Śledziłem z zapartym tchem prognozy różnych politologów, amerykanistów, znawców protokołu
e tutti qanti, na temat usadzania Gości na tym
dinnerze. Koncepcje dominowały dwie: tradycyjna polska podkowa
versus anglosaskie kilkuosobowe stoły. Szkoda, że nie było zakładów w jakimś totalizatorze, bo od początku byłem pewien, iż zwycięży nowa świecka tradycja - mebel z Henrykowa (w ramach oszczędności budżetowych, oczywiście). Trochę jestem rozczarowany, że tym razem nie zaproszono Projektanta Mebla Tego - Wojciecha Jaruzelskiego.