cepekolodziej
15.04.11, 09:08
Podczytuję sobie ostatnio wspomnienia ludzi, którzy przeżyli wyzwolenie przez Armię Czerwoną - głównie na Pomorzu.
I w nich pojawia się jakby stały element: oto szeregowi czerwonoarmiści rabują albo zbiorowo gwałcą, albo robią i to i to. I wtedy podchodzi oficer, wyciąga pistolet i strzela sołdatom w łeb ze słowami: "Armia Czerwona nie rabuje/nie gwałci".
Widziałem też coś takiego na jakimś rosyjskim wojennym filmie.
Urban legend?