych w okropnych warunkach, pracowało w
koloniach na plantacjach, a później także w kopalniach*).
Z biegiem lat również Afryka została w całości opanowana przez kolonizatorów. Państwa
zachodnioeuropejskie bez skrupułów rabowały i eksploatowały przez kilkaset lat terytoria
zamorskie kilka i kilkadziesiąt razy większe. Niektóre jednolite historycznie i kulturowo
obszary zostały rozdarte i zawłaszczone przez kilka państw, np. Somali (francuskie,
brytyjskie i włoskie) czy Gujana (holenderska, francuska i brytyjska), podobnie jak Polska w
okresie rozbiorów. O bogate obszary toczyły się wielkie wojny kolonialne między państwami.
Cała prawie Europa Zachodnia rozwijała się i bogaciła przez wieki kosztem wyzysku
kolonialnego.
Carska imperialna Rosja parła nie tylko na Polskę, Finlandię, Turcję i Bałkany. W XVIII i XIX
wieku opanowała i kolonizowała stopniowo niezmierzone obszary Azji Północnej i Środkowej.
W końcu XIX w. umacniała się już w Mandżurii, a na przełomie XIX i XX w. penetrowała
Chiny i wraz z Anglikami splądrowała Pekin. Kibitki wiozły na Sybir niewolników z Polski i
innych podbitych krajów. Rosyjski system kolonialny umacniał się wzdłuż wielkich szlaków
komunikacyjnych oraz ośrodków administracyjnych i gospodarczych.
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że władza kolonialna przypominała nieco władze
okupacyjne. Opierała się na odpowiednio rozmieszczonych jednostkach wojskowych
kolonizatora (z metropolii oraz najętych i kolonialnych) i na takiej samej policji, wspieranej
niekiedy pewną organizacją samoobrony terytorialnej, tworzoną przez ludność
kolonizatorów. Kolonie dostarczały do krajów europejskich bogactwa swojej ziemi: głównie
cenne kruszce, diamenty, wiele surowców mineralnych oraz produkty plantacji bawełny,
herbaty, cukru, kauczuku i innych, a także cenne skóry dzikich zwierząt, kość słoniową itp.
Za swoje produkty otrzymywały wyroby krajów rozwiniętych: broń, alkohol, wiele prostych
narzędzi i urządzeń, często drugorzędnej jakości, świecidełka i inne.
Idee wolnościowe ostatniej wojny światowej i zaangażowanie kolonii w wojnie po stronie
państw kolonialnych postawiły na porządku dziennym przed pięćdziesięciu laty program
dekolonizacji. Realizację programu przyspieszyły ruchy narodowo-wyzwoleńcze w koloniach,
wspierane przez propagandę i pomoc komunistyczną. W ciągu trzydziestu powojennych lat
prawie wszystkie terytoria kolonialne, a także dominia brytyjskie, wyzwoliły się z dawnej
zależności kolonialnej, niekiedy wśród bratobójczych walk plemiennych. Na Zachodzie
podjęto nawet różne formy międzynarodowej pomocy, aby tym nowym krajom Trzeciego
Świata ułatwić rozwój własnego szkolnictwa i gospodarki. Jedynie Związek Sowiecki
pozostawał supermocarstwem kolonialnym na rozległych obszarach Azji, a częściowo i
Europy.
Kolonializm był światowym systemem zniewolenia i wyzysku, degradacji rodzimych kultur,
powstrzymania naturalnego rozwoju całych kontynentów. Dostarczał nowych środków
technicznych i organizacyjnych trudnych do zasymilowania, powodujących destrukcję
społeczną. Utrzymywał setki milionów ludzi w stagnacji i nędzy, czemu towarzyszył
analfabetyzm i głód. Ta spuścizna pozostała i trwać będzie przez pokolenia.
O pokój i sprawiedliwość w skali międzynarodowej występowali kolejni Papieże w znanych
encyklikach: Jan XXIII: "Mater et magistra", 1961 i "Pacem in terris", 1963, Paweł VI:
"Populorum progressio", 1967 oraz Jan Paweł II: "Sollicitudo rei socialis", 1987, "Centesimus
annus", 1991 i inne. Idee te podejmowała również Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Trzeba tu przypomnieć podstawową Deklarację ONZ o społecznym postępie i rozwoju z 1969
r., bardzo obiecującą Deklarację ONZ o ustanowieniu Nowego Międzynarodowego Ładu
Ekonomicznego z 1974 r. oraz liczne, piękne deklaracje z następnych lat, aż po Deklarację i
program działań Światowego Szczytu Rozwoju Społecznego z Kopenhagi z 1995 r.
Bogactwo i nędza narodów
Niestety, działania te nie przywróciły sprawiedliwości i nie powstrzymały światowego
wyzysku w epoce postkolonialnej. W roku 1960, gdy podejmowano wielkie programy pomocy
międzynarodowej na rzecz tzw. Krajów Trzeciego Świata i zmniejszenia dysproporcji
rozwojowych i dochodowych między krajami bogatymi i biednymi, 20 proc. najbogatszej
ludności świata żyła z dochodu 30 razy większego niż 20 proc. najbiedniejszej ludności
świata. W 2000 roku te 20 proc. najbogatszej ludności świata, tj. ponad 1 mld
mieszkańców, osiągało już dochody 81 razy wyższe niż 20 proc. najbiedniejszej ludności
globu, tj. ponad 1 mld nędzarzy. Przewidywania i zamierzenia globalistów wskazują, że w
2030 roku 20 proc. najbogatszych świata będzie żyło z dochodu 120 razy większego niż 20
proc. najbiedniejszej ludności. W poszczególnych krajach i środowiskach narastają
dysproporcje i niesprawiedliwości.
Wskazane różnice dochodowe obliczone zostały przy uwzględnieniu kursów walutowych,
natomiast gdyby uwzględnić siłę nabywczą poszczególnych walut, relacje te zmniejszą się
prawie trzykrotnie. Pomimo to występujące różnice są szokujące, co więcej, nadal
narastają. Zadłużenie zagraniczne Krajów Trzeciego Świata wzrosło w latach 1970-94