Dodaj do ulubionych

Gdybym mówił językami...

IP: 157.25.200.* 09.05.01, 20:21
(1) Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się
jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. (2) Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą]
wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. (3) I
gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (4) Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
(5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie
pamięta złego; (6) nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z
prawdą. (7) Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma. (8) Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której
zabraknie. (9) Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. (10)
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
(11) Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. (12)
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
(13) Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa
jest miłość.
Obserwuj wątek
    • Gość: grogreg Re: Gdybym mówił językami... IP: *.miasto.szczecin.pl 10.05.01, 09:34
      No i?
    • Gość: tyu Re: Gdybym mówił językami... IP: 157.158.68.* 11.05.01, 08:05
      Gdybym mówił językami...
      Nie wiem, dlaczego zacytowałeś mój ulubiony fragment Biblii, ale przy tej
      ilości pomyj na Forum było to miłe, dzięki. Prawdziwości tego, co napisałem nie
      umniejsza fakt, że uważam, iż niegdyś, na pewnym stopniu rozwoju duchowego, nie
      potrafiąc sobie odpowiedzieć na szereg ontologiczno-egzystencjalnych pytań,
      człowiek wymyślił bogów na obraz i podobieństwo swoje. Dowodem, że nie
      wszystko, co z tej wiary wynikło, jest do odrzucenia, jest choćby ten Hymn.
      Czytałem go w wielu wersjach tłumaczeń, najpiękniej dla mnie brzmi w postaci
      białego wiersza w tłumaczeniu Seweryna Kowalskiego.
      A co sądzisz o Pieśni nad Pieśniami?
      P.S. czy nie jest dla ciebie zaskoczeniem, że ci, którzy mają pełno wiary na
      językach jakoś nie zaskoczyli: skąd tytuł tego postu? Dla mnie jest.
      Pozdrowienia!
      • Gość: Mosze Tyu...ulubiony fragment Biblii... IP: *.inter.net.il 08.07.01, 21:22
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        > Gdybym mówił językami...
        > Nie wiem, dlaczego zacytowałeś mój ulubiony fragment Biblii, ale przy tej
        > ilości pomyj na Forum było to miłe, dzięki. Prawdziwości tego, co napisałem nie
        >
        Witajcie wszyscy,
        Czy mozecie mnie pokazac gdzie tak pisze - po heb. nie moge znalesc...
        • tyu Re: Tyu...ulubiony fragment Biblii... 08.07.01, 21:43
          Witaj, Mosze!
          Ja stukam u Ciebie (100,000 Dlaczego), a Ty tu...
          Obawiam się, że nie znajdziesz, o ile nie masz Biblii chrześcijańskiej, tzn.
          zawierającej również tzw. Nowy Testament.
          Omawiany fragment jest w części "Listy Apostolskie" w Pierwszym Liście Świętego
          Pawła do Koryntian.
          Pozdrawiam!
          • Gość: Mosze Mam tez.. :-)) IP: *.inter.net.il 09.07.01, 06:37
            Aha, a ja szukam w starym testamencie... smile) Mam tez nowy testament i poszukam.
            Myslalem ze cos sie juz u mnie pogubilo... smile)
            Dziekuje za pomoc i Pozdrawiam,
            Mosze
    • Gość: g Re: Gdybym mówił językami... IP: 213.77.91.* 11.05.01, 09:27
      g
    • Gość: Pepe P. Re: Gdybym mówił językami... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.01, 19:12
      Super tak ogolnie.
      Tyko czasami... nie mow tego np. taksowkarzowi spod Pruszcza Gd.
    • Gość: tyu Re: Gdybym mówił językami... IP: 157.158.68.* 04.07.01, 17:39
      Minęły dwa miesiące od nadania przez Rafała postu z Hymnem o Miłości św. Pawła.
      NIKT tak naprawdę nie podjął dyskusji.
      Może teraz? - dyskusja o Pieśni nad Pieśniami, choć toczona w wąskim gronie,
      trwa. A Hymn jest - wg mnie - swego rodzaju jej uzupełnieniem.
      Co prawda, wolę tłumaczenie o którym wspomniałem zaraz po rozpoczęciu wątku,
      ale i to zupełnie wystarczy. Zapraszam.
      • Gość: dotty Re: Gdybym mówił językami... IP: 192.168.3.* / *.gemini.net.pl 06.07.01, 21:29
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        > Minęły dwa miesiące od nadania przez Rafała postu z Hymnem o Miłości św. Pawła.
        >
        > NIKT tak naprawdę nie podjął dyskusji.
        > Może teraz? - dyskusja o Pieśni nad Pieśniami, choć toczona w wąskim gronie,
        > trwa. A Hymn jest - wg mnie - swego rodzaju jej uzupełnieniem.
        > Co prawda, wolę tłumaczenie o którym wspomniałem zaraz po rozpoczęciu wątku,
        > ale i to zupełnie wystarczy. Zapraszam.

