wojo1111
08.08.04, 12:54
"Pijak Jelcyn, ignorant Wałęsa" ...........
PAP 18:20
"Pijak Jelcyn, ignorant Wałęsa, połowa światowych przywódców to dranie" -
takimi słowami atakuje byłych oraz obecnych szefów państw i rządów słynna
włoska pisarka Oriana Fallaci w swej książce napisanej w lipcu tego roku i
wydanej jako dodatek do dziennika "Corriere della Sera".
To już jej trzeci manifest polityczny, jaki ukazał się po 11 września 2001
roku. Pisarka, która nie ufa dziennikarzom i nie chce z nimi rozmawiać,
przeprowadza wywiad sama ze sobą, stąd tytuł: "Oriana Fallaci przeprowadza
wywiad z Orianą Fallaci".
Uznając każdy wywiad za akt przemocy i okrucieństwa, sama udziela odpowiedzi
na pytania dotyczące bieżących wydarzeń na światowej scenie politycznej oraz
sytuacji w Iraku. Chora na raka autorka, świadoma zbliżającej się śmierci,
pisze również o tym, że czeka na nią ze spokojem i bez strachu. Już w
pierwszych słowach podkreśla, że czuje się źle, ale wciąż myśli i walczy jak
wcześniej, a nawet jeszcze bardziej niż dotychczas.
"Zachód, Europa i Włochy są bardziej chore niż ja" - dodaje 75- letnia
pisarka, tłumacząc, dlaczego u schyłku życia wraca do tematów, poruszonych
już w głośnych książkach "Wściekłość i duma" i "Siła rozumu". Nie płacze nad
sobą, ale nad dramatem zakładników w Iraku, którym - jak pisze - "bestie
nazywane przez cwaniaków partyzantami albo bojownikami ruchu oporu" obcięli
głowy.
"Płakałam, kiedy zastrzelili Fabrizio Quattrocchiego (zamordowanego w Iraku
przez porywaczy), który umierając mówił: 'Teraz pokażę wam, jak umiera
Włoch'. Płakałam także wtedy, gdy nasze tchórzliwe władze odmówiły mu
pogrzebu państwowego, podczas gdy na Kapitolu uroczyście wystawiano trumny
zmarłych aktorów komediowych" - dodaje z goryczą autorka. Wyznaje, że kiedy
dowiedziała się o torturowaniu irackich jeńców w więzieniu Abu Ghraib poczuła
się zdradzona, znieważona, oszukana: "Chciałam opuścić mój dom w Nowym Jorku
i oddać Rumsfeldowi (szefowi Pentagonu) kartę stałego pobytu".
"Europy nie ma - jest Eurabia"
Uznała jednak, że byłoby to niesprawiedliwe wobec Amerykanów, którzy poczuli
się jeszcze bardziej niż ona zdradzeni, znieważeni i oszukani. Największy ból
Orianie Fallaci sprawia świadomość analogii między nazistowskim faszyzmem
Europy 1938 roku a fundamentalizmem islamskim, zagrażającym obecnie Unii
Europejskiej, którą z powodu niekontrolowanego napływu arabskich imigrantów
nazywa z pogardą Eurabią.
"Europy już nie ma. Jest Eurabia. Czego chce się dla Europy? Tak zwanej Unii
Europejskiej, która w swojej śmiesznej i oszukańczej konstytucji odkłada na
bok, a następnie neguje nasze chrześcijańskie korzenie, naszą naturę?".
Rozprawiając się z obecnym rządem Włoch, pyta następnie: "Co oni zrobili, by
zapobiec temu, aby Europa nie stała się Eurabią, czyli kolonią islamu z
Włochami jako forpocztą tej kolonii!?". Jej zdaniem, nasza epoka pozbawiona
jest przywództwa. "Jeśli pomyśli się na przykład, że ten pijak Jelcyn był
carem, a ten ignorant Wałęsa był symbolem wolności, nogi uginają się pod
człowiekiem. Faktem jest, że w ostatnich dziesięcioleciach nasza epoka wydała
tylko dwóch przywódców: Karola Wojtyłę i niestety bin Ladena" - uważa włoska
pisarka.
Atak na George'a W. Busha
Suchej nitki nie zostawia również na George'u W. Bushu, Colinie Powellu i
Condoleezzie Rice. Niewiele nadziei wiąże również z demokratycznym kandydatem
na prezydenta Johnem Kerrym, którego nazywa "małym oportunistą i niczym
więcej".
Zapytana przez siebie samą o opinię na temat Iraku, powtarza to, co napisała
wcześniej, iż Irakijczycy - jej zdaniem - powinni sami uporać się ze swym
losem, zaś łudzenie się tym, że farsa z wyborami - jak to ujmuje - może
cokolwiek zmienić, to głupota. Nie wierzy również w Organizację Narodów
Zjednoczonych: "ONZ ? Jaka ONZ!? To suma wszystkich hipokryzji, koncentrat
całego fałszu. To banda obżartuchów, którzy w Nowym Jorku pozwalają sobie na
łamanie prawa, bo mają immunitet dyplomatyczny. To mafia niedorozwiniętych i
krętaczy, wodzących nas za nos".
Fallaci staje w obronie muru wznoszonego przez władze Izraela na granicy z
ziemiami palestyńskimi, wyrażając opinię, że każdy w swoim domu ma prawo
budować mury, jeśli chce, zwłaszcza - dodaje - jeśli ma to zablokować
kamikadze.
Ostatnie akapity swej książki poświęca śmierci, której się nie
obawia. "Zamiast strachu czuję rodzaj melancholii, przykrości, która rzuca
cień na moje poczucie humoru. Żal mi umierać, tak. I nigdy nie zapomnę tego
co Anna Magnani (wybitna włoska aktorka) powiedziała mi dawno temu. Moja
Oriano! To niesprawiedliwe umierać, skoro się urodziliśmy!" - wyznaje pisarka
w ostatnich zdaniach, które sprawiają wrażenie pożegnania z czytelnikami. (mn)