Gość: Perła
IP: *.blue-net.com.pl
24.03.04, 12:44
Jeden bardzo mizerny wilk - skóra a kości,
Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
Zdyie przypadkiem brysia Jegomości,
Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha:
Sierść na nim błyszczy gdyby szmelcowana,
Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.
- «A witaj, panie kumie!! Witaj panie brychu!
Już od lat kopy o was zni widu ani słychu,
Wtedyś był mały kondlik - ale kto nie z postem,
Prędko zmienia figurę!
Jakże służy zdrowie?»
«Niczego» brysio odpowie.
I za grzeczność kiwnął chwostem.
- «Oj! oj!... niczego! - widać ze wzrostu i tuszy! -
Co to za łeb - mój Boże! choć walić obuchem -
A kark jaki!! a brzuch jaki!
Brzuch! niech mnie połkną sobaki
Jeżeli, uczciwszy uszy,
Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!»
- «Żartuj zdrów, kumie wlku; lecz mówiąc bez żartu,
Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki».
- «A to jak, kiedyś łaskaw?»
- «Ot tak - bez odwłoki
Bory i nory oddawszy czartu
I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,
Idź między ludzi - i na służbę przystań!»
- «Lecz w tej służbie co robić?» - wilk znowu zapyta.
-«Co robić?» - dziecko jesteś - służba wyśmienita -
Ot jedno z drugim nic a nic!
Dziedzińca pilnować granic,
Przybycie gości szczekaniem głosić,
Na dziada warknąć, Żyda potarmosić,
Panom pochlebiać ukłonem,
Sługom wachlować ogonem.
A za toż, bracie, niczego nie braknie:
Od panów, paniątek, dziéwek,
Okruszyn, kostek, poliwek,
Słowem, czego dusza łaknie».
Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem,
Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały
I nad smacznej przyszłości medytując losem,
Już obiecane wietrzył specyjały!
Wtem patrzy... «A to co?» «Gdzie?» «Ot tu na karku».
- «Eh, błazeństwo!...» - «Cóż przecie?» - «Oto, widzisz troszkę
Przyczesano, bo na noc kładą mi obróżkę,
Ażebym lepiej pilnował folwarku!»
- «Czy tak? pięknąś wiadomość schował na ostatku».
- «I cóż, wilku, nie idziesz?»
- «Co nie, to nie, bratku:
Lepszy w niewoli kęsek lada jaki
Niźli w niewoli przysmaki» -
Rzekł - i drapnąwszy, co miał skoku w łapie,
Aż dotąd drapie
===========================================
cała literatura polska przedstawia Żydów nieciekawie. Jako słabych, cienkich,
którym kopa każdy może dać. A przeciaż istnieli silni Żydzi, przed którymi
wszyscy w pas kłaniali się. I nawet szemrane towarzystwo czołem biło.
Ech, naiwni Polacy są... Nie warto wierzyć pisarzom i poetom za bardzo.
Perła