oleg3
29.06.11, 08:21
Zażarte dyskusje toczą się zazwyczaj pomiędzy osobami wyznającymi podobne wartości i ideały. Ostatnio poszło na ostro pomiędzy tradycjonalistami-monarchistami, a tradycjonalistami-demokratami, w tym pomiędzy mną, a Mannym. Ten wątek to odprysk sporu o rozumienie i interpretację marksizmu. Trolle proszę o omijanie wątku, kibiców nie mogących się powstrzymać od komentowania o 60-cio sekundowy namysł przed napisaniem postu. Poważnych dyskutantów zapraszam od udziału w dyskusji.
Marksizm odpowiada na pytanie: co determinuje historię. Odpowiedź jest bardzo obszerna, ubrana w pozory naukowości, a jednocześnie niesłychanie prostacka. Czy tylko marksizm stawia to zagadnienie? Oczywiście nie! Ale w Ameryce uczą - tak przynajmniej wynika z poglądów Mannego -, że każdy kto stawia takie pytanie i próbuje udzielić odpowiedzi jest marksistą. Więcej, każdy kto przedstawi jakąkolwiek teorię społeczną jest marksistą.
Marksistą -zdaniem Mannego - jest Mises. A to dlatego, że stawia tezę, iż stosunki ekonomiczne są najważniejsze pośród stosunków społecznych. Manny nie widzi zasadniczej różnicy w postrzeganiu relacji ideologia-gospodarka pomiędzy Marksem, a Misesem. Dla Marksa maszyna parowa stworzyła kapitalizm, dla Misesa kapitalizm stworzył maszynę parową. Inaczej pisząc marksistą jest ten, kto wyznaje pogląd, że tajemnicze siły wytwórcze tworzą wynalazki, a nie ten kto głosi, że jest to wytwór ludzkiej przedsiębiorczości. A najlepsze warunki tej przedsiębiorczości tworzy wolny rynek.