cepekolodziej
19.07.14, 08:38
Dostrzegłem ją, idąc z "Biedronki" do zaprzyjaźnionych komputerowców.
Szła kilka kroków przede mną, złe słowo - unosiła się nad wyszczerbionym asfaltem chodnika. Ciemne włosy zawiązane w kok, niewielki plecak, krótkie spodnie, lekko przybrudzone tenisówki. Przy każdym poruszeniu opalonych rąk gra mięśni. Spojrzałem na nogi, skumulowana energia, ani grama tłuszczu. Pomyślałem: taterniczka, alpinistka
Przeszedłem na drugą stronę ulicy. Dziewczyna zatrzymała się przy jednej z osiedlowych śmietniczek. Podniosła pokrywę i wsunęła do wnętrza rękę. Minąłem drzewo i spojrzałem jeszcze raz.
Szła nadal lekko, oddalała się, podnosząc co chwila do ust wyłowionego ze śmietniczki peta.