martini_very_bianco 10.04.04, 19:44 to tyle, dla zainteresowanych... 16%VOL 22%VAT Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: o Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 20:54 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski IP: *.dip.t-dialin.net 10.04.04, 21:30 Smutno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k_az Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski IP: *.toya.net.pl 10.04.04, 22:01 To bardzo smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
patience Kwestia odwagi 10.04.04, 22:24 To wcale nie jest takie łatwe Odłożyć dumną broń odmowy, Buntu rozpaczy szybką szablę, Hełm, który od posłuchu chronił, Pióropusz pieśni narodowych, Ostrogi krzywd nienaprawionych. Zdjąć puklerz niewzruszonych zasad Rzeźbiony w płaskie twarze Świętych, Którego wzór - po ciężkich czasach Winien być w duszy odciśnięty. Zamknąć, z poczuciem że na zawsze Arsenał środków ostatecznych: Proch samopalny, cierpień lonty, Do argumentów wszystkosiecznych. To wcale nie jest takie łatwe Zwinąć ostatnich redut mapę Bo kwestią wielkiej jest odwagi W lustrze obojętnego światła Zobaczyć się bezbronnym, nagim - Istotą w istot rojowisku; Otwartą ręką przyjąć zakład O zawsze bezlitosną przyszłość. Nie wierząc w sens zbiorowej wiary Nie gardzić rasą jej wyznawców. Codziennie skromne kłaść ofiary W chramie bóstw ograbionych z blasku. Być swoim własnym Światowidem, Cudzych nie wyśmiewając bożyszcz, Zdobywać współwyznawców wstydem Z prób nieporadnych bycia świadkiem: Bo przecież trwa noc dzikich noży Choć dziennym się maskuje światłem. Samotną nie pyszń się niemocą, Nie szukaj zbroi w arsenałach, Żyj tak byś zawsze wiedział - po co Bezcenny Ci - Kapitel Ciała. Jacek Kaczmarski 21.1.1993 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Nasza klasa '92 10.04.04, 22:25 Osiągnęliśmy dojrzałość Zajmujemy stanowiska, Co się zżarło i wychlało - Na zmęczonych puchnie pyskach. - Cośmy pozapominali - Zostawiło w oczach pustkę; Żar zwycięstwa nas wypalił Jak karabinową łuskę, Rysiek wreszcie umył ręce Dotąd czarne po drukarni, Procesuje się zawzięcie O nagłówek "Solidarni". Julek grać nie umiał w piłkę, Zwali go - "pryszczata menda", Taktyki ujawnił żyłkę W otoczeniu Prezydenta. Kopnął źle, wszedł do rezerwy, Ale nawet z ławki - kopie, Nie zawiodą Julka nerwy w Zjednoczonej Europie... Ela żyje nawet nieźle, Co rok jeździ do Nepalu, Przekazuje, co przywiezie, Przetrwa z tego, co odpalą. Lena wyszła nieszczęśliwie Za bezwzględne beztalencie Co się dziesięć lat nią żywi: Lena urok ma i wzięcie... Zdzich uczciwie robi pieniądz, Więc nerwicę ma i wrzody Ale mu zazdrości Henio, Niezadbany, zły i głodny... Za wzór zawsze robił Henio Odrzucania trefnych ofert: Znał Pascala i Montaigne'a, Etyki był filozofem. Z tej zazdrości i z tej złości Znów dziś robi za wyrocznię. Etykę mu cel uprościł Zniszczy Zdzicha zanim spocznie. W sumie przeszłościowy rocznik W wiek dwudziesty pierwszy wchodzi: Dzieci Marca, Grudnia, Stoczni, Chrzestni bólów przy porodzie; Kajam się za wstyd i gorycz, Za niewyważenie racji; Więc ze skruchą i pokorą, Uzupełniam obserwacje: Ulka z Jurkiem gdzieś ugrzęźli Na wsi krytej eternitem, Pewnie się nie odnaleźli W Trzeciej Rzeczypospolitej. Zbyszek, Romek, Anka, Paweł Są tak prawi że aż łyso I czym żyją, nie wiem nawet, Więc i nie ma o czym pisać... Jacek Kaczmarski 1992 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Pieśń o śnie 10.04.04, 22:28 Z zimna drżąc przy domowym ognisku Zasłuchani w głodowy kiszek marsz Po ostatnim wypijmy kieliszku Zanim świecy dotli się blask Papierosa puśćmy dokoła Przeczytajmy z zakazanych coś ksiąg Bo nad ranem nikt przecież nie woła Nikt nie wywoła nas stąd Gdzie łajdak pokaja się szczerze Gdzie złodziej odda swój łup Gdzie ktoś, zanim powie "nie wierzę" Świętemu padnie do stóp Gdzie krzywdy nie będą pomszczone Lecz wynagrodzone do cna Gdzie dziecko bezpiecznie zrodzone Siądzie obok jagnięcia i lwa Wtuleni w swoją obecność Czując w ustach wspomnienia smak Nie dbajmy o świadomą konieczność Co w twarze sypie nam mak Noc jest jedna i świt jest po nocy Pod zamkniętą powieką trwa blask I nikomu nie zabraknie pomocy Dopóki nie zabraknie mu nas Gdzie zdrada to wtręt z obcej mowy Podobnie jak przemoc i gwałt Gdzie myśli nie chowa się w słowa Lecz jawny jej daje się kształt Gdzie rozpacz i ból są kojone Gdzie i żadna nie kala się łza Gdzie dziecko bezpiecznie zrodzone Siądzie obok jagnięcia i lwa Ktoś powie "to senne marzenie" Nie ma nic prawdziwszego od snu Więc w obecność swą otuleni Wspólnie wyślijmy go tu Jacek Kaczmarski Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Opowieść pewnego emigranta 10.04.04, 22:29 - Nie bój się, nie zabraknie. To krajowa czysta. Ja, widzisz, przed wojną byłem komunista, Bo ja chciałem być kimś, bo ja byłem Żyd, A jak Żyd nie był kimś, to ten Żyd był nikt. Może stąd dla świata tyle z nas pożytku, Że bankierom i skrzypkom nie mówią - ty żydku! Ja bankierem nie byłem, ani wirtuozem, Wojnę w Rosji przeżyłem, oswoiłem się z mrozem I na własnych nogach przekroczyłem Bug Razem z Armią Czerwoną, jako Politruk. Ja byłem jak Mojżesz, niosłem Prawa Nowe, Na których się miało oprzeć Odbudowę. A potem mnie - lojalnego komunistę Przekwalifikowali na manikiurzystę. Ja kocham Mozarta, Bóg - to dla mnie Bach, A tam, gdzie pracowałem - tylko krew i strach. Spałem dobrze - przez ścianę słysząc ludzkie krzyki, A usnąć nie mogłem przy dźwiękach muzyki. W następstwie Października tak zwanych wydarzeń" Już nie byłem w Urzędzie, byłem dziennikarzem. Ja znałem języki, nie mnie uczyć, jak Pisać wprost to, co łatwiej można pisać wspak. Wtedy myśl się zrodziła - niechcący być może, Żem się z krajem tym związał - jak mogłem najgorzej. Za tę hańbę zasługi - Warszawa czy Kraków - Gomułka nam powiedział - Polska dla Polaków. Już nie dla przybłędów Pospolita R2ecz - Wiesław, jak Faraon, popędził nas precz. I szli profesorowie, uczeni, pisarze, Pracownicy Urzędu, szli i dziennikarze. W Tel Awiwie właśnie, zza rogu, z rozpędu Wpadłem na byłego kolegę z Urzędu I pod Ścianę Płaczu iść mi było wstyd - Czy ja komunista, czy Polak, czy Żyd? Nie umiałem, jak on, chwały czerpać teraz Z tego, że się z bankruta robi bohatera. Wyjechałem. Przeniosłem się tutaj, do Stanów. Mówią - czym jest komunizm - ucz Amerykanów. Powiedz im, co wiesz, co na sumieniu masz, A odkupisz grzechy i odzyskasz twarz. A ja przecież nie umiem nawet ująć w słowa, Jak wygląda to, com - niszcząc - budował. I tak sam sobie zgotowałem zgubę: Meloman - nie skrzypek, nie bankier - a ubek, Oficer polityczny - nie russkij gieroj. Ani Syjonista, ani też i goj! Jak ja powiem Jehowie - Za mną, Jahwe, stań, Z tą Polską związanym pępowiną hańb! Jak ja powiem Jehowie - Za mną, Jahwe, stań, Z tą Polską związanym pępowiną hańb! Jacek Kaczmarski 05.04.1987 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Quasimodo 10.04.04, 22:32 Katedra w rękach wroga, Mór, głód, ofiary krwi, Cierpliwy naród w progach U zatrzaśniętych drzwi. Pociągnął wróg za sznury, By kłamać zaczął dzwon, Ale nie runął z góry Oczekiwany ton. Bo garbus u jego serca wisi I w spiż parszywym tłucze łbem, Rozbrzmiewa w niespodziewanej ciszy Jego ni rechot, ni to jęk. On ceni czyste dzwonu dźwięki, Prostują mu garbaty los, Więc widząc, kto wziął sznur do ręki, Odebrał Panu jego głos. Więc rodzi wściekłą burzę I tłumny plac, i gmach, Przeklina wróg przy sznurze, Przeklina tłum we łzach. - Uwolnij dzwon, poczwaro, Nie ma co jeść, co pić, Nasycić daj się wiarą, Daj chociaż dzwonom bić! - Dopóki sznura wroga dłoń dotyka, Niech huczy w nawach próżna złość, Ja wisieć będę Panu u języka, Aż będzie któryś z nas miał dość. Lecz nawet gdy mnie diabli wezmą, Poświadczy świętych figur rząd, Że jeden garbus karku nie zgiął wśród upodlonych klątw. Jacek Kaczmarski 1983 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Spełnienie 10.04.04, 22:35 Egzotyczne owoce, egzotyczne zwierzęta, Których kształtów nie nazwę, smaku nie zapamiętam Przecież są, wiem, że są Przecież sam je widziałem, Jak spełnioną po latach bajkę marzeń dziecięcych Z biegiem lat zapomnianą... Powróciły na stałe Owoc serca oplatać, zwierzę duszy zachęcić Możliwością przemiany w Kazuara, Jaszczura, Orchideę i strumień, Węża co zmienia skórę I we wszystko po trosze, czego już nie pamiętam, W co zamienić mnie zechce przepowiednia zawiła - W egzotyczne owoce, w egzotyczne zwierzęta - By choć jedna dziecięca bajka mi się spełniła. Jacek Kaczmarski 25.5.1988 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Spotkanie z Wallenrodem 10.04.04, 22:38 Miło Cię widzieć wśród nas, Wallenrodzie. Widzisz, że szczerze Cię chcemy wysłuchać I wszystkim, czego nie mamy, dogodzić, Zanim zdołamy zaufać. Wybacz tym, którzy ćwiartować Cię pragną — Jeśliś uczciwy, dziwić się nie możesz: Chciałeś ich karki do swej woli nagiąć Choć w zbożnym celu — być może. Szlachetny fortel wybrawszy kariery Dążąc ciężarem zdrady swej do celu — Dla sprawy przecież a nie dla orderów Sprzedałeś się, przyjacielu! Nikt z nas nie wiedział, co Tobie zawdzięcza Klątwy na Ciebie rzucając przez lata. Stąd sytuacja nad wyraz niezręczna — Gdy dziś mamy brać Cię — za brata. Śmiało przyznajesz się — do swojej chwały, I nasze myśli — za swoje uważasz, Lecz Twoje twierdze — stoją tak jak stały I Zakon Twój wciąż nam zagraża. Więc przyjmij z pokorą nasz brak wdzięczności — Za twe intencje — niegodną nagrodę. Myśleć po prostu zwykli ludzie prości I nie chcą już Wallenroda! Jacek Kaczmarski 25.5.1989 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Szklana góra 10.04.04, 22:39 Zyska sławę, królem będzie Kto na szklaną górę wejdzie. Kto zdobędzie szczyt w błękicie Będzie tym, kto jest na szczycie. Lecz, choć wielu kusi wejście Jeden tylko ma tam miejsce. A, że przecież Góra - Szklana, Więc dla wielu - niewidzialna. Nawet tym, co na jej zboczach Szczyt się nie odbija w oczach. Skóra góry gładka, śliska, Diamentowo jest przejrzysta. I dopiero krew rozlana Wskaże gdzie jest szklana ściana. Więc pośladach cudzej krwi Wiedzie wąski ślad na szczyt. A nie wie wśród żywych Czy ten szlak, to szlak prawdziwy. I niejeden całe życie Nie wie, że już jest na szczycie. Więc się modli u stóp krzyży Za tych, którzy padli niżej. Po czym u ich boku spocznie U stóp góry niewidocznej. Zyska sławę, królem będzie Kto na szklana górę wejdzie Jacek Kaczmarski 27.08.1989 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Szulerzy 10.04.04, 22:41 Jeśli siadasz przy tym stole Zważ, że światło nie najlepsze A partnerzy w każdym razie przypadkowi Popraw pludry nim usiądziesz I pod boki się podeprzyj Bo pewności siebie brak nowicjuszowi Kartki sprawdzaj - znakowane Ale nie daj znać, że wiesz to Bo obrażą się i wstaną od stolika Przegrasz tak czy owak Chyba że oszukasz Ale z resztą nie po kartach się poznaje przeciwnika Gramy patrząc sobie w oczy Ręce muszą chodzić same I pod stołem decydować o rozgrywce Nie drgnij, gdy król, którego w ręku masz Twą weźmie damę Szuler ten, kto pierwszy nazwie się szczęśliwcem Nie ciesz się, gdy go odkryjesz Zwykle bywa trzech lub czterech Siadłeś po to tu, by zagrać uczciwego Swoje zapasowe asy Trzymaj długo blisko nerek Póki nie zostanie ci już nic innego Wtedy dołącz je do talii Tak, by nikt nie spostrzegł sprawcy A gdy już się wyda, że jest kart za dużo Wstań od stołu z oburzeniem Walnij pięścią, Ha, szubrawcy! A więc temu te rozgrywki wasze służą Unieważniam wszystkie partie Pieczętuję stół i pulę Albo wzywam straż i skandal i rozróba Łotry znikną, ty usiądziesz, przetasujesz talię czule I zaprosisz, kogo chcesz By go oskubać słowa: Jacek Kaczmarski 19.12.1991 Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: Tunel 10.04.04, 22:44 Pytają mnie - co czułem, kiedy prawie, prawie już bym się na niebieskiej przeciągał murawie, lub, biorąc pod uwagę wariant mniej wesoły - zażywałbym kąpieli w kotle pełnym smoły; więc - na początku jeszcze istniała szczelina, przez którą stół widziałem, chleb i szklankę wina, słyszałem, że papuga skrzeczy, że pies skomli, choć nie miałem pojęcia - do mnie to, czy - po mnie? To odchodzenie - leżąc i pomimo chcenia Ze strefy światła w strefę bezbarwnego cienia, choć całkiem bezbolesne, nie było przyjemne, bo się działo - nie ze mną, a jedynie - we mnie, jakbym w siebie zaglądał i dostawał mdłości od widoku przepastnej, pustej wysokości. Pomyślałem: to pewnie ten tunel świetlisty, Którym dojdę - gdzie dojdę - na byt wiekuisty, niemałą czując ulgę, że to wreszcie koniec, gdzie się na koniec dowiem - co jest po tej stronie... Tyle, że świetlistości tam nie było wcale; już raczej brudny opar, jak w miejskim kanale, już raczej nie budząca zaufania cisza, fałszywa, jaką każdy oszukany słyszał, wiedząc, że wyrok zapadł, ale w stryczka cieniu nieświadomy do końca łeb... że w zawieszeniu! Nie mogąc tedy stwierdzić, czym w piekle, czym w niebie - Dosłownie i w przenośni - doszedłem do siebie. Pojąłem - w psa skomleniu i papugi wrzasku - Że tylko tutaj szukać mi mroków i blasków, tutaj wszystko, co piękne, wszystko, co straszliwe, bo żyje - przeżywane przez wszystko, co - żywe... Jacek Kaczmarski Osowa 27.3.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Re: Zegnaj, Jacek/nt 10.04.04, 22:51 Płynie rzeka wąwozem, jak dnem koleiny Która sama siebie żłobiła Rosną ściany wąwozu, z obu stron coraz wyżej Tam na górze są ponoć równiny I im więcej tej wody, tym się głębiej potoczy Sama biorąc na siebie cień zboczy... Piach spod nurtu ucieka, nurt po piachu się wije Własna w czeluść ciągnie go siła Ale jest ciągle rzeka na dnie tej rozpadliny Jest i będzie, będzie jak była Bo źródło, bo źródło wciąż bije A na ścianach wąwozu pasy barw i wyżłobień Tej rzeki historia, tych brzegów Ślady głazów rozmytych, cienie drzew powalonych Muł zgarnięty pod siebie wbrew sobie A hen, w dole blask nikły ciągle ziemię rozcina Ziemia nad nim się zrastać zaczyna... Z obu stron żwir i glina, by zatrzymać go w biegu Woda syczy i wchłania, lecz żyje I zakręca, omija, wsiąka, wspina się, pieni Ale płynie, wciąż płynie wbrew brzegom Bo źródło, bo źródło wciąż bije I są miejsca, gdzie w szlamie woda niemal zastygła Pod kożuchem brudnej zieleni; Tam ślad, prędzej niż ten, co zostawił go, znika Niewidoczne bagienne są sidła Ale źródło wciąż bije, tłoczy puls między stoki Więc jest nurt, choć ukryty dla oka! Nieba prawie nie widać, czeluść chłodna i ciemna Niech się sypią lawiny kamieni! I niech łączą się zbocza bezlitosnych wąwozów Bo cóż drąży kształt przyszłych przestrzeni Jak nie rzeka podziemna? Groty w skałach wypłucze, żyły złote odkryje Bo źródło, bo źródło wciąż bije Odpowiedz Link Zgłoś
luzer Bardzo śmiesznie jest umierać kiedy żyć byś chciał 10.04.04, 22:40 ŚMIECH Bardzo śmiesznie jest umierać, Kiedy żyć byś chciał. Nosić miano Oliviera, Kiedy jesteś Brown... Jak zabawnie chcieć i nie móc Lub nie chcieć i móc... Dziś Romulus - jutro Remus, Jutro trup - dziś wódz... Chciałbyś lecieć za widnokrąg, Miasto ci się śni - Czemu żyć chcesz Pinokio W korowodzie złych dni...? Bardzo śmiesznie wstawać rano, Kiedy spać byś chciał. I z twarzyczka zapłakaną Wychodzić na raut... Jak zabawnie myśleć o czymś, Kiedy braknie słów... Prosto z pełni w sen wyskoczyć, W roześmiany nów... Chciałbyś słońca musisz moknąć, Myśląc w to mi graj. Nie umieraj Pinokio, Jeszcze jedną noc trwaj... LV23R ( -- Najcenniejszą rzeczą w życiu jest spokój ducha. Odpowiedz Link Zgłoś
garg_ul Coś za coś 10.04.04, 23:17 Pierwszy kęs zanęcił mi apetyt. Drugi kazał zwątpić w chęć na wety. Trzeci urósł w ustach padłem - Znów za kogoś jadłem. Pierwszy łyk - rozterek wór załatał. Drugi odkrył nagą prawdę świata. Trzeci odjął myśl i siłę - Znów za kogoś piłem. Pierwszy flirt obracał serce w gardle. Drugi się zatracał w prześcieradle. Trzeci zwracał weksle drogo - Kochałem za kogoś. Pierwszy wiersz po dłoni spłynął tchnieniem. Drugi - długie spory wiódł z sumieniem. Trzeci się z obłudą szlaja - Za kogoś się kajam. Pierwszy sen - jak świeże jabłko - zdrowy. Drugi porwał w strzępy życia skowyt. W trzecim - kondukt i zaduma - Znów ktoś za mnie umarł. _________________________________ Na każde życie - zgon. Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Dwa tysiące lat temu jeden pan w Rzymie napisał 10.04.04, 22:40 ...peowen wiersz. Ten wiersz miał się odnosic do niego samego. aAle tak się stało, że odniósł się do wielu, którzy zyli już wieki po nim. Jacek Kaczmarski dołączył do listy tych osób. Oto ten iwersz, który mam na myśli: EXEGI monumentum aere perennius regalique situ pyramidum altius, quod non imber edax, non Aquilo impotens possit diruere aut innumerabilis annorum series et fuga temporum: non omnis moriar multaque pars mei uitabit Libitinam; usque ego postera crescam laude recens, dum Capitolium scandet cum tacita uirgine pontifex; dicar, qua uiolens obstrepit Aufidus et qua pauper aquae Daunus agrestium regnauit populorum, ex humili potens, princeps Aeolium carmen ad Italos deduxisse modos. sume superbiam quaestam meritis et mihi Delphica lauro cinge uolens, Melpomene, comam. Jacek Kaczmarski znał i lubił łacinę. W jednej ze swoich wczesnych piosenek wykorzystał słynny początek ksiązki Juliusza Cezara, "Galia est omnis divisa in partes tres...", jako refren. Więc pomyślałem sobie, że przypomnienie tego wiersza Horacego sprzed dwóch tysiącleci będzie na miejscu dziś, w dniu śmierci Jacka. Odpowiedz Link Zgłoś
kinusza Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski 10.04.04, 23:38 Odchodzą, zabierają ze sobą płyty i myśli. Nie wiem gdzie idą i nie zrozumiem dlaczego odchodzą. Nie zrozumiem chyba nigdy. Głupia ja Jasiu, oj Głupia... Odpowiedz Link Zgłoś
letalin Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski 11.04.04, 01:10 Dla mnie On był "Nasz" ... Ktoś łączący ludzi o podobnie patrzących oczach, słyszących uszach i tak samo czujących. Będzie brakowało słów, które wyśpiewane przez Niego stawały się rzeczywistym spoiwem i więzią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mosze Jacek Kaczmarski S.P. IP: *.red.bezeqint.net 11.04.04, 05:54 Czesc jego Spiewackiej Pamieci... Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Lekcja Historii Klasycznej 11.04.04, 11:17 Prorocza piosenka? Jakoś mi pasuje do tego, co sie obecnie dzieje.... Galia est omnis divisa in partes tres Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani Tertiam qui ipsorunt lingua Celtae nostra Galii apelantur Ave Caesar morituri te salutant Nad Europą twardy krok legionów grzmi Nieunikniony wróży koniec republiki Gniją wzgórza galijskie w pomieszanej krwi A Juliusz Cezar pisze swoje pamiętniki Galia est omnis... Pozwól Cezarze gdy zdobędziemy cały świat Gwałcić rabować sycić wszelkie pożądania Proste prośby żołnierzy te same są od lat A Juliusz Cezar milcząc zabaw nie zabrania Galia est omnis... Cywilizuje podbite narody nowy ład Rosną krzyże przy drogach od Renu do Nilu Skargą, krzykiem i płaczem rozbrzmiewa cały świat A Juliusz Cezar ćwiczy lapidarność stylu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikul Re: Kilka godzin temu zmarł Jacek Kaczmarski IP: *.acn.waw.pl 11.04.04, 21:22 martini_very_bianco napisała: > to tyle, dla zainteresowanych... > > 16%VOL > 22%VAT Intrygują mnie te procenty. Mógłbyś wyjasnić o co chodzi ? Odpowiedz Link Zgłoś
jenisiej Non omnis moriat 12.04.04, 02:52 Trochę mam kaca na temat martyrologii, więc zacytuję taką sobie nostalgiczną piosenkę. Bez podtekstów, naprawdę. Spytajcie ewentualnie mojego psychoanalityka, dlaczego ją lubię - ja nie mam pojęcia. Encore - jeszcze raz wg obrazu P. Fiedotowa Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek Światopogląd, wykształcenie, młodość, zdrowie Rodzinę, która kocha mnie, dwie, trzy kobiety Gitarę, psa i oficerskie epolety To wszystko miało cel i otom jest u celu Na straży pól bezkresnych strażnik (jeden z wielu) Przy lampie leżę, drzwi zamknięte, płomień drga A ja przez szpadę uczę skakać swego psa Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz Encore, encore jeszcze raz Za oknem posterunku nic nie dzieje się Czego bym umiał dopilnować, albo nie Dali tu stertę starych futer i człowieka Ażeby był i niewiadomo na co czekał Więc przypuszczenia snuję, liczę sęki w ścianach Czasem przekłuję końcem szpady karakana W oku mam błysk! (Od knota co się w lampie żarzy) Czerwony odcisk na podpartej ręką twarzy Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz Encore, encore jeszcze raz Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb Jak gdybym swoje życie przeżył już Na drzwi się nie oglądaj, nasienie sobacze Gdzie w śniegach nocny wilka trop i zaspy po pas Skacz jak ci każę, będę patrzył jak skaczesz Encore, encore jeszcze raz Więc jem i śpię, pies śledzi wszystkie moje ruchy Gdy piję, powiem czasem coś, on wtedy słucha I widzę w oknie, zamiast zimy, lampę, psa I oficera, który pije tak jak ja Nic nie ma za tą ścianą z wielkich czarnych belek Nad stropem nazbyt niskim, by skorzystać z szelek Nic we mnie, prócz do świata żalu dziecięcego Tu nikt nie widzi, więc się wstydzić nie ma czego Oczami za mną nie wódź, nasienie sobacze Gdy piję w towarzystwie alkoholowych zmor I nie liż mnie po rękach, gdy biję cię - i płaczę Jeszcze raz! Jeszcze raz! Encore! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf z Paryza Re: Non omnis moriat IP: *.w81-250.abo.wanadoo.fr 12.04.04, 07:45 Ja tez ja lubie. Pewnie dlatego, ze mowi ona o samotnosci czlowieka w polowie zycia. Dzis jestem jeszcze bardziej samotny. Odszedl przyjaciel, odszedl mistrz. Placze. Tu nikt nie widzi, wiec sie wstydzic nie ma czego. Nie wstydzmy sie lez. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
janusz2_ Zbroja 15.04.04, 00:28 Jest też taki, ważny, utwór Kaczmarskiego: "Dałeś mi Panie zbroję Dawny kuł płatnerz ją W wielu pogięta bojach Wielu ochrzczona krwią W wykutej dla giganta Potykam się co krok Bo jak sumienia szantaż Uciska lewy bok Lecz choć zaginął hełm i miecz Dla ciała żadna w niej ostoja To przecież ważna rzecz Zbroja" Odpowiedz Link Zgłoś
janus22 Epitafium dla Wysockiego 15.04.04, 01:04 Pamiętacie? "I pojąłem co chcą za mną zrobić tu I za gardło porywa mnie strach! Koń mój zniknął a wy siedmiu kręgów tłum Macie w oczach i w uszach piach! Po mnie nikt nie wyciągnie okrutnych rąk Mnie nie będą katować i strzyc! Dla mnie mają tu jeszcze ósmy krąg! Ósmy krąg w którym nie ma już nic. Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!Choć przemknąłem przed wami jak cień! Palcie w łaźni aż kamień się zmieni w pył -Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!" Odpowiedz Link Zgłoś
janus22 Link do utworów Kaczmarskiego 15.04.04, 01:08 www.poema.art.pl/site/sub_226.html Odpowiedz Link Zgłoś