        Drogi Tyu, z Hymnem tym dyskutowac sie nie da - są to jedne z najpiękniejszych
        słów, jakie kiedykolwiek zostały spisane. Nie mozna tez nie zauważać zawartej w
        nich mądrości, której nie może przeczyć ani człowiek wierzący, ani ateista, bo
        dotyczy ona głęboko ludzkich spraw.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • tyu Re: Gdybym mówił językami... do dotty 06.07.01, 21:41
          Witaj, Pierwsza Poważna Czytelniczko!

          Masz absolutną rację we wszystkim, z wyjątkiem jednego: nie zachęcam do
          dyskusji Z HYMNEM, tylko O HYMNIE. O tym, jakie wartości niesie, jak je należy
          rozumieć, jak są uniwersalne... Może odważysz się?

          Pozdrawiam Cię serdecznie również.
          • Gość: dotty Re: Gdybym mówił językami... do Tyu IP: 192.168.3.* / *.gemini.net.pl 06.07.01, 22:57
            Dla mnie najważniejszym przesłaniem Hymnu jest zwrócenie uwagi na to, że
            wszystko, co w życiu nam się zdarza lub co kreujemy dzięki naszym wysiłkom
            zawsze stoi wobec innego człowieka i nic co osiągniemy, czy byłyby to dary Boga
            czy zyskane ciężką pracą i wyrzeczeniami umiejętności czy majątek, nie są
            absolutną wartością ani jako pełne dobro nie mogą być postrzegane, jeśli nie
            potrafimy w miłości odnieść tego wszystkiego do innego człowieka czy Boga
            osobowego. Hymn uczy pokory i zwracania ku innemu człowiekowi w miłości - czyli
            we wzajemnym szacunku i pragnieniu dobra.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • tyu Re: Gdybym mówił językami... do dotty 07.07.01, 18:55
              Cieszę się, że JEDNAK napisałaś (jednak, bo obawiałem się, że już nie wrócisz,
              tak jak nie wrócił Rafał).

              Co tu jest szczególnie ważne dla mnie.
              Myślę, że wielką siłą tego Hymnu jest jego uniwersalizm. Nie odwołuje się do
              Boga, tym bardziej - do jakichś konkretnych praktyk. Nic nie nakazuje, nie
              zakazuje, nie straszy karami... On po prostu definiuje pewne rzeczy, uwypukla
              ich wartość.Daje wzorzec - wspaniały.Miłość wg Hymnu to uczucie altruistyczne,
              nakierowane wyłącznie na kochaną osobę (osoby, grupę... PRZEDMIOT miłości TEŻ
              jest potraktowany bardzo uniwersalnie. Może to być chociażby miłość Ojczyzny.)
              Kłóciłoby się to z dość typową interpretacją, zwłaszcza w stosunkach "męsko-
              damskich"... Co znamienne: Hymn stawia miłość wyżej niż wiarę, mimo że jest to
              tekst z kanonu religijnego! Zwraca też uwagę na intencję, a nie - nazwijmy -
              skuteczną technikę, jako najwyżej cenioną wartość w dawaniu czegoś z siebie.
              Mówią o tym zwroty "gdybym... ale miłości bym nie miał..." Jak rozumiem: ta
              technika jest, używając matematycznego określenia, czymś w rodzaju "warunku
              koniecznego ale niewystarczającego").

              A to wszystko nie stoi w żadnej sprzeczności z tym, co Ty napisałaś.

              Pozdrawiam! Może i tym razem nie po raz ostatni! (widywałem Cię parę razy po
              drodze, ale chyba jakoś nigdy nie było wspólnych tematów).

              P.S. Jutro niedziela. Mnóstwo ludzi pójdzie do kościoła po to, by spędzić tam
              godzinę, podrzemać lub popowtarzać określone zdania i gesty za księdzem i wyjść
              w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Ja wolę czytać.
              • Gość: dotty Re: Gdybym mówił językami... do Tyu IP: 192.168.3.* / 213.25.37.* 08.07.01, 12:03
                Drogi Tyu!

                Napisałeś: "Co znamienne: Hymn stawia miłość wyżej niż wiarę, mimo że jest to
                tekst z kanonu religijnego!". To jest właśnie esencja chrześcijaństwa. O co
                bowiem Jezus uzupełnił dekalog? O brakujące tam wezwanie do miłości bliźniego, o
                wzajemne miłowanie, tworząc zarazem z tego nowego przykazania swoistą dominantę
                pozostałych. I to raz jeszcze podkreśla Hymn.

                Bardzo mi odpowiada Twoje ujęcie różnych cnót i umiejętności jako warunków
                koniecznych lecz niewystarczających. Miłość tu jest więc warunkiem zarazem
                koniecznym wszelkiego dobra, jak i czasem może być warunkiem wystarczającym (o
                ile oczywiście rozumiemy jako uczucie / postawę niezredukowaną do miłości
                erotycznej).

                Pozdrawiam bardzo serdecznie, życzę Ci niedzieli obfitującej w przemyślenia,
                których mam nadzieję nie brakuje, przynajmniej niektórym, osobom powtarzającym
                formułki i gesty za księdzem w czasie niedzielnego obowiązku. Czym jest w
                ostatecznym rozrachunku uczestnictwo we mszy świętej, skoro po wyjściu z kościoła
                ludzie troskliwie pielęgnują w sobie urazy i wrogość do innych - brak w nich
                miłości?
                Raz jeszcze pozdrawiam.
                Dotty.
                • tyu Re: Gdybym mówił językami... do dotty 08.07.01, 20:56
                  Znowu myślimy podobnie, cieszę się, że mogliśmy to sobie powiedzieć.
                  Kwestie "zasięgu" miłości - znacznie większego, niż tylko miłość erotyczna są -
                  myślę - oczywiste, choć nie dla wszystkich. To, że czasami jest "warunkiem
                  wystarczającym" też - i to już Twoja myśl, która mogę tylko poprzeć.
                  Czy, jak piszesz: "To jest właśnie esencja chrześcijaństwa. O co bowiem Jezus
                  uzupełnił dekalog? O brakujące tam wezwanie do miłości bliźniego, o wzajemne
                  miłowanie, tworząc zarazem z tego nowego przykazania swoistą dominantę
                  pozostałych."?
                  Zapewne tak, ale nie jest to cecha WYŁĄCZNIE chrześcijaństwa. Lektura np.
                  książek typu "wywiad rzeka" z Dalaj Lamą XIV (że trochę je poznałem - zasługa
                  mojej córki) wskazuje, że i on (notabene: i do niego stosuje się zwrot Jego
                  Świątobliwość) przy każdej okazji z naciskiem to powtarza. Często co prawda
                  używa określenie "współczucie", ale - uwzględniając kontekst jego wypowiedzi -
                  nie jest to stereotypowe "siąść obok i płakać", lecz raczej właśnie miłość i to
                  co z niej wynika - empatia. A to dla mnie z kolei stanowi dowód, że to co
                  napisałem o podstawach religijnych powstania Hymnu odnosi się i do innych
                  przemyśleń moralnych, także oczywiście tych pochodzących z innych sfer, innych
                  kultur i innych wierzeń.
                  Ze zrozumieniem potraktowałaś mój niewesoły sarkazm dotyczący "formułek i
                  gestów". I tu masz rację: tych autentycznie przeżywających i pragnących coś z
                  tego przeżycia przenieść do życia codziennego też zapewne jest niemało.
                  Niestety - zbyt mało, by zmienić ten świat.

                  Dziękuję Ci za życzenia, pozdrawiam serdecznie i ja!
    • Gość: max W imię Ojca i Syna i Ducha Świetego... IP: *.net.bialystok.pl 07.07.01, 19:18
      Miłuj bliźniego jak siebie samego?

      Miłuj?

      a zycie biegnie swoim torem , okradaj , nakładaj, zmuszaj, oszukuj, korumpuj,
      niszcz, blokuj, bądż hoksztaplerem, BILŹNI?????? czy On istnieje??????

      przerwa na mistyke ... ktos poczyta Biblie ( jeszcze nie ma nowego tłumaczenia?
      ale jest juz wpis o "sprawiedliwosci spolecznej" smutne????? nieee!)
      pojdzie do kosciola etc.

      wyjdzie

      i luuuuuuuuz! zycie dalej biegnie!

      ...swoim torem , okradaj , nakładaj, zmuszaj, oszukuj, korumpuj,
      niszcz, blokuj, bądż hoksztaplerem, BILŹNI?????? czy On istnieje??????


      Zgadnijcie o kim mowie? o demokratyczno socjalistyczno religijnym oszuscie ale
      gdzie On jest? ktos powie!


      i Ducha Świetego...?
      • tyu Re: maxik - natychmiast do łóżka! 08.07.01, 01:15
        Znowu piszesz głupoty, a to dowodzi, że jesteś już bardzo śpiący. Natychmiast
        marsz do łóżka!
        • Gość: max straszne! znowu wstalem! IP: *.net.bialystok.pl 09.07.01, 07:27
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka