ktorego fragment, wraz z linkiem do calosci pozwolilem sobie przytoczyc.
Warto dodac, ze ambicje kleru i klerykalow w cywilu realizowane sa za
pieniadze podatnika, nie parafianina, bynajmniej.
Ta armia uczniow i studentow seminariow duchownych oraz wyzszych szkol
katolickic utrzymywana jest z budzetu choc eksportowy charakter produkcji
tych szkol kaze zapomniec o zwrotach z tej inwestycji.
Polska, tak jak niegdys ladowala w Miedzynarodowke Komunistyczna tak teraz
placi nadal, tyle, ze na potrzeby swiatowego katolicyzmu.
Wierzacy czy nie, praktykujacy czy olewajacy - placi bo musi. Juz katolickie
panstwo zadbalo o to - by musial.
.
.
(...)
Jest drugi aspekt, w którym my, antyklerykałowie, powinniśmy rozpatrywać
integrację Polski z Unią. Otóż w całym towarzyszącym temu aktowi jazgocie
medialnym zapomnieliśmy chyba, że wróg nie śpi... Katoliccy klerykałowie nie
świętują tak jak my – zjednoczenia państw i narodów, zniesienia granic,
nadziei na pracę za granicą za godziwe pieniądze itp. Nie interesują ich
takie pierdoły jak podwyżki czy obniżki cen albo wykupywanie ziemi przez
obcych. Z lektury listów pasterskich oraz katoprawicowej prasy z ostatnich
dni jasno wynika, że dla nich rozpoczęła się właśnie prawdziwa bitwa o
Polskę. Tę rzymsko (która może być biedna, byleby była) katolicką. Prawdziwą
ojczyzną polskich klerykałów jest Watykan, tak więc poszerzenie UE o Polskę
traktują oni jako „wyzwanie i zadanie, aby zjednoczona Europa miała za swego
Ojca Świętego papieża Polaka” – jak to napisał agenturalny pismak w „Naszym
Dzienniku”. Nie liczy się pomyślność narodu, który ich wykarmił i
wykształcił, a tym bardziej pojedynczy człowiek. Najważniejsze są symbole,
wartości i truchła świętych europejskich, obnoszone po Polach
Wilanowskich „na znak zjednoczenia starego kontynentu”. Biskupi każą w
unijnych kazaniach pamiętać o chrześcijańskich korzeniach i konieczności
powrotu do nich. Cóż, jakkolwiek by było, schyłek Cesarstwa Rzymskiego i
pierwsze cesarstwa wieków średnich w Europie to właśnie czas jej zjednoczenia
pod berłem papieża. Taka Unia Europejska marzy się niektórym również teraz.
No... przynajmniej symbolicznie, bo o nowej katoewangelizacji nie ma mowy –
nawet Polacy umieją już dzisiaj czytać, pisać, a także (tu ukłon w stronę
Czytelników „FiM”

obserwować, wyciągać wnioski i myśleć logicznie. Nam
wystarczy – przekonują klerykałowie – aby choć oprawa uroczystości
państwowych była katolicka, kapelan w każdym zakładzie pracy, a nasz Papa
niech zostanie Sumieniem unijnym. No bo przecież nie o żadną odnowę ducha tu
chodzi...
(...)
www.faktyimity.pl/kom_naczel.html