Dodaj do ulubionych

luzer czy pozer

IP: *.szwajcarska.pl 11.03.04, 10:59
Towarzyszu luzer, po co udawanie, przybieranie pozy krytyka filmowego.
Powiedz wprost, że jesteś inaczej wierzący, że nie odpowiada Ci, czy też nie
rozumiesz przesłania Ewangelii. Wiadomo, że nie ma idealnych reżyserów, a
więc i filmów. Jest jednak różnica w przedstawianiu prawdy poprzez sztukę
filmową. Mel Gipson jest rzymskokatolikiem, człowiekiem wiary. Dał tego dowód
on i aktor grający rolę Jezusa, bo razem codziennie uczestniczyli w
Eucharystii, przyjmowali Komunię św., gorąco modlili się - tworząc. Chcieli
przekazać prawdę religijną o zbawczym cierpieniu Jezusa. Ale czy ta prawda
dotrze do mózgów zdewastowanych czerwonym faszyzmem ? Czy nie jest to
wyrzucanie pereł przed.... U Boga nie ma nic niemożliwego! Spiritus flat, ubi
wult.
Obserwuj wątek
    • panidanka Re: luzer czy pozer 11.03.04, 11:36
      Gość portalu: Wrzosek napisał(a):

      >U Boga nie ma nic niemożliwego! Spiritus flat, ubi
      > wult.

      czy bóg mówił po łacinie?
      dlaczego cytujesz 'u Boga nie ma nic niemożliwego" jako słowo bezpośrednio
      wypowiedziane przez Boga?
      jesteś jego przysięgłym tłumaczem?

      D.
    • indris Twórczość religijna - historia z dawnych lat 11.03.04, 11:51
      Był kiedyś malarz Adam Styka. Opowiadał o sobie, że gdy maluje Chrystusa, to
      czyni to na klęczkach. W związku z tym opowiadano, że objawił mu sie Chrystus i
      powiedział: ty Mnie nie maluj na kolanach, ty Mnie maluj dobrze.
    • abe11 Re: luzer czy pozer 11.03.04, 11:57
      Gość portalu: Wrzosek napisał(a):

      > Mel Gipson jest rzymskokatolikiem, człowiekiem wiary. Dał tego dowód
      > on i aktor grający rolę Jezusa, bo razem codziennie uczestniczyli w
      > Eucharystii, przyjmowali Komunię św., gorąco modlili się - tworząc. Chcieli
      > przekazać prawdę religijną o zbawczym cierpieniu Jezusa.


      A kto kwestionuje jego oddanie religii rzymskokatolickiej?
      "Chcieć", to nie zawsze niestety "móc".
      Swoją drogą szkoda, że Gibson (nie - Gipson) tak niemiłosiernie
      spaprał taki fascynujący i ważny dla wielu ludzi temat.

      Abe
    • pan.scan Wrzosek czy Cytat? 11.03.04, 12:14
      Bo że Nieznalski a rebours to wiadomo.
      P.S. Wymawia się Gibson a nie Dżipson. To na przyszłość.
    • ada08 Re: luzer czy pozer 11.03.04, 13:23
      Gość portalu: Wrzosek napisał(a):

      > Mel Gipson jest rzymskokatolikiem, człowiekiem wiary. Dał tego dowód
      > on i aktor grający rolę Jezusa, bo razem codziennie uczestniczyli w
      > Eucharystii, przyjmowali Komunię św., gorąco modlili się - tworząc.

      Człowiek albo się modli albo tworzy.
      Nie ma tak dobrze, żeby robić to jednocześnie.

      No i co z tego, że przyjmowali Komunię św., uczestniczyli w Eucharystii ?
      To o niczym nie świadczy. Tak samo jak słowa Mela, ze prowadził go na planie
      filmu Duch Święty. Dobre sobie !! Duch Święty nie ma nic lepszego do roboty
      tylko zajmować się filmem Mela ! Mel , mówiąc takie rzeczy pyszałkiem jest
      i bufonem, chociaż skromnego udaje.

      > U Boga nie ma nic niemożliwego! Spiritus flat, ubi
      > wult.

      Tak. Spiritus flat ubi vult.
      A jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści.
      Na przykład taki post , jak Twój.
      Marny z Ciebie kaznodzieja, marny.
      a.
      • pamparampampam1 LVZ3R0 jest przecież komunistą 11.03.04, 20:14
        Pan ten napisał "recenzję", w której opowiada (!) film:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455
        W dalszej części wątku nazwał "Pasję" gniotem i chałą, a tymczasem jak nazwać
        jego przydługą, nierzetelną wypowiedź na temat filmu?
        Większa część wypracowania LU-ZERO to analiza wagi krzyża, sposobu powyginania
        gwoździ, i metody biczowania. "Dowcipnie" roztrząsa, czy Judasz miał możliwość
        tak, czy inaczej "zadyndać". Najjaśniejszym punktem filmu jest dla LU-ZERO mały
        szatan. Ma LU-ZERO prawo tak odbierać film,każdy odbiera tak, jak potrafi,
        jednak chcąc wyrazić swoje odczucia - do czego ma prawo - robi to w sposób
        wysoce rażący dla ludzi, którym się ten film podobał. Poetyka jego wypowiedzi
        tworzona jest przez takie wyrażenia jak "smętny snuj", "good gyus"-"bad
        guys", "dekagramy mięsa", "obwiesił się", "szlag by trafił", "krwawy ochłap" i
        tym podobne. Nawet jeśli byłaby "Pasja" tylko i wyłącznie zjawiskiem
        artystycznym, tego rodzaju pogardliwe pisanie jest dość idiotyczne . W
        kontekście tego, że dla wielu osób film jest przeżyciem religijnym -
        "recenzja" LU-ZERO jest po prostu skrajnym prymitywizmem.
        Pisząc swoją upstrzoną "brudami recenzyjnymi" ( LU-ZERO pisze o "brudach
        rezyserkich" Gibsona ) wypowiedź, próbuje zrobić wrażenie eksperta
        kinematografii, co trochę śmieszy w zderzeniu z popełnionymi błędami, chwilami
        nawet ma się wrażenie, że na filmie w ogóle nie był:
        - zarzuca Gibsonowi, że nie uzględnił wśród postaci Nikodema - a Nikodem w
        filmie występuje
        - twierdzi, że Szatan pokazany był pod postacią młodzieńca, gdy tymczasem było
        zupełnie inaczej
        - tendencyjnie twierdzi, że Żydom przydzielił Gibson "złe" twarze
        - dziwi się, że Jezus był zmasakrowany, a ukrzyżowani razem z nim nie

        LU-ZERO powinien zastrzec, że jest osobą głęboko niewierzącą, którą śmieszy
        cała ta historia z "cieślą z Nazaretu", jak sam pisze o Jezusie. I wtedy
        pamiętając, że czerwonym jest LU-ZERO, inną miarą czytamy jego przemówienie,
        nie dziwiąc się tak bardzo, że to aż tak chałowaty gniot. Bez poprawek nadaje
        się do "Nie".
      • miriamfirst_ Re: luzer czy pozer 11.03.04, 20:33
        ada08 napisała:
        > Człowiek albo się modli albo tworzy.
        > Nie ma tak dobrze, żeby robić to jednocześnie.

        Skąd waćpanna Wiesz, kiedy ciemno? smile

        Twórzeniem, pracą właśnie najbardziej modlimy się, a już najmniej pacierzem.
        twoje twierdzenie zaprzecza podstawom widzenia tej sprawy przez Stary zakon i
        zen, dhoga Ado.

        > Marny z Ciebie kaznodzieja, marny.
        > a.

        A ty masz kaznodziejską erudycję Ado? Ino wiara musisz niewiasta zmienic bo w
        rzymskim katoliku kobiety nie kaznodzieją ino słuchać wprawne. no a ateisty, to
        w ogóle nie zabierają głosu - nieprawdaż?

        smile))

        M.,
        • ada08 Re: luzer czy pozer 12.03.04, 12:04
          Dwa cytaty z Gibsona:

          "Prowadził mnie Duch Święty" - stwierdził w jednym z wywiadów Mel Gibson.

          "Nie jestem kaznodzieją ani pastorem. Czułem jednak, że Duch Święty pracował
          poprzez mnie nad tym obrazem. Mam nadzieję, że sam film będzie w stanie
          nawracać swoich widzów" - dodawał autor.

          I jeszcze to jego codzienne uczestnictwo w Eucharystii i codzienna,
          poranna Komunia św., o czym nie omieszkał poinformować widzów.

          Ot, wykombinował ! Bo jak tu teraz człowiekowi wierzącemu krytykować
          film, na planie którego za kamerą stał sam Duch Święty ?!

