Dodaj do ulubionych

DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ

IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 19:17
Upadające busze pojmą, że są mężowie
stanu z jajami, tacy jak Zapatero
którzy potrafią powiedzieć basta.

... a podstarzali impotenci udający mężczyzn
tudzież serwilistyczne kundelki dalej
będą olewane z grubej rury ...
tak to już jest, że temu kto się
łasi i merda ogonkiem zakłada się
obroże i smycz !
Obserwuj wątek
    • dachs Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ 18.03.04, 19:39
      Gość portalu: marek napisał(a):

      > tak to już jest, że temu kto się
      > łasi i merda ogonkiem zakłada się
      > obroże i smycz !

      Zwlaszcza tym co sie lasza Bin Ladenowi.
      • Gość: ¥ Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ IP: *.radom.net 19.03.04, 11:16
        > Zwlaszcza tym co sie lasza Bin Ladenowi.

        i brukseli.
    • Gość: ale-jaja Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ IP: 5.1.* / 204.101.196.* 18.03.04, 20:28
      Czy Zapatero będzie - słyszysz - BĘDZIE mężem stanu to pokaże czas - może się
      okazać, że zostanie kundelkiem Al-Kajdy.
      Pożyjemy - zobaczymy.
      Narazie to olewam takich jak ty oszołomów.
    • Gość: jacek#jw Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ IP: *.toya.net.pl 18.03.04, 20:32
      Nie szanuje się sprzymierzeńca, który ucieka z pola bitwy po pierwszym klapsie.
      Zdaje się też, że Zapatero nie cieszy się szacunkiem zbyt wielu krajów w
      Europie. Ciekawe jak długo wytrwa on przy swoim i na stanowisku.
      • gini Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ 18.03.04, 20:44
        Ja nie rozummiem o co chodzi niektorym.W koncu Aznar nie mial przyzwolenia
        spoleczenstwa, na wyslanie wojsk do Iraku.Czy na tym polega demokracja, ze sie
        rzadzi wbrew woli tych, ktorzy wybieraja?
        Co zlego w tym, ze premier rzadu, chce zrealizowac obietnice wyborcze?
        Czy ciesza Was panstwo zapewnienia Millera, ze "jestesmy przygotowani na atak"?
        Kto jest przygotowany Miller?
        Tym bardziej, ze pan Bush , swoich sojusznikow lekcewazy co widac bylo w czasie
        ostatniej wizyty w Waszyngtonie.Wiec moze tak trzeba,po prostu.
        • Gość: jacek#jw Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ IP: *.toya.net.pl 18.03.04, 20:58
          Aniu,
          Tu nie o to chodzi. W ten sposób szacunku się nie zdobywa. Być może Zapatero
          zaskoczy nas wszystkich, ale wypowiadanie się o nim z taką dozą pewności siebie
          wzbudza przede wszystkim śmiech. Miller wpakował nas w nie lada tarapaty w
          wielu dziedzinach ale jeśli jego następca wyszedłby z propozycją
          natychmiastowego wycofania się wzbudziło to by tak samo mój sprzeciw i to
          niezależnie z jakiej opcji by pochodził. A demokracja? Pies ją trącał.

          Pozdr / Jacek
          • gini Re: DZIĘKI ZAPATERO BUSZE BĘDĄ SZANOWAĆ HISZPANIĘ 18.03.04, 21:04
            Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

            > Aniu,
            > Tu nie o to chodzi. W ten sposób szacunku się nie zdobywa. Być może Zapatero
            > zaskoczy nas wszystkich, ale wypowiadanie się o nim z taką dozą pewności
            siebie
            >
            > wzbudza przede wszystkim śmiech. Miller wpakował nas w nie lada tarapaty w
            > wielu dziedzinach ale jeśli jego następca wyszedłby z propozycją
            > natychmiastowego wycofania się wzbudziło to by tak samo mój sprzeciw i to
            > niezależnie z jakiej opcji by pochodził. A demokracja? Pies ją trącał.
            >
            > Pozdr / Jacek


            Jacku , ja Cie przepraszam po co wybory po co zmiana rzadu, skoro ma sie
            kontynuowac polityke poprzednikow?Tego nie rozumiem.Po co ten caly cyrk?Niech
            Miller zostaje i niech rzadzi na stale, pies tracal demokracje.
            Pozdrowka
            • gini Re: Co do szacunku 18.03.04, 21:10
              Swoim sluzalstwem wobec USA , nie zyskalismy nawet w oczach Amerykanow, nie
              mowiac juz, o tym, jakim posmiewiskiem jestesmy w Europie .
              • hymen Re: Co do szacunku 18.03.04, 21:33
                A stało by się coś wielkiego, gdyby ten sławny hiszpański mąż stanu uwzględnił
                w swoich planach sytuacje swoich bądź co bądź sojuszników i zamiast wrzeszczeć
                do pospólstwa o natychmiastowym wycofywaniu się, mówił o jak najszybszym
                skończeniu swojej misji w Iraku z uwzględnieniem racji wszystkich
                zainteresowanych stron? A o szacunku dla Millera i Kwaśniewskieg? O czym tu
                mówić? Amerykanie szanują tych i te rzeczy, które stanowią jakąś wartość dla
                nich. Tacy są i szanują nasz wywiad, Wałęsę, Soldarność ale Millera jakoś nie
                chcą.
                • filozosia Re: Co do szacunku 18.03.04, 22:14
                  To nie socjaliści wygrali w Hiszpanii ale Al Kaida niestety.
                  Unia Europejska jest tylko unią gospodarczą i poza uszczelnieniem naszej
                  wschodniej granicy , militarnie nic nam nie da. To z kim chcecie trzymać?
                  Z Niemcami i Francją- wypieli się na nas.
                  A wycofanie się Hiszpanii- przekreśla nasze szanse w UE, na satysfakconujący
                  nas podział mandatów. Z czego Wy się ludzie cieszycie?
                  • gini Re: Bzdury 18.03.04, 23:09
                    filozosia napisała:

                    > To nie socjaliści wygrali w Hiszpanii ale Al Kaida niestety.
                    > Unia Europejska jest tylko unią gospodarczą i poza uszczelnieniem naszej
                    > wschodniej granicy , militarnie nic nam nie da. To z kim chcecie trzymać?
                    > Z Niemcami i Francją- wypieli się na nas.
                    > A wycofanie się Hiszpanii- przekreśla nasze szanse w UE, na satysfakconujący
                    > nas podział mandatów. Z czego Wy się ludzie cieszycie?
                    80 proc. Hiszpanów przeciwnych obecności wojsk tego kraju w Iraku




                    (PAP) 18-03-2004, ostatnia aktualizacja 18-03-2004 21:24

                    18.3.Madryt (PAP) - 80 proc. Hiszpanów jest przeciwnych obecności wojsk ich
                    kraju w Iraku - wynika z sondażu przeprowadzonego jeszcze przed zamachami w
                    Madrycie przez Instytut Gallupa na zlecenie niezależnej fundacji studiów
                    międzynarodowych i strategicznych Elcano

                    Rezultaty ankiety podała w czwartek agencja Servimedia

                    Sondaż, przeprowadzony telefonicznie wśród ponad 1200 osób 17-26 lutego,
                    wykazał, że tylko 20 proc. obywateli hiszpańskich popiera utrzymanie wojsk w
                    Iraku, podczas gdy 40 proc. chce ich powrotu, a 39 proc. uważa, że mogłyby tam
                    pozostać tylko w ramach sił międzynarodowych pod bezpośrednią kontrolą ONZ

                    Według badań, Hiszpanie nadal uważają, że nie było powodów do rozpoczęcia wojny
                    w Iraku i obalenia reżimu Saddama Husajna

                    Niezależnie od tego, czy w Iraku byłaby broń masowego rażenia, 67 proc.
                    Hiszpanów oceniło, że nie było powodów do wojny, a 30 proc

                    wyraziło odmienną opinię

                    Opinia 60 proc. Hiszpanów o Stanach Zjednoczonych jest "mało przychylna lub
                    nieprzychylna" (w ubiegłym roku - 52 proc.)

                    Prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush był najgorzej ocenianym politykiem
                    na liście 11 światowych liderów, przed premierem Izraela Arielem Szaronem

                    Najlepiej oceniono papieża Jana Pawła II, prezydenta Brazylii Luiza Inacio Lulę
                    da Silva, sekretarza generalnego ONZ Kofi Annana oraz przedstawiciel UE ds.
                    polityki zagranicznej Javiera Solanę

                    Około 50 proc. badanych uznało, że Irakijczycy żyją teraz gorzej niż za reżimu
                    Saddama, a 14 proc., że lepiej

                    88 proc. Hiszpanów oceniło sytuację w Iraku jako "złą", w tym 46 proc.
                    jako "bardzo złą". Tylko 39 proc. miało nadzieję, że sytuacja ta się polepszy

                    Grażyna Opińska (PAP) mc/ ls/

                    Oprocz UE zdaje sie, ze nalezymy do NATO jeszcze, a Amerykanie sami tez pewnie
                    w naszej obronie palcem by nie kiwneli,u nas nie ma ropy.
                    Co do UE wcale nie wiadomo czy Gdyby rzadzil Aznar tez trzywno i kurczowo
                    trzymalby sie Nicei.
                    Zejdzcie ludzie na ziemie z ta bezkrytyczna miloscia i wiara we wszechpotege
                    USA.
                    Nic oprocz strat finansowych i politycznych nic nam ta milosc nie dala.
                • gini Re: Co do szacunku 18.03.04, 23:03
                  hymen napisał:

                  > A stało by się coś wielkiego, gdyby ten sławny hiszpański mąż stanu
                  uwzględnił
                  > w swoich planach sytuacje swoich bądź co bądź sojuszników i zamiast
                  wrzeszczeć
                  > do pospólstwa o natychmiastowym wycofywaniu się, mówił o jak najszybszym
                  > skończeniu swojej misji w Iraku z uwzględnieniem racji wszystkich
                  > zainteresowanych stron?

                  Jacku, on nie mowil do pospolstwa,przedstawil swoj program, nie bardzo wiem
                  dlaczego ma sie liczyc bardziej z sojusznikiem, ktory go lekcewazy, niz z
                  wlasnym narodem, on sie nie nazywa Kwasniewski czy tez Miller.
                  Przeciez nie wycofuje tych wojsk z dnia na dzien, wiec w czym problem.
                  Z czyms takim zawsze sie trzeba chyba w swiecie polotyki liczyc.

                  Po za tym jakos razi mnie slowo pospolstwo, tak mi sie jakos brzydko skojarzylo
                  z "przypadkowym spoleczenstwem " jednej pani poslanki.Polityka wybiera sie po
                  to by pracowal dla dobra swoich obywateli , by spelnial obietnice wyborcze.
                  Ja tu postrzegam myslenie komunistyczne, caly czas najpierw sojusznik(kiedys
                  ZSRR teraz USA, a u nas jakos to bedzie)
                  Wiec mamy politykow jakich mamy, utrzymujemy wojsko w Iraku , ponosimy koszty,
                  jestesmy wystawieni na atak, ale nic to Wielki brat ma za to dobrze...
                  Sojusz powinien przynosic korzysci obydwu stronom, jak przynosi tylko jednej,
                  to powinien byc jak najszybciej zerwany.
                  W polityce sentymentow nie ma.
                  • Gość: . Re: Co do szacunku IP: 212.143.101.* 18.03.04, 23:28
                    Co do szacunku, to zapewniam, że z pewnością nie jesteś go godna. Głupi,
                    złosliwi ludzie na szacunek nie zasługują. Kość w ten durny pysk i do budy.
                    Dziwię się ludziom, którzy jeszcze jakąś przyjemność w dyskusji z tobą znajdują.
                    Jakiś niezrozumiały dla mnie rodzaj masochizmu.

                    gini napisała:

                    > Jacku, on nie mowil do pospolstwa,przedstawil swoj program, nie bardzo wiem
                    > dlaczego ma sie liczyc bardziej z sojusznikiem, ktory go lekcewazy, niz z
                    > wlasnym narodem, on sie nie nazywa Kwasniewski czy tez Miller.
                    > Przeciez nie wycofuje tych wojsk z dnia na dzien, wiec w czym problem.
                    > Z czyms takim zawsze sie trzeba chyba w swiecie polotyki liczyc.
                    >
                    > Po za tym jakos razi mnie slowo pospolstwo, tak mi sie jakos brzydko
                    skojarzylo

                    jesteś właśnie typową przedstawicielką pospólstwa.
                  • Gość: jacek#jw Re: Co do szacunku IP: 213.25.190.* 19.03.04, 09:10
                    Aniu,

                    W chwili obecnej działania w Iraku prowadzone są z glejtem ONZ i w głównej
                    mierze przez sojuszników z NATO. Wojna już się skończyła a natychmiastowe
                    wycofywanie wojsk to nie tylko błąd polityczny. Odwoływanie się do pospólstwa i
                    granie na emocjach to zupełnie coś innego niż przypadkowe społeczeństwo. Nie
                    myl pojęć. Na emocjach grał od początku Miller i to jest dobry przykład do
                    czego to prowadzi. Zanim Zapatero się obejrzy, emocje w Hiszpanii opadną i
                    będzie on musiał zweryfikować te wszystkie obietnice, bo wypełnić ich raczej
                    nie będzie w stanie. Oczywiście jestem za wycofanierm się z Iraku ale
                    konstytucja, formowanie się administracji pozwala na wysnucie wniosku, że to
                    idzie w dobrym kierunku.

                    Pozdr / Jacek
                    • Gość: .. Re: Co do szacunku IP: *.ihit.waw.pl 19.03.04, 09:33
                      Proszę o nr. rezolucji dającej mandat interwencji w Iraku.
                      • Gość: jacek#jw Re: Co do szacunku IP: 213.25.190.* 19.03.04, 09:38
                        Nie pisałem o interwencji.
                        • Gość: .. Jak zwal, tak zwal IP: *.ihit.waw.pl 19.03.04, 09:41
                          • Gość: jacek#jw Re: Jak zwal, tak zwal IP: 213.25.190.* 19.03.04, 09:53
                            www.unic.un.org.pl/irak/rezolucja_1511.php
                            Pozdr / Jacek
                            • Gość: dzienks Re: Jak zwal, tak zwal IP: *.ihit.waw.pl 19.03.04, 09:58
                    • Gość: n0str0m0 polaryzacja... IP: 61.49.198.* 19.03.04, 09:51
                      skoro jednym niesiemy demokracje na bagnetach
                      to czemu innym mamy jej odmawiac?

                      histerycznie i z pelnymi portkami polaryzuja sie poglady po fakcie

                      a wszystko mozna zalatwic mysleniem
                      co fakty zdolu i z gory przewiduje

                      jesli jednak okupacja iraku ma mandat ONZ
                      to spoko!
                      w naszej strefie mozna zamiatac po swojemu
                      i serca tubylcow zaskarbiac...

                      co wcale nie znaczy
                      ze ONO* nie wysadzi dworca centralnego i nie zostawi tam mojego paszportu dla ulatwienia

                      nostromo
                      * "ono" w skrocie - bo tlumaczenie za kazdym razem, ze pejsacizna, ze neokony, ze
                      sijajej... meczy to i palce bola...
                      • Gość: Morel Michniki z Ameryki czyli Israel ueber alles! IP: *.ipt.aol.com 19.03.04, 11:45
                        .
                        "Podarek Hitlera" - Leokonserwatysci )*
                        ===============================

                        Tajny krag "doradców" Busha to klika masonskich syjonistów, której idolem jest pseudofilozof
                        zydowski Leo Strauss. "Straussowcy" spotykaja sie co roku w jednym z parków Waszyngtonu w
                        lipcu pod pozorem pikniku, gry w base ball-a i gawedzenia o przeszlosci.

                        Tego roku (2003) zeszlo sie wiecej niz 60 pociagaczy sznurków z wewnetrznych i zewnetrznych
                        kregów rzadu USA.

                        -
                        • Gość: Morel Herrenvolk i Uebermensche IP: *.ipt.aol.com 19.03.04, 11:51
                          Zaledwie opuscil Niemcy, juz w 1932 roku, przed przechwyceniem wladzy przez Hitlera, Carl
                          Schmitt, którego nauki o rozróznianiu wroga i przyjaciela jako poczatku polityki Strauss z wlasnej
                          inicjatywy recenzowal, postaral sie jemu o stypendium Fundacji Rockefellera. Tak finansowany
                          najwpierw wyjechal do Francji, a pózniej do Anglii, gdzie ukonczyl swoja ksiazke pt. "Hobbes",
                          która zwraca uwage jeszcze obecnie. W koncu 1938 roku, zanim wybuchla II Wojna Swiatowa,
                          Strauss przybyl do Ameryki.

                          Na poczatek pobytu przezimowal w nowojorskim "Uniwersytecie na Wygnaniu", jak nazywano
                          New School for Social Research, poniewaz znajdowali sie tam zydowscy uchodzcy z wielu krajów:
                          Hannah Arendt, Hans Jonas, Karl Loewith, Arnold Brecht, Adolph Loewe, Kurt Riezler - razem 180
                          wielkich inteligentów. Oni nazywali siebie sarkastycznie "podarkiem Hitlera dla Stanów
                          Zjednoczonych".

                          Strauss nie mial trudnosci z przystosowaniem sie w Ameryce, która byla jemu calkowicie obca.
                          Mówil wieloma jezykami, jego angielski zachowal do konca lekki akcent. I - jakby ona byla
                          rezultatem przebieglosci heglowskiego rozumu - zagadkowa opatrznosc nim sie opiekowala: w
                          1948 powolano go do Chicago uczyc politycznej filozofii.

                          Chicago mialo poziom porównywalny z poziomem dzisiejszego wyrózniajacego sie uniwersytetu.
                          Zagadkowe jest jak autokratyczny rektor Robert M. Hutchins skupil talenty tak, ze krótko po
                          wojnie nauczali u niego trzej profesorowie, którzy mieli wywrzec najwiekszy wplyw na
                          wspólczesnosc. Czyzby tylko mial nosa? Fundacja Rockefellera, której pieniadze konsumowaly
                          elitarne uniwersytety na wschodzie USA, zadbala wtedy o wyposazenie Chicaga.

                          Znalazl sie tam tez Zyd Hans J. Morgenthau [zajadly wrog Polski, autor rooseveltowskich
                          postanowien Konferencji Jaltanskiej], równiez emigrant z Niemiec, ale ukierunkowany inaczej niz
                          Strauss, na myslowa przenikalnosc rzeczywistosci.

                          On wywarl najwiekszy wplyw swoimi tezami o nowej realistycznej polityce zagranicznej wobec
                          Sowietów w zimnej wojnie, postawie bez zludzen, która stala sie niebawem polityka rzadu.

                          Najbardziej wyuczonym uczniem Morgenthaua byl emigrant z Fuerth, który dopial urzedu Radcy
                          Bepieczenswa i Ministra Spraw Zagranicznych za Nixona, Avraham Bel Elazar (ps. Henry Kissinger).
                          Jego wariant polityki realnej ? wspólistnienie takze z autokratami albo dyktatorami, kiedy tego
                          wymaga interes wlasny - pozbawil neokonserwatystów dostepu do wladzy, jego wariant byl
                          uwazany za malo moralny i zbyt uwiazany do status quo.

                          Drugim pofesorem chicagowskim o trwajacym znaczeniu byl Milton Friedman, który za swoja teorie
                          monetaryzmu otrzymal w 1976 roku nagrode Nobla w zakresie ekonomii. Byl on uczniem Friedricha
                          Augusta von Hayek-a, który od roku 1950 równiez uczyl w Chicago(!), ale ku swojemu
                          rozczarowaniu zszedl w cien Johna Maynarda Keynesa i jego nauki o interwencji panstwowej w
                          czasach kryzysu rynku.

                          Friedman jest podwójnie uzdolnionym, lubianym nauczycielem uniwersyteckim i poszukiwanym
                          doradca powolywanym przez prezydentów od Johnsona poprzez Nixona po Reagana.

                          On zalecal wycofanie sie panstwa z rynku, z czego powstala nauka o polityce gospodarczej
                          zorientowanej na popyt: kapitalizm rozwija sie najlepiej wtedy, kiedy profit i spozycie rosna
                          przez ukrócenie podatków. Ta ryzykowna polityke gospodarcza, która za Reagana spowodowala
                          galopujacy deficyt panstwowy, podjal urzedujacy wówczas prezydent z katastrofalnym skutkiem.

                          Trzecim w tej paczce jest Leo Strauss, który nie mial wyczucia terazniejszosci Morgenthau-a, ani
                          Friedmana zdolnosci do obchodzenia sie z wladcami. Wydaje sie paradoksem, ze on oddzialuje na
                          polityke i polityków posmiertnie.

                          Byl przecie konserwatysta, który nie wierzyl w odwrócenie sie rzeczy na lepsze. Pozostal
                          weimarczykiem i w liberalnej demokracji nie widzial dla siebie zadnego blogoslawienstwa.
                          Wszystki swój sceptyzym kierowal on przeciwko pluralizmowi i relatywizmowi tego porzadku,
                          malo ufal projektowi moderny.

                          Leo Strauss chcial wlasciwie zostac tylko ideologiem-nauczycielem, zwracajacym uwage, ze u
                          Platona, Sokratesa i Ksenofona mozna odpatrzyc wieczne pola sil, które uzalezniaja wszystkich
                          ludzi takze w terazniejszosci - co to jest sprawiedliwosc, dobre zycie, co stanowi o panstwie,
                          gdzie leza granice naszej wiedzy?

                          W terazniejszosci, uczyl Strauss, kwestie te pojawiaja sie w wirze wydarzen, gdzie sa malo
                          przejrzyste, natomiast wielkie teksty przeszlosci rozpatruja je w kulturze rektyfikowanej
                          [Reinkultur]. Nauczanie Straussa zdawalo sie polowicznym, gdyz on poprzestawal na
                          rozpatrywaniu problemów. Nie nalezy jednak pochopnie przypuszczac, ze on absolutnie nie
                          wierzyl w ich rozwiazalnosc.

                          Neider, jakby niepomny tego, przysporzyl wiele popularnosci starciem sie ze Straussem zarzutami,
                          ze profesor filozofii politycznej najchetniej wykladal o starozytnosci bez wyciagania wniosków
                          co do terazniejszosci, np. co do dwubiegunowego swiata, zimnej wojny, nowej broni atomowej.
                          Dziwil sie po co komu wieczne prawdy dowolnie wyciagniete z Platona, Ksenofona i Sokratesa, czy
                          zbijanie moderny zbijaniem Hobbesa. Przylgnely wówczas zarzuty o nihilizm, elityzm, ezoteryke,
                          które takze w dzisiejszych debatach zahaczaja o Straussa.

                          On zdawal sobie dobrze sprawe z tego co robi, ze niektórych jego [zydowskich] uczni uskrzydla
                          poped dzialania. Oni chcieli zrozumiec, aby dzialac, z europejskiej teorii przejsc do praktyki w
                          Ameryce.

                          Seminaria i wyklady Straussa nabraly charakter kultowy. Naplywali do nich katoliccy ksieza i
                          przedstawiciele chicagowskiego establishmentu. Aby rosnaca publicznosc mogla go lepiej slyszec,
                          profesor kazal zawieszac sobie mikrofon na szyji, co w tych czasach musialo byc wieksza
                          procedura, na poczatku kazdego wykladu. W latach szescdziesiatych uczniowie nagrywali na
                          tasme magnetofonowa to, co Strauss wykladal w srody wciaz od 15:30, tak byli zafascynowani
                          swiatem, który im otwarl. Do niego sciagali wnet najlepsi i najmadrzejsi z ich roczników, wielu z
                          nich znowu Zydzi. Ci byli pod wplywem wojny, czesto nastawieni lewicowo, studenci Marksa i
                          Freuda - powiadaja Walter Berns i Werner Dannhauser, dwaj straussowcy pierwszych dni, którzy
                          sami zostali profesorami. Zyd z Weimaru nauczyl ich myslenia jak wykorzystac pisma wielkich
                          filozofów do podbicia gojów.

                          Z pozoru bakalarski zydowski filozof zasklepiony w grzebaniu w pismach lepszych od siebie
                          okazal sie szperaczem, szykujacym bron dla neokonserwatystów, którzy w polowie lat
                          szescdziesiatych weszli w zawody z liberalami dyktatury demokracji krzyczacymi, ze tylko oni
                          znalezli gruntowny sposób na ujarzmienie gojów. Godfatherami neoconsów jest rodzina Kristol.
                          Irvinga Kristola charakteryzuje zdanie: "Neokonserwatysta jest lewicowiec, którego przemogla
                          rzeczywistosc."

                          Zona Kristola, Gertrude Himmelfarb, odkryla uzytecznosc Straussa w roku 1950. Od niej pochodzi
                          klasyczne pismo polemiczne: "Ein Land, zwei Kulturen" ("Jeden kraj, dwie kultury"). Ona nie tylko
                          krytykowala utrate obyczajnosci i protestanckiej etyki pracy, niemoralnosc i rewolucji seksualnej,
                          ale widziala w nich przede wszystkim nastepstwa zaszczucia demokratycznej Ameryki
                          liberalizmem. Jest to Strauss czystej wody, w kazdym aspekcie postawiony z glowy na nogi. Irving
                          Kristol dopelnil ten zwrot przyjeciem mysli Straussa: religia jest niezbywalna gwarancja
                          panstwowego porzadku.

                          Profesor ganil zalozycieli Stanów Zjednoczonych, ze rozlaczyli panstwo uchodzców religijnych od
                          religii, zamiast uczynic religie obowiazujaca. Totez Kristol, olsniewajacy agitator jako publicysta,
                          wpadl na pomysl jak to naprawic wykorzystaniem poboznosci zorganizowanej w niezliczonych
                          sektach dla utworzenia podstawy wladzy konserwatywnie odnowionych Republikanów

                          Oryginalne w konserwatywnej ideologii bylo odkrycie, ze rozstrzygajace bitwy w Ameryce
                          prowadzone sa o wartosci kulturalne. Lewica propagowala, ze pry
                          • Gość: Norel Moski pany a wy chamy IP: *.ipt.aol.com 19.03.04, 11:55
                            Lewica propagowala, ze prywatnosc jest polityczna. Panstwo ma trzymac sie z dala od gospodarki,
                            ale nie od sypialni jego obywateli.

                            Dlatego w Ameryce prowadzi sie wielkie bitwy o aborcje i kare smierci, o homoseksualizm czy o
                            seks przed malazenstwem - o moralne wartosci w chrzescijansko nastrojonym kraju, któremu
                            liberalnosc jako przekonanie jest podejrzana. Stad rozstrzygajace znaczenie ma którzy
                            sedziowie beda wybrani do Supreme Court (Sadu Najwyzwszego), gdyz oni orzekna w ostatniej
                            instancji o stopniu liberalnosci w Ameryce. Wazniejsze przypadki sporów wczesniej czy pózniej
                            wyladuja u nich. Sposród nowych sedziów nawskros konserwatywny Murzyn Clarence Thomas
                            uwazany jest za straussowca.

                            Pierwsza faza neokonserwatywnej rewolucji przeprowadzona zostala za Ronalda Reagana. Druga
                            faza odbywa sie obecnie za Georga W. Busha, wtórnie narodzonego chrzescijanina, który zdaje
                            sobie sprawe jak wazna jest religia dla patriotycznego spojenia kraju i jego powtórnej elekcji,
                            dla której on potrzebuje glosy wyborcze dobrze zorganizowanych grup chrzescijanskich.

                            W obecnej chwili polityka zagraniczna USA stoi w centrum rewolucji konserwatywnej. "Dla
                            teoretyków konspiracji polityka zagraniczna rzadu Busha jest calkowicie tworem Straussa",
                            napisal The New York Times, a wykonawcami w pierwszej linii sa Paul Wolfowitz i Richard Perle,
                            którzy juz od zakonczenia sie komunizmu agitowali do pelnego rozwiniecia wladzy jednego
                            regenta i wojny jako srodka polityki.

                            Obaj ci neokons sa uczniami innego profesora o niemieckim nazwisku, uczacego takze w Chicago,
                            ale który przybyl tam na krótko przed emerytowaniem Straussa: Albert Wohlstetter, urodzony w
                            Nowym Jorku, nauczal teorii polityki bezpieczenstwa i mial trwaly wplyw na Paula Wolfowitza
                            (który zaliczyl jedynie dwa kursy u Strausssa) i na Richarda Perle. Agresywnosc zamiast
                            pasywnosci w polityce zagranicznej, zmiany zamiast starego status-quo-myslenia daja sie
                            wytropic z zalozenia Wohlstettera o nowym Pax Americana.

                            Strauss byl po emigracji tylko jeden raz w Niemczech na zaproszenie jego przyjaciela Karla
                            Loewitha. Z koncem zycia, powiada jego córka Jenny, jej ojciec czul sie izolowany. Mial
                            trudnosci ze wznowieniem wydan jego ksiazek - to obecnie sie zmienilo!

                            _______________________
                            )* Powyzsze jest tlumaczeniem i adaptacja artykulu zatytulowanego "Die Leo-Konservativen"
                            (tyg. "Der Spiegel" 32/4.8.2003 s. 142-145).

                            Poslowie:

                            Kiedy sztucznej egzystencji komunizmu w Sowietach i "KDL-u" nie dalo sie dalej utrzymac i
                            skrycie finansowac pieniedzmi amerykanskiego podatnika, tajna elita rzadzaca swiatem odwolala
                            wielki eksperyment ustrojowy i w 1989 cudownie automatycznie nastapila implozja
                            splajtowanego gigant-geszeftu.

                            Podobnie jest w USA, po pólwiekowym podboju Amerykanie wyrobili sobie mechanizmy obronne
                            przeciwko liberalizmowi. Dlatego elita rzadzaca swiatem trabi na odwrót wielkiego eksperymentu
                            ekspansji liberalizmem w Stanach Zjednoczonych i próbuje podejsc gojów z innego "winkla" -
                            neokonserwatyzmu straussowskiego.

                            Spodziewac sie mozna, ze po jakims czasie elita znowu zmieni szyki, porzucajac straussowców,
                            oglupiajac gojów swoim przegrupowaniem jak toreador byka czerwona plachta i zmieniajac
                            kolory.

                            Nasilenie ekspansji kazarskiego zydostwa masonow trwa od Rewolucji Francuskiej. Chrzescijanie,
                            muzulmanie, buddysci i inni ludzie wierzacy w Boga strzasali z siebie "pasozyda". Ostatnia próba
                            wyzwolenia sie bylo Hitlera marzenie o germanskiej Europie. Ta szansa dla ludzkosci minela. Czy
                            byla ona ostatnia szansa?

                            Obecnie istnieja dwa mocarstwa swiatowe: ekspandujace zydowskie USA i chaotyczna opinia
                            publiczna, która jest drzemiacym goliatem. (W Hiszpanii ona obalila rzad, ktory poslal Hiszpanow
                            walczyc za Wielki Izrael w Iraku.) "Nikt nie moze powiedziec jak to wszystko sie rozegra",
                            powiedzial francuski filozof Jean Baudrillard.

                            Po II Wojnie Swiatowej zydostwo opanowalo wiekszosc rzadów. Jezeli masy nie zrzuca kajdanów
                            dyktatury demokracji syjonistycznej w nastepnych kilku latach, zydostwo ujarzmi ludzkosc w
                            niewoli inzynierii socjalnej, elektronicznej kontroli na ziemi i laserowych armat z kosmosu.
                            .
                            • Gość: rad Re: Moski pany a wy chamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 15:33
                              Ale bełkot szczególnie o malarzu pokojowym jako ostatniej szansie.
                              W twoim przypadku pomogły by może elektrowstrząsy stosowane na jaja.
                              Jebie mnie polityka Izraela czy wpływ Żydów na politykę zagraniczną USA
                              ale Zapatero okazał się ciotą a terrorysci ośiągneli pełen sukces jakiego pewnie
                              sami się nie spodziewali. Podkulenie ogona przez nowy rząd hiszpański daje nam
                              prawie pewność nowych zamachów
    • Gość: felusiak marek genialny tekst IP: *.nyc.rr.com 19.03.04, 18:42
      gdyby te bomby podlozyl busz a zapatero nie zareagowalby to rzeczywiscie bylby
      bez jaj. Ale szkopul w tym, ze bomby podlozyla alkajda, zapatero powiedzial
      basta buszowi i zgodzil sie byc serwilistycznym kundelkiem Osamy. Precz z
      buszami Osama z nami. Kto przetlumaczy na hiszpanski?
      • gini Re: marek genialny tekst 19.03.04, 22:31
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > gdyby te bomby podlozyl busz a zapatero nie zareagowalby to rzeczywiscie bylby
        > bez jaj. Ale szkopul w tym, ze bomby podlozyla alkajda, zapatero powiedzial
        > basta buszowi i zgodzil sie byc serwilistycznym kundelkiem Osamy. Precz z
        > buszami Osama z nami. Kto przetlumaczy na hiszpanski?


        Felusiak tu nie chodzi, tylko o bomby, poczytaj wszystkie posty.
        • gini Re: marek ma duzo racji 19.03.04, 22:38
          USA/Waszyngton o rozmowie Bush-Kwaśniewski




          (PAP) 19-03-2004, ostatnia aktualizacja 19-03-2004 20:36

          19.3.Waszyngton (PAP) - W piątkowej rozmowie telefonicznej z prezydentem
          George'em Bushem prezydent Aleksander Kwaśniewski "potwierdził zobowiązanie
          Polski" w Iraku - powiedział korespondentowi PAP wyższy rangą przedstawiciel
          administracji waszyngtońskiej, zastrzegający sobie anonimowość

          "Prezydent Bush zadzwonił dziś do prezydenta Kwaśniewskiego, aby mu podziękować
          za jego przywództwo w wojnie z terroryzmem i w Iraku. Obaj przywódcy zgodzili
          się, że w następstwie ataków w Madrycie, Polska i USA będą zdecydowanie
          stawiały razem czoło terroryzmowi" - powiedział rozmówca PAP

          Dodał, że "prezydent Kwaśniewski ponownie potwierdził zobowiązanie Polski do
          udziału w operacjach koalicji w Iraku

          Prezydent Bush pokłada pełne zaufanie w przywództwie prezydenta Kwaśniewskiego
          i oświadczenie polskiego prezydenta wyraźnie dowodzi jego oddania sprawie
          koalicji w Iraku"

          Zapytany, czy Kwaśniewski poinformował Busha, jak długo polskie wojska
          pozostaną w Iraku, odpowiedział, że "nie zna tego rodzaju szczegółów" rozmowy
          obu prezydentów

          Poinformował, że rozmawiali oni też o Rosji i Ukrainie
          ****
          Nasz prezydent o wszystkich tylko nie o nas naturalnie.

          ****

          Tymczasem eksperci polityczni w USA zwracają uwagę, że z klęski wyborczej
          sojuszniczego rządu Hizpanii oraz czwartkowej wypowiedzi Kwaśniewskiego wynika,
          iż administracja Busha musi teraz bardziej starać się o utrzymanie w całości
          irackiej koalicji

          "Tony Blair jest pod ogromną presją, nie zrobiliśmy wiele, by pomóc partii
          Aznara w Hiszpanii. Czy pomogliśmy im zdobyć kontrakty w Iraku? Czy staraliśmy
          się przyznać im ważną rolę w amerykańskiej polityce zagranicznej? Odpowiedź
          brzmi: nie

          Trzeba rozpocząć ofensywę dyplomatyczną w celu lepszego zjednania sobie
          sojuszników w Europie" - powiedział telewizji Fox News znany konserwatywny
          publicysta Bill Kristol

          Tomasz Zalewski (PAP) mc/ itm/


          Jak widac, Amerykanie zaczeli sie zastanawiac, ze sojusz nie polega tylko na
          tym, by jeden sojusznik dawal a drugi bral.
          Czy przyniesie to jakies wymierne skutki?Zobaczymy , ale jest przynajmniej
          nadzieja, bo jak do tej pory, Amerykanie traktowali sojusznikow jak chlopcow na
          posylki.

          • Gość: felusiak marek to geniusz a moze nawet EUgeniusz IP: *.nyc.rr.com 20.03.04, 02:29
            Droga gini, marek nie ma racji. Zapatero chowa glowe w piasek i w istocie mowi
            terrorystom zeby podkladali bomby poza Hiszpania (w Anglii, w Niemczech. we
            Francji, w Belgii....). W odpowiedzi na takie stanowisko Rada Europy czy jak to
            sie tam nazywa postanowila wzmoc walke z terroryzmem dajac tym samym do
            zrozumienia nowemu premierowi Hiszpanii, ze popelnia kardynalny blad ulegajac
            terrorystom. Kwasniewski na fali wydarzen popelnil gafe ale szybko sie
            zorientowal i musze przyznac, ze wyszlo to na dobre. Zgadzam sie, ze
            administracja waszyngtonska nie moze traktowac Polski jak piate kolo u wozu.
            Kwasniewski niejako przypomnial sie Bushowi dajac mu do zrozumienia, ze piekne
            slowa nie placa rachunkow. z drugiej strony Bush chyba zrozumial, ze polskie
            zaangazowanie ma swoja cene, stad ta nagla chec do rozmowy.
            Mysle, ze Polsce wyjdzie to na dobre.

            PS. Prosze rowniez zauwazyc, ze europejskie rzady sa bardzo ostrozne w kwestii
            przylaczenia sie do Hiszpanii. Politycy wiedza, ze slowa nie zawsze obracaja sie
            w czyny a Zapatero moze do czerwca zmienic zdanie trzy albo cztery razy.

            PS2. Bill Kristol ma niewatpliwie racje i ten poglad wyrazal juz od dosyc dawna
            w swoich felietonach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka