xiazeluka
10.09.12, 08:55
Pewien samobieżny twórca bohomazów poczuł się dotknięty opinią JKM na temat pseudoolimpiady (czy tam paraolimpiady). I wyraził swoje niezadowolenie graficznie, przedstawiając humanoida na wózku pędzącego zgodnie z kierunkowskazem "Do gazu". To "do gazu" zostało opisane jako "hasło JKM".
Tak na oko jakieś 88,79% złorzeczących nie przeczytało tekstu, który tak gorączkowo okładają werbalnymi bejsbolami. To behawioralny odruch, a nie rzeczowa krytyka, która skądinąd by się przydała, jako że JKM faktycznie odrobinę bredzi i to antyliberalnie. Nikogo jednak krytyka tekstu nie obchodzi, ważny jest masowy udział w seansie nienawiści "Pajac z muszką obraża/kpi/znęca się/etc. inwalidów".
Nie w tym jednak rzecz.
JKM pozwał wspomnianego wyżej niezręcznego ilustratora. Za, jak to elegancko ujął, "nadinterpretację" tego, co napisał. Czy są jakieś wątpliwości?
O dziwo są. Proszę słuchać uważnie, bo nie będę powtarzał:
<i>Sysło sam zastanawia się nad złożeniem pozwu. [...] - Naruszył moje dobra osobiste. W tym, co Korwin-Mikke napisał na swoim blogu, najbardziej załamało mnie twierdzenie: "Powinniśmy oglądać zdrowych, pięknych, a nie zboczeńców i inwalidów". To są poglądy sprzed dwóch wieków - mówi artysta. </i>
Wszyscy zauważyli w czym rzecz, prawda?***
***Łopatologia dla niepełnosprytnego Akwanetu, kotleta szczytoszczura: "artyście" nie spodobały się cudze poglądy, więc przypisał wrogowi zmyślone hasło. Artysta stawia znak równości między poglądami a oszczerstwem.