          Mierzi mnie to, mierzi mnie gdy ludzie wierzący (?) epatują innych
          swoimi praktykami religijnymi. Człowiek prawdziwie wierzący nie
          opowiada wokół jak to przystępował do Komunii i kontaktował się
          z Duchem Świętym, tylko stara się żyć według Przykazań, co i tak
          jest wystarczająco trudnym zadaniem. A gdy się modli to się modli
          i nie zdaje potem publicznie relacji ze swojej modlitwy.

          Modlitwa to niekoniecznie pacierz, jasne.

          Co do erudycji, to nie mam żadnej i nie staram się o nią, bom leniwa
          z natury.

          Pozdr.
          a.

      • abstrakt2003 Re: luzer czy pozer 12.03.04, 12:14
        ada08 powiedziała:
        >Człowiek albo się modli albo tworzy.
        > Nie ma tak dobrze, żeby robić to jednocześnie
        ************************************************
        To twierzdzenie jest nieprawdziwe.
        Tworzenie ikon to jednocześnie proces twórczy i modliotwa. Więcej sama ikona
        jest modlitwą!
        Pozdrawiam!
        • ada08 Re: luzer czy pozer 12.03.04, 16:20
          abstrakt2003 napisał:

          > ada08 powiedziała:
          > >Człowiek albo się modli albo tworzy.
          > > Nie ma tak dobrze, żeby robić to jednocześnie
          > ************************************************
          > To twierzdzenie jest nieprawdziwe.
          > Tworzenie ikon to jednocześnie proces twórczy i modliotwa. Więcej sama ikona
          > jest modlitwą!

          Ikonę malować może również ktoś niewierzący. Wolno mu przecież.
          Co to wtedy jest ? Modlitwa ?
          Może też artysta niewierzący wykorzystać w swoim
          dziele motyw Ukrzyżowania. Modli sie wtedy ?
          Ja rozumiem, o co Ci chodzi, ale nie należy tak uogólniać.
          Nie każdy twórca jest takim szewczykiem, jak ten
          z leśmianowskiego wiersza poniżej i nie każdy akt twórczy jest
          modlitwą.
          Pozdr.
          a.

          SZEWCZYK


          W mgłach daleczeje sierp księżyca,
          Zatkwiony ostrzem w czub komina,
          Latarnia się na palcach wspina
          W mrok, gdzie już kończy się ulica.

          Obłędny szewczyk - kuternoga
          Szyje, wpatrzony w zmór odmęty,
          Buty na miarę stopy Boga,
          Co mu na imię - Nieobjęty!

          Błogosławiony trud,
          Z którego twórczej mocy
          Powstaje taki but
          Wśród takiej srebrnej nocy!

          Boże obłoków, Boże rosy,
          Naści z mej dłoni dar obfity,
          Abyś nie chadzał w niebie bosy
          I stóp nie ranił o błękity!

          Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,
          Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,
          Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
          Bóg przyobuty bywa godnie.

          Błogosławiony trud,
          Z którego twórczej mocy
          Powstaje taki but
          Wśród takiej srebrnej nocy!

          Dałeś mi, Boże, kęs istnienia,
          Co mi na całą starczy drogę -
          Przebacz, że wpośród nędzy cienia
          Nic ci, prócz butów, dać nie mogę.

          W szyciu nic nie ma, oprócz szycia,
          Więc szyjmy, póki starczy siły!
          W życiu nic nie ma, oprócz życia,
          Więc żyjmy aż po kres mogiły!

          Błogosławiony trud,
          Z którego twórczej mocy
          Powstaje taki but
          Wśród takiej srebrnej nocy!

          • abstrakt2003 Tak n 12.03.04, 16:55

            • abstrakt2003 Re: Tak to prawda 12.03.04, 16:59
              nie każdy akt twórczy to modlitwa.
              Ale jeśli chodzi o ikony to:
              - istnieją ścisłe reguły określające sposób ich malowania
              - ikona to modlitwa - sama w sobie

              Każdy może oczywiście namalować "ikonę" ale bez modlitwy to będzie to tylko
              zwykły obrazek a nie prawdziwa ikona.
              Tak oto doszliśmy do sena sprawy
              - może być twórczość bez modlitwy
              - może być modlitwa bez twórczości
              - lecz nie może być ikony bez modlitwy
              Pozdrawiam.
              • Gość: AndrzejG Re: Tak to prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 17:54
                abstrakt2003 napisał:

                > nie każdy akt twórczy to modlitwa.
                > Ale jeśli chodzi o ikony to:
                > - istnieją ścisłe reguły określające sposób ich malowania
                > - ikona to modlitwa - sama w sobie
                >
                > Każdy może oczywiście namalować "ikonę" ale bez modlitwy to będzie to tylko
                > zwykły obrazek a nie prawdziwa ikona.
                > Tak oto doszliśmy do sena sprawy
                > - może być twórczość bez modlitwy
                > - może być modlitwa bez twórczości
                > - lecz nie może być ikony bez modlitwy
                > Pozdrawiam.

                Ciekawe jak rozpoznasz ,która ikona jest malowana bez modlitwy.
                Dasz głowe ,że wszystkie byly malowane z modlitwą?
                Pytam nie bez przyczyny,bo wyobraź sobie,że mam okazję kupić ikonę
                (legalnie) i jak mam rozpoznać ,czy to jest ikona,czy zwykły obrazek?

                A.
                • abstrakt2003 :) 12.03.04, 18:12
                  Tego nie da się tak naprawdę określić!
                  Są oczywiście "cudowne" ikony. Te bez watpienia są prawdziwe, są modlitwą i to
                  o wielkiej sile! (takich raczej się nie sprzedaje smile
                  Ale dość żartów (choć nie do końca).
                  Wszystko zależy od powodu dla którego chcesz kupić ikonę.
                  - Czy chodzi ci o względy estetyczne? Czy zwyczajnie zachwyca cię jej forma,
                  barwy, kompozycja.
                  - Czy też ma ona dla ciebie znaczenie mistyczne. Czy chcesz przy jej pomocy
                  zgłębiać tajemnice wiary?
                  W pierwszym przypadku kupuj śmiało jeśli ci się podobają!
                  W drugim musisz niestety poznać historię ikony, gdzie i kiedy została
                  namalowana, czy osoba która ją namalowała miała niezbędme kwalifikacje.
                  Wreszcie czy ikony zostały namalowane zgodnie z kanonem.
                  **************************************************************************
                  Nie zapominaj, ikona to modlitwa - dobrze żeby była szczera!
                  Pozdrawiam!
    • Gość: piotr propagandysta Luzer IP: 198.153.70.* 11.03.04, 22:30
      Gość portalu: Wrzosek napisał(a):

      ) Towarzyszu luzer, po co udawanie, przybieranie pozy krytyka filmowego.
      ) Powiedz wprost, że jesteś inaczej wierzący, że nie odpowiada Ci, czy też nie
      ) rozumiesz przesłania Ewangelii.

      ślepiec obejrzał, antyklerykał opisał, czego Luzer nie zobaczył.
      Ani słowem nie wspomniał w swojej długiej "recenzji" o Matce Jezusa.

      KLUCZ do filmu - jak czytamy w filosemickim Tygodniku Powszechnym - to jej
      postać. Silił się na wtrącenia w stylu:
      "Przegiąłeś pan, panie Melu - tego krzyża nie zatargałby na Golgotę sam
      mistrz świata w strongmaństwie - Mariusz Pudzianowski. Wymiękłby, jak nic."

      "Recenzja" Luzera mówi o nim samym, kształconym na Kosidowskim, dokształcanym
      na Gadzinowskim. Jeżeli ma być źródłem wiedzy o filmie to tylko dla
      polskojęzycznych renegatów z tego forum.

      Mateusz Flak:

      - Postać Maryi w “Pasji” Mela Gibsona można potraktować jako klucz do filmu.
      Patrzymy na wydarzenia jej oczami, Maryja jest - w przeciwieństwie do tego,
      co mówi Ewangelia - obecna w pobliżu wydającego wyrok Sanhedrynu, przed pałacem
      Piłata, w czasie chłosty w pretorium, podczas Drogi Krzyżowej i przy
      ukrzyżowaniu. Jakie jest znaczenie tej postaci?

      Maia Morgenstern: - Jest pan chyba pierwszym moim rozmówcą, który zdał sobie z
      tego sprawę: co dla Maryi, Matki Jezusa, oznacza obecność w tych miejscach, co
      znaczy podążanie za bólem i cierpieniem Syna. Czy to jest w ścisłej zgodzie z
      Ewangelią, to nie ma znaczenia - taka była reżyserska wizja Mela Gibsona.

      Próbowałam pokazać matkę, która traci swoje dziecko, rozpacza, przeżywa
      straszliwe chwile. Najważniejsze było przekształcenie rozpaczy, bólu, wielu
      sprzecznych uczuć, które ją przepełniały, w coś więcej: w przebaczenie, dobroć
      i miłość. To było - jeśli mogę użyć tego słowa - magiczne. Boska siła do
      przezwyciężenia nienawiści, krwi, nieszczęścia, strasznej, nieprawdopodobnej
      tragedii ludzkości - a tym jest patrzenie na śmierć swojego dziecka.
      Potrafiła to Pani pokazać znakomicie; Pani rola jest silna, tragiczna,
      konsekwentna. W jaki sposób aktor może “wejść” w taką postać?

      - To oczywiste: bo temat ma tak uniwersalny wymiar. Naturalnie, poznałam Stary
      i Nowy Testament, czytałam wiele książek o historii, o sztuce. Bardzo ważny był
      też scenariusz. Jestem aktorką, próbuję być artystką, ale myślę, że
      zadecydowała przede wszystkim właśnie kwestia uniwersalności. To, że film
      przemawia do wszystkich: chrześcijan, muzułmanów, nawet do ateistów.

      - Czy rola Edyty Stein w "Siódmym pokoju" Marty Meszaros wpłynęła na tę
      w "Pasji"?

      - Gibson poprosił mnie o zagranie Marii, ponieważ zobaczył wcześniej “Siódmy
      pokój”. Jestem więc bardzo wdzięczna pani Marcie Meszaros...

      Te dwie postaci - Marii i Edyty Stein - są jednak bardzo odmienne. Oczywiście
      obie są Żydówkami i muszą stawić czoło wielkiemu dramatowi, ale Edyta Stein
      sama zdecydowała, że pójdzie tą drogą, a Maryja została zmuszona do bycia
      świadkiem zamordowania jej syna.

      - To zastanawiające, że Pani, osoba z żydowskimi korzeniami, gra chrześcijanki
      o żydowskim pochodzeniu, kobiety znajdujące się na pograniczu między tymi dwoma
      światami...

      - Nie wiem, co odpowiedzieć. Może chodzi o to, że takie role są interesujące,
      stanowią wyzwanie? Oczywiście zdaję sobie sprawę z mojej żydowskości, staram
      się coraz więcej o niej wiedzieć, coraz lepiej ją rozumieć. Ale przede
      wszystkim jestem aktorką. Oprócz ról w teatrze żydowskim: od jego starej,
      tradycyjnej odmiany po najbardziej współczesną, np. w sztukach amerykańskiego
      autora, Israela Horowitza, grałam wiele - choć nigdy za wiele - postaci ze
      starożytnego teatru greckiego: Medeę, Elektrę, Klitemnestrę. Wiemy dobrze, że
      teatr antycznej Grecji był ściśle związany z religią tamtych czasów.
      Dowiedziałam się o tym najwięcej grając Elektrę w starożytnym amfiteatrze
      Herodium w Atenach. I cóż, tamtej religii już nie ma, a teatr nadal istnieje...

      Miałam to szczęście, że powierzano mi role silnych postaci. Być może reżyserzy
      rozumieją, że wnoszę do nich coś z mojej duszy. Przywiązuję ogromną wagę do
      scenariusza. Szukam scenariuszy, które próbują mówić o prawdzie. Staram się też
      unikać klisz. Również teraz, w przypadku Matki Jezusa, nie chciałam pokazać jej
      za pomocą klisz, nawet jako ikony. Próbuję odnaleźć prawdziwe życie postaci, z
      jej wszystkimi ludzkimi cechami, jasnymi i ciemnymi, a nie jedynie odgrywać -
      bez względu na wszystko - ofiary.
      - Podobno to Pani namówiła Mela Gibsona do wycięcia z napisów słów "Krew
      jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27,25). Jak duży był Pani wpływ na kształt
      filmu?

      - To plotka, Gibson nie prosił o żadne rady. Pytał tylko, jakie mamy pomysły.
      Na planie byli przecież aktorzy z wielu krajów, reprezentujący odmienne kultury
      i religie. Dam przykład. W pewnej chwili zapytałam: “Panie Gibson, czy mogę coś
      zasugerować?”. Odpowiedział: “Skończ z tą uprzejmością i powiedz, o co chodzi”.
      Chciałam dodać do scenariusza jeden wers - pytanie, które w mojej tradycji
      zadajemy w czasie Święta Paschy: “Dlaczego ta noc jest inna niż wszystkie?”.
      Był bardzo zadowolony, od razu zaakceptował pomysł. Nie po to, by zrobić mi
      przyjemność, ale dlatego, że pomógł on idei filmu.

      - Czy na planie było więcej takich chwil?

      - Sporo. To małe rzeczy, ale sprawiały mi wielką radość. Próbując scenę, w
      której Jezus-cieśla kończy pracę nad stołem, dodałam na koniec - oczywiście po
      angielsku, bo nie mogłabym improwizować w języku aramejskim - słowa: “i umyj
      ręce”. Gibson się ucieszył, powiedział: “zachowajmy to!”. Bo przecież każda
      matka, cokolwiek by się działo, powie do syna: “idź i umyj ręce przed
      posiłkiem”.

      - Ta scena dodaje filmowi lekkości...

      - Tak, jest słodka, sympatyczna.

      - ... nie sądzi Pani jednak, że podobnych obrazów jest w “Pasji” zbyt mało? Że
      przeważają nieproporcjonalnie długie obrazy głuchej przemocy, za którymi nie
      kryje się, bądź też jest go niewiele, przesłanie religijne - miłości, nadziei,
      odkupienia?

      - Dla mnie “Pasja” to nie tylko film religijny. Ma on ostry wydźwięk społeczny
      i polityczny. Mówi o tym, jak łatwo manipulować ludźmi głodzonymi,
      prześladowanymi - tak, jak prześladowany był naród żydowski pod rzymskim
      panowaniem. Manipulatorami są skorumpowani przywódcy - duchowi, polityczni,
      wojskowi. To dla mnie oczywiste! Prawda - film jest brutalny, jednak jego
      społeczne przesłanie jest niezwykle subtelne, inteligentne i odważne! Proszę mi
      pozwolić zacytować słowa Gandhiego: “ze wszystkich form przemocy najgorszą jest
      ubóstwo”.

      Film mówi o hipokryzji - “hipokrytą hipokrytów” jest Piłat, wyśmienicie grany
      przez bułgarskiego aktora, Hristo Shopova. To mężczyzna rozważny, dręczony
      problemami. Najpierw mówi otwarcie: “Nie znajduję winy w tym człowieku”. Potem
      poddaje Jezusa torturom. Wreszcie stwierdza: “nie znajduję w nim winy, ale
      umywam ręce i skazuję go na ukrzyżowanie”. Robi tak, ponieważ ma swoje powody,
      głównie polityczne: boi się Cezara, rewolucji, Sanhedrynu, wszystkiego. Jednak
      to jego hipokryzja jest najbardziej niebezpieczna.

      - Drugi najczęściej stawiany filmowi zarzut dotyczy antysemityzmu. Czy może on
      prowokować ludzi, którym bliskie są takie resentymenty?

      - W takim razie powinno się zabronić wystawień np. “Kupca weneckiego”
      Szekspira. Myślę, że podobne opinie to rodzaj sądu a priori. Nie obawiam się
      ich, wierzę w inteligencję odbiorcy. Im bardziej otwarcie będziemy wyrażać
      swoje zdanie, tym lepiej dla wszystkich. Ten film nie jest żadnym werdyktem,
      nikogo nie osądza.

      - A co ten film zmienił w Pani?

      - Coraz bardziej wierzę w sztukę. A “Pasja” jest najlepszym dowodem, że czysta
      sztuka ma charakter międzynarodowy. Sądzę też, że jeśli częściej będziem
      • panidanka Re: propagandysta Luzer 12.03.04, 08:14
        Piotrze

        wypowiedź aktorki grającej rolę matki Jezusa jest dla mnie najciekawsza ze
        wszystkich dotychczas przeczytanych i wysłuchanych recenzji i wypowiedzi o
        filmie "Pasja".
        szkoda, że ta rola umyka z dyskusji o Chreścijaństwie i Męce Jezusa widzianej
        oczami jego matki.

        i nie mogę pojąć jak inne matki mogą pójść na ten film i oglądać takie
        cierpienie
        nie rozumiem jak to jest możliwe, a przecież się dzieje

        D.
    • panidanka Re: luzer czy pozer 12.03.04, 10:20
      a mnie się podoba takie np. określenie

      pozorowany luz

      bo już nie np.

      luzerska poza

      bo jak luz-to kompletny smile))
      bez dodatków

      D.
      • panidanka Re: luzer czy pozer 12.03.04, 10:21
        panidanka napisała:

        > bo jak luz-to kompletny smile))
        > bez dodatków

        zbędnych oczywiście smile))

        >
        > D.
        • panidanka Re: luzer czy pozer 12.03.04, 10:23
          panidanka napisała:

          > panidanka napisała:
          >
          > > bo jak luz-to kompletny smile))
          > > bez dodatków
          >
          > zbędnych oczywiście smile))

          i niezbędnych także-oczywiście smile))

          >
          > >
          > > D.
    • Gość: Waga Re: luzer czy pozer IP: *.pool.mediaWays.net 12.03.04, 10:23
      Gość portalu: Wrzosek napisał(a):

      > Towarzyszu luzer, po co udawanie, przybieranie pozy krytyka filmowego.
      > Powiedz wprost, że jesteś inaczej wierzący, że nie odpowiada Ci, czy też nie
      > rozumiesz przesłania Ewangelii. Wiadomo, że nie ma idealnych reżyserów, a
      > więc i filmów. Jest jednak różnica w przedstawianiu prawdy poprzez sztukę
      > filmową. Mel Gipson jest rzymskokatolikiem, człowiekiem wiary. Dał tego dowód
      > on i aktor grający rolę Jezusa, bo razem codziennie uczestniczyli w
      > Eucharystii, przyjmowali Komunię św., gorąco modlili się - tworząc. Chcieli
      > przekazać prawdę religijną o zbawczym cierpieniu Jezusa. Ale czy ta prawda
      > dotrze do mózgów zdewastowanych czerwonym faszyzmem ? Czy nie jest to
      > wyrzucanie pereł przed.... U Boga nie ma nic niemożliwego! Spiritus flat, ubi
      > wult.

      W/g twojej niezdrowej logiki najwieksze dziela na swiecie powinien stworzyc
      papiez (najwietszsza osoba na ziemi i czesto sie modli ) . To co on stworzyl to
      niestety kicz i grafomania , ktorej nikt nie chce czytac .Tak wiec nie wypisuj
      bzdur ,ze na jakosc sztuki wplyw ma czestotliwosc uczestniczenia w eucharystii
      itd. .
      • panidanka Re: luzer czy pozer 12.03.04, 10:26
        Gość portalu: Waga napisał(a):

        >
        > W/g twojej niezdrowej logiki najwieksze dziela na swiecie powinien stworzyc
        > papiez (najwietszsza osoba na ziemi i czesto sie modli ) . To co on stworzyl
        to
        >
        > niestety kicz i grafomania , ktorej nikt nie chce czytac .Tak wiec nie
        wypisuj
        > bzdur ,ze na jakosc sztuki wplyw ma czestotliwosc uczestniczenia w
        eucharystii
        > itd. .

        bo idąc dalej tym tropem, to doszlibyśmy do....
        po co nam dwie zdrowe nogi?
        do życia na klęczkach wystarczą przecież....
        kto tam dobry z anatomi?
        jakie części ciała wystarczą by tylko klęczeć i nic innego nie robić?

        D.
        • Gość: diabelek Re: luzer czy pozer IP: 69.156.153.* 12.03.04, 18:32
          > jakie części ciała wystarczą by tylko klęczeć i nic innego nie robić?
          =======
          Mozna kleczec partnerowi na udach, a on niech sie sam troche pogimnastykuje smile
      • Gość: diabelek Logika na wage. IP: 69.156.153.* 12.03.04, 18:27
        > W/g twojej niezdrowej logiki najwieksze dziela na swiecie powinien stworzyc
        > papiez (najwietszsza osoba na ziemi i czesto sie modli ) . To co on stworzyl
        to
        > niestety kicz i grafomania , ktorej nikt nie chce czytac .
        =============================
        Jezeli kiczu i grafomanii nikt nie potrzebuje(nie che czytac), a na Pasje
        Gibsona wala tlumy -
        -to Pasja Gibsona nie jest kiczem.
        Idac dalej podlug takiej logiki dojdziemy do wniosku, ze najwiekszym
        arcydzielem filmowym wszechczasow jest film pt. "Tytanik" smile

        Tak wiec nie wypisuj
        > bzdur ,ze na jakosc sztuki wplyw ma czestotliwosc uczestniczenia w
        eucharystii
        > itd. .
        ===
        Tutaj juz lepiej